Polityka

Najbardziej perspektywicznym premierem nowego rządu byłby Grzegorz Napieralski

 W obecnej sytuacji, gdy już jest prawie jasne, że pan prezydent Komorowski ma wizję innego następcy premiera niż sam póki, co „gromowładny” i najbardziej w swoim następstwie zainteresowany – czas najwyższy na myślenie perspektywiczne. Ponieważ jedną z największych zalet Polskiego Stronnictwa Ludowego jest to, że nie pcha się „na afisz”, można pomyśleć przełamując szablony, tak żeby zaskoczyć wszystkich, a zarazem stworzyć wartość dodaną, otwierając nową jakość dla rzeczywiście pozytywnych zmian w polskiej polityce.

Platforma Obywatelska może zrównoważyć wewnętrzną potęgę Grzegorza Schetyny, ściągając z zewnątrz osobę zdolną do stworzenia nowej jakości, osobę o bezcennym lewicowym doświadczeniu, której jedyną wadą jest to, że akurat do tego rozdania nie jest kobietą, poza tym bez wad. Mowa oczywiście o wymienionym w tytule panu Grzegorzu Napieralskim. To prawdopodobnie jedyny kandydat, który byłby w stanie pogodzić wszystkich uczestników koalicji i wnieść do niej wartość dodaną w postaci tego, czego Platformie Obywatelskie i Polskiemu Stronnictwu Ludowemu zawsze brakowało, brakuje i będzie brakować – wrażliwość lewicową w elektoracie miejskim, ale taką „normalną”, jaką akceptuje dominująca większość Polek i Polaków – bez sztucznego nadymania się i bez niepotrzebnych emocjonalnych uniesień.

O Grzegorzu Napieralskim napisano bardzo wiele, wiadomo o nim praktycznie wszystko jeszcze z czasów kandydowania o najwyższą godność w kraju. Dla wielu pan Grzegorz Napieralski jest naturalnym uosobieniem wszystkich cech, które definiują współczesnego europejskiego socjaldemokratę. Dla bardzo licznych stanowi ostatnią nadzieję, na odrodzenie polskiej lewicy, o której jedynie z czystej sympatii dla samej idei nie wypada pisać nawet obiektywnie, ponieważ niestety nie dzieje się dobrze od pewnego czasu.

Stworzenie trójelementowej koalicji to jest właśnie to, czego Polska dzisiaj potrzebuje – to prawdziwe przełamanie klinczu w duecie panów Tusk-Kaczyński. To skuteczna nowa jakość o dużej sile przebicia w tych warstwach elektoratu, które nie godzą się bez kompromisu na popieranie liberalnych wizji PO lub klasowo-zachowawczego dogmatu przez PSL. Prosty czytelny układ – do dwóch partii władzy dochodzi lewica na nowe otwarcie w imię ratowania kraju, a premierem pozostaje jej kandydat plus jakiś nowy podział stanowisk. Jest, bowiem oczywiste, że niektórzy ministrowie, wobec których sceptyczny był nawet sam pan wicepremier Piechociński nie mogą wejść do nowego rządu, więc byłoby miejsce dla nowych kolegów i koleżanek.

Mamy nowe prawice, jeden redaktor czasopisma specjalizującego się w wybitnych infografikach chyba po raz kolejny zmienia poglądy, byli ludzie nieżyjącego Andrzeja Leppera są dzisiaj w partiach prawicowych, wszystko się wymieszało – praktycznie totalnie, włącznie z byłym ministrem PiS w obecnym rządzie (sami państwo wiecie którym). Nawet „czcigodny” i „o by żył wiecznie” w zdrowiu i pełni sił witalnych przewodniczący lewicy też swego czasu z lewicy odszedł i brał się za samoobronę! Nie ma niczego stałego na naszej scenie politycznej poza nielicznymi ludźmi napędzanymi przez idee oraz głęboko rozumianą potrzebę służenia państwu. Do takich ludzi w pierwszym szeregu zalicza się pan Grzegorz Napieralski, który zawsze miał te same poglądy i nigdy się ich nie wstydził. Być może nie jest to nic szczególnego, albowiem na tle prostytuującej się sceny politycznej wartości nie mają znaczenia, jednakże w długiej perspektywie czasowej liczą się tylko one, – ponieważ ludzie pamiętają! Nie można wiarygodnie mówić o wrażliwości lewicowej, jeżeli się zmieniało partie – szukając lepszego miejsca na liście! O modelowym człowieku lewicy można bowiem powiedzieć bardzo wiele, ale nie że ulega koniunkturalnym wahaniom! Nic bardziej nie stępia wrażliwości lewicowej jak koniunkturalne szukanie dla siebie samego lepszego miejsca. Człowiek lewicy zawsze myśli o tych najsłabszych, najbiedniejszych, najbardziej pokrzywdzonych, dla których jest gotów jak będzie trzeba przemienić się w lwa lub opiekuńczą pielęgniarkę, albowiem tacy są właśnie ludzie lewicy, a przynajmniej takimi być powinni. Nie będziemy jednak rozpatrywać pożądanych cech wrażliwości lewicowej, liczy się zawsze walka klas. Nic innego nie weryfikuje człowieka na lewicy, a pan Grzegorz Napieralski tą weryfikację przeszedł pozytywnie już nie jeden raz.

