Ekonomia

Nacjonalizacja OFE i co dalej?

 Wszystko wskazuje na to, że rząd dokona nacjonalizacji Otwartych Funduszy Emerytalnych, w tym znaczeniu, że jeden ze scenariuszy przekształceń systemu emerytalnego jaki rząd wybierze prawdopodobnie będzie zakładał jakąś formułę uwaga – słowo klucz – PRZENIESIENIE – wkładów z tych niebezpiecznych i targanych cyklami koniunkturalnymi na giełdzie OFE do bezpiecznego i przepastnego skarbca ZUS-u.

Trzeba się z tym pogodzić, bo państwo to po prostu zrobi. Może tego dokonać na wiele sposobów, z których najbardziej optymalnym z punktu widzenia ewentualnych roszczeń oraz skutków paralelnych byłoby opodatkowanie wkładów w OFE specjalnym podatkiem sięgającym np. 99,999 zgromadzonej kwoty. W tym znaczeniu, formalnie nie byłaby to nacjonalizacja, ale podatek w zasadzie powszechny – bo nałożony na tą część społeczeństwa, która wkłady w OFE posiada. Nie byłoby się o co przyczepić, ponieważ Sejm Rzeczpospolitej może sobie uchwalać dla nas – skaczących ze szczęścia obywateli dowolne podatki. Oczywiście obywatele uzyskają szansę ochrony przed takim podatkiem poprzez np. migrację do ZUS-u, lub inne zadysponowanie – z wyjątkiem wypłaty środków do ręki no bo to by było opodatkowane jak powyżej. Czysta, sprawna, rzeczywista sytuacja – działająca na wszystkich czy to się im podoba czy nie.

Jednakże powstaje tutaj szereg pytań, mianowicie podstawowe pytanie o zaufanie obywateli do państwa. Na starcie reformy emerytalnej – jako jednej z czterech reform rządu pana Jerzego Buzka – obiecano Polakom np. dziedziczenie składki przez członków rodziny. O palmach – nie ma się co rozwodzić. Powstaje pytanie co z tego typu uprawnieniem? Wypowiadał się o tym minister finansów – podczas gdy równoległe komunikaty zainteresowanych ministerstw były różne. Jest to niewiadoma, zwłaszcza że to w OFE to w sumie realne pieniądze, a na pewno o wiele bardziej realne – nawet jako zobowiązanie Skarbu Państwa zawarte w obligacjach jak również innego typu papiery wartościowe – niż ultra wirtualny zapis w durszlaku zwanym „subkontem” w ZUS. Każdy kto da się przekonać, że lepszy jest zapis – w istocie formalny w ZUS-ie od zapisu dłużnego w OFE – może na tym stracić pieniądze.

Oczywiście sam system emerytalny w jego filarze kapitałowym został sformułowany tak złodziejsko i oparty na tak bezczelnym przymusie, że jego autorów i politycznych ojców należałoby w przypadku istnienia kary śmierci po prostu tej karze poddać. W istniejącym stanie prawnym – nie ma możliwości wycofania tych przymusowo gromadzonych wkładów, jak również samodzielnego dysponowania ich lokowaniem w konkretne – zdefiniowane instrumenty dłużne. To wszystko ta logika przymusowości i złodziejskiej opłaty za zarządzanie wykluczała w imię powszechności. Szkoda nawet myśleć o tym jak społeczeństwo zostało zrobione i w co, ponieważ można stracić resztki zdrowego rozsądku i hamulców formalnych. Naprawdę minimalną satysfakcją było by chociaż postawienie panów: Buzka, Balcerowicza i Krzaklewskiego przed Trybunałem Stanu i przysądzenie im odszkodowań – zgodnie z tą samą logiką jaką potraktowano Jana Marię Rokitę. Niech płacą i płaczą do końca życia – miejmy nadzieję już jak n………o, ponieważ jako politycznie odpowiedzialni za ten z……..i b….l po prostu nie powinni się publicznie pokazywać ze wstydu.

W każdym bądź razie obywatel nie może z mocy prawa w żaden sposób dysponować swoimi pieniędzmi zgromadzonymi w OFE za życia. Wszystko co może to na wypadek śmierci – dokonać zapisu „przekierowującego” uprawnienie jako beneficjenta środków na inną osobę. Naprawdę fajny system nam skonstruowano!

