Soft Power

Myślmy pozytywnie!

 Niech to będzie naiwne, niech to będzie wręcz dziecinne, co więcej niech to będzie wyśmiewane – ale myślmy pozytywnie, jakakolwiek by nie była nasza dramatyczna rzeczywistość i troski dnia codziennego. Oczywiście ten apel to banał i wręcz obraza dla chorego na raka, ale już nie dla osoby wierzącej – doświadczającej tej choroby. Być może trafi on do młodych i zdrowych startujących w życie na umowach śmieciowych i będą się wesoło obrzucać pomyjami w jakiejś restauracyjnej kuchni, jednakże warto się zastanowić nad jednym – jak chcemy przeżyć kolejny dzień?

Tutaj zaczynają się schody, albowiem mentalność narodowa nakazuje nam osobę tak zadającą pytanie nazwać co najmniej „p…..m”, „p…..m” albo nawet – najgorsza inwektywa swego czasu – „Niemcem”. Jednakże to od nas naprawdę i tylko od nas zależy w jaki sposób chcemy przeżyć kolejny dzień, a nastawienie to już jest naprawdę połowa sukcesu. Proszę pamiętać, miłość trzymała ludzi przy życiu nawet w obozach koncentracyjnych! My jesteśmy wolni, możemy kreować swój los, każdy – naprawdę jeżeli czuje się na siłach – może wyjechać z naszego kraju, o to bezskutecznie przez jakieś 300 lat dopominali się Polacy do władz zaborczych! Jeszcze nie dawno – sąsiedzi – się uparli i mieliśmy prawie na każdym rogu żandarmów na ulicach! Dzisiaj – wychodzicie państwo z domu, kupujecie bilet na autokar lub samolot i po dobie lub kilku godzinach jesteście w innej rzeczywistości. Uwaga nie oznacza to, że właściwą reakcją na naszą mrożącą krew w żyłach i doprowadzającą do ostateczności rzeczywistość może być tylko emigracja, jednakże jest to zawsze jakaś opcja! Warta rozważenia, zwłaszcza dla młodych, albowiem bez protekcji, bez nepotyzmu, ewentualnie bez straty szacunku do swojego ciała na kilka przerażająco długich chwil – niezwykle ciężko jest się w tym kraju przebić i coś na starcie sobie zagwarantować.

Myślenie pozytywne nic nie kosztuje, zawsze lepiej jest obrócić otaczającą nas głupotę, d……m, marnotrawstwo, korupcję, chamstwo, prostactwo i inne – w żart, nawet głupi, ale zawsze lepiej jest wyśmiać sytuację niż się wewnętrznie zjadać, ponieważ spotkało nas kolejne takie i takie nieszczęście. One zawsze nas spotykają, nasza codzienna rzeczywistość składa się przynajmniej w połowie z konieczności walki z głupotą i problemami wynikającymi z głupoty, niechęci lub złośliwości innych ludzi. Jednakże nie mając AK-47, przy takiej polityce karnej jak nasza – niewiele zdziałamy, dlatego lepiej jest się śmiać – bezwzględnie wyszydzać rzeczywistość, w której tkwimy przez błędy i zwykłą niechęć innych.

Szczególnie ważne jest zarażanie pozytywnym myśleniem innych. W Polsce jak się ktoś uśmiecha do nieznajomych na ulicy, w sklepie, w autobusie – od razu jest skojarzenie “z czego się d…l śmieje”, albo „p….ł jakiś czy co?”, ewentualnie – „śmieje się do sera, idiota”. Empatia, serdeczność, otwarcie na drugiego człowieka zanika – wyparowuje, nie istnieje w zasadzie nie ma miejsca. Zresztą trudno go wymagać w zatłoczonych autobusach czy tramwajach, jednakże próbujmy, jeżeli się uda – wygraliśmy dzień! Jeżeli nie, no to jest jak jest. Zwyczajnie, po polsku, szaro i byle jak.

