Na energię atomową będziemy czekać 10 lat

fot. red.

Na energię atomową będziemy czekać 10 lat. Jest to oczywiście bardzo pozytywny scenariusz. Wiadomości “puszczane do mediów” przez przedstawicieli rządu mówią o 2033 roku – jako dacie działającego reaktora w Polsce. Być może wcześniej prywatnie biznesmeni zbudują swój pierwszy mały reaktor jądrowy? Jeżeli starczy wyobraźni może uda wybudować się drugi produkujący chociaż ciepłą parę użytkową, przy jakimś dużym mieście. Poza tym jesteśmy skazani nadal na węgiel. Węgiel będzie tylko droższy. Ponieważ ten dostępny się kurczy. A za ten importowany trzeba będzie dużo płacić, wzrosną też koszty transportu.

Dlatego czy to się nam podoba czy to się nam nie podoba i jakkolwiek uznajemy to za nieopłacalne, trzeba dotować powstawanie rozproszonych odnawialnych źródeł energii. Do tego są potrzebne systemowe inwestycje w produkcji biopaliw i biogazu. Jeżeli się uda zrealizować duże rządowe pomysły na budowę farm wiatrowych na Bałtyku, to może bardzo istotnie poprawić nasz bilans energetyczny, bo przynajmniej przez część roku będzie można oszczędzić węgiel na zimniejszą część. Musimy wykorzystać w tym zakresie wszystkie możliwości jakie tylko mamy. Dobrym pomysłem było rządowe wsparcie do generowania energii elektrycznej przez gospodarstwa domowe. Niestety to zostało zatrzymane, A to jeden z największych błędów strategicznych jaki tylko mogliśmy popełnić w zakresie energetyki.

Uwaga nie ulega wątpliwości że dotowanie odnawialnych źródeł energii kosztuje, ale bez energii elektrycznej i ciepła zimą nie będziemy w stanie w ogóle funkcjonować. Czy przeciętny konsument jest w stanie sobie wyobrazić że na przykład od 16:00 do 22:00 nie ma prądu? Czy możemy to zaakceptować jako normalność? W blokach oznacza to też brak wody i ciepłych kaloryferów, bo jakoś trzeba to wtłoczyć na wyższe kondygnacje. Co jeżeli w tym samym czasie – prąd – będą mieli bogaci mieszkańcy podmiejskich domków? Jakie to będzie miało skutki polityczne? Kto je poniesie? Rozmawiamy dalej? Po co?

O skutkach gospodarczych problemów z drogą energią i jej brakami nawet lepiej nie myśleć, bo po co się stresować. Rząd powinien zrobić wszystko dosłownie wszystko co tylko jest możliwe, żeby wykorzystać każde dostępne w tym europejskie pieniądze do stworzenia nowych mocy wytwórczych w energetyce.

Pojawiło się wiele przecieków mówiących o tym że mamy wybrać koreańską technologię elektrowni jądrowych na pierwszą inwestycje na Pomorzu. To bardzo dobry pomysł, jednak jest obarczony ryzykiem politycznym. Możemy być bowiem pewni że przeciwko naszej elektrowni jądrowej będą wszyscy. Nie wszyscy będą swój sprzeciw artykułować jednoznacznie, jednak sojuszników nie będzie. Jeżeli byśmy wybrali technologię francuską, to mielibyśmy najpotężniejszego sprzymierzeńca na jakiego możemy liczyć w Unii Europejskiej. Chodzi o to że nasza sytuacja polityczna dzisiaj jest tak bardzo zła, za musimy uwzględniać wszystkie ryzyka. Technologia francuska wyklucza krytykę polityczną ze strony oczywiście Francji i silnie ją ogranicza ze strony Niemiec. Dlatego właśnie byłoby celowym zbudowanie bloku siłowni jądrowych w oparciu o bardzo dobre francuskie technologie. Najlepiej w centralnej Polsce, tak żeby ograniczyć straty z dostawy energii elektrycznej do najbardziej potrzebujących regionów, czyli Śląsk czyli Warszawa. Rejon Bełchatowa jest rejonem optymalnym ze względów strategicznych i dystrybucji sieci energetycznej ona tam po prostu jest nie trzeba wytyczać nowych tras energetycznych. Wystarczy zmodernizować istniejące, A to jest bardzo ważny aspekt całej zabawy w energetykę o którym nie można zapominać.

