Religia i państwo

Mucha na nodze

 Niejaki Nergal, wyznawca szatana, jak się sądzi, podarł kiedyś biblię – bo kłamie – a następnie rzucił ją w tłum fanów, co wydarzyło się podczas koncertu. Oskarżonego o satanizm sąd uniewinnił, jakby miał od czego. Skoro jedni wierzą w boga, inni mogą sobie wierzyć w szatana, tym bardziej, że konstytuuje ich wiarę taż sama biblia. Co jednocześnie sprawia, że czyn Nergala jest mało zrozumiały. Skoro bowiem biblia kłamie, szatana też nie ma. A skoro nie ma szatana i nie ma boga – bo biblia kłamie, z czym się akurat całkowicie zgadzam  – to po jaką cholerę się nimi zajmować? Myślę, że odpowiedź jest jedna i dla wszystkich inteligentnych zrozumiała – i szatan i bóg to dziś przede wszystkim figury retoryczne, symbole, nie zaś postacie, o które warto toczyć spór. Spór może tu dotyczyć najwyżej tego, co symbolizują. A rozstrzyganie go rzeczywiście nie leży w kompetencjach jakiegokolwiek sądu, panie Nowak Od Sekt.

Powstaje zatem pytanie, dlaczego Nergal gotów jest przyznać rację tym, których postawę symbolizuje szatan raczej niż tym, którzy chcieliby postępować według zamysłów bożych? Nie sądzę, by Nergal stał jednoznacznie i z całym przekonaniem po stronie tak zwanego zła przeciw tak zwanemu dobru. A jeśli tak jest, i do tego się publicznie przyznaje, chwała mu za odwagę cywilną. Bo skoro istnieje dobro, istnieje także zło i można mu hołdować, oczywiście dopóki jest się we właściwej z nim relacji i nie doświadcza się tego zła na sobie. Bo zło, które nas dotyka, jest co najmniej nieprzyjemne. Choć przyjemne może być czynienie zła, to ma ono także właśnie tę drugą nieodłączną i mniej przyjemną stronę, że czyniący zło mogą sami go doświadczyć. Krótko – gdy ja czynię zło, bywa fajnie, gdy mnie czynią – jest niefajnie.

 Inaczej zaś jest z dobrem. Obie relacje, zarówno ta czynna, jak i ta bierna, są w zasadzie fajne. W zasadzie, bo może być i tak, że czynienie dobra staje się z czasem nieco upierdliwe, podobnie jak jego doświadczanie. Dobro bowiem jest z natury swej mało pikantne, a więc mdłe. To tak, jakby latami jeść kaszkę na mleku lub niesolone potrawy z parowaru. Zdrowe to i pożywne, ale jakże mało ekscytujące. Człowiek zaś by żyć, potrzebuje czasem bodźców silniejszych, niż łaskotanie spacerującej mu po nodze muchy. Miłe to, do czasu… jednak zwykle kończy się potężnym klapsem, po którym sprawczyni przyjemności z trudem zbiera się do lotu, o ile w ogóle.

Tak więc zło, symbolizowane przez szatana, ma swą odwrotną stronę, której sobie nie życzymy, dobro zaś, symbolizowane przez boga, ma tylko jedną stronę, która szybko nas nudzi.  Myślę więc, że stąd bierze się dylemat Nergala. Jakkolwiek pytanie, czy miłość zawsze jest dobra, nie doczekało się satysfakcjonującej odpowiedzi filozofów, uznaje się powszechnie, że jest lepsza od nienawiści, która jest jakoby zła. Pieśni o miłości, których pełne jest radio, jakkolwiek miłe i melodyjne, szybko tracą zainteresowanie słuchaczy, i z zadowoleniem nadstawiają im ucha głównie zakochani. Innych wkurzają. Muzyka Nergala zaś, którą tworzy – nie bójmy się tego przyznać – dla zysku, ma za zadanie słuchaczy uwieść swą pikantnością i zatrzymać. A więc nie może być zbyt dobra, przy czym dwuznaczność tego stwierdzenia jest w tym wypadku całkowicie przeze mnie zamierzona.

Nemo

19 komentarzy

  1. Nemo, licz się ze słowami.
    Piszesz obok krakauera, który nie pozwoli obrażać uczuć wierzących.
    Możesz sobie wierzyć w co chcesz, ale nie obrażaj PUBLICZNIE uczuć innych.
    Wydawało mi się, ze to kulturalny portal.

    • Przeczytaj tekst raz jeszcze ze spokojem i, co może najważniejsze – ze zrozumieniem. A potem rwij się do bitki, jeśli jeszcze będziesz miał o co, bo nadal niczego nie zrozumiesz.

    • były czytelnik

      Dotąd uważałem ten portal za jeden z nielicznych, który trzyma poziom. Teraz, po przeczytaniu tego artykułu, będę musiał niestety przestać go odwiedzać, bo widzę, że teraz stał się lewackim bastionem.