Z punktu widzenia PO i PSL przyjęcie trzeciego koalicjanta spowodowałoby nową jakość przy nowym otwarciu, to o wiele bardziej elastyczny ruch niż popieranie przez pana premiera niszowej kandydatki i ewentualny spór z prezydentem. Nowy koalicjant oznacza konieczność „nowego rozdania”, czym pięknie szachuje się prezydenta prosząc go o pobłogosławienie rządu „prawie jedności narodowej”, który ma przeprowadzić kraj przez ostatni okres wychodzenia z kryzysu budując podstawy wzrostu gospodarczego dla następnej kadencji. Pięknie można na samym PR-e „pojechać”, co najmniej do marca!

Niestety chyba jednak będziemy mieli do czynienia z załatwieniem etatu premiera pod stołem i to za zamkniętymi drzwiami. To jest niesamowite, w jaki sposób media głównego nurtu oznajmiły społeczeństwu, kto będzie najlepszą kandydatką na premiera i dlaczego ma być to akurat ta pani, o której niedawno pisano, że to najwierniejsza współpracownica premiera. To trochę śmieszne, że główną przesłanką do rządzenia są osobiste relacje z ustępującym premierem.

Mieliśmy już w Polsce monarchię dziedziczną, monarchię elekcyjną, władców obcych, dyktaturę wojskową, dyktaturę monopartii a jeżeli jedynie słuszna kandydatka zostanie przeprowadzona przez obóz władzy na stanowisko premiera, to będziemy mieli w Polsce demokrację ciągnioną. To jest taki ustrój, w którym ustępujący lider wciąga swojego następcę na swoje stanowisko. To bardzo podobne do sposobu zapewniania sobie zastępstwa w strukturach nieformalnych, tam lider wprost mianuje nowego lidera. O objęciu stanowiska decyduje siła, nic innego, przeciwników paraliżuje strach albo pan dziewięć milimetrów (w kulturze wschodniej pan siedem przecinek sześćdziesiąt dwa milimetra). No, a u nas wystarczą dwie kamery, przeciętne efekty postprodukcji wideo i podstarzałe prezenterki z dobrą dykcją. Efekt murowany!

Jeżeli Platforma Obywatelska nie chce zupełnie popsuć tego kraju powinna zdecydować się na poszerzenie formuły koalicyjnej. Właśnie teraz, ponieważ warto jest przetestować lewicę w działaniu. Przecież nowy rząd tak naprawdę do wyborów parlamentarnych może nie robić niczego, tylko deklarować wszystko, co najlepsze, podkreślać najmniejsze sukcesy i niszczyć politycznie prawicową opozycję ze wszystkich sił rano, przed południem, w południe, po południu, wieczorem, w nocy i znowu od rana – we wszystkich kanałach telewizyjnych, radiowych i w Internecie. Oczywiście mogą przygotować pakiet reform do „wrzucenia” jako program wyborczy, jednakże nic ponad deklaracje. Naprawdę w tej grze już teraz tylko o wizerunek i siłę przekonywania chodzi. Wystarczy przekonać Polaków, że to przeciwnik jest „szatanem” i to wszystko. To jest możliwe, a w poszerzonej formule będzie o wiele bardziej skuteczne. Zwłaszcza, gdyby umawiające się strony były w stanie zaakceptować na stanowisku premiera kogoś zupełnie nowego wobec dotychczasowych zastanych i nieruchomych realiów, kogoś kto będzie w stanie przełamać triumfalny pochód prawicy, wygodnie szastającej socjalnymi obietnicami bez pokrycia, dla przejętego lewicy elektoratu. Nie ma na tą chwilę lepszego kandydata na stanowisko premiera niż pan Grzegorz Napieralski, przecież w ostateczności w odróżnieniu od obecnie ujawnionych „nominatów” on jest politykiem, a nie urzędnikiem! To jest olbrzymia różnica, którą czują Polacy! Po prostu pewnych rzeczy nie da się ukryć.

3 komentarze

  1. Skąd znacie mój tajny plan?

  2. Dołączenie do koalicji ustabilizowałoby rząd, a Napieralski jest najbardziej europejski z komuchów

  3. Nie ważne kto będzie premierem (może być nawet plastuś ponoć dobrze wypada przed kamerą), ważne aby był celebrytą i to z poczuciem humoru. Składam kondolencje tym wszystkim, co nie dostali się do Brukseli na obojętnie jakie stanowisko.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.