Paradygmat rozwoju

Jak myślenie o teczkach i historii zamienić myśleniem o gospodarce i innowacjach?

 Wiadomo, że szału w naszym kraju nie zrobimy, chyba że uda się przyciągnąć uwagę opinii publicznej przy pomocy mainstreamowych mediów. Takie są zasady gry, nic się na to tak naprawdę nie poradzi i nie trzeba się przeciwko temu porządkowi buntować. Jednakże możemy się wszyscy wspólnie zastanowić nad tym, jak myślenie o teczkach i historii, zamienić myśleniem o gospodarce i innowacjach.

Problem jest poważny, ponieważ rzeczywistość przecieka nam przez palce, w tym znaczeniu że świat idzie do przodu, a tutaj jak w wesołym grajdołku, coraz bardziej następuje koncentracja nie na tym, żeby było lepiej, tylko żeby każdego, kto się chociaż odrobinę wychyli od razu za nogę, rękę, cokolwiek i sprowadzić do grajdołka. Dotyczy to prawie wszystkich sfer życia, nawet wiodącej organizacji duchownej, bo nawet jak tam znajdzie się jakiś za bardzo postępowy funkcjonariusz, to bardzo szybko się go szufladkuje i „upupia”. O środowiskach np. naukowych, czy też biznesie gnębionym przez urzędników nie ma po co wspominać. Jak ktoś chce zobaczyć jak wygląda Polska niech przyjrzy się temu, jak w dowolnym dużym mieście są rozdzielane dotacje na kulturę – można z tego zrobić dobry serial, zwłaszcza dzisiaj jak władza zaczęła się dopatrywać promowania gender i homoseksualizmu u aktora grającego Św. Mikołaja, czy też prześladować teatry za akt kopulacji na scenie. Niby to takie mało ważne i niby bez związku, ale to właśnie tam – w awangardzie poszerza się pole wolności w naszym mikroświecie. Jeżeli nie można wystawić sztuki, której elementem jest kopulacja, to również możecie być państwo pewni, że znajdą się przepisy i egzekwujący je urzędnicy, którzy nie pozwolą wam rozwinąć biznesu. Nie chodzi o to, że coś jest nie ekologiczne, niemoralne itd. Chodzi o samą kulturę zakazów, pozwoleń i sankcjonowania rzeczywistości. W takich warunkach NIGDY nie wyzwoli się innowacji, innowacyjności, ponieważ istotą naszego systemu – wciągania za nogi do grajdołka, jest dzisiaj wyrobienie u ludzi lęku, autocenzury, samo zahamowania – przed ryzykiem.

Z historią mamy generalny problem, zwłaszcza teraz widać, jak wiele spraw jest jeszcze niewyjaśnionych lub wręcz były – jak twierdzi władza przekłamywane w ostatnim czasie. Tego jest o wiele więcej, wystarczy bowiem zadać kilka niewygodnych pytań dotyczących postępowania pewnych grup społecznych w czasie ostatniej okupacji, czy też generalnie z okresu wojny i mamy jeden wielki ogólno-narodowy problem. Chociaż „komuna” zrobiła wiele, żeby sprawy wyjaśnić, a ci którzy okazali się „Polakami gorszego sortu” ponieśli odpowiedzialność za co, tu dużo mówić po prostu zdradę. Niestety historia, zwłaszcza ta, której krew jeszcze widać, która nie do końca została zmazana – jest niesłychanie emocjonująca i stale rodzi emocje, na nowo. Przykładowo jedni będą biegać dla tzw. żołnierzy wyklętych, a inni będą opłakiwać zabitych przez tychże żołnierzy, ale już przeklętych – sąsiadów, często członków rodzin. To są fakty, to miało miejsce – Podlasie spłynęło krwią, to długo trwało, w wielu przypadkach było tak, że sprawcy przez lata prześladowali ofiary, ciągle grożąc. Ludzie się wyprowadzali, przenosili, zmieniali miejsce zamieszkania. Czy o tym dzisiaj chcemy rozmawiać? Jeżeli tak, to pamiętajmy o tym, że ofiarami żołnierzy wyklętych, czy też przeklętych byli często Polacy. Oczywiście można ich nazwać „gorszego sortu”, jednakże to już jest przekleństwo zero-jedynkowego i czarno-białego myślenia. To największy błąd jaki można zrobić.

