Soft Power

My i nasze państwo

 Narzekanie, że jest niedobrze, że jest bezdusznie, że jest źle, że mogłoby być lepiej, że dzieci się nie rodzą, że nas ciągle ktoś okupuje, że same nieszczęścia a bieda aż piszczy i wszystko co było można zostało ukradzione a do tego Kościół się panoszy! Tekstów na temat tego jakim to niedoskonałym państwem jest Polska można napisać kilkanaście milionów, ponieważ prawie każdy Polak czy Polka, mniej więcej co drugi z nas ma swoje spostrzeżenia na temat otaczającej nas rzeczywistości, które najchętniej i zupełnie otwarcie wyartykułuje pod postacią żalów.

Tak jest i to ma miejsce, ponieważ w odczuciu większości z nas państwo nie spełnia swoich zobowiązań wobec obywateli, mamy na to wiele licznych dowodów – poczynając od kwestii ogólnych jak działanie prawa, poprzez takie sprawy szczegółowe jak działanie służby zdrowia a kończąc na zagadnieniach zasadniczych jak kłamstwo historyczne rządzącej koalicji w sprawie ludobójstwa na Wołyniu. Niestety lub -stety pluralizm powoduje, że do naszego państwa może się przyczepić każdy i to pod każdym względem.

Oczywiście taka krytyka jest uprawniona, nawet pożądana, wiadomo mamy wolność słowa itd., do nikogo kto mówi o polskiej głupocie, beznadziejności i bylejakości nie można mieć pretensji, jednakże jest pewna kwestia która powinna działać auto-powstrzymująco, poprzez którą patrząc możemy mieć pewność że ktoś przekracza granicę nie tylko dobrego smaku ale przede wszystkim rozumienia spraw państwowych.

Trzeba sobie uświadomić, że sprawy państwowe rządzą się inną mechaniką niż sprawy indywidualne. Dlatego nie można oceniać skali ogólnej z perspektywy – jakichkolwiek krzywd lub wydarzeń w skali indywidualnej. To jest nieuprawnione i krzywdzące dla państwa jako działającego wielopoziomowego mechanizmu. Oczywiście każdy może słusznie podnieść, że kilkanaście doniesień o dramatycznych w skutkach zaniedbaniach, czy też przebiegach procedur np. w polskich szpitalach to już jest pewne studium realiów. Jednakże trzeba pamiętać, że rzeczywistość ma też inne wymiary niż ten, który widzimy w mediach i nie można na jego podstawie budować pełnej wiedzy o rzeczywistości.

Zatem pełni troski o państwo i o to, żeby ono funkcjonowało dla wspólnego dobra jesteśmy winni kredyt zaufania dla rządzących oraz generalnie dla elity. Z tym też jest problem ponieważ nie da się w sposób bezrefleksyjny podejść do tej elity o rządzących już nawet nie mówiąc. Czy to oznacza, że jesteśmy w przededniu jakichś nowych wydarzeń społecznych, które zaowocują pojawieniem się zupełnie nowych formacji społeczno-ustrojowych? Przecież czymże jak nie kryzysem zaufania wobec elit są protesty społeczne w krajach islamskich? Tamtejsze elity wyczerpały swoje formuły funkcjonowania, Narody (umowne) się zbuntowały! Czy to samo czeka nas? Pierwszym przejawem buntu jest poziom społecznego nieuznawania systemu przez nieuczestniczenie w wolnych wyborach? Tego nie można lekceważyć bo to jest niesłychanie ważny barometr nastrojów społecznych i społecznego rozumienia spraw publicznych przez całe społeczeństwo.

Oceniając naszą rzeczywistość musimy mieć świadomość, że to jest jedyna rzeczywistość jaką mamy, co więcej to jest jedyna rzeczywistość na jaką nas tu i teraz stać. Każdy może wyjechać jeżeli ma dość tej rzeczywistości! Co więcej każdy może ją czynnie zmieniać – pikietując przed Sejmem lub KPRM do woli – całą dobę i bez żadnych ograniczeń jeżeli tylko legalnie zgłosi zgodnie z procedurami demonstrację. W tym kontekście nie mamy żadnych ograniczeń, ale oczywiście trzeba uważać i zachować właściwą miarę rzeczy. Przebicie się do mediów nie gwarantuje sukcesu, ponieważ treści przekazu nawet jeżeli zostanie nadany – wielu może po prostu nie zrozumieć.

Wnioski są trudne, nie ma jak konkludować, żeby nie narazić się na ryzyko kneblowania krytyki poprzez zmianę zasad jej dopuszczalności. Liczy się w tym procesie przede wszystkim merytoryka, ale o kształcie relacji decyduje bardziej forma w jakiej to jest dokonywane. Być może przy pełnym poszanowaniu strony merytorycznej przeprowadzanej krytyki warto popracować nad formą w jakiej to bywa dokonywane? Być może poprzez większą kulturę formy doszlibyśmy do wysublimowania treści a przez to w sposób o wiele bardziej świadomy i celowy rozmawialibyśmy o Polsce?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.