Wojskowość

Można się zgłaszać na ochotnika do przeszkolenia wojskowego

 Wedle zapowiedzi pana Tomasza Siemoniaka wicepremiera i ministra obrony narodowej, po 1 marca br., można się zgłaszać do Wojskowych Komend Uzupełnień celem zewidencjonowania chęci odbycia szkolenia wojskowego. Możliwość dotyczy mężczyzn będących obywatelami polskimi zakwalifikowanych do służby wojskowej w wieku 18-50 lat. Niestety jeszcze nie ma na ten temat żadnych informacji ani na stronach ministerstwa, ani w oficjalnych publikatorach branży, jak również na stronach przynajmniej znacznej części WKU jeszcze nie było takich informacji. Na podstawie skali zainteresowania MON ma przygotować odpowiedni program szkoleń.

Przede wszystkim należy pochwalić tą inicjatywę. To kolejny dowód na to, jak pozytywną rolę w naszym rządzie odgrywa pan Siemoniak, którego wzorcowe zarządzanie tym kluczowym dla państwa resortem jest jedną z najsilniejszych stron tego rządu w obu jego odsłonach. Dobrze się stało, że ten znakomity urzędnik i mądry polityk został wicepremierem, to działanie pokazuje jak ważne jest mieć w ośrodkach kierowania państwem ludzi, dla których państwo to najwyższa wartość.

Przyjęta koncepcja jest bardzo demokratyczna – założono dobrowolność, ćwiczeniami mogą zostać objęci tylko ci, którzy się dobrowolnie i ochotniczo zgłoszą. Nie da się prościej i czyściej, to wspaniały przykład transparentnej otwartości państwa na kontakt z obywatelem. Można tylko pochwalić naszych decydentów, w tym pana wicepremiera za takie zaprogramowanie inicjatywy, albowiem będzie ona w istocie w pełni obojętna dla społeczeństwa, nie będzie negatywnych skutków społecznych – niczyje życie, nie będzie „złamane” przez pobór.

Drugą ważną kwestią jest pilotażowy i eksperymentalny charakter przedsięwzięcia, które zostanie „skrojone na miarę”, tj. dostosowane do ilości zgłoszeń. Można z tego wywnioskować, że MON działa nieco nieprofesjonalnie, co też zdradził częściowo sam minister, albowiem jest coś takiego jak możliwość focusowego badania opinii publicznej i za pomocą prostego, względnie taniego sondażu, można poznać bardzo prawdopodobne wyniki. Przy solidności metody badawczej i uczciwości profesjonalnych ankieterów prawdopodobieństwo prawidłowego odwzorowania przekracza 90% W ten prosty sposób pan wicepremier powinien wejść w posiadanie wiedzy, której mu brakuje a ludzie nie „szli by w ciemno”, tylko mogliby zapoznać się np. ze wstępnie przygotowaną ofertą i zapisać się na konkretny rodzaj szkolenia, jaki ich najbardziej interesuje. To mogłoby w znacznym stopniu poprawić „zgłaszalność”, ale w naszych realiach i tak wielkim sukcesem jest to, że w ogóle jest taka możliwość. Wszyscy pamiętają jak jeszcze niedawno oficjalni przedstawiciele MON lub BBN komentowali różnego rodzaju ujawnione przez media inicjatywy proobronnościowe organizacji społecznych i nawet samorządowców. Jednakże tak jest jak wąska grupa ludzi uznaje się za „jedynych” specjalistów w jakiejś dziedzinie i boi się konkurencji ze strony tych, którzy przychodzą chcąc działać równolegle. To typowe dla naszego kraju skostnienie administracji, na szczęście jak widać przezwyciężone.

Wiele pisaliśmy o zbliżonych kwestiach, proponowaliśmy nieco dalej idące rozwiązania jak np. obniżenie podatków i ulgi dla osób zgłaszających się do Obrony Terytorialnej (generalnie do wojska) ochotniczo i przyjmujących na siebie ciężar obrony kraju. Ponieważ to wymaga podejścia systemowego, nie ma, bowiem żartów jeżeli chodzi o siłę żywą w armii, z dnia na dzień nie zrobi się z ludzi żołnierzy. Jak to wygląda, jeżeli wysyła się na front ludzi prosto po mobilizacji – wręcz z ulicy, jedynie po prostym przeszkoleniu – widzimy obecnie na Ukrainie. Można zawierzyć patriotyzmowi i chęci ludzi do służby, jednakże profesjonalizmu i pewnego stopnia odporności psychicznej nie nauczy się cywil w ciągu dnia lub dwóch. Przede wszystkim samo „BHP” jeżeli chodzi o posługiwanie się podstawowymi rodzajami uzbrojenia i w ogóle nabycie umiejętności poruszania się na polu walki (w strefie działań zbrojnych), czyli szkolenie podstawowe – to samo w sobie wymaga co najmniej dwóch tygodni. Tak, żeby ludzie sami sobie nie robili krzywdy nożami przy otwieraniu konserw, ani nie odparzali sobie stóp, nie mówiąc już o obsłudze granatu, zakładaniu opaski uciskowej na tętnicę, czy też prostych zwyczajach nie wychylania się zza przeszkód terenowych i okopywaniu się. Naprawdę na same podstawy trzeba dwóch tygodni dobrego szkolenia. Dalej szkolenie przetrwania w terenie, w tkance miejskiej. Musztra, maskowanie, zwiad, użycie broni, przewidywanie działań przeciwnika, elementy taktyki i inne. Dobrze będzie, jeżeli ludzie chociaż nauczą się obchodzić z bronią i zapewnić sobie ukrycie na polu walki oraz odpowiednio reagować na komendy przełożonych. Do tego zgranie się w oddziały – praca w grupie, posługiwanie się środkami łączności, czytanie mapy, przygotowanie wody, posiłku, zabezpieczenie schronienia na noc, ochrona przed zimnem i wilgocią. Tego wszystkiego można się nauczyć, a przede wszystkim na takich szkoleniach można się dowiedzieć, że przeciwnik też się boi. Bo każdy się boi. Jedynie dobre szkolenie i wyposażenie oraz profesjonalizm grupy i przełożonych mogą ten strach zniwelować, a nawet wyłączyć.

