Paradygmat rozwoju

Musimy zdecydować o strategii soft lub hard nie ma trzeciej alternatywy

 Gdybyśmy mieli prawdziwy rząd, zainteresowany przetrwaniem a może i nawet rozwojem – wzrostem znaczenia państwa i poprawą warunków bytu Narodu, to byśmy się dzisiaj zastanawiali jaką geopolityczną strategię wybrać. Mianowicie, czy w świetle wyczerpania się paradygmatu NATO i struktur zachodnich, które nie mają już nic do zaoferowania i przy stałej tendencji do wzrostu potęgi rosyjskiej – z opcją jej nagłego upadku i chaosu – obecne posadowienie jest w stanie zagwarantować nam przetrwanie, pokój i nienaruszalność granic?

Nasza dotychczasowa strategia wobec sąsiadów zakładała koegzystencję, wedle zasady – nie szkodźmy sobie wzajemnie. Niestety to jest bardzo pozorne, albowiem nie trzeba dzisiaj napadać na cudzy kraj, żeby działać na jego szkodę. Można działać na szkodę kraju będąc jego przyjacielem i sponsorem – wystarczy w odpowiedni sposób ustawić międzynarodowe prawa ekonomicznego ciążenia i w 40 lat z państwa prawie 40 milionowego będziemy mieli nad Wisłą państwo 20-to kilku milionowe i to przeważnie starych ludzi.

Można nasze dotychczasowe zachowanie kwalifikować jako zachowanie soft, ale nie partnerskie – gdzie wszystkie strony pozwalają sobie wzajemnie żyć i czerpać korzyści z sąsiedztwa, czym finansuje się rozwój. Jednakże jest to soft wynikający, ze sprowadzenia nas do parteru przez… nas samych w ścisłej współpracy z zachodem, dla którego transformacja Rzeczpospolitej to naprawdę bonus kolonialny w epoce post kolonialnej! Prawdziwy rarytas, pozwalający nieco podkręcić wskaźniki własnych potężnych możliwości, akurat tyle żeby trzymać się w wynikach górnych umożliwiających finansowanie bycia wielkim i ekspansywnym. Niestety – między innymi naszym kosztem. Więc mamy nasz wymuszony soft, który zmusza nas do takiego a nie innego prowadzenia polityki, albowiem nadal jesteśmy przeraźliwie słabi – nawet o wiele słabsi niż za czasów PRL.

Trudno określić dalszy rozwój sytuacji w perspektywie 50 lat, nasze otoczenie uśpione przez Stalina może niestety znowu ożywić swoje stare demony, co po części już się dzieje za sprawą tak szkodliwych dla pokoju międzynarodowego państw jak niektóre państwowości bałtyckie, czy też odradzanie się ksenofobicznego faszyzmu na zachodniej Ukrainie. Póki co jest spokój i można próbować coś zrobić, żeby za dwadzieścia lat nie świecić gołymi pośladkami.

Nie da się ocenić jak będzie rozwijała się sytuacja w Niemczech, które przez ostatnie 25 lat były naszym rzeczywistym filarem i prowadziły w założeniach generalnych politykę tak przyjazną jak nigdy dotąd. Jeżeli jednak – z jakiejkolwiek przyczyny doszłoby tam do odrodzenia narodowego i odbudowy pruskiej koncepcji państwa, to jedynie broń termonuklearna może zagwarantować nam przynajmniej godną śmierć. Co oczywiście oznacza taktykę hard, ale na naszych warunkach w tym znaczeniu że nie jesteśmy w stanie ze względu na różnice potencjałów obronić się inaczej przed Niemcami niż w sposób ostateczny – odparowując centralną część Europy i szkląc jej powierzchnię w termonuklearnych kulach ognia. Oparcie się jednak na takim zabezpieczeniu wymaga posiadania silnych struktur państwowych i zorientowanych narodowo klas rządzących, więc nie ma na to najmniejszej szansy, bo nie mamy ani silnych struktur państwowych a o klasach rządzących lepiej się nie wypowiadać bo to podnosi niezdrowo ciśnienie. O pieniądzach oczywiście nie ma co mówić, płatni zdrajcy postarali się już o takie zadłużenie państwa, że długo nie będziemy mieli wolności planowania gospodarczego.

