My także będziemy musieli zmienić nasze podejście do Rosji

Wicekanclerz RFN pan Sigmar Gabriel – powiedział w ostatnich dniach, że konieczna jest zmiana podejścia do Rosji, co wiąże się z zakończeniem polityki sankcji. Ponieważ nie można z jednej strony czegoś od Rosji chcieć a z drugiej strony jej karać. Niemcy doskonale rozumieją, że globalne interesy świata są o wiele ważniejsze niż chęć mitologizowania wojny domowej na Ukrainie. Nie będzie pokoju w Syrii, nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie – czytaj, nie będzie bezpiecznej Europy, jeżeli nie dojdzie do porozumienia na linii Moskwa – Waszyngton. Bez tego będzie coraz więcej chaosu, coraz więcej konfliktów, coraz więcej trupów. Nie chodzi o to, że te dwa kraje potrzebują łączyć swój potencjał dla pokonania terrorystów, o wiele ważniejsze jest to, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzały, a o to w dzisiejszych realiach nie jest wcale tak łatwo.

Nie ulega wątpliwości, że im szybciej mielibyśmy do czynienia z powrotem do polityki dialogu z Federacją Rosyjską, tym mniej ludzi na Bliskim Wschodzie zginie i tym mniej ludzi z Bliskiego Wschodu, będzie szukać schronienia w Europie. Trzeba być w innej rzeczywistości, żeby tych zależności nie rozumieć, niestety ludzi ze złymi intencjami nie brakuje, przynajmniej w niektórych państwach w Europie Środkowej i Wschodniej. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nie dojdzie tutaj do żadnych niebezpiecznych zachowań, w końcu to nie są kraje samodzielne w polityce.

Polska będzie w niesłychanie interesującej pozycji wobec Federacji Rosyjskiej, którą starała się przez ostatnie lata uczynić swoim wrogiem. Jeżeli Zachód się dogada z Rosją, to oczywiście Polska, bez względu na to, kto by nią nie rządził, będzie musiała się tej decyzji podporządkować i co najmniej nie przeszkadzać. Jeżeli nie będziemy sprawiać kłopotów, to być może nawet uda się nam odnaleźć w nowym miejscu, w nieco zmienionej roli, a być może z czasem powrócić do roli odpowiedzialnego kraju buforowego, chociaż przy sumie wszystkich fobii, jakie już żyją nad Wisłą własnym życiem, nie można się spodziewać obiektywizmu w ocenie i pragmatyzmu w podejściu. Gdybyśmy, chociaż zachowali milczenie, bez pogrążania się w sytuacji bez wyjścia, to przynajmniej udałoby się zachować względną suwerenność wewnętrzną tj. taki stan, że nadal będziemy decydować sami o sobie.

Tego już nie można powiedzieć o Ukrainie, której sytuacja jest potrójnie specyficzna i wewnętrznie złożona. Po pierwsze na Ukrainie rządzi fikcja i kłamstwo, oligarchowie przejęli władzę nad państwem i okłamują własny Naród, żeby zachować nad nim kontrolę. Po drugie układ nadal jest tak skonstruowany, że nie ma czegoś takiego jak państwo ukraińskie, czy ukraińskie społeczeństwo obywatelskie – Ukraina rządzona przez oligarchów to w większości system oligarchiczno-gangstersko-folwarczny z nieszczęsnymi nacjonalistami i zhańbionymi faszystami, którym się wydaje, że reprezentują ukraińską tradycję narodowo wyzwoleńczą. Po trzecie i chyba najtragiczniejsze, nikt niczego Ukrainie nie obiecywał i nie wiadomo, o co oni tam walczą i z kim, jednak jedno jest pewne – bloki Doniecka nie ostrzeliwują się same. Niestety Ukraina utraciła suwerenność, w tej chwili to Zachód podyktował jej w Mińsku, jak ma zmodyfikować swój ustrój wewnętrzny. Jest to samo w sobie czymś fenomenalnym, bo z perspektywy zwykłych Ukraińców, nie dość, że mają same nieszczęścia i cierpienia przez własnych oligarchów, to jeszcze ci nie są suwerenni w swoich działaniach i muszą się słuchać ludzi, których mają nad sobą – swoich rzeczywistych suwerenów, rzeczywistych władców Ukrainy. Bardzo smutne, ale niestety w znacznej mierze prawdziwe.