Wszystko co możemy zrobić w tej chwili żeby poprawić bilans energetyczny w sposób zauważalny, to zbudować sieć dużych elektrociepłowni zasilanych głównie energią z ropy naftowej, gazu ziemnego i ze źródeł odnawialnych, w naszych warunkach to oznacza rzepak, wierzbę energetyczną, biogaz i wszystko inne co możemy wyhodować, spalić lub zgnić. W praktyce i tak bylibyśmy skazani na spalanie ropy naftowej w znacznej części, ale ją można magazynować. Jeszcze nie tak dawno mieliśmy w Poznaniu wspaniałą fabrykę produkującą olbrzymie silniki okrętowe. Ta sama technologia pozwoliła zachodowi przez lata na produkowanie energii elektrycznej i ciepła ze stacjonarnych wielkich generatorów zasilanych z takim silnikami. Tu nie ma żadnej nadzwyczajnej innowacyjności, to nie ma niczego czego byśmy nie znali od co najmniej 60 lat, oczywiście wszystko można udoskonalić poprawić ulepszyć. Niedawno w Szwecji uruchomiono taką elektrownię żeby dostarczać prąd do Polski, kablem pod Bałtykiem. Powstaje pytanie dlaczego im się opłacają utrzymywać w rezerwie a u nas nawet nikt nie myśli o tym żeby takie rezerwy posiadać? O zarządzaniu kryzysowym, obronie cywilnej, rezerwach strategicznych w ogóle przygotowaniu się na to że może być nagle gorzej lub co jest o wiele bardziej niebezpieczne stale gorzej – można napisać kilka książek. Niestety w naszych realiach, te wszystkie zagadnienia są traktowane po macoszemu.

Rząd ma rację krytykując unijne regulacje związane z opłatami za emisję szkodliwych substancji. To jest niesamowite że wzrost ceny tak zwanych certyfikatów, który rozłożył unijne systemy energetyczne wszystkich krajów poza Francją i w części Belgią, które w znacznej mierze opierają się na energii jądrowej. W ogóle nie jest problemem zajmującym Komisję Europejską. W ogóle pod żadnym pozorem i w zamian za nic nigdy nie powinniśmy się zgodzić na dalsze obkładanie kosztów naszej energii kolejnymi opłatami i to jeszcze opłatami które miałyby iść bezpośrednio do budżetu Unii Europejskiej. Nie ma i nie może być na to zgody. Przynajmniej, aż nie będzie przeciętnego poziomu zamożności na poziomie około 70% średniej europejskiej mniej więcej wszędzie. Chyba że chcemy popełnić samobójstwo? Do czego prowadzi pozbawienie się przemysłu pokazał pierwszy etap pandemii, jak wspaniała Unia Europejska i super potężne Stany Zjednoczone nie potrafiły wytworzyć maseczek i rękawic gumowych, a respiratory własnej produkcji Rosja dostarczyła Włochom w chwili największej próby. To nie były wyroby najwyższej jakości pod względem technologii medycznej jaką znamy dzisiaj z produktów zachodnich lub japońskich, jednak swoją rolę w najbardziej krytycznym, najbardziej czarnym momencie naszej współczesnej historii spełniły. Warto jest czerpać z tego wnioski i naukę na przyszłość.