      • Spalić obserwatora !

      • Szanowny Panie Były. Jeśli Pańska delikatna psychika zniesie jeden jeszcze, ostatni już kontakt z portalem, który przecież nie twierdzi, że prezentuje poglądy jednej tylko opcji, bo gdyby tak było nigdy nie otrzymałby moich tekstów – to pragnę zauważyć, że dopiero intelektualna dojrzałość powoduje zrozumienie, iż tylko poprzez kontakt z różnymi opcjami i przetrawianie ich poglądów możemy we właściwy sposób ukształtować swoje. Uważa Pan, że chwalebne i rozumne jest, by każdy czytał tylko to co mu się podoba i z czym się zgadza? Jeśli tak, żegnam bez żalu.

      • były czytelnik

        Panie Nemo.
        Gdybym chciał poczytać lewackie wypociny, wszedłbym na forum onetu. Dotąd myślałem, że jest to prawicowy portal i bardzo szkoda, że się myliłem.

      • Panie Były… a czytaj Pan co tam sobie chcesz, przecież to tak naprawdę nikogo nie obchodzi ani tutaj ani na Onecie. Pańska strata. Odnoszę jednak wrażenie, którym się życzliwie dzielę, że w Pańskim przypadku coraz to większe pomyłki są wręcz nieuniknione, a to z powodu osobniczej fiksacji na nieskutecznym algorytmie zdobywania informacji 🙂
        Ponieważ jako głupawy lewicowiec nie wiem jak sprawić, by moja odpowiedź znalazła się pod ostatnim postem Jego Prawicowości Byłego, umieszczam ją tutaj.

  2. Panie Nemo, faktycznie w sądzie wygrałby Pan.
    Tylko że rzecz jest pomiędzy wierszami a ja myślałem że to jest lekko konserwatywny portal, choćby poprzez salonowe konotacje krakauera.
    Portal zaczyna być lewacki poprzez te niuanse, wskazujące że Pan jako ateista patrzy na wierzących jak na głupków. Jest Pan na tyle inteligentny, że wie Pan o co chodzi.
    Humanizm wypowiedzi powinien nie tylko zakładać z góry szacunek dla innych przekonań, ale również to wyrażać. Inaczej mamy lewactwo, traktujące z pogardą i z tzw. “buta” inne poglądy, co w wysoko kulturalnym Krakowie nie uchodzi. Zalecam powściągliwość w triumfalizmie młodego i utalentowanego człowieka, który uważa że posiadł tajemnice kamienia filozoficznego.
    Pożyje Pan trochę dłużej to nabierze pokory wobec życia oraz tolerancji na inne poglądy.
    Proszę się postarać w kolejnych artykułach zmazać z siebie etykietkę “zmierzającego do lewactwa”.
    Pozdrawiam.

    • No i tu Pana mam, mój łaskawco 🙂 A skąd Panu przyszło do głowy, że jestem ateistą? Bogów istnieje do wyboru tylu, że aż trudno się zdecydować, biorąc pod uwagę koszty pomyłki płacone w wieczności. Polecam zakład Pascala, choć ja nie jestem aż tak cyniczny. Żarty na bok, choć rozmawiamy bądź co bądź o humoresce, zaznaczam. Mam swoje przemyślenia na temat, transcendencji, jak chyba każdy myślący człowiek, ale z przykrością zwracam Panu uwagę, że tekst w ogóle nie odnosił się do kwestii Istoty Nadprzyrodzonej jako takiej, powstania Wszechświata i celu jego istnienia, a rzekomo to właśnie Pana tak poruszyło. Proszę czytać dokładnie, a nie reagować odruchowo na słowa bóg, biblia, szatan, koran, talmud, wedy i co tam jeszcze. Z ciekawości pytam, na koniec… ile ma Pan lat? O odpowiedź proszę dyskretnie, na adres mailowy, obserwator posiada.

  3. Jako przykład Pańskiego stylu narracji jest pisanie słowa Bóg z małej litery, a nergal z dużej!
    Tak można pisać wszędzie, ale nie na galicyjskim portalu Cesarsko-Królewskiego Miasta Krakowa i Okolic!
    Nie pozwólmy zwyciężyć stylowi przystającemu do lewactwa na tym konserwatywnym do tej pory portalu!
    Jeszcze bym nie palił Obserwatora politycznego, ale niewiele do tego brakuje.
    Forma też wiele znaczy Wielce Szanowny Panie Nemo.
    Zna pan dokonania innej sławnej Muchy, co to posądzona została o obsrywanie portretu Najjaśniejszego Pana w wiekopomnym dziele Haszka i co z tego wynikło? Wielkie zamieszanie proszę Szanownego Pana wynikło, zatem nie siejmy zamętu. Raczej porządkujmy świat niż go burzmy.
    Tym i tak zajmą się w swoim czasie koledzy bankowcy z byłego Lehmans Brothers, chwilowo bez pracy. Ale oni wrócą, więc zostawmy im Nasz Świat niezaburzony, żeby mieli znowu co rozwalać.
    Na Nasz rachunek oczywiście.