Oczywiście wzorcem pozytywnego myślenia powinien być rząd i związana z nim administracja państwowa. To tam powinniśmy szukać inspiracji do codziennej walki z rzeczywistością, to tam powinniśmy otrzymywać wszelką pomoc i wsparcie! Premier jest naszym wodzem, dosłownie – rządzi nami, jesteśmy mu winni posłuch, posłuszeństwo a przynajmniej wysłuchanie, nawet jeżeli jak tylko skończy – obrzucimy inwektywami własny telewizor krzycząc, żeby „s……..ł” no i że oczywiście kłamie jak zawsze. Prezydent to najważniejsza osoba w państwie i co? Śmiejemy się z niego „do bulu”, no jak można się w ten sposób – przyznajmy szalenie cyniczny traktować!? Przecież on nie ma praktycznie żadnego autorytetu, a im bliżej wyborów, tym ma więcej wrogów, którzy chętnie sami by bezpiecznie popilnowali żyrandola! O ministrach lepiej się nie wypowiadać, a szeregowi posłowie lub senatorowie jeżeli w ogóle są znani komukolwiek, to kojarzą się głównie ze słowem – „darmozjady”. Może tylko samorządowcy cieszą się minimum posłuchu i zrozumienia? To chyba jedyny rezerwuar wybitnych osobistości naszego życia publicznego, o których można się wypowiedzieć w samych superlatywach.

No i weź człowieku, bądź mądry i spróbuj rządzić tym krajem, narzekaczy i pesymistów, dla których „nie da się”, „nie potrafię”, „nie chcę”, albo nieśmiertelne „to nie ma sensu” – to abecadło już od wczesnych lat życia. Naprawdę straszną cenę jako zbiorowość ludzka płacimy za transformację systemową. Gdzie jest ten duch Wielkiej Solidarności? Co się dzieje z Narodem, który potrafił przetrwać każde powstanie! Czy dzisiaj bylibyśmy do czegoś podobnego zdolni? Prawdopodobnie pokłócilibyśmy się tak bardzo, że nawet okupant by odpuścił. No bo jaki można mieć z nas pożytek – jeżeli ciągle tylko narzekamy, chcemy narzekać i oczekujemy że ziści się najczarniejszy, najmniej spodziewany i praktycznie niewyobrażalny scenariusz!

Postarajmy się myśleć pozytywnie, chociaż troszeczkę – na tyle na ile się da, codziennie jedną godzinę, każdego dnia – zamiast obracać wszystko i tłumaczyć sobie „na nie”, zróbmy eksperyment, gdzie przynajmniej będziemy usiłowali cokolwiek zrozumieć, poczekać na efekty, podejść minimalnie pragmatycznie. Uprzedzam, efekty mogą wytrwałych zszokować!

4 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Duch wielkiej “Solidarności” rozpadł się, jako produkt “styropianowy”, czyli nietrwały. I tyle z niego zostało, co ze starej płyty styropianowej przez którą przejechał walec NEOLIBERALIZMU.
    Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało!
    P.S.
    Ten walec dalej walcuje, póki jeszcze cokolwiek wystaje nad powierzchnię gruntu.

  2. Ależ ja myślę pozytywnie nie tylko godzinę w ciągu dnia. Mało tego ja myślę pozytywnie nawet cały dzień, nawet cały tydzień, a nawet i cały miesiąc.I właśnie z tego pozytywnego myślenia wyszło mi, że wcale nie jest tak źle.Obecny premier to swój chłopak i z pewnością też myśli pozytywnie, obecny minister finansów też myśli pozytywnie, wcześniejsi premierzy i ministrowie też myśleli pozytywnie a wyszło jak zwykle.
    Dzięki pozytywnemu myśleniu i pewnej ilości wina mam świetny humor. Osobom małoletnim czytanie tekstu zakazane. Bardzo sympatyczny artykuł na długie jesienne wieczory i jesienne słoty.

  3. “Premier jest naszym wodzem, dosłownie – rządzi nami, jesteśmy mu winni posłuch, posłuszeństwo a przynajmniej wysłuchanie.” Tak powinno być !
    Niestety, pułapką w którą wpadła Polska na wczesnym etapie istnienia i która zawsze miała przeszkadzać
    jej w działaniach była niemożność podporządkowania się swemu przywódcy. Lekceważenie władzy to grzech przodków, i wciąż nie umiemy się z tego wyzwolić (na nieszczęście). Umiemy obalać (osłabiać)władzę,lecz nie umiemy się rządzić. Narodzie polski, za wodzem idzie się na dobre i złe. Niemcy to potrafią i zawsze dobrze na tym wychodzą- mimo wszystko.

  4. Myślenie pozytywne w autokarze to podstawa. Dlatego myślmy jak najwięcej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.