14 komentarzy do “Na energię atomową będziemy czekać 10 lat

  • 29 grudnia 2021 o 06:22
    Permalink

    Chyba jestem pierwszy. Dobry artykuł. Ale oczywiście mam moje trzy grosze. „…rządowe wsparcie do generowania energii elektrycznej przez gospodarstwa domowe. Niestety to zostało zatrzymane, A to jeden z największych błędów strategicznych jaki tylko mogliśmy popełnić w zakresie energetyki.”
    Lobby energetyczne i monopol wielkich wytwórców energii. Dopiero w 2020 roku popchnięto wyraźnie instalacje paneli słonecznych. Ale dlaczego brakuje wiatraków prywatnych w gospodarstwach rolnych.
    Nie ma planowania na poziomie strategicznym, co wynika z tego, że stanowiska rzeczywiście wymagające kompetencji obsadzane są według nomenklatur partyjnych i dotąd administracja nie dorobiła się profesjonalnych kadr, bo upolitycznienie. Np. : w Kołobrzegu JHJJJJ (Panie świeć nad jego duszą) decydował o zatrudnieniu w samorządach oraz strukturach państwowych aż do stanowiska sprzątaczki włącznie. I obecnie, kiedy decydujący głos ma JJJ, to się tylko zmieniło tam, gdzie samorząd nie dopuszcza tego posła do decyzji. Ale gminy i spółki z przewagą państwowego kapitału wobec dyktatu polityki są bezradne.
    Tak więc nie jest możliwe prawdziwe planowanie na poziomie strategicznym.

    TAK JEST PAN PIERWSZY, ZEPSUŁA SIĘ NAM OPCJA ZATWIERDZANIA ALE JUŻ DZIAŁA. POZDRAWIAM WEB JÓZ.

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 08:12
    Permalink

    Czytam na lewicowej gazecie, zaczerpnięte z takiego’ż pobratymczego, lewicowego radia – Putin “zlikwidował ostatnie sumienie”, “wróg jest już u bram”
    Niedawno wspominałem w jakim poważaniu mam i miałem to cóś co “zlikwidował” W.Putin?
    BRAWO Władimir Władimirowicz ….mniej o jeszcze jedną piątą kolumnę! W tym miejscu uśmiech zadowolenia! Widzę w tym momencie wściekłość w oczach formułowych lewaków i postkomunistów-
    – kosmopolitów …JAK ŚMIAŁ?!! 🙂 🙂

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 08:38
    Permalink

    Kolejny dobry i gorzki w swojej wymowie artykuł poczytnego Autora.

    Co do perspektyw uruchomienia pierwszej elektrowni atomowej, to stawiałbym raczej na 15-20 lat, a nie oprymistyczne – 10 …

    No i oparł bym to na sprawdzonej technologii francuskiej.

    Mówienie o KOREI świadczy o silnym upojeniu alkoholowym decydentów.

    Chyba że chodzi o egzotyczny sojusz z KRL-D …

    Amen.

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 08:48
    Permalink

    Zaniepokoił mnie jeden akapit “przynajmniej do czasu kiedy będzie 70% poziomu zamożności europejskiej”. To zwykłe KAPITULANCTWO !

    W bogatych NL mają już ok. 600 tys. wykluczonych energetycznie. Nie zupełnie, ale mocno!
    Czyli – prąd mamy, ale z przerwą od 16 – 22 . Czysty “Miś” .

    Wiatraki na morzu żyją króciutko. Są dobre tylko do mordowania ptaków. I Niemcy i USA za “zielonego” Bidena zwiększyły znacznie uzysk energii z węgla! O czym więc mówimy?

    Czy banda świrów z KE , wybrana przez SIEBIE samych ma decydować o życiu i zdrowiu milionów ludzi w Europie? Nigdy!

    Posłużę się określeniem @Inicjatora, na którego onegdaj zbyt mocno naskoczyłem ( sorry) – to jest MACONDO ! Tak – gromada świrów tknięta zieloną religią szkodzi milionom ludzi jak w jakiejś republice Macondo ! Co więcej, wszelkie oznaki tego, że się mylą są wrogo zbywane i lekceważone.