Biorąc pod uwagę zmianę władzy w Polsce, na opcję polityczną upatrującą wszelkich błogosławieństw za wielka kałużą, możliwe jest, że przy zachowaniu a nawet wyostrzeniu rusofobicznej retoryki, będzie możliwe powstrzymanie czynności faktycznych do zwykłych demonstracji. Na Ukrainie każda opcja jest możliwa, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że rządzący dzisiaj, będą usiłowali za wszelką cenę zachować swoją pozycję w ogólnej układance, albowiem mają bardzo wiele, naprawdę bardzo wiele do stracenia. Trudno sobie wyobrazić ewentualne koszty zmiany władzy w tym kraju, ale gdyby w wyniku towarzyszących temu procesowi wydarzeń, kilka milionów obywateli Ukrainy szukało schronienia w sąsiednim kraju, to na pewno oba byłyby zajęte na tyle sobą, że nie byłyby w stanie niczego popsuć innym, zwłaszcza że byłyby uzależnione od pomocy zewnętrznej. Zawsze najprostsze rozwiązania są najlepsze i najskuteczniejsze, a im bardziej zagmatwane i złożone wydają się na zewnątrz, tym lepiej.

Z powyższych względów w naszym interesie jest jak najbardziej europejskie podejście do Rosji. Ponieważ nie mamy żadnej pewności, że sami relacji o wiele bardziej nie popsujemy, to naprawdę bezpieczniej i dla nas i dla Europy będzie, jeżeli będziemy rozmawiać z Rosją przez Brukselę, przynajmniej przez jakiś czas.

My się tylko postarajmy o to, żeby nie być przedmiotem w tej grze, większym niż mają nieszczęście nasi ukraińscy sąsiedzi, bo wówczas nie będzie ani dla nich, ani dla nas ratunku. Jednakże proszę nie mieć złudzeń, pewnego dnia społeczeństwo Ukrainy, przebudzi się i zwróci się ku swojej matce Rosji z prośbą o pomoc w odrzuceniu tych wszystkich pasożytów, którzy dzisiaj Ukrainę rozkradają. Wówczas będzie tylko płacz i zgrzytanie zębów i biada tym, którzy wcześniej albo wyciągali łapska po nie swoje, albo bezczelnie okłamywali tych jakże niezwykle ciężko doświadczonych ludzi.

8 thoughts on “My także będziemy musieli zmienić nasze podejście do Rosji

  • 27 września 2015 o 08:09
    Permalink

    To tylko kwestia czasu,przed neobanderowską antyrosyjską,proamerykańską Ukrainą ,Perspektewy nie ma!!!Nasi sąsiedzi to zrozumieli, a Polska????.

    Odpowiedz
    • 27 września 2015 o 09:00
      Permalink

      Obawiam się, że żyjąc mitami, ziejąc nienawiścią do Rosji i siebie samych, na pewno niczego nie zrozumieliśmy. Musiałoby dojść do całkowitej zmiany elit, odkłamania historii, zrezygnowania z ukochanych mitów, rozpoczęcia innego kształtowania młodzieży i radykalnego rozdzielenia kościoła od państwa. To są procesy na lata. Na ten czas pewnie przydałoby się narzucenia systemu rządów bardziej zależnych od zagranicznej polityki UE na kierunku stosunków z FR i pozbawienia nas samodzielności na tym odcinku. Brzmi to mało prawdopodobnie, ale proszę zauważyć, że częściowo już tak uczyniono. Nie dopuszczono nas do udziału w traktacie mińskim i ukręcając noc Panu Prezydentowi Dudzie pchającemu się do stołu obrad na temat Ukrainy wraz z propozycją posadzenia przy nim również swego protektora – USA.

      Odpowiedz
      • 27 września 2015 o 10:49
        Permalink

        Identyfikuje sie calkowicie z komentarzarzem @Lech i to slowo po slowie , nie chce mowic o konsekwrncjach jesli Polska inna droge obierze, kto jednak ma to oswiecenie w zmianie swiatopogladu przyniesc ? Jakis pijany moher ?

        Odpowiedz
  • 27 września 2015 o 09:21
    Permalink

    Trzeba by się zapytać, kto to jest Polska, czyja to jest ta Polska, kto nią rządzi, itd. Kopacz, Schetyna, i te niedouczone typy,a może fffffff Tusk, ludzie opamiętajcie się.

