Wojskowość

Co można zrobić, żeby wzmocnić obronność w ciągu roku?

 Co możemy zrobić, żeby wzmocnić obronność kraju w ciągu roku? Mówimy o efektywnym zwiększeniu możliwości obronnych, poprzez dofinansowanie armii, zwiększenie jej stanów ilościowych, stworzenie dodatkowych formacji wojskowych oraz przygotowanie kraju do prowadzenia wojny.

Pierwsze, co moglibyśmy zrobić, to powołać ponownie do wojska – na ochotnika wszystkich przeszkolonych w ostatnich latach, którzy odeszli. Do tego ochotników innego typu np. z grup militarystycznych oraz stare rezerwy szkolone jeszcze na sprzęcie starego typu o unikalnych umiejętnościach. Realnie to można zrobić w trzy miesiące, a w ciągu pół roku może dziewięciu miesięcy mieć około 300-400 tyś., żołnierzy w linii wykorzystujących posiadany sprzęt, stanowiących bezpośrednie zaplecze jednostek pierwszego rzutu, do tego przygotowanych do prowadzenia walk w terenie i w ternie zurbanizowanym. Do końca roku udałoby się wyciągnąć cały sprzęt z magazynów, oporządzić go i rozwinąć w ten sposób, że nawet trudne w transporcie elementy – udałoby się dopasować do nowoczesnych środków transportu kołowego. W tym kontekście w ciągu roku mielibyśmy około 350 tyś. żołnierzy zawodowych i zawodowych – przyjętych na ochotnika, którzy dysponowaliby praktycznie całą posiadaną bronią, jaką mamy w arsenałach. Byłyby to siły, zdolne do stawiania przez 10-14 dni efektywnego oporu na obszarze kraju mniej więcej od północnej rubieży granicy ukraińskiej po województwo zachodniopomorskie. Mówimy o około 35% terytorium państwa.

Niestety nie byłaby to siła zdolna do przeciwuderzenia, jak również przyjęcia ataku nieprzyjaciela i okrzepnięcia. Do tego potrzebowalibyśmy o wiele więcej środków bojowych, w tym głównie amunicji i środków rozpoznania. W naszych realiach w przypadku szybkiego starcia z przeciwnikiem kluczowa będzie artyleria oraz artyleria rakietowa – zdolne do bardzo szybkiego przemieszczania się w terenie. Tylko w ten sposób można skutecznie powstrzymywać i niszczyć ugrupowania marszowe przeciwnika. Lotnictwo mamy niestety zbyt szczupłe, żeby mogło skutecznie przeciwdziałać wobec lądowych środków napaści nieprzyjaciela.

Można jednak wzmocnić armię produkując te typy uzbrojenia, które mamy sprawdzone i się doskonale nadają do prowadzenia tego typu wojny. Mówimy tutaj o „Langustach” i innych udoskonalonych wynalazkach, poczynając od klasycznych „Goździków”, których wielką zaletą jest to, że po prostu pływają same! Im więcej by się tego udało wyprodukować w ciągu roku tym lepiej. Podobnie siłą rzeczy możemy myśleć o samolotach turbośmigłowych i śmigłowcach – w takiej ilości na ile wystarczy mocy przerobowych. Te pierwsze można wykorzystywać, jako drony bojowe w warunkach bojowych, a śmigłowce są po prostu niezbędne dzisiaj do prowadzenia wojny.

Dla wzmocnienia marynarki wojennej wszystko, co moglibyśmy zrobić to jakieś modernizacje, może udałoby się na tyle doposażyć posiadany sprzęt, żeby nie był łatwym kąskiem dla rakiet nieprzyjaciela, bo inaczej większością jednostek po prostu strach wypływać. Nie mamy na dzień dzisiejszy jednostek pełnomorskich zdolnych do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na sensownych dystansach. Więc Marynarka Wojenna byłaby raczej minimalnie użyta i to pod warunkiem jej odpowiedniego rozłożenia – na naszym wybrzeży i np. wybrzeżach państw bałtyckich. Chodzi o to, że rozproszenie sił, zdolnych do nękania jednostek wodnych nieprzyjaciela wymagałoby rozdzielenia sił nieprzyjaciela – zarówno morskich jak i powietrznych, a wówczas można byłoby sobie, chociaż pozwolić na jakieś lokalne zwycięstwo – najprawdopodobniej z użyciem rakiet, dronów lub okrętów podwodnych.