Wschód, no cóż? Ma stałą tendencję do entropii, cud jakim są rządy pana Władimira Putina i związany z tym państwowy porządek umożliwiający utrzymanie połowy globusa pod kontrolą może się nie powtórzyć, przecież nawet Putin niestety nie będzie wieczny. Rosja prędzej czy później będzie miała ten sam problem co starożytny Rzym, czyli kto zostanie nowym Cesarzem i czy sprosta wyzwaniom teraźniejszości oraz demonom przeszłości? Niebezpieczeństwo ze strony Chin jest jednoznaczne, w średniej a na pewno w długiej perspektywie jeżeli nie dojdzie do dyfuzji terytorialnej na Dalekim Wschodzie, to na pewno dojdzie do konfliktu. Musimy mieć świadomość, że już dzisiaj można skutecznie przejmować i niszczyć nadlatujące głowice pocisków balistycznych, dalszy rozwój technologii może spowodować, że nawet tak potężny jak rosyjski – potencjał termonuklearny można będzie użyć tylko jako broń ostatecznego zniszczenia.

Dla nas zmartwieniem będą państwa buforowe (np. wojna domowa na Ukrainie?) oraz co tu dużo ukrywać – niewiadomą staje się zagrożenie ze strony państw islamskich, w znaczeniu powstania postpaństwowej strefy chaosu na miękkim podbrzuszu Europy. Alternatywą dla Bliskiego Wschodu jest odnowienie potęgi tureckiej, co się prędzej czy później stanie – czego Turkom należy z całego serca życzyć, ponieważ to potężny Naród znający swoją wartość, a my Polacy nigdy nie zapomnimy im, tego że na dworze Sułtana zawsze w czasie oficjalnych uroczystości oczekiwano „posła z Lechistanu”, chociaż Lechistan składał się bardziej z trumien swoich królów i osłów.

Nasz problem polega na tym, że zarówno przez wschód jak i zachód możemy pewnego smutnego dnia zostać zmuszeni do strategii hard, a ona sama się z dnia na dzień nie wdroży. Co wtedy? No właśnie, co wtedy? Bardzo dobre pytanie!

Tymczasem zajmijcie się państwo gender, pedofilią księży i kolorem tęczy na Placu Zbawiciela, nie myślcie o żadnych strategiach hard czy soft, jakoś tam będzie – bo jakoś być musi – i to jest właśnie nasza alternatywa… a że trup będzie kładł się gęsto – co to kogo obchodzi dzisiaj?

18 komentarzy

  1. Kolejna sesja słownego rozwolnienia spryskującego Czytelników stekiem kosmicznych bzdur, których nawet kremlowscy mocodawcy “krakauera” chyba się wstydzą. Putin może i nie jest geniuszem, ale idiotą też nie jest. Zgadzam się tylko z tezą, że Chiny w końcu wchłoną demograficznie całą azjatycką część imperium putinowskiej Rosji.

    Warto również zwrócić uwagę, że Minister Radek Sikorski mówi o dobrosąsiedzkich stosunkach i partnerstwie handlowym z Rosją, ale nigdy nie wspomina, nawet pośrednio, o przyjaźni polsko-rosyjskiej. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro możemy się nagle obudzić któregoś jesiennego ranka w 2014 r. i dowiedzieć, że Sikorski zastąpił panią Catherine Ashton w Unii, albo został europejskim szefem NATO.

    Integracja Polski z Zachodem jest procesem nieodwracalnym, a Rosja i tak padnie demograficznie, bo populacja etnicznych Rosjan w Federacji Rosyjskiej spadła do poziomu około 102 milionów przy zdrowym przyroście naturalnym ludności muzułmańskiej tej smutnej resztki sowieckiego imperium.

    Proces ten zostanie moim zdaniem przyspieszony spadkiem cen surowców energetycznych (w USA i wschodniej Kanadzie mamy zimę stulecia, a cena WTI nie przekracza $94 za baryłkę i benzyna tanieje dwa razy w tygodniu).

    Ukraina, którą Putin stara się kupić kosztem federalnego funduszu emerytalnego, z którego “pożyczył” niemal 18% jego wartości przyspieszy ten proces brakiem jakichkolwiek reform gospodarczych i społeczno-politycznych w obu krajach, a użycie siły nie wchodzi w rachubę w stosunku do prawie 50-milionowego narodu, gdzie ponad 80% nienawidzi “Moskali” (niemal trzy razy tyle rusofobów, co w Polsce w liczbach bezwzględnych).

