Wojskowość

Musimy mieć broń zdolną razić stolicę potencjalnego napastnika!

 Musimy mieć broń zdolną razić stolicę potencjalnego napastnika, tj. państwa lub grupy państw, które potencjalnie zdolne są do napaści na nasz kraj. Problem polega na tym, że co najmniej jeden z liderów takiej grupy krajów posiada broń jądrową i termojądrową z doskonałymi środkami jej przenoszenia jak również prawdopodobnie najbardziej zaawansowaną obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową swojej stolicy. Jednakże nie dysponując w ogóle bronią ofensywną, jesteśmy zdani na traktaty i na dobrą wolę potencjalnych napastników, posiadając taką broń – zawsze mamy szansę na odpowiedź na atak i potencjalny nieprzyjaciel musi liczyć się z tym, że możemy zadać mu bolesne ciosy.

Ze względu na obowiązujące traktaty pomiędzy blokami wojskowymi w Europie, posiadanie broni rakietowej w Europie średniego zasięgu jest zabronione. Chodzi o broń o zasięgu 2000-3000 km. Niestety jednak jesteśmy w sytuacji, w której co najmniej dwa kraje mogące być potencjalnymi przeciwnikami regularnie ćwiczą ofensywę lądową w kierunku naszej stolicy z opcją ataku atomowego właśnie na jedno z polskich miast. Środki rakietowej napaści posiadane przez te państwa, są najbardziej zaawansowane na świecie. W praktyce ich krótki zasięg można stosunkowo łatwo wydłużyć, jednakże nie ma z tym problemu, bo już posiadane rakiety z ich terytorium w pobliżu naszej granicy pokrywają zasięgiem dominującą część naszego państwa. Trzeba dodać, że jest to broń, przed którą nie mamy jak się obronić.

Rząd planuje kupić nowoczesne pociski manewrujące od naszych amerykańskich sojuszników, będzie to prawdopodobnie 40 nowoczesnych pocisków o zasięgu około 350-400 km z opcją zwiększenia zasięgu. Jednakże ta super nowoczesna broń ma trzy wady: po pierwsze jest stosunkowo droga, po drugie wymaga współdziałania z samolotem bojowym, po trzecie sama idea pocisku manewrującego powoduje, że jego zasięg skutecznego rażenia zawsze jest niższy niż promień działania – taki pocisk nigdy nie leci po linii prostej do celu – właśnie na tym polega jego potęga, jednakże jak wskazano to ogranicza zasięg.

Co więcej nieprzyjaciel będzie się spodziewał ataku tego typu naszą bronią, którą co najwyżej będziemy w stanie wesprzeć salwą z rakiet dalekiego zasięgu około 300 km, które kupimy w najbliższym czasie. Jednakże to wszystko to zbyt mało, żeby zaskoczyć mobilnego, zdeterminowanego i dysponującego przewagą we wszystkim nieprzyjaciela.

Nasza armia potrzebuje pocisków balistycznych krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu o różnym wagomiarze głowic, zdolnych do stosunkowo precyzyjnego rażenia celów głowicą lub wieloma głowicami na dystansach odpowiednio – około 150 km, około 600 km i co najmniej 1500 km. Tego typu rakiety powinny być zdolne do autonomicznego lotu balistycznego po zaprogramowanej trajektorii – najlepiej bez wykorzystania systemów nawigacji zewnętrznej. Powinny mieć zdolność przenoszenia broni jądrowej i innego rodzaju broni masowego rażenia. Przede wszystkim jednak, te pociski powinny mieć zdolność do samodzielnego przemieszczania się po terytorium kraju – trakcją kołową i kolejową. Można tu skorzystać z wzorców naszych sąsiadów, którzy przygotowują rakiety do przenoszenia i startu ze standardowych kontenerów. To szalenie upraszcza logistykę i oczywiście szokująco maskuje tego typu broń – w praktyce nie do znalezienia i nie do zidentyfikowania przy takiej ilości kontenerów, jakie przemieszczają się w naszym kraju.