    OZE stały się dżudżu KE, zupełnie jak kopulacja z dziewicą jako lek na HIV w macondowych rejonach!

    I co im zrobisz ? Tylko DEKAPITACJA! A na serio – kolejna ostra zima i MOŻE lud Europy się ruszy!

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 09:01
    Permalink

    Macondo jest oczywiście zamienne z Wolską. Mamy więc smutną konstatację, ciekawe czy rozumianą przez lemingów , że CENTRUM ŚWIATŁEJ EUROPY – KE i PE może być tak ZBRODNICZO głupie.

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 10:39
    Permalink

    Pozwolę sobie wkleić tekst, już chyba kultowy, naszego wspólnego znajomego. Wprawdzie nieaktualny bo jeszcze krytykujący pewną samodzielność, której już nie mamy a w tym artykule się z tym pogodziliśmy, ale i tak warto:

    “Polska? Elektrownię jądrową? Zbuduje? Jedną już rozszabrowała, dla pozyskania złomu. Były czasy gdy Polska była krajem o potencjale przemysłowym i naukowym pozwalającym na samodzielne wybudowanie elektrowni atomowej. Jedynie reaktory trzeba było zamówić u Czechów zaś, po katastrofie czarnobylskiej, sterownie u Siemensa. Udało się wtedy wyprodukować prawie wszystkie jej urządzenia oraz w połowie dokonać montażu elektrowni w Żarnowcu. Przyszły później czasy “demokracji” w której dorobek milionów pracujących Polaków został zaprzepaszczony. Rządzącym wydawało się wówczas że, wobec upadającego przemysłu, Polska dysponuje tak wielką nadwyżką mocy produkcyjnych energii i węgla, że bez żadnych inwestycji przyszłe pokolenia mogą bazować na nakładach dziadków. Minęło ćwierćwiecze i doszliśmy do tego, że wycinamy drzewa w parkach i lasach aby zapewnić paliwo starzejącym się elektrowniom węglowym. Dzisiaj jesteśmy już tylko zdolni elektrownię na złom rozszabrować. Gdzież nasze fabryki dostarczające komponenty takiej elektrowni: ZAMECH Elbląg, – turbiny ,DOLMEL Wrocław – generatory, ,RAFAKO Racibórz – stabilizatory ciśnienia i wytwornice pary, IASE i CNPAE Wrocław – aparatura kontrolno-pomiarowa i automatyka, ZUP Nysa – skraplacze, FAKOP Sosnowiec – wymienniki ciepła, CHEMAR Kielce – rurociągi, Warszawska Fabryka Pomp, Krakowska Fabryka Pomp, MAWENT Malbork – wentylatory, METALCHEM Opole – zbiorniki, ELTA Łódź – transformatory, ZUT “Zgoda” Świętochłowice – siłownie awaryjne , ELWO Pszczyna – stacja uzdatniania wody, Celma Cieszyn – silniki, Energomontaż-Północ, Energoblok-Wybrzeże, Elektrobudowa Katowice – roboty budowlano-montażowe. Gdzież nasi specjaliści zdolni do zaprojektowania i prowadzenia ruchu takiej elektrowni? Gdzież nasze środki inwestycyjne wystarczające do pokrycia takich wydatków? Któż miałby to budować i obsługiwać? Pisiewicze oraz Krewni i przyjaciele Królika?. Przecież oni zadziwiliby nawet Ukraińców rozmiarem katastrofy. Aż boję się myśleć o takim przedsięwzięciu w polskim wykonaniu. Już zaprezentowaliśmy światu jak potrafimy dowieźć do Smoleńska prezydencką delegację solidnym, kupionym za granicą samolotem. Następnym problemem jest brak jakiegokolwiek dorobku naukowego, brak potencjału przemysłowego, brak zasobów uranu, technologii produkcji i utylizacji paliwa jądrowego. Czymże więc dysponujemy? Czy tylko energetyczną rozrzutnością? Znacznie lepszym i mniej kosztownym rozwiązaniem jest zbudowanie megawoltowych linii przesyłowych do importu energii z Czech, Białorusi i Federacji Rosyjskiej. Oni dysponują zasobami, potencjałem przemysłowym, dorobkiem naukowym i doświadczeniem w budowie i eksploatacji.”

    ech te… kultowe teksty.

