Nagrania, nagrania i jeszcze więcej nagrań

Bardzo szybko się okazało, że nagrania to nie jakieś tam nagrania, dostaliśmy wąskie smaczki, z których trywialnie wytłumaczył się pan premier i negatywni a mimowolni bohaterowie. Czekają nas dalsze nagrania, jeszcze kolejne nagrania i jeszcze więcej nagrań. Ilość materiału w jakiego dyspozycji znajduje się redakcja jednego z tygodników budzi poważne pytania o bezpieczeństwo państwa, ponieważ jeżeli można było bezkarnie tyle nagrać, to kto jest jeszcze nagrany i przy okazji czego?

To wskazuje na realną siłę naszego państwa, a zarazem na to jak jesteśmy wolni. Polska nie jest państwem policyjnym, służby nie pilnują restauracji, to nie jest NRD! Z drugiej jednak strony widać, że jakiś poziom kontroli kontrwywiadowczej jest niezbędny, ponieważ wprowadzenie do obrotu kolejnych kompromitujących nagrań – naprawdę może zmienić percepcję opinii publicznej w stronę partii skrajnych, będących poza granicami tego wszystkiego co uważamy dzisiaj za polityczny standard.

W dzisiejszych czasach każdy może każdego nagrać. Możemy być nawet nagrywani jak tego nie wiemy – specjalny program gromadzi nasze dane z telefonów komórkowych, dzieli transmisję na paczki i sprawdza na wielkich serwerach, czy nie wpisujemy się w jakiś profil np. terrorysty, fanatyka religijnego, ksenofobicznego ultranacjonalisty itd. Powstają skanery zdolne z mimiki twarzy odczytać to jakie dana osoba ma nastawienie do rzeczywistości. Osoby o nastawieniu negatywnym mogą być poddawane częstszym kontrolom. Kamery na ulicach brytyjskich miast – od dawna mają system rozpoznawania twarzy, który umożliwia identyfikację poszukiwanych przestępców itp.

Żyjemy w czasach totalnej, globalnej i ponadnarodowej inwigilacji. Trudno jest zakładać taką pracę, że ktoś niepowołany może nas podsłuchać, ale tak jest. Dla państwa i jego urzędów powinno to oznaczać powrót do standardów „zimnowojennych”, oczywiście w odniesieniu do najnowszych metod inwigilacji. Państwo powinno wypracować odpowiednie procedury, których przestrzeganie musi mieć charakter automatyzmu w administracji publicznej, bez tego nie ma możliwości zapewnić niczego pewnego w znaczeniu tajemnicy.

Dodatkowo potrzeba przemyśleć inne sankcje prawne za ujawnienie nie należących do osoby nagranej materiałów. Dlaczego mamy mieć prawo do szmacenia ludzi? Zwłaszcza jeżeli szmacenia dokonują osoby pozostające w ukryciu – pozostawiające sobie rolę „demiurga” pociągającego za sznurki. Z pewnością są takie rozwiązania prawne, które powinny chronić osoby nagrane, przy czym uwaga – nie powinno to dotyczyć osób publicznych. To smutne, ale dyktafon wprowadzony do naszego życia publicznego przez pewnego człowieka, któremu się wydaje że jest autorytetem moralnym dla całego pokolenia – na zawsze już z nami pozostanie i będzie nam towarzyszył.

Problem byłby w zasadzie techniczny, gdybyśmy mieli inną atmosferę na naszej scenie politycznej. Podział utrwalony przez ostatnie lata tylko wzmacnia wszelkie tego typu wydarzenia o „aferalnym” podłożu. To naturalne, że druga strona „wielkiego meczu”, będzie chciała zawsze wykorzystać tego typu wydarzenia dla własnych celów, a przede wszystkim – wizerunkowego „dokopania” rządzącym, chociaż Ci w tym całym zamieszaniu mieliby sporo racji co do metody wyjścia z kryzysu i nie pozwolenia na jego poszerzenie. Strona wojująca – zupełnie słusznie, nie można jej tego odmawiać, nie musi się liczyć z interesem państwa – liczy się goły atak i prawo do pełnej dywersji politycznego przeciwnika, a że utraci na tym państwo, no cóż. Jakieś koszty zawsze muszą być. Nie ma tak w przyrodzie, że jak się wrzuci granat do gnojówki to będzie czuć perfumy.

Jeżeli na to wszystko nałożymy jeszcze fobie naszej elity – zarówno rządzącej jak i większości opozycji, związane z dążeniami sąsiedniego mocarstwa do zaszkodzenia nam za wszelką cenę, to można stracić poczucie rzeczywistości. Nie może być tak, że po przesłuchaniu części materiałów – pozwalamy sobie sugerować, że to może być sprawka wrogich nam zewnętrznych czynników. Przecież na takie działania trzeba mieć dowody, a przynajmniej przypuszczenia wynikające z gry naszego kontrwywiadu z „ich” wywiadem na naszym terenie. Inaczej, to szkoda słów.

Każdy „news” ma swój cykl życia w sferze publicznej. Te nagrania podzielono na kilka części, więc trochę potrwa zanim dziennikarze przestaną wyszukiwać w nich wątki sensacyjne, jeszcze dłużej potrwa zanim odpryski przycichną – do kampanii wyborczej poza jakimś filmikiem opozycji i cytatami z osób nagrywanych w materiałach wyborczych nikt nie będzie niczego pamiętał.

2 thoughts on “Nagrania, nagrania i jeszcze więcej nagrań

  • 19 czerwca 2014 o 07:42
    Permalink

    Ciekawe co jest w tych taśmach czego Tusk i spółka się tak bardzo boją?

    Odpowiedz
    • 19 czerwca 2014 o 10:30
      Permalink

      Tam jest pewnikiem SAMA NIELUKROWANA PRAWDA…
      Czyli bagno i szambo w jakim tkwimy a o czym mało sobie kto zdaje sprawę…
      Chyba zrezygnuję z czytania gazet i oglądania naszej tv – szkoda się denerwować…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.