Gorąco zachęcamy wszystkich czytelników naszego portalu i czasopisma do wzięcia udziału w tej inicjatywie i zgłoszenie się zgodnie z możliwościami do swojej WKU.

Ciekawe czy przewidziano możliwości dla kobiet? Jeżeli jest równouprawnienie i całe przedsięwzięcie ma się opierać na dobrowolności, to wręcz z obowiązku należy umożliwić każdej chętnej pani udział w takim przedsięwzięciu. Przykład Izraela pokazuje dobitnie, że kobiety mogą być równorzędnym rekrutem. Naprawdę, jeżeli ktoś się zgłasza dobrowolnie, to znaczy, że jest zmotywowany i gotowy na poświęcenie. Czego więcej oczekiwać? Wszystkim ochotnikom należy się środowiskowy szacunek – poświęcenie dla wspólnego bezpieczeństwa jest najwyższym dobrem.

Ps. Autor uprzedzi pytanie zainteresowanych czy sam się zgłosi? Nie, nie zgłosi się ponieważ jego stan zdrowia na to nie pozwala, ALE AUTOR CHĘTNIE, DOBROWOLNIE I BEZ NARZEKANIA ZAPŁACI WYŻSZY PODATEK JEŻELI BĘDZIE NA CELE OBRONNE. Ministerstwo finansów mogłoby przeprowadzić analogiczną akcję dla tych, którzy chcieliby, ale nie mogą służyć w armii, natomiast chętnie wsparliby wysiłek obronny państwa dobrowolnym podwyższeniem swoich obciążeń podatkowych.

8 komentarzy

  1. Dobry pomysł z tym opodatkowaniem dobrowolnym, będzie widać kto jest patriotą.

  2. wielki_Łowczy_Jerozolimy_Wschodniej

    Ciekawe ile osób się zgłosi?

  3. Wg.mnie jest to próba sondażu przed ewentualnym wprowadzeniem obowiązkowej służby wojskowej. Obecnie MON,
    ustami ministra – zarzeka się jak “żaba błota”, że takowego nie będzie. Co do pomysłu Autora – nie widzę przeszkód, aby wsparł “obronność” – całym swoim majątkiem, bądź sowitym datkiem, jak to mój pradziadek zrobił przed II Wojną Światową.

  4. inicjator_wzrostu

    Za jaką kasę?
    Ciekawe.
    Mamy KAPITALIZM, więc KASA jest najważniejsza.
    Nie jakiś tam patriotyzm.
    Liczę na 100 000 PLN za samo zgłoszenie się jako OCHOTNIK.
    A potem odpowiednie uposażenie, oczywiście na poziomie pensji Pani Premier.

    No i odszkodowanie dla rodziny, gdybym jako INSTRUKTOR wysłany na np. Ukrainę – zginał z ręki czy to miłośników UPA, czy ZIELONYCH LUDZIKÓW.
    Odszkodowanie równe temu, jakie dostaną rodziny żołnierzy brytyjskich wysłanych na Ukrainę przez premiera Camerona.
    Jak kapitalizm to kapitalizm!

  5. Dobry Wieczór.
    Ręka w górę kto był na przeszkoleniu w ostatnim czasie lub ktoś jemu bliski był i zeznał jak wygląda “przeszkolenie”? Nie ma?
    To ja powiem tak: Nieodżałowana strata czasu i pieniędzy tego rodzaju “przeszkolenie” i a zgłaszających się samodzielne sugeruje wysłać w pierwszej kolejności na xxxxxxxxxx Więcej pożytku będzie z dobrego szkolenia surwiwalowego, kursu ratownictwa medycznego czy zajęć z instruktorem na strzelnicy. Proponuję wszystkie trzy.
    Pozdrawiam

    SZANOWNY PANIE STANOWISKIEM REDAKCJI JEST POPIERAĆ WSZELKIE PROOBRONNOŚCIOWE POSTAWY I DZIAŁANIA W PAŃSTWIE. DLATEGO NIE PODZIELAMY PANA KRYTYKI. WEB,. JÓZEF.

  6. Bardzo dobry materiał na scenariusz do filmu, chodzi o kolejne odcinki np. “Jasiu Fasola” lub “Jak wywołałem drugą wojnę światową” itd. Kobietki chętne do występów w wojsku powinny mieć zagwarantowaną funkcję Marusi/Ogoniok tej z “Czterech Pancernych”. Autor ma świetny pomysł, należy się nagroda od Redakcji.

  7. karol355@vp.pl

    OCENZUROWANO DLA DOBRA CZYTELNIKA. WEB. JÓZ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.