Tego typu uzbrojenie możemy opracować sami, kopiując dostępne wzorce oraz na podstawie własnej i kupionej wiedzy technicznej. Opracowywanie rakiet o coraz dalszym zasięgu, byłoby jedynie efektem postępu technicznego. Przykładowo krajami posiadającymi takie technologie są: Izrael i Chiny. Przy czym wiadomo, że Chiny są gotowe zaoferować na eksport gotowe samobieżne zestawy rakiet balistycznych z głowicami konwencjonalnymi o zasięgu nas na pewno satysfakcjonującym. Więc w ostateczności można to po prostu kupić w ilości adekwatnej do naszych potrzeb.

Docelowo w wyniku rozwoju technologicznego powinniśmy mieć możliwość opracowywania rakiet balistycznych zdolnych do przenoszenia na dalekie odległości pocisków manewrujących, – jako swoich głowic, tak żeby móc razić skutecznie wybrane cele na głębokim zapleczu potencjalnego nieprzyjaciela.

Jeżeli chodzi o koszty, to niestety nie byłaby to „zabawa’ tania. Koszt programu opracowania rakiet balistycznych w ilości około 500/200/100 sztuk – odpowiednio dla wcześniej zaprezentowanych zasięgów – należałoby oszacować na poziomie nie wiele niższym niż planowane wydatki na „tarczę antyrakietową Polski”. Niestety jednak bezpieczeństwo kosztuje i o ile przeciwrakiety i rakiety przeciwlotnicze to broń defensywna, to rakiety balistyczne i pociski manewrujące to klasyczny przykład broni ofensywnej zdolnej do dokonania uderzenia na terytorium nieprzyjaciela. Innymi słowy jest to bezpieczeństwo aktywne, z którym potencjalny nieprzyjaciel musi się liczyć, wkalkulowywać ewentualne porażenie własnych celów po dokonaniu ataku na nasz kraj.

Już zupełnie w kategoriach życzeń, można sobie wyobrazić posiadanie okrętu z tego typu wyposażeniem, zdolnym porazić terytorium nieprzyjaciela z dowolnego akwenu morskiego. Jeżeli stworzone rozwiązania byłyby mobilne, jak wskazano w kontenerach – to byłaby to kwestia głównie odpowiedniego zaprogramowania komputerów. Polskie okręty pływające w takim miejscu, żeby posiadanym uzbrojeniem móc skutecznie razić terytorium nieprzyjaciela – byłyby pierwszym celem napaści ze strony nieprzyjaciela. To znaczy ich ewentualne zniszczenie byłoby sygnałem o rozpoczęciu wojny. O broni podwodnej zdolnej do przenoszenia pocisków samosterujących nie ma, co pisać, takie Okręty Podwodne trzeba po prostu kupić!

Wnioski – stosunkowo prostymi metodami w stosunkowo krótkim czasie możemy zdecydowanie poprawić swoje bezpieczeństwo. Prawdziwym uzupełnieniem tego typu jak opisywany arsenału powinna być broń masowego rażenia, kwestią rachunku politycznego powinno być, czy informowalibyśmy o jej posiadaniu otoczenie i ją rzeczywiście mieli, czy zachowali się inaczej?

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

8 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    Nie zdziwie się jak kiedyś gdzieś znajdą pana zwłoki, takie pomysły w Polsce są nie do realizacji, po pierwsze udowadnia pan jakimi niekompetentnymi indolentami są nasi obecni polityczni i wojskowi decydenci a po drugie pokazuje pan jak realnie zagrozić wrogowi. Wniosek ma pan już dwóch wrogów – nasz polityczny i wojskowy establishment oraz tych tam… potencjalnych nieprzyjaciół. przecież nikomu nie zalezy żebyśmy byli krajem niepodległym i niezależnym – naprawdę zejdź pan na ziemię zanim pana nieustaleni sprawcy…

    • Aby wdrożyć propozycje autora artykułu musielibyśmy samo stanowić o swoim państwie. W chwili obecnej podejrzewam, że nie ma siły politycznej niezależnej od naszych wrogów i “przyjaciół”.