Co do lotnictwa – to niestety jest dramat, samolotów jest za mało. Jeżeli w ciągu roku udałoby się pozyskać od sojuszników dodatkowe samoloty w jakiejś zdolności bojowej, to byłby sukces. Realnie w ciągu roku moglibyśmy pozyskać około 30-40 samolotów F-16 od sojuszników europejskich i co najmniej połowę z nich wcielić do jednostek bojowych. Poza tym potrzebujemy dronów jak powietrza.

Jeżeli do tego dodalibyśmy jeszcze szkolenie jednostek Obrony Terytorialnej w wojnie partyzanckiej i w powstrzymywaniu nieprzyjaciela, to moglibyśmy wyszkolić jeszcze około 0,7-1,2 mln ochotników. Do tego należałoby jeszcze dodać wyprodukowanie szeregu rzeczy niezbędnych w prowadzeniu wojny partyzanckiej jak – materiały wybuchowe w pakietach, umiejętność podwójnego wykorzystania środków chemicznych do walki i inne urządzenia w tym, przede wszystkim elektronika sterująca i broń przeciwpancerna ręcznego użytku średniej i wielkiej mocy. Zwłaszcza w tym ostatnim zakresie możemy spowodować bardzo wiele, chodzi o to, żeby nasycić jednostki obronne sprzętem zdolnym do reaktywnej walki jak równy z równym.

Dodatkowo należałoby jeszcze pomyśleć o stworzeniu sieci zapór w terenie – poczynając od rejonu linii granicznej. Dużo punktów umocnionych, bunkrów zrobotyzowanych, minowanie tradycyjne w gigantycznej ilości, minowanie inteligentne, przeszkody terenowe – w miejscach sprzyjających, zabezpieczenie wszystkich punktów kluczowych (mosty, skrzyżowania, ujęcia wody itd.). Betonu mamy dostatek, drutu na drut kolczasty również, a stworzenie miny bojowej z plastiku z syntetycznym materiałem wybuchowym – sterowanej przez modem – nie jest żadnym problemem, można taką produkcję uruchomić w każdej fabryce tworzyw sztucznych, a oprogramowanie napisać.

O kosztach nie ma, co dywagować, po prostu byłby wynik przeniesiony na deficyt. Pomysłów na to co zrobić może być oczywiście więcej, szkoda że nie mamy elektrowni jądrowej w Żarnowcu, ponieważ jej posiadanie stworzyłoby nam zupełnie inne perspektywy…

To już była by siła, którą nieprzyjaciel chcący wejść do naszego kraju musiałby przeliczyć siłę naszej obrony na ilość swoich trupów.

7 komentarzy

  1. Chciał bym się zapytać o kogo i za co miał bym walczyć, o tych nierozliczonych kombinatorów, o ich zegarki, o zakupione za złotówkę samoloty, o kłamców na czele z panią …… ,o frajerów fu, nie oddał bym nawet paznokcia, nie paznokcia ale brudu z pod paznokcia. Na mięso armatnie niech “oni”, rządzący oddadzą swoich synów i córki.

    • Wchodzisz w szczegóły. Nie dziwie się Tobie. Retoryka używana obecnie do pacyfikacji swobody myśli społeczeństwa jest oparta na “diable w szczegółach”. A z patriotyzmem sprawa jest prosta, ogólna bo szczegółów brak. Walczy się o Polaków i Polskę. I o to by wrócił czas pokoju dla nich. Władze są różne, systemy, ustroje różne. Ale Polacy są wciąż tacy sami i Polska jest jedna.

