Ekonomia

Nadchodzi dzień w którym Renminbi stanie się walutą globalną

 Wraz z pomysłem na powstanie strefy wolnego handlu w Szanghaju czeka nas nowe podejście do problemu wymienialności chińskiej waluty renminbi (RMB) zwanej popularnie yuanem. Warto poczytać najnowszy raport o chińskiej polityce monetarnej [tutaj] na stronach tamtejszego banku centralnego. Będzie to nowość w realiach utrzymywania przez Pekin relatywnie zamkniętego systemu finansowego, niepozwalającego nawet na elastyczność kursową. To wielka szansa i wielkie nadzieje rynków finansowych oraz przede wszystkim szansa Chin na zmianę charakteru własnej gospodarki. Obecnie ten potężny kraj akumuluje dolary amerykańskie oraz inną walutę międzynarodowo wymienialną, w gigantycznych ilościach. Bojąc się przy tym aprecjacji własnej waluty, co ograniczyłoby konkurencyjność całej chińskiej. Wprowadzenie renminbi do panteonu walut globalnych bardzo ułatwiłoby wymianę handlową i sprzyjało ustanowieniu równowagi globalnej w handlu, a tym samym poprzez wzrost importu – stymulowało rozwój rynku wewnętrznego w tym olbrzymim państwie.

Oczywiście do uczynienia z czerwonego yuana waluty globalnej jest jeszcze daleka droga, jednakże już pojawiły się pierwsze pierwiosnki. Iran akceptuje swobodnie renminbi w transakcjach za ropę naftową. Australia zamierza stworzyć rezerwy walutowe w walucie chińskiej. Świat zgłasza coraz większy popyt na obligacje emitowane w renminbi na giełdzie w Hong Kongu. Chińska waluta jest w pierwszej dziesiątce walut w jakich odbywa się międzynarodowy handel – wedle statystyk Banku Rozliczeń Międzynarodowych.

Dzień, w którym dojdzie do umiędzynarodowienia renminbi będzie ostatnim dniem niekwestionowania potęgi Ameryki w sensie politycznym i wizerunkowym, chociaż to właśnie w interesie Amerykanów leży aprecjacja chińskiej waluty i spowodowanie, żeby ten rynek zaczął kupować.

Z naszego punktu widzenia jako kraju aspirującego do waluty Euro, nie ma to większego znaczenia, albowiem eksport europejski sobie z Chinami poradzi, zwłaszcza jeżeli Chiny pozwoliłyby na uwolnienie kursu, co oznacza automatyczną aprecjację ich waluty w stosunku do Euro i dolara. Wówczas europejski eksport towarów przeważnie bardzo wysoko przetworzonych – spowodowałby gwałtowny napływ ich wymienialnej waluty i handel by się kręcił jeszcze efektywniej, zwłaszcza po tym jak import części badziewia okazałby się nieopłacalny. Ten proces jest nieunikniony, to kwestia czasu kiedy się wydarzy ten szczęśliwy dla Europy dzień.

W przypadku USA, sytuacja będzie nieco bardziej skomplikowana, ponieważ ten kraj ma strukturalny deficyt w handlu międzynarodowym. Jeżeli przestanie importować surowce energetyczne, wówczas dzięki temu będzie mógł finansować chińską nadwyżkę handlową bez większego ryzyka, ale to i tak będzie oznaczało dalsze brnięcie w uzależnianie się od chińskiego smoka! Dzień, w którym Chińczycy zażądają za swoje towary renminbi – będzie najczarniejszym dniem na Wall Street, jak również jednym z najsmutniejszych dni w Białym domu. Amerykanie staną przed problemem dewizowym, którego nie znali nigdy, poza okresem początków Unii i przerwą na wojnę secesyjną. Poza tymi okresami, zwłaszcza po porzuceniu standardu złota – dolar jako waluta najpotężniejszego kraju świata jest chętnie przez wszystkich przyjmowany. Głównym gwarantem jego potęgi wcale nie jest eksport amerykańskich towarów, ale możliwość lokowania tego pieniądza w prawie doskonale płynne i prawnie pewne amerykańskie aktywa. Chodzi o obligacje, akcje, nieruchomości – wszystko to co można w USA kupić, nie wychodząc z domu w Warszawie poprzez możliwości jakie dają nam połączone rynki finansowe. Pod tym względem Chinom jest bardzo daleko do poziomu Amerykańskiego, a pragnąć wymienialności będą musiały się podobnie otworzyć, co w konsekwencji oznacza odejście nawet od fasadowego komunizmu, gdyż wszędzie zatriumfuje prywatna własność.

Niebezpieczny będzie okres pierwszych kilku lat, kiedy będzie się ucierał nowy porządek. W tym okresie Chiny nie będą chciały pozwolić sobie na utratę bogactwa zakumulowanego w obcej walucie – głównie w dolarze. Tutaj jest dolarowa pułapka, jeżeli dzisiaj Ludowy Bank Chin posiada przykładowo bilion USD i chce go wymienić na własną walutę – otrzymuje około 6,12 RMB za 1 USD co oznacza 6,12 biliona RMB. Aprecjacja krajowej waluty oznacza, że przy wymianie dolarów na walutę krajową, która będzie się realizowała przy każdym zakupie zagranicznego towaru – dostaną odpowiednio mniej! To może zaboleć przy ich skali kilku tysięcy miliardów dolarów! Może to spowodować boom na chińskie inwestycje państwowe za granicą jak również jednorazowe zakupy dosłownie wszystkiego.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.