    Odpowiedz
  • 27 września 2015 o 11:36
    Permalink

    Nigdy nie było, nie ma i nie będzie autentycznego dialogu ze strony
    “wolnego(?)świata” jakąkolwiek
    NIEZALEŻNĄ formą państwowości – ludźmi którzy żyją
    na obszarze Federacji Rosyjskiej.
    to ZAWSZE będzie tylko gra pozorów…

    Ps.Stosunki polsko-rosyjskie są obecnie najgorsze od 45’…to wiele mówi o “elitach” polskojęzycznych!
    I na pewno MY POLACY,nie chcielibyśmy, by ci którzy
    “psuli zegarki,”(przez ponad ćwierć wieku)obecnie
    występowali w roli jedynych i niezastąpionych mistrzów
    od naprawy chronometrów. ONY są niewiarygodni,
    “i tu,i tam”!

    Odpowiedz
  • 27 września 2015 o 13:06
    Permalink

    @królowa bona. Zastanawiając się nad odpowiedzią na Twoje pytanie “kto jednak ma to oświecenie w zmianie światopoglądu przynieść?”, poczułem się jak znokautowany bokser na deskach ringu. Otóż nie wiem, kto mógłby to zrobić. Żywą wiedzę o II RP mają już nieliczni, często już choćby ze względów biologicznych (medycznych) mało wiarygodni. Okres II Wojny Światowej na terenie Polski zmitologizowano. Czas PRL wyparto z pamięci rodaków, nawet tych, którzy mogą coś obiektywnie zaświadczyć (sic!). Już nawet tzw. “lewica” w tą prawdę wątpi i najwygodniej dla siebie ją wypiera. Historia Polski nowożytnej ruszyła więc od 1990 roku! Reszta to mity i legendy lejące się na lekcjach historii i z ambon. No cóż naród bez historii przestaje być bezpieczny. To jedyna moja kostatacja.

    Odpowiedz
    • 27 września 2015 o 14:08
      Permalink

      Tak, ja jestem tym stanem rzeczy po prostu zdruzgotana i nie wiem komu i po co zalezalo na wytworzeniu calej mitologii, ktora nie tylko mija sie z prawda ale prowadzi do zguby i nedzy materialnej w Polsce , przeraza to odejscie od realizmu, mam wrazenie, ze te skostniala legende to chyba kk aozp wszechnia i to przez wszystkie mozliwe kanaly i w stosunku do wszystkich warst i klas spolecznych, takze milisc do Niemiec i tzw. “Zachodu”, mimo , ze to wyznanie kompletnie z orientu przywedrowalo i cala liturgia i przepych bizantynska ma geneze

      Odpowiedz
  • 27 września 2015 o 17:41
    Permalink

    Podejście Polski do Rosji powinno być realistyczne.

    Zdecydujmy się jako WSPÓLNOTA (o ile nią nadal jesteśmy), czy z Rosją WALCZYĆ czy pokojowo współpracować, zapominając o Krymie, WOLNEJ UKRAINIE, Katyniu, itp. sprawach.

    Stan pośredni, który istnieje od paru lat w relacjach Polski z Rosją, to znaczy stan PERMANENTNEGO SZCZEKANIA (wręcz na nią ujadania) – jest nieefektywny, bo podnosi ocenę Rosji jako znienawidzonego wroga, bez dalszego ciągu.

    A dalszym, logicznym ciągiem powinna być WOJNA.

    Skoro mam jej nie być, to po co ujadać?

    Weźmy przykład z Naszych Sąsiadów: Węgier, Słowacji, czy dalszych – Włoch.

    Realia.

    Tylko realia.

    Skoro nie zamierzamy Rosji podbić i przekonać do naszej “NEOLIBERALNEJ, najlepszej ze wszystkich DEMOKRACJI”, to należy przestać na nią ujadać i podgryzać nogawki spodni Rosjanom.

    A co się stanie jak założą butu z cholewami i zakręcą kurki z gazem?

    Elity i media powinny się zastanowić nad obecną stale podgrzewaną atmosferą ANTYROSYJSKĄ w Polsce.

    Trzeba się na coś zdecydować.

    Ile lat można szczekać?

    A po drodze inni robią z Rosją intratne interesy …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.