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 15:48
    Permalink

    @Spartaninie, poucz się trochę o generowaniu i przesyle energii elektr. !!!

    To, co było dotychczas, czyli ON grid – ze zwrotem pewnej sumy za wytworzoną przez KOGOŚ en. elektryczną wpuszczaną do SIECI było CHORE ! Kumasz ? Nie ? No więc to tak, jakby 300 – 500 lokalnych bimbrowników podłączało się pod jakąś wybitną wytwórnię wódek ! Prąd elektryczny ma PARĘ parametrów o których się POUCZ ! Napięcie, natężenie, częstotliwość, stany nieustalone itd. itd.

    Ergo – napięcie w sieci przy działalności tych ludków bywało, że wzrastało lokalnie do np. 260 V !!!

    Kumasz ? Nie ! Więc to były FLUPY Z PIZ..Y! ( to cytat z wiersza poety) !

    Ergo – chcesz mieć na własny użytek ? Voila ! Ale na WŁASNY ! OFF GRID ! Bo reszta PSUJE sieć i przesył !!! Proste dla MĄDRYCH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz
    • 29 grudnia 2021 o 22:58
      Permalink

      No właśnie. Oczywiście nie jestem elektrykiem. Czy rzeczywiście nie może sobie zbudować jakiś rolnik wlasnej wytwórni energii tylko na własny użytek? Czy ten wiatr albo energia słoneczna muszą koniecznie należeć do jakiejś korporacji ? Ale oczywiście sprawiedliwość i egalitaryzm nie mają nic wspólnego z wytwarzaniem energii, bo tam rządzą prawa fizyki i społeczność ich nie przeskoczy. Z chęcią mądrego wysłucham, gdyż w tej materii laikiem niestety jestem, ale pamiętam obiecanki polityków z lat 90-ch. Pewnie w sprawach energii kłamali albo znali się na tym tak jak ja.

      Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 16:04
    Permalink

    To smutne i ważne ! Jak ktoś ma bohaterskiego nicka typu – spartanie, wielka Polska katolicka, jakaś tam brygada NSZ to zwykle pieprzy jak potłuczony! Mam nadzieję, że wyjaśniłem “koledze”.
    Płacenie za wpychanie do za ciasnej rury w okresie NADMIARU prądu – zwykle słoneczny dzień i wiatr, paru CWANYM DURNYM ludkom, to tak jak we wspomnianej wytwórni wódek/ wina !

    Czy jakiś Dom Perignon poszedłby na to ? A Ty spartaninie ? Psułbyś sobie swój wyrób GÓWNEM pokątnych bimbrowników ? Wątpię mocno! Więc produkuj SOBIE na WŁASNY użytek zasyfiony prąd, ale NIE WPUSZCZAJ go do sieci !!!

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 16:24
    Permalink

    Ja prdl. Jak ktoś za dużo wie – mówię o sobie, i nie wpuszcza zwyczajowych pojeb…ch postów o NICZYM to ma przes..e!

    Ws. prądu to już było tak, że ok. rok temu byłby niemal BLACKOUT! Po polsku WYŁĄCZENIE i to w całej Europie ! Po prostu to ŚCIERWO ZANIECZYSZCZONE produkowane przez pokątnych masturbantów – wytwórców zakłóciło CZĘSTOTLIWOŚĆ prądu ( 50 Hz ) ustaloną jeszcze przez MĄDRYCH mężczyzn dla Europy, a nie gejów i lesby – i było krok od KOLAPSU !!! To się wyłącza z AUTOMATU!

