Możliwe przyczyny nieskuteczności działań przeciwko tzw. państwu islamskiemu?

graf. red.Wielu analityków wojskowości na całym świecie, w tym głównie na Zachodzie, nie może zrozumieć powodów rosyjskiej skuteczności w praktycznie bezkrwawej (jak na tamtejsze standardy) stabilizacji sytuacji w pogrążonej w wojnie domowej w Syrii. Zwłaszcza, jeżeli zestawią rosyjskie wyniki z brakiem postępów amerykańskiej i sojuszniczej ofensywy powietrznej.

Amerykanie i wspierające ich państwa zachodnie i południa Zatoki przez ponad rok informowali światową opinię publiczną o prowadzonej akcji rzekomych nalotów powietrznych na cele ISIS. Tymczasem z tego, co można było zobaczyć w zachodnich i arabskich telewizjach, to bardziej np. Turcy bombardowali Kurdów, niż Amerykanie terrorystów z tzw. państwa islamskiego. Dla postronnych obserwatorów było ciekawostką to, że przez długi okres czasu koalicji amerykańskiej nie udawało się powstrzymać wydobycia ropy na zajętych przez ISIS polach naftowych. Co dziwi wszystkich, którzy wiedzą od lat jak tam wyglądają instalacje, a ropa była rozwożona setkami cystern, a nie kanistrami na motorowerach. Pomimo tych oczywistości, Amerykanie nie byli w stanie zrobić nic, żeby uderzyć w podstawy ekonomiki terrorystów. Tymczasem im udawało się przywozić fabrycznie nowe samochody terenowe znanych japońskich marek. Mniej więcej tak wyglądała skuteczność amerykańskiego działania z powietrza, której towarzyszyła podobna skala porażki działań na ziemi. Wyszkolone grupy „umiarkowanych bojowników”, albo oddawały broń terrorystom po wejściu na ich teren, albo same zmieniały flagę na „umiarkowanych terrorystów” lub po prostu lokalną formację Al-Qaidy itp. Niestety tak się kończy nieudolne działanie w terenie, bez skutecznego oparcia się na ludności cywilnej, której przychylności wcześniej nie udało się pozyskać.

Tymczasem okazało się, że Rosjanie swoimi nielicznymi bombardowaniami osiągają ponadprzeciętną celność a w konsekwencji skuteczność w ośrodki kierowania i dowodzenia terrorystów jak również ich składy logistyczne. Dosłownie miesiąc nalotów spowodował popłoch i zmianę braku równowagi sił w wielu układach lokalnych, gdzie różnej proweniencji lokalne ugrupowania zbrojne walczyły pomiędzy sobą, terroryzowały ludność cywilną jak i sprzeciwiały się lokalnemu rządowi.

To, co dzisiaj widzimy to może być wynik połączenia doskonałej rosyjskiej i syryjskiej działalności wywiadowczej z przychylnością lokalnej ludności cywilnej, która gnębiona przez organizacje terrorystyczne dopiero wraz z pojawieniem się sił rosyjskich, zyskała nadzieję na wyzwolenie. Dlatego potencjalnie przyjazne przyjęcie działań rosyjskich przez syryjską ludność cywilną jest czymś naturalnym.

W ogólnym chaosie, który tam jest, siły specjalne i wywiad pracujące na rzecz zwalczania tzw. państwa islamskiego – okazują się czynnikami najbardziej efektywnymi. Ponieważ mogą przenikać przez przestrzeń kontrolowaną siłami terrorystów w sposób zgodny naturalnym przemieszczaniem się tamtej ludności. Dodatkowo istotnym elementem prawdopodobnie jest też to, że wśród bojowników walczących po stronie ISIS są prawdopodobnie również ludzie tam umieszczeni od jakiegoś czasu. W konsekwencji to nie jest tak, że jest to świat hermetyczny. Przecież o życiu wewnętrznym tej organizacji można poczytać na anglojęzycznych blogach jej bojowników, którzy prowadzą działalność propagandową. Co dzieje się w blogosferze i mediach społecznościowych języka arabskiego możemy sobie tylko wyobrażać.

Nie da się równolegle walczyć z terrorystami, jeżeli stosuje się ich stratyfikację, której efektem jest tworzenie nowych kategorii tzw. umiarkowanych terrorystów, bez podania realnych kryteriów umiarkowania w świecie klanów, podziałów religijnych, zadawnionych wrogości i interesów finansowych regionalnych graczy o nieskończonych możliwościach finansowych. Jeżeli przez lata wspierania Iraku, Amerykanom nie udało się spowodować żeby iracka – nominalnie potężna i uzbrojona po zęby armia była w stanie nie stracić drugiego, co do wielkości miasta w ciągu praktycznie jednego dnia, to znaczy że problem tkwi w systemie a nie w szczegółach.

Miarą złożoności jest to, że Amerykanie a obecnie Rosjanie zaangażowali się tylko z powietrza. Ryzyko udziału wojsk lądowych ma tam bowiem co najmniej podwójne znaczenie, przede wszystkim chodzi o uniknięcie strat, a dodatkowo liczy się nie zadrażnianie delikatnej sytuacji lokalnej. Wynik działań przemawia jednak na korzyść Rosjan wspierających legalny syryjski rząd.

8 komentarzy do “Możliwe przyczyny nieskuteczności działań przeciwko tzw. państwu islamskiemu?

  • 25 października 2015 o 08:18
    Permalink

    Jeśli się chce to się uda,polityka USA jest zakłamana, o podwójnych standartach,kto nie z nami ten przeciw nam.Pamietamy kłamstwo Irackie o atomie Saddama!