    Próba jakiejkolwiek interwencji Rosji spuściłaby natychmiast z łańcucha lawinę sankcji wszystkich państw zachodnich, na co Rosja nie może sobie obecnie pozwolić (wszyscy wiemy, jak na tym wyszedł i wychodzi Iran). Zastanawiam się, i to coraz częściej, na jakiej planecie żyje Jego Eminencja Krakauer.

    • Są sprawy, które mi absolutnie nie odpowiadają a mimo to angażuję się w nie, moim zdaniem nadmiernie. Można to zinterpretować jako masochizm.

  2. @ observer… człowieku, punkt widzenia , który reprezentujesz, w Polsce jest co najmniej kontrowersyjny. Tak myślą może “oni”, związani politycznie z syjonistycznym Zachodem.Pański komentarz to stek ‘pobożnych” życzeniowych bzdur. I na dodatek to zarzucanie innym agenturalnosci …żałosne.Mam prawo przypuszczać iz komentarz pisany w duchu i klimacie , jak powyzszy, mógłby wskazywać na związki z…az boje sie napisac z kim(jaką organizacją).Tak na marginesie, w Polsce władza “zabezpiecza się na “ewentualnośc”…10.01.2014r Sejm przegłosował ustawę o “bratniej pomocy”. Nasi “reprezentanci” zabezpieczaja sie na “okolicznośc”…oni po raz którys utracili nasze zaufanie. O tym ze”inicjatywą” zdradzili Polaków, i ze czeka ich pogarda i śmietnik historii – nie wspomne. Obe służy na ulicach polskich miast, z prawem użycia broni, przygotować sie trzeba, ktoś będzie musiał pacyfikować narod ostatecznie przyparty do muru i sytuacji bez wyjścia.

    • Polska jest członkiem NATO i UE bez względu na to, czy to się innym podoba, czy nie. Czasy, gdy rosyjscy piloci i nie tylko zdadzą sobie sprawę, że w przypadku konfliktu będą musieli walczyć amerykańskimi i, w szerszym kontekście, natowskimi maszynami pilotowanymi przez komputery programowane i operowane z podziemi Pentagonu oraz innych centrów dowodzenia i jednego lub dwóch żywych pilotów na eskadrę podczas wykonywania zadań bojowych są już nie tylko na horyzoncie, ale za węgłem historii.

      • Byliśmy takze niegdyś członkiem( dosłownie, nie w przenosni, jak …) Układu Warszawskiego i RWPG, bez względu na to czy sie to “innym” podobało, czy nie. … Analogie nasuwają się same… Nic nie jest wieczne, przyjaznie, układy… “wszystko płynie” jako rzekł był pewien “chłopski poeta”… czy tez wzięty pisarz… POBRZEKUJEMY SZABELKĄ, a “to” podobno “niebezpieczne zabawy”… i zabawki tyz.Mimo wszystko – Pozdrawiam, tak po sarmacku…

      • Widzę Panie Observer, że Pan i na ten rok dostał jeszcze zatrudnienie. No OK, poobserwujemy…
        Już Panu kilka razy, jak dziecku tłumaczyłem, że wszystkie gry komputerowe, którymi podwyższa Pan sobie morale, to tylko krowiarskie wirtualne “sny o potędze”.
        W rzeczywistości rzeczy mają się inaczej tzn., choćby Krowiarze dysponowali najnowocześniejszą techniką, to i tak technicznie, jak na razie, nie jest mośliwe precyzyjne samonaprowadzanie i samostrerowanie się pojazdów bezzałogowych w dowolnym terenie!
        Nie będę się powtarzać, bo nie mam na to ani ochoty, ani czasu, ale w którymś komentarzu opisałem przyczyny. Zapewne, studiując tak wnikliwie ten portal, natknął się Pan na niego, tylko, muszę przyznać, jak Prawdziwy Krowopas, niewygodnych dla Pana rzeczy nie przyjmuje Pan do wiadomości.
        Nie wypisuj Pan technicznych bzdur o bezzałogowych samolotach bojowych, bo się Pan ośmieszasz…!
        A na ewentualny argument z Pana strony, iż zawsze mogą być kontrolowane satelitarnie, to powiem Panu (jeślisz jeszcze tego nieświadom!), iż Rosjanom wystarczy kilka godzin, by zneutralizować wszystkie krowiarskie satelity!
        I wcale nie potrzebują do tego celu wielkiego przyrostu naturalnego.
        Jeśli jestem przy tym temacie, to w tym jednym przyznaję Panu rację – narodowościowo Rosjanie się “kurczą”, ale przy rozsądnej i konsekwentnej polityce są w stanie temu prędko zaradzić.
        Wracając do kontroli przestrzeni wokółziemskiej, to, jak na razie, tylko Rosjanie są w stanie i mają do tego techniczne możliwości, by robić tam co im się podoba…!
        Panie Observer, przykro mi,ale muszę Panu uświadomić przykrą prawdę:
        – stoisz Pan po (już) przegranej stronie…!