Ponieważ nic nie można z tym zrobić, rząd liczy na zachowania stadne obywateli w przypadku planowanej reformy. Będzie mydlenie oczu jakąś dochodowością, jakimś ryzykiem, kosztami, samo zadłużaniem się państwa itd. Być może – nawet co bardziej usłużni pismacy mainstreamu zaczną nawoływać do patriotyzmu i odpowiedzialności za kraj – co już miejsce – przy czym w ogóle zapominają o solidarności klasy posiadającej i konsumującej 60% PKB z resztą społeczeństwa. Jednakże nie o didaskalia tutaj chodzi, ale po prostu o przeniesienie tych zapisów dłużnych i ich wirtualizację w ZUS. Wówczas zniknie problem części długu publicznego i będziemy mogli się dalej OCHOCZO I RAŹNIE ZADŁUŻAĆ najlepiej na zagranicznych rynkach, w celu sfinansowania wkładów własnych do przyszłych funduszy unijnych, którymi ten rząd będzie mógł połatać wszystkie niedoróbki swoich dwóch kadencji rządzenia jak wygra.

Powstaje jednak kluczowe pytanie – czy będziemy mieli do czynienia z nacjonalizacją środków prywatnych – czy nie? A jeżeli odpowiemy na nie negatywnie – to powstaje drugie automatyczne pytanie – czym będzie to postępowanie rządu? Konfiskatą? Janosikowaniem? Aktem publicznej desperacji dla ratowania ojczyzny? Czy zwykłym opodatkowaniem?

Jeżeli bowiem kasujemy jeden z filarów systemu emerytalnego – przyszłych emerytów, to nie ma żadnego uzasadnienia, żeby nie partycypowali w tym także ci, którzy nie mają kont w OFE ze względu na wiek (w górę lub dół). Przecież można uchwalić specjalny podatek solidarnościowy od tych co nie mają OFE i w ten sposób nie stracą, podobnie można obniżyć emerytury obecnym emerytom, symbolicznie o 1 lub 2% – jednakże niech się dołożą do zmniejszenia obciążenia systemu właśnie w ten sposób. Inaczej nie będzie spełnionego wymogu solidaryzmu społecznego, który musi być powszechny.

W konsekwencji rodzą się dalsze pytania – jeżeli jest tak źle, że państwo musi posunąć się do nacjonalizacji świeżo zgromadzonego majątku narodowego – bądź co bądź prywatnych osób, bo inaczej niż nacjonalizacją tego nazwać nie można – to znika problem renacjonalizacji. Nikt w tym kraju nie ma prawa otrzymać niczego – żadnego odszkodowania i zwrotu w naturze niczego z wcześniejszych nacjonalizacji – po tym jak rząd znacjonalizuje środki należące do OFE. Przecież nie ma wojny, nie ma żadnych nadzwyczajnych wydarzeń – podobno odnosimy same sukcesy. Jeżeli więc w trakcie rzekomo największego narodowego prosperity od czasów Złotej Epoki Jagiellonów – państwo de facto konfiskuje oszczędności obywateli – no bo nie oszukujmy się tylko nazywajmy rzeczy po imieniu, to znaczy się, że to państwo zbójeckie albo jest inaczej niż mówi oficjalna propaganda.

Żeby było już zupełnie zabawnie – wczoraj prezydent tego kraju pan Bronisław Komorowski w jednym z programów telewizyjnych powiedział, że młodym ludziom to się wydaje, że są właścicielami środków zgromadzonych w OFE, a zgodnie z prawem tak nie jest.

Ciekawe, ilu młodych ludzi po takiej deklaracji rzuci tym wszystkim i wyjedzie? No i kiedy Prawo i Sprawiedliwość powie coś przeciwnego…

One Comment

  1. Skoro obie partie: PO i PiS są spadkobiercami przesłynnej AWS – to obu nie można ufać – bo przekrcęcają właśnie kilkaset miliardów zł WŁASNOŚCI PRYWATNEJ OBYWATELI.
    I nikt nie wzywa policji?
    Co to za kraj?
    Jak on się nazywa?
    Ja tu już nic nie rozumiem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.