  2. kto nas obroni przed polskim rządem i prezydentem. Gdybyśmy chcieli mieć wolne państwo dostalibyśmy się pod naloty dywanowe amerykańskiego lotnictwa. Po co parlament polski uchwalił ustawę 1066 ?. Kiedy wolne i demokratyczne wybory, kiedy demokratyczna ordynacja wyborcza, choćby na wzór brytyjski. Kiedy mieszkańcy województw sami będą decydować kto bedzie wojewoda, komendantem policji ?. Kiedy państwo polskie nie bedzie w każdej strefie kontrolowane przez guru z centralnego urzędu.

  3. “Niestety jednak jesteśmy w sytuacji, w której co najmniej dwa kraje mogące być potencjalnymi przeciwnikami regularnie ćwiczą ofensywę lądową w kierunku naszej stolicy z opcją ataku atomowego właśnie na jedno z polskich miast.” Ktore kaje??? Pan Krakauer jest bardzo zainteresowany w obronie kraju i widocznie duzo o tym wie. Uwazam ta nagonke militarystyczna za bardzo niebezpieczne nastawienie. Polska nigdy nie bedzie w stanie przeciwstawic sie zadnym dwum krajom, ktore sa “potencjonalnymi przeciwnikami.” Kraj duzo by lepiej wyszedl jezeli praktykowalby polityke absolutnej neutralnosci. Wszelka militaryzacja prowadzi tylko i wylacznie do zniszczenia i smierci. W zadnym wypadku nie zgadzam sie z tym punktem widzenia.

  4. Interesujący artykuł. Ma jednak pewną wadę. Pisałem to już u kogoś gdzieś. Atomowy interes to nie złożenie kamiennych kul w arsenale. To niekończące się serwisy, wymiana starzejących się elementów w tym samych głowic oraz modernizacja i wymiana nośników. Atomowy biznes to okropnie droga zabawka co winno pozwolić wielu na spojrzenie z innej perspektywy nie tylko na współczesne mocarstwa ale i na państwa które stereotypowo uznaje się za “biedotę”. Megalomania fajna rzecz kiedy daje samozadowolenie jednak realne spojrzenie na sprawy jako pełne stresu nie jest zbyt popularne. Posiadać broń strategiczną i środki taktycznie byłoby miło. Traktaty to tylko papiery i po dyplomatycznych protestach pewnie możliwe jest ich naruszenie. Inna sprawa to mieć kasę na ich utrzymanie. Z drugiej strony utrzymujemy dużo mówiąc dosłownie: złomu, który może nie gwarantuje nam w sensie obronności czegokolwiek ale za to zagospodarowuje tą garstkę ludzi których nazywamy żołnierzami. Mogą coś ponaprawiać, czymś pojeździć czy popływać, czasem nawet wystrzelić. A co tu zrobić z takimi środkami taktycznymi. Ludzi do obsługi prawie nie trzeba. Serwis będzie kosztował a użyteczność w potencjalnych nie swoich wojnach żadna. Lubię tu czytać i czasem komentuje, ale na Boga więcej realizmu a mniej romantyzmu i megalomanii.

  5. Mnie właściwie interesuje jedno pytanie, na kogo Polska ma zamiar napaść?

  6. Polska powinna nosić “buty polityczne” używane a solidne,
    marki Finlandia z czasów Urho Kekkonena.
    “Został odznaczony m.in. norweskim Krzyżem Wielkim Orderu św. Olafa oraz radzieckim Orderem Lenina i Orderem Przyjaźni Narodów”.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Urho_Kaleva_Kekkonen

  7. http://www.biztok.pl/biznes/polskie-firmy-gotowe-na-wojne-chca-wystawic-polmilionowa-armie_a17816#506967 – kto nas ochroni przed tymi bandytami, polskie oligarchy będą tworzyć grupy przestępcze, Wołomin wróci do łask.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.