    Odpowiedz
  • 25 października 2015 o 09:34
    Permalink

    Власть всегда первична. И лишь для ее обоснования применяются всякая там мораль, права и свободы…Для США все свои. Только аббревиатура разная. Ну не поверит никто что страна которая тратит по совокупности более 600 лярдов в год на вооружение за год просто ничего не показала! Только группировки показали рост численности, территорий и финансового благосостояния.Скоро найдут “прогресс” и “демократию” в “ИГИЛ”. Ну скажем, в 2 раза сократилось число отрезаемых голов. “Прогресс”…Уже в одном из репортажей телеканала CNN говорится, что ВСК России в Сирии «наносят авиаудары по оппозиционным группам, в том числе по «Исламскому государству».https://www.youtube.com/watch?v=MHRU1yxG8T4

    Odpowiedz
  • 25 października 2015 o 09:42
    Permalink

    Rozpoznanie podstawą sukcesów.

    Odpowiedz
  • 25 października 2015 o 09:49
    Permalink

    Ciekawe, czy nieliczni rozsądni, jak się wydaje, politycy (np. Merkel; nazwiska innych Niemców, Francuzów, Włochów i Szwedów tej kategorii wyleciały mi z pamięci) rzeczywiście nie zdają sobie sprawy z tego, że jedynie Asad daje szansę pokoju. czy tylko udają? Mam jednak nadzieję, że interwencja Putin da tak wyraźny rezultat, że natowscy “obrońcy praw człowieka, niezmienności granic i wolnych wyborów” będą zmuszeni zrewidować swoje stanowisko zarówno w sprawie Syrii jak i Ukrainy.

    Odpowiedz
    • 27 października 2015 o 03:02
      Permalink

      Merkel i rozsadek to 2 sprzecznosci …

      Odpowiedz
  • 25 października 2015 o 14:36
    Permalink

    Jeszcze pare miesiecy temu prawie codziennie obserwowaliśmy odcinanie ludziom głów, palenie żywcem i egzekucje, a wszystko to w dobrej jakości obrazu i dźwięku.
    A dziś nagle pojawiły się pewne głosy że niby z tym potworem nie wszystko jest tak proste i jednoznaczne, jak się wydaje. Przy czym nie mówią o jakichś tam “umiarkowanych” (choć oczywiście, umiarkowany morderca to mocno), a mianowicie o tzw. państwie islamskim w ogóle.
    Szczególnie ten temat bardzo interesuje naszych panów liberałów i ich ukraińskich “braci za rozumem”. Szkoda słow bo w porównaniu z nimi uliczne dziwki to instytut szlachetnych panien.
    Jeśli z czasem brodatych będą nazywać jakoś inaczej, nie zdziwiłbym się. Dlaczego nie, np. mudżahedini. A następnie można “oczyścić pióra” pana Zbigniewa i wysłać go do tych chłopaków aby teatralnym gestem pokazać w jakim kierunku znajduje się wróg.

    http://www.youtube.com/watch?v=DTOl7Es8VtY

    Odpowiedz
  • 25 października 2015 o 18:13
    Permalink

    ROSJA dokonała w miesiąc, czego Zachód uporczywie przez
    szereg lat nie był w stanie osiągnąć.Prawda, inne
    cele przyświecały euroatlantom,widzimy
    iż “król”, jest nagi…i wściekły od nadmiaru doznanych w krótkim czasie upokorzeń.Ma możliwości
    i na pewno nie omieszka je wykorzystać dalej uderzając
    w czuły punkt FR – system finansowy – pieniężny,
    powiązanie i zależność CB Rosji od możnych tego świata.
    STALIN,spoglądając “z góry” na neoliberalną szopkę
    w Moskwie – łapie się (oburącz)za głowę.
    FR w dalszym ciągu tkwi w butach “demokratów Jelcynowskich”.
    Jakby nie patrzeć jest to swoiste środowisko
    kosmopolitów rosyjskojęzycznych – wyczekujące
    odpowiedniego momentu na włożenie kija w szprychy.

    http://lt90.org/news.php?readmore=1494

    Odpowiedz
  • 26 października 2015 o 09:36
    Permalink

    ODPOWIEDŻ JEST PROSTA.CELEM GRY AMERYKI JEST TYLKO SIANIE CHAOSU,A NIE ZWYCIĘSTWO.
    AMERYKA CHCE PRZETRWAĆ.ALE NIE JAKO KTOŚ RÓWNY POMIĘDZY RÓWNYMI. ONIE! ZA WSZELKĄ CENĘ CHCE PRZETRWAĆ ALE JAKO HEGEMON LUDZKOSCI.TYLKO TO GWARANTUJE JEJ ,,DOBROBYT”I SPOKÓJ SPOŁECZNY,GDYŻ WYCZERPAŁY SIE SUROWCE I POZOSTAŁY TYLKO DRUKARNIE DOLARÓW.
    PS…
    NIE UDA SIĘ USA SIEDZIEĆ WYGODNIE ZA OCEANEM I PATRZEĆ JAK WSZYSCY DOOKOŁA KRWAWIĄ.NIE UDA SIĘ IM ICH WYSTAWIĆ DO WOJNY Z ROSJA I POCZEKAĆ NA JEJ WYNIKI.WOJNA DOPADNIE I ICH TERYTORIUM. WYSTARCZĄ DWIE BOMBY NA GRANICE SZELFU I JEDNA W KRATER NA YELLOWSTONE.JEŚLI TA GROZBA NIE POWSTRZYMA YANKEES TO PÓJDĄ NA DNO RAZEM Z RESZTĄ ŚWIATA.JEŚLI CHCĄ PRZEŻYĆ MUSZA UŁOŻYĆ SIĘ ROSJĄ.MOSKWA DOBRZE WIE KTO SZCZUJE…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.