Religia i państwo

Nagłośnienie pedofilii w Kościele to kara za popieranie prawicy?

 Warto się zastanowić, czy nagłośnienie przypadków pedofilii wśród ludzi Kościoła dominującego to nie jest przypadkiem kara jaką zarządzający systemem wymyślili dla Kościoła w zamian za popieranie przez tenże prawicy w krajowym sporze politycznym? Przecież nic się nie bierze znikąd, zawsze coś ma bo musi mieć jakąś przyczynę – przez 22 lata transformacji nie było słowa o pedofilii a wszelkie ujawniane przypadki media – nawet pomimo głośnych protestów społecznych (Poznań) wyciszały i zamiatały pod dywan. Tymczasem nie, tymczasem z pedofilii w Kościele dominującym robi się zagadnienie, które ten Kościół ma osłabić, ma zająć jego ludzi działaniami na rzecz samooczyszczenia – jałową dyskusją, ewentualnie udowodnianiem, że nie są pedofilami. Podczas gdy równolegle Kościół nie będzie mógł się jednoznacznie zajmować polityką, albowiem jako umoczony w skandale pedofilskie nie jest już tak atrakcyjny dla obywateli – coś się bowiem skończyło, skończył się w Polsce okres bezkrytycznego uwielbienia dla Kościoła dominującego i przekonania o nieomylności jego funkcjonariuszy. Nie ma Karola Wojtyły – jest co najmniej kilka ośrodków aspirujących do miana ośrodków kierowniczych w polskim Kościele, stąd zabieganie o wsparcie polityczne i pomaganie politykom – to proszę bardzo oto jest żaba i możecie ją panowie „sukienkowi” zjeść.

Oczywiście działając w ten sposób mainstream nie przekona betonowego elektoratu prawicy, który z natury swojej istoty jest zdecydowanie aktywnym uczestnikiem obrzędowości serwowanej przez Kościół dominujący. Dlatego też nie w ten segment elektoratu poszedł cios, chodzi o osoby nieco luźniej związane z Kościołem, a świadome np. tego że ksiądz proboszcz ma kobietę i żyję z nią od 15 lat. Jednakże taki target jak najbardziej wystarczy, żeby osłabić wynik prawicy głosującej po niedzielnej mszy. W skali kraju może to być kilka procent sondażowych i wynikowych poparcia, naprawdę jest się o co bić, zwłaszcza że pedofilia to jest coś budzącego taką społeczną odrazę, że zupełnie śmiało i bez konsekwencji można zbijać na niej kapitał polityczny, nawet a może tym bardziej jak za przeciwnika.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że lada dzień nastąpi kościelna reakcja, to znaczy należy się spodziewać czegoś takiego co spowoduje, że nie tylko Kościół dominujące będzie w stanie zmyć z siebie – niesłusznie narzucone mu piętno pedofilii, ale przede wszystkim będzie w stanie uderzyć przeciwko tym czynnikom, którym wydawało się, że można go bezkarnie atakować. Nie ma w przyrodzie niczego takiego co powodowałoby, że nie ma reakcji, reakcja zawsze następuje – to jedno z fundamentalnych zjawisk w fizyce. Po tak mocnym zagraniu – mającym na celu w istocie rozbicie wspólnoty pomiędzy Kościołem a wiernymi, należało się spodziewać że może być tylko i wyłącznie gorzej to znaczy – nastąpi coś takiego co zaboli architektów mainstreamu. Co to będzie jeszcze nie wiadomo, jest też pewna niewielka szansa, że Kościół na tym etapie może nie mieć argumentów i po prostu może chcieć przeczekać. Istnieje przecież 2000 lat, z tego 1000 lat w Polsce – dłużej niż nasza państwowość. Uderzenie nastąpi przed wyborami, jeżeli nie będzie mu przeciwstawiane przykręcenie śruby – czego Kościół nie lubi to z pewnością słodki akt zemsty nastąpi.

Tymczasem będziemy czytać coraz więcej i oglądać coraz więcej smutnych scen a uczestnikami życia religijnego w rolach głównych, albowiem erozja będzie postępować. Raz uwolnione konie krucjaty antypedofilskiej będą drążyć, szukać, wygrzebywać sprawy sprzed lat, może nawet sprzed wojny. Wszystko tylko po to, żeby skompromitować hierarchów i obarczyć całą instytucję nimbem seksualnej niepewności, który zdominował kulturę zachodu bezpośrednio po czasach wielkiej rewolucji obyczajowej.

Docelowo z pewnością uda się ograniczyć wpływ Kościoła na umysły ludzi, a przez to ograniczyć jego poparcie tak obficie udzielane prawicowej-prawicy, czy też mówiąc dokładniej ograniczyć nie tyle co jego poparcie ale skuteczność tego poparcia, albowiem najbardziej agresywne politycznie frakcje Kościoła dominującego w Polsce oraz liczni „księża-patrioci”, dla których nie jest problemem przedstawianie publicznie swoich poglądów politycznych, co więcej nawet przekonywanie do nich wiernych – nie zaprzestaną swojej nienawistnej retoryki obliczonej na ich wąsko i fałszywie pojmowany interes narodowo-wyznaniowy.

Ponieważ nie da się wygrać w Polsce z Kościołem dominującym, taki ruch obliczony na jego osłabienie ma gigantyczne znaczenie i może być jednym z czynników decydujących o rozkładzie politycznego poparcia przy okazji kolejnych wyborów.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

One Comment

  1. Nie mam zdania.
    Pedofilia jest wstrętna i już.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.