    • Precz z apologetami okupacyjnych tradycji zaborczych !

    • Znam muchy od Haska, ale chyba nie życzy Pan nam obu powrotu do czasów, gdy byle szpicel mógł zakablować bywalca gospody? I co nazywa Pan porządkowaniem świata? Bo już wielu porządkowało go tak, że potem trudno było go na nowo zabałaganić, by stał się bardziej przyjaznym miejscem zamieszkania, w którym nikt nie boi się publicznie zabierać głosu i ujawniać swoich poglądów.

    • PS. Skoro poruszono kwestię pisowni to informuję, że wielkie litery w wielu przypadkach stosujemy dowolnie, zależnie od intencji a także kontekstu. Nergal to, chcąc nie chcąc, także pseudonim i tu w tym znaczeniu musiał być pisany wielką literą. Natomiast bóg, szatan i biblia użyte zostały w znaczeniu potocznym, nie mistycznym, co podkreśliłem właśnie pisownią. Zresztą po to także, by nie obrazić Pańskiego Boga i Pańskiej Biblii… o mało nie napisałem Pańskiego Szatana również 🙂 Ale coś jest na rzeczy, przyzna Pan, bo ani szatan ani Szatan nie jest mój 🙂
      Pozdrawiam i życzę odrobiny lekkości bytu.

  4. Wiadomo powszechnie, że Bóg, a najlepiej Pan Bóg piszemy w Katolickiej Polsce z Dużej litery, a szatan z małej.
    Nergal z uwagi na śmieciową niszę (raczej NORĘ) którą zajmuje całym swoim działaniem – zasługuje na małą literę.
    To są wszystko działania na symbolach, ale ważnych dla Ludu Polskiego.
    Nie należy burzyć jego spokoju.
    Chińskie przysłowie zaleca: jeśli nie możesz kogoś zwyciężyć – to się do niego przyłącz.
    Tak postąpili przywódcy POLAN ponad 1000 lat temu, mimo że nie utrzymywali jeszcze stosunków dyplomatycznych z ChRL.
    Przyłączyli swoje plemię do chrześcijańskiej Europy, pozostając w sercu poganami, stąd większość nowych świątyń powstało w dawnych świętych gajach gdzie stał Światowid czy inny Swarożyc.
    Poprawili tym samym warunki odprawiania kultu, ale poza tym nic się nie zmieniło. I niech tak dalej zostanie.
    Pozdrawiam.

    • Najbardziej podobają mi się argumenty typu “wiadomo”, z uzupełnieniem, zamykającym usta wszelkim niecnym adwersarzom, typu “powszechnie”. Jak już wyjaśniałem ani nie wiadomo, ani tym bardziej nie powszechnie. Podoba mi się też sugestia, że 1000 lat temu mogliśmy utrzymywać stosunki, jakiekolwiek, z ChRL, no chyba że transcendentne – wskroś czasu i przestrzeni 🙂 Nergal jest, Szanowny Panie, po prostu muzykiem, a jego nora (czyli jeśli dobrze rozumiem język: nisza muzyczna), przyznaję, wielka nie jest i trzeba się specjalnie starać, żeby usłyszeć co śpiewa. Osobiście nie słyszałem, tak jak i w ogóle nie słucham metalu. Kwestię zaś pisowni już sobie wyjaśniliśmy, a kto nasze posty czyta, niech sam w swym sumieniu rozsądza, kto ma rację.

  5. W tym galopie WYŚCIGU do wejścia na podium, że jednak jest Pan Lepszy Panie Nemo, coś Pan jednak przegapił.
    Przegapił Pan nieznośną lekkość lotu much, co to miały coś wspólnego z portretem Najjaśniejszego Pana, według opisu Haszka..
    Ludzie donoszący byli, są i będą.
    Dlaczego wówczas (w tej gospodzie) szpicel doniósł na karczmarza, a nie na muchy? Czy to Pana Panie Nemo nie zastanawia?
    I tu jest ta pańska transcendencja …

    • Ja się ścigam? Ja tylko Wielkość Szanownego Pana obszczekuję niczym kundelek, tchórzliwie i zza węgła 🙂 Odpowiadam na Pańskie zaczepki, bo tak nakazuje mi grzeczność, ale pewnie wkrótce dam Panu satysfakcję ostatniego słowa, bo zaraz idę do swej NORY oddać się ciekawszym lekturom. Co do much i donosu na nie, przyznam, że nie do końca rozumiem dowcip. Ci co “byli, są i będą”, według Wielce Szanownego Pana Pesymisty, nie byli zapewne aż tak głupi, by donosić na muchy, choćby nie wiem jak lekkie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

14 − ten =