    • Tak, ja także nie zamierzam walczyć za tę niby ojczyznę. Polska dla mnie nic nie znaczy, ona nic mi nie dała, ja dałem jej wszystko. Wykształciłem się za własne pieniądze, płacę podatki od 30 lat. A ojczyzna? Doop – podatek 23%, xxxxxx w sejmie, sejmikach, radach gmin, sędziowie xxxxxxx, adwokaci, to niemal grupa xxxxxxx, prokuratorzy xxxxxxx w spodnie – więc nic nie mogą. Skoorvyssynny w czarnych sutannach nagminnie łamią prawo.
      Nic nie wiąże mnie z Polską, siedzę za granicą od miesiąca i nie mam zamiaru wracać do tego syfffu

  2. O jakoś tak ten artykuł bardziej racjonalny? Miło 🙂 W kwestii powołań i kosztów mam sugestię wymiany pokoleniowej. Nie jest łatwo znaleźć informację ale te sto naście tysięcy ludzi ma kiepską statystykę jeśli chodzi o wiek i operacyjność. Pomijając wiek to zmiana proporcji tych w terenie i tych za biurkami i praktyczne ciągłe długotrwałe szkolenie niezależnie od pogody i pory roku taniej i efektywniej podniosłoby jakoś Sił Zbrojnych. Nie szedłbym drogą przeciwuderzenia. Co najwyżej zaplanowania kilku kilkunastu precyzyjnych operacji. To wszystko co przy takich sąsiadach – potencjalnych agresorach możemy uczynić. W kontekście obronnym co koncepcja odświeżenia zasobów sprzętowych w oparciu o to co potrafimy zbudować na obecną chwilę i wykorzystaniu systemów dowodzenia które W KRAJU budujemy i są naprawdę dobre daje nam doskonałe możliwości obronne. Jedynym słabym punktem jest obrona przed taktycznym środkami rakietowymi ale tu póki co właściwa dyslokacja i częsta relokacja może coś zaradzić (duża mobilność). Lotnictwo to u nas taki fajerwerk i te kilkadziesiąt maszyn które mamy jeśli będą operacyjne wystarczy. Zwłaszcza migi które w prawdziwych konflikcie ze względu na możliwości operowania i obsługi z niemal dowolnego DOL będą wciąż stanowić trzon tych sił. Cała reszta to wykorzystanie terenu i jego “uzbrojenie” a środki o zasięgu najbardziej pożądanym potrafimy produkować, są dobre, potrafimy je wykorzystać i je znamy. A tak luzacko już to i wspomniane goździki, i langusty, i gromy czy pioruny i trochę broni lufowej i co ważniejsze cała radioelektronika, systemy łączności i dowodzenia to wszystko składa się na całkiem dobry systemu tylko jak często piszę, tylko ludzi trochę brak. Nie liczbowo. Jakościowo trochę brak.

  3. W nawiązaniu do tematu artykułu,można zapytać – a przed
    kim to chcemy się o/bronić – skutecznie,oczywiście.Jeśli
    atakującym będzie Werm..(wróć!),Bundeswehra(może “się zdarzyć”),czy armia rosyjska(niektórzy na “to” chyba
    liczyli),NIC i NIKT nam nie pomoże,(jedyna nadzieja w niestających modłach armii i całego Narodu),inaczej –
    możemy liczyć tylko i wyłącznie na “cuda boskie”,które
    w przeszłości “miały miejsce”,ze przypomnę obronę
    Częstochowy,czy 1920r.podobnież “wiara czyni cuda”…
    na tyle możemy liczyć.A gdyby pozostali sąsiedzi…
    to ho,ho,ho!!Jesteśmy “silni,zwarci,gotowi”.
    Na pewno nie ‘oddamy guzika”!! Tak było,jest i będzie
    w przyszłości – nasze położenie i sąsiedztwo,plus
    awanturnictwo “polityków – warchołów” zle wróży.
    Przypomnę (któryś raz),znane powiedzenie:
    “szukaj przyjaciół blisko,a wrogów daleko”, jeśli
    już musisz!(mieć “swego’ wroga).