Jak jednak wyzwolić się z pęt historii tak tragicznej jak nasza? Co zrobić, żeby młodzi Polacy bardziej utożsamiali się z przedsiębiorcami, budowniczymi, lekarzami i innego rodzaju twórcami cywilizacji, niż z Powstańcami? Uwaga, nikt tutaj nie ujmuje niczego – żadnym Powstańcom, ale – przy całym szacunku – generalnie to nie są za bardzo twórcze i kreatywne wzorce. Mówimy bowiem o całych pokoleniach, przeważnie młodych ludzi, którzy oddali życie, złamali młodość w imię wolności państwa. Dzisiaj to jest doceniane co najwyżej minutą ciszy, czy też jakimś muzeum, a niepodległości jako takiej się nie szanuje, albowiem szacunek dla niej to właśnie nowe wynalazki, to rozwijanie gospodarki, to lepsza praca każdego z nas. Wiadomo, że nie da się tutaj stworzyć cudów, ani nagle zarazić wszystkich duchem kreatywności i przedsiębiorczości. Jeżeli jednak by zdjąć ograniczenia i po prostu pozwolić Polakom działać?

Jakie to ryzykowne prawda? Bardziej opłaca się zniewalać umysły – dyskusją o reinterpretacji kolejnych dat, kolejnych nazwisk, kolejnych zdarzeń. To takie bezpieczne, przecież pieniądze idą z budżetu państwa, w kwocie nie mniejszej niż idą na kontrwywiad. To się nazywa marnowanie potencjału i mącenie ludziom w głowach.

Co będzie? Czas pokaże! Gdybyśmy mieli chociaż przyzwolenie na wolność w wielkich miastach, na zasadzie – niech się dzieje, niech się tworzy, niech będzie czynione, to co przyczynia się do postępu, rozwoju, postrzegania z innych perspektyw! Niestety chyba nawet to już nie będzie nam dane. Zobaczymy! Jakoś trzeba dokonać tego przewartościowania w myśleniu, żeby nie zrobiła tego za nas bieda.

5 komentarzy

  1. Czy można pogodzić wodę z ogniem? Gospodarkę nakazowo rozdzielczą z wolnym rynkiem.NIE! Po ostatnich decyzjach,tylko koni tylko koni żal!!!A jutro ludzi!

    • wieczorynka

      @ wlodek kombinujesz z wpisami jak koń pod górkę, stąd zapewne twoje refleksje odnośnie koni. Pozdro

  2. Szanowni Państwo!

    Optymistyczniej!

    Można przecież zobaczyć, że to “zajmowanie się teczkami” to niezły biznes.

    Przecież to się dzieje i nazywa się Polski Narodowy Biznes Cmentarny.

    Najpierw w NADBUDOWIE mają zatrudnienie tysiące historyków z IPN z budżetem ponad 300 mln zł rocznie.

    Dochodzą programy lokalne i dziennikarze okołoipeenowscy.

    Autorzy książek, sponsorowanych przez samorządy, etaty na dyrektorów i kustoszy IZB PAMIĘCIE w setkach miejscowości – to kolejne tysiące etatów.

    Daje rzeźbiarze i kamieniarze do wykonywania setek pomników i płyt pamiątkowych rocznie.

    Do pomników muszą być wieńce, wiązanki kwiatów, znicze i to kilka razy w roku!

    To się nieźle kręci, mają pracę dziesiątki tysięcy ludzi.

    No i Kościół Dominujący ma też swój znaczący udział w religijno-patriotycznej oprawie szeregu uroczystości plus TRANSPORT tego wszystkiego.

    Te ostatnie – też nie są za darmo, czyli biznes się kręci.

    Szkoda, że tylko Kościół nie wystawia VAT-owskich faktur, to by się wszyscy zdziwili jaka to jest KASA w skali kraju w ciągu roku!

    Zatem ta cała zabawa z teczkami ma sens i jest prorozwojowa dla naszej ekonomii.

    No i najważniejsze – zajmuje ludziom bez pracy (emerytom -też!) – wolny czas.

    Częściowo zmniejsza się zatem presja na rynku pracy i wszyscy są przez to bardziej szczęśliwi.

    Na wieki wieków – amen!

  3. wieczorynka

    Nie tylko Polska ale również świat powinien powrócić do okresu Oświecenia. Technika poszła na przód a umysły niektórych (tu należy zaliczyć część polityków) pozostały w Średniowieczu. To i mamy co mamy.

  4. Wieczorynko żal mi polskich arabów które w galopie obok kobiety w kąpieli i żaglowca na morzu zaliczamy do 3 cudów Świata a to nie są wartości dla Prezesa,toruńskiego arcykapłana, zwalczającego inaczej myślących ruskich szpiegów Zylbertowicza.4 Polska się zaczyna!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.