Nagonka na Kościół w sezonie ogórkowym?

fot. red.

Dzięki aferze podsłuchowej, w tym roku sezon ogórkowy w naszej polityce okazał się szczególnie barwny. Dla medialnego przykrycia kompromitacji przedstawicieli rządzącej elity i licznych beneficjentów systemy prawdopodobnie zdecydowano się na bardzo prymitywną grę medialną, w której część mediów głównego nurtu już nie tylko kłamie lub mówi półprawdy jak to ma w zwyczaju. Przede wszystkim – zaczyna wściekle atakować osoby i instytucje związane z Kościołem dominującym, ludzi Kościoła dominującego oraz sam Kościół dominujący jako instytucję. Przy okazji obrywa się także innym chrześcijańskim Kościołom obecnym w Polsce.

Naprawdę wspaniała sprawa – jak biją we władzę, zawsze można opluć tych, na których już od dość dawna wylewa się wszelkie pomyje, traktując ludzi jak i samą instytucję jako coś archaicznego i w zasadzie niezrozumiałego, a przede wszystkim traktując Kościół i jego oficjalnych funkcjonariuszy jako gości – utrzymywanych na „zdrowym” ciele naszego społeczeństwa i państwa.

Najnowsze uderzenie kilku mediów głównego nurtu w oficjalnych przedstawicieli Kościoła dominującego zatrudnionych przy różnych okazjach na publicznych etatach – to bez wątpienia jeden z najbardziej ohydnych ataków na Kościół, który można porównać nie tylko do mroków nocy komunistycznej dyktatury, ale także do czasów ostatniej okupacji niemieckiej, w trakcie której wmawiano „ciemnemu ludowi”, że Kościół chce tak jak chce pewien Kanclerz, podczas gdy setki oficjalnych przedstawicieli Kościoła dominującego zostało męczeńsko zamordowanych – niejednokrotnie dając wspaniałe świadectwo służbie Panu, człowieczeństwu, wartościom i polskości. Niestety w dniach dzisiejszych niektóre media głównego nurtu wracają do tych haniebnych praktyk mających za cel wbicie klina pomiędzy społeczeństwo a Kościół dominujący. Plugawość, cynizm i hipokryzja dokonywanych ataków nie mają sobie równych.

Łatwo się wylicza etaty kapelanów, łatwo się pisze ile który z nich zarabia, a nawet nie brakuje bezczelności, żeby wypomnieć odprawy finansowe z wojska – należne na mocy przepisów! Odmawia się prawa do wynagrodzenia dla oficjalnych przedstawicieli i przedstawicielek pełniących posługę w szkołach. Nic się nie liczy, nie ma żadnych już autorytetów – atak w pełnej skali na samą istotę przesłania Kościoła pod płaszczykiem haniebnych intonacji o finansach.

Jakim trzeba być głupcem, żeby odmawiać komuś z powodu zazdrości prawa do dochodów, za wykonywaną pracę. Czy to jest chciwość, zazdrość? Przecież nikt nikomu nie broni zostać oficjalnym przedstawicielem Kościoła dominującego – nabory są powszechne i otwarte, a nawet są otoczone specjalną troską ponieważ spada ilość powołań!

Jeżeli jest problem polityczny z płaceniem publicznymi pieniędzmi dla różnego rodzaju kapelanów czy pełniących posługę wierzącym w miejscach publicznych pod szyldem różnych instytucji – to niech państwo po prostu zmieni politykę i w ogóle zakaże zatrudniania osób duchownych za publiczne pieniądze. Jednakże czy to będzie zgodne z Konstytucją, gdzie zakazów dyskryminacji jest co najmniej kilka?

Społeczeństwo musi sobie samo odpowiedzieć, czy kapłani są potrzebni w instytucjonalnych formach aktywności państwa? Nie nam to rozstrzygać definitywne ponieważ nie jesteśmy ekspertami. Należy bowiem przyjąć, że każdy taki etat jest opisany w ustawie lub rozporządzeniu? Jeżeli czegoś takiego nie ma, to należy zapytać decydentów, którzy ustanowili prawo i wdrożyli jego stosowanie – w jaki sposób zatrudniono tych ludzi – konkretnie NA JAKIEJ PODSTAWIE PRAWNEJ. Jest oczywistym, że jeżeli takowej nie ma – nie ma mowy o zatrudnieniu danej osoby.

Przy tym jest pewna sprzeczność, albowiem jeżeli oficjalni przedstawiciele Kościoła dominującego pełnią swoje funkcje na rzecz państwa i jego obywateli, to znaczy się że są zobowiązani w swoim funkcjonowaniu przestrzegać obowiązującego Polskę prawa, a to oznacza poszanowanie dla takich kwestii jak „gender”. Zasada jest bowiem banalna – jeżeli pracujesz dla państwa, to znaczy że de facto jesteś urzędnikiem/funkcjonariuszami publicznymi. To zobowiązuje do nie mniejszej staranności i rygoru jak inni cywilni urzędnicy.

Jeżeli państwo płaci – ma prawo wymagać, przy czym nie ma wątpliwości, że płacić powinno się tylko tam, gdzie to jest rzeczywiście niezbędne i powszechnie akceptowane i nie budzi kontrowersji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.