  4. inicjator_wzrostu

    Autor ma jak zwykle rację, tylko te szczegóły …
    Weźmy pod lupę cyfry: “w ciągu roku mielibyśmy około 350 tyś. żołnierzy zawodowych i zawodowych – przyjętych na ochotnika,”.
    Powyższe oznacza 250 000 x 4 000 zł = 1 000 000 000 zł.
    1 miliard co miesiąc więcej niż obecne utrzymanie 97 000 wojaków. I to są szacunki MINIMALNE, bo przeszkolenie 250 000 dodatkowych żołnierzy też zwiększy koszty …
    Czyli rocznie – około 18 – 22 mld zł, przy 26 – 28 mld zł obecnym budżecie MON, który praktycznie musiałby ulec podwojeniu do 50 – 52 mld złotych.
    Czy nas na to stać?
    Dochodzi pytanie: kogo mamy bronić w naszym kraju?
    Obecne elity?
    Nie żartujmy, nikt za nich łba nie narazi, a jeśli już – to za takie pieniądze, że 100 mld zł rocznie nie wystarczy …

  5. Aby się skutecznie uzbroić wystarczy nam parę miesięcy i nie kosztuje wiele, trzeba zacząć już !!!
    Łączny koszt tych zakupów to 1,9-2,7 mld złotych czyli zaledwie 7-9% rocznego budżetu MON a wzmacniamy WP i wystawiamy 20 nowych pułków terytorialnych + 20 batalionów ochotniczych a wszystko uzbrojone po zęby, 100.000 dodatkowych żołnierzy liniowych lekkiej piechoty z własną artylerią!
    Lista najpilniejszych zakupów tego co potrzebne aby myśleć o obronie Polski i budowie Armii Ochotniczej WP:

    1. Amunicja przeciwpancerna podkalibrowa APFSDS dla czołgów o przebijalności powyżej 650mm kalibru 120mm i 125mm w ilości 30 sztuk/czołg czyli minimum 18.000 sztuk (120mln$)

    2. Nowoczesne pociski przeciwpancerne do posiadanych przez WP granatników RPG-7 o przebijalności pancerza minimum 500mm za osłoną ERA.

    3. Lekkie przeciwpancerne granatniki jednorazowe klasy rosyjskiego RPG-22, RPG-26 czy czeskiego RPG-75 zapewniających przebijalność około 400mm,
    nie w symbolicznych ilościach tylko absolutne minimum 250.000 sztuk. (150mln$)

    4. Lekkie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków samonaprowadzających się klasy szwedzkiego NLAW MBT – 1.000 sztuk (100mln$)

    5. Moździerze holowane 120mm. Zakup, najlepiej postsowieckie 2B12 Sani ( najtańsze a dobre) – minimum 800 szt. z zapasem amunicji (30mln$)

    6. Nowoczesne pociski z głowicą paliwowo-powietrzną (termobaryczną) do granatników RPG-7 dla piechoty

    7. Haubice holowane 152mm klasy 2A65 lub 2A36 zakup postsowieckich ( najtańsze a dobre) – minimum 400 szt. z amunicją dla Armii Ochotniczej (60mln$)

    8. Ciężkie jednorazowe granatniki przeciwpancerne kalibru 120-130mm klasy czeskiego RPTZ96 dla drużyn wsparcia ogniowego – ilość minimum 5.000 szt (20mln$)

    9. Lekkie samodzielne granatniki piechoty 40mm jakaś nowoczesna wersja Pallada – produkcja krajowa – dla piechoty ilość minimum 30.000 szt

    10. Nowoczesna amunicja BB i RAP dla haubic Dana 152mm, pozwoli zwiększyć zasięg ognia do 25,5km i 29km lub więcej

    11. Masowa produkcja tanich min przeciwburtowych, inicjowanych zdalnie lub automatycznie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve − 11 =