    MAMY AWARIE MODERACJI PRZEPRASZAM SA PROBLEMY Z LOGOWABIEM. ZGINĘŁO COŚ PANU? WEB JOZ

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 17:13
    Permalink

    Kilka uwag do artykułu, które mi się nasunęły przy czytaniu.
    1.
    Faktycznie, czytałem o tym, że Michał S. i Zygmunt S. zamierzają inwestować w małe reaktory modułowe (SMR, Small Modular Reactor).
    Niewątpliwie, zakłady chemiczne potrzebują taniej energii dla zrównoważenia droższego (niż konkurencja) surowca. Z drugiej strony widać pewną zależność takich firm (np. Synthos) od otoczenia gospodarczego (zwykle państwowego). Stąd widoczna współpraca z Orlenem, a więc z rządem i jego polityką gospodarczą.
    Firma była już klientem gazoportu (woziła LNG cysternami na południe), a potem regazyfikowała – niczym na filmie Terminator 2 (tam był ciekły azot, a tu LNG – praktycznie ciekły metan).
    Zastanawia mnie jednak to, że producentem reaktorów ma być GEH (GE Hitachi Nuclear Energy), podczas gdy nasz rynek (w ramach podziału) został przypisany do Westinghouse. Firma ta należała do Toshiby (przez 11 lat), której udało się pozbyć WEC (wniosek o upadłość), i teraz należy chyba do kanadyjskich inwestorów.
    2.
    Wchodzenie w OZE stanowi politykę UE na lata. Póki co, jest to bardzo kosztowne. Rządy nie mają wystarczającej kasy na to, więc wymuszają to metodami administracyjnymi na firmach i konsumentach.
    Pretekstem dla tej polityki jest, że za kilkadziesiąt lat, gdy kolejne miliardy ludzi (na całym świecie) zaczną podnosić swój standard życiowy w kierunku poziomu państw rozwiniętych, to Europa będzie przegrana (z braku surowców ogółem, w tym energetycznych). Innego wyjścia więc nie ma.
    Ponieważ nie można zbytnio powiedzieć tego wprost, więc mówi się o efekcie cieplarnianym (szklarniowym) i o ochronie zdrowia (przed składnikami spalin). Jasne, że realizacja takiej polityki per saldo zwiększy efekty, z którymi się walczy, ale chodzi tu o przyszłość Europy. Dlatego ciężary związane z prowadzeniem takiej polityki, są administracyjnie przerzucane praktycznie na cały świat: ośrodki badawcze (państwowe i firmowe) szukają rozwiązań, na razie niedoskonałych, a cała reszta musi i tak je kupować i stosować. Blokada kopalnianych źródeł energii będzie przynosić zyski OZE, a sprzedaż instalacji (urządzeń i technologii) do OZE pozwoli utrzymać Europie swoje dotychczasowe przewagi.
    3.
    Jaka technika jądrowa zostanie zastosowana w Polsce, trudno przewidzieć, bo to sprawa polityczna. Formalnie najkorzystniejsze rozwiązanie jest rosyjskie, ale żeby o tym zdecydować, trzeba byłoby być niezależnym, a niestety tak nie jest. Ekipy rządzące są ewidentnie zależne, bo nie mają żadnych argumentów przetargowych.
    Pozostają więc technologie “zachodnie”. Argumentacja za tym będzie zapewne wielce przekonująca, ale na czym ostatecznie stanie, nie wiem.
    Moim zdaniem, na początek nie ma co się silić na nowatorskie rozwiązania. Tradycyjna, sprawdzona technologia wydaje się najlepsza do nauki własnej i rozwoju praktycznej atomistyki. Potem (po zdobyciu wiedzy i doświadczenia) będzie można poszukiwać lepszych rozwiązań.
    Sugerowana technologia francuska może wymagać również wysłania naszych oddziałów do pilnowania złóż rudy uranu w środkowej Afryce (Niger). 🙂
    Dlatego konieczne jest zagwarantowanie w umowach dostaw paliwa atomowego i pozbywania się odpadów, żeby nie obudzić się potem z “ręką w nocniku”, jak z przypadku pewnej kadry.
    4.
    Energia z tzw. biopaliw nie jest wcale korzystna w aspekcie CO2. W zależności od rodzaju tego paliwa odnawialnego: biomasa stała, biopłyn, biogaz, mamy odpowiednio proporcję wskaźników emisji CO2 jak: 1,0 : 0,7 : 0,5, przy czym biomasa stała gwarantuje większą emisję niż węgiel brunatny! Ale dla samowystarczalności europejskiej to się nie liczy, bo propaganda to jedno, a rzeczywistość to drugie.
    5.
    Akurat w Szwecji odkryto również chyba największe (na świecie) złoża niekonwencjonalnych źródeł uranowych, ale podobnie jak w przypadku gazu i wanadu, raczej nie ma mowy o ich eksploatacji. Pozostają australijsko-szwedzkie spory sądowe. Każdy kraj może mieć własne preferencje.
    6.
    Na koniec rada dla polityków. Jedyne co sami możemy, to zabrać się za badania, ich aplikację i rozpowszechnienie korzystnych rozwiązań. To przyniesie zyski, ale tylko przy innym podejściu do sprawy (na pewno nie urzędniczym, które u nas rozkłada wszystko).