  3. … XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX.

    OCENZUROWANO Z CZYSTEJ SYMPATII. WEBMASTER JÓZEF

    • I jak ja “to” skomentuję????? PAN @SENIOR przeżywa (prawdopodobnie) I stopień załamania “na tle nerwowym”, co w połączeniu z lekkim atakiem zimy, “w styczniu”, spowodowało to co “wyżej” mialo miejsce . ZDRUFKA życzę mr.senior.Oby do wiosny,kiedyś(, a moze jeszcze nie tak dawno) się mówiło – “zima WASZA, wiosna” NASZA.A ja w przyplywie uczuć, dodam “od siebie” – oby ta WIOSNA była ciepła, kwiecista, taka “majowa”, nasza WSPÓLNA. Dawała radość i energię do stawiania czoła “nowym wyzwaniom”. Pozdrawiam wszystkich – “trzymajmy sie ciepło.”

    • ¡Si Señor!… i ja to doceniam, tzn. sympatię WEB JÓZEFIE.
      Szkoda muru.

      • @SENIOR. To że”działa” u Ciebie autocenzura, to dobrze, co ja pisze – dobrze , to bardzo dobrze. Po co i “na co” utrzymywać urzędników – daromzjadów (jako bywało za “przebrzydłej tzw. komuny)”…Da , gospodin @senior.A co do “lubienia”, jeden lubi Kaśkę a drugi Maryśkę, (nie mylić z marychą).Nasze pokolenie, chyba już nie “tego’ z Maryśką i “marychą”. A może się mylę ????Wszak każdy ocenia siły i zamiary…

      • Na pewnym ideologicznym portalu, na którym zdarza mi się komentować artykuły, cenzura zatrzymała zasadniczy fragment mego wpisu będącego reakcją na przeraźliwy bełkot notorycznego przymuła:
        “… mentalne trepiarstwo nawet jak nie wie, to wie i “skomentuje”. I zadowolone z siebie jakby kto mu w kieszeń narobił”.

        Ale zostawiła motto z KV:
        “Why don’t you take a flying fuck at a rolling doughnut. Why don’t you take a flying fuck at the moooooooooon!”.

        Zastanawiające…

      • @senior

        “Never argue with stupid people, they will drag you down to their level and then beat you with experience.”

        ― Mark Twain

  4. @SENIOR. “Komentowac “artykuły moze kazdy frajer “trochę lepiej, lub trochę gorzej”.Dziwię się, ze u Ciebie nie zadziałała autocenzura(prawdopodobnie , naruszony system nerwowy).Ale, ale – to co piszesz … Why…to jest dopiero diwaczno… i co to moze znaczyć??? Pozostałą część zdania , nie poruszę, jestem “za mały’, może nie wzrostem – a jakbys napisał/ dopisał – umysłem. Ho, ho, ho.

  5. @SENIOR. Mr. (pan) ?W skrytości ducha , podziwiam, wszak PAN, jesteś PRAWDZIWYM, KOSMOPOLITĄ, obywatelem świata, a i byc może polskośc(zasciankowa) masz Pan w d..ie.Wot i JEWRO- – PEJCZYK.Pozdrawlaju. Jest jakaś prawidłowośc, ,rusofoby, używaja czcionki – cyrylicy. Polacy – rusofile, natomiast uzywaja czcionki “łacinników”. Wot, wot.

  6. “Przeraźliwy bełkot notorycznego przymuła” – kapitalne określenie. Kupuję.
    A fragment ze “Slapstic’u” KV – genialny… w mordę jeża.

    • Ho ho,ho.@sysynka.Do tego teksty i”konteksty “@seniora. Tworzą zgraną i agresywną zgraję, napadającą podróżnych w ciemnych zaułkach i zakrętach , niezbyt przyjaznej drogi “życia”.

    • Czyżby, wyznanie religijne, i moralne handlowe ?? I to “odwołanie”, jak to było po łacinie…?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.