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 18:09
    Permalink

    Spokojnie! Co tam głupie 10 lat! Jedni tacy Bliskowschodni (nie chodzi o Białorusinów) czekają na Jednego Takiego pare tysiecy lat. I mają się całkiem dobrze i ciepło. No ale jak sie komu spieszy, to wystarczy nie przeszkadzać polskim mendiom i politypom (nie ma literówki) w uprawianiu antyruskiej polityki. Jak juz doprowadzą do wojny z Rosją, to możemy mieć energie jądrowa w Polsce w ciągu 7 do 20 minut.
    A tak serio, to wydaje się, iz przed Polską nie ma już właściwie innej perspektywy jak tylko daleko posunięta dezurbanizacja. Ludność, którą komuniści podstępnie wywabili ze wsi po II WS do miast musi na wieś wrócić i tam starać się przetrwać jak dawniej bywało, eksploatując zasoby lokalne: wycinanie lasów, spalanie siana, mirabelki i lebioda… I czekać na Mesjasza. Wszystkie inne scenariusze, równiez te rozpatrywane w komentowanym felietonie, sa zbyt fantastyczne, biorąc pod uwagę stan obecny pięknej katastrofy pod nazwa Polska. To tyle na ten nowy rok i kilka tysiecy lat to come.

    Odpowiedz
  • 29 grudnia 2021 o 23:14
    Permalink

    W czasie PRL wybudowano – tu strzelam- około 200 bloków energetycznych, ciepłowniczych, głównie węglowych.
    W czasie III RP wybudowano łacznie cztery…..

    Samo zastąpienie sypiących się już konstrukcji z lat 50-70, wymagałoby budowania co roku kilku nowych instalacji. Pieniędzy na to nie ma i nie będzie, dzięki blokadzie finansowej i wojującej zielonej religii.
    Bez mozliwości akumulacji, wszelkie wiatraczki i fotowoltanika, nie mają sensownej racji bytu.

    Rodzina musi mieć konkretną ilość kilowatów, dżuli, by funkcjonować na sensownym poziomie.
    Europejskie rządy oczadzone ideologią robią wszystko, by rodzinom uniemozliwić przetrwanie.

    Plany polskiej elektrowni atomowej już są oprotestowywane przez Niemcy.
    Wyłączające własne bloki atomowe.
    Nie widzę szans na zwalczenie głupoty.
    Czy samobójczych ciągotek zachodnioeuropejskich elit.

    ale, im na pewno nie zabraknie kilowatów, czy kilodżuli w rezydencjach…..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.