Paradygmat rozwoju

Możliwa ewolucja architektury bezpieczeństwa europejskiego

 Nie ulega wątpliwości, że państwa zachodnie zmierzają w kierunku zmiany paradygmatu sposobu postrzegania rzeczywistości. Jedną ze składowych tych procesów i postaw, a przede wszystkim sposobu ontologicznej percepcji rzeczywistości jest kwestia bezpieczeństwa. Dla Zachodu jest to agregat, który jest traktowany jako wiązka procesów, a decyzje podejmowane w sprawie sterowania nim mają równolegle charakter ważnych decyzji o charakterze zintegrowanym (na raz pociąganie za wiele sznurków i dźwigni), jak i cząstkowych (pociąganie za jeden mały sznurek). Powoduje to istotną dychotomię spraw z istoty swojej natury nierównoległych, poprzez którą Zachód np. negocjując z Polską określone sprawy, może niektóre odpuścić, albowiem tamtejsi decydenci mają pełną świadomość, że mogą sobie na to pozwolić, gdyż decyzja będzie skonsumowana równolegle na innym poziomie zarządzania. To niestety przywilej możnych i potężnych, nam nic do tego – musimy się na to godzić, po prostu nie ma innego wyjścia. Strategia udawania, że coś nas nie dotyczy tutaj nie działa, ponieważ oni mogą z łatwością podejmować decyzje o nas – bez nas, taki jest charakter globalizacji.

Jedną z takich decyzji była generalna niemiecka koncepcja budowy gazociągu Nord Stream i bezpośredniego zaopatrywania się w Rosji w surowce strategiczne w olbrzymich rozmiarach, z pominięciem tradycyjnych i podyktowanych ekonomią skali szlaków transportowych. To właśnie wówczas zmieniły się realia, wręcz można posłużyć się analogią, do zmiany tarczy do gry, czy wręcz wykopania stolika, na którym tarcza była położona. W ten sposób zmieniło się wszystko, albowiem zniknęło strategiczne „trzymanie” Niemiec w Europie, przez opłacalność pozostawania w paradygmacie współpracy i kooperacji. Można się tylko dziwić, że Rosjanie, którzy poświęcili tyle ofiar w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, w tak niesamowicie naiwny sposób, zgodzili się na dostarczenie Niemcom „krwi” osobną „aortą”, zaprojektowaną przez nich, na ich potrzeby i w zasadzie tylko dla nich. Jest to bowiem działanie, otwierające możliwość wprowadzenia nowych rozwiązań politycznych, co najmniej w strefie pomiędzy Federacją Rosyjską a Niemcami, zwanej przez Niemców tradycyjnie Mitteleuropą. To jest nasza perspektywa, bo z perspektywy Federacji Rosyjskiej, na dzień dzisiejszy żadne państwo europejskie, nie jest zagrożeniem. Jednak właśnie dzięki tej aorcie z drogocennym surowcem, Niemcy mogą redefiniować układ relacji i stosunków, jak tylko im się zachce.

Jeżeli Niemcy zmienią swoją politykę, jej skutki – prędzej czy później, także dosięgną i Federacji Rosyjskiej, wynika to z geopolityki i naturalnej konieczności, szukania przez Niemców „przestrzeni” na Wschodzie, gdzie są absolutnymi dominatorami i nie mają sobie równych. Wykorzystanie przez nich relacji z Rosją, jako filaru i osi swoich decyzji, to powrót do możliwości manewru, jak z okresu monachijskiego.

W tych nowych realiach muszą się odnaleźć przede wszystkim Francja, Polska i Federacja Rosyjska. Stanowisko Stanów Zjednoczonych w zasadzie już zostało zdefiniowane i określone. Jest tylko kwestią czasu, kiedy traktowanie Europy jako konkurento-petenta, zamiast partnera będzie jawnym standardem. Kandydatura pana Trumpa nie jest przypadkiem, stoi za nim konkretne lobby, realnych potężnych i wpływowych struktur, które mają własne cele.

Francja w każdym przypadku, po zmianie polityki niemieckiej będzie natychmiast w takiej sytuacji, w jakiej byłaby Rosja, gdyby Chiny zmieniły wobec niej politykę na agresywną. Dlatego Francuzom pogrążonym w zupie własnych problemów socjalnych i związanych z terroryzmem i jego skutkami, jeżeli nie wybiorą prawicy, będą skazani na obniżenie statusu. Dla Francji zostać satelitą Niemiec, to coś nie do pomyślenia, dlatego bez względu na to, kto tam będzie rządził – zrobią wszystko dla zachowania status quo. Na wyrażanie inicjatywy Francja nie ma dzisiaj ani sił, ani środków.

Polska w ogóle jest w sytuacji trudnej, w naszym przypadku można mówić tylko o złych lub gorszych scenariuszach. Nawet status quo jest dla nas już scenariuszem, w którym w najlepszy możliwy wynik, to stan uzależnienia politycznego, gospodarczego i finansowego, przy pełnej świadomości odbijania się od szklanego sufitu i podcinania skrzydełek, jakby nam trochę urosły. Na tym niestety polega problem, że właśnie nowa władza, próbuje się zachowywać tak, jakbyśmy nagle byli samotną wyspą, na innej planecie i w innym układzie planetarnym. To się nie podoba na Zachodzie i będzie miało swoje konsekwencje, za które będziemy musieli zapłacić jak rzeczywistość przedstawi nam rachunek. Pozbawieni oparcia w państwach europejskich, skonfliktowani z Federacją Rosyjską i już bez fikcji specjalnych stosunków z USA, czy też nawet ich pomocy – jesteśmy już tylko liściem na wietrze lub jak kto woli „Mrówką na szachownicy” (tytuł znakomitej książki pana Jana Kurdwanowskiego). Oczywiście pewne rzeczy moglibyśmy, być może nawet moglibyśmy manewrować i nadstawiać się do wiatru w sposób dla nas jak najbardziej wygodny, jednakże nasze elity jak na tą chwilę – ZROBIŁY WSZYSTKO PRAWIE NAJGORZEJ JAK BYŁO MOŻNA I ZAPRZEPAŚCIŁY PRAWIE WSZYSTKIE SZANSE NA SIEDZENIE Z BOKU I NIEANGAŻOWANIE SIĘ. Co będzie dalej, można powiedzieć tylko tyle, że trzeba zacząć się bać.

W najtrudniejszej i najbardziej złożonej sytuacji jest Federacja Rosyjska i trzeba powiedzieć, że bez względu na to, jak się Rosja zachowa, przy czym nawet jeżeli po prostu będzie milczeć i nie reagować – to i tak w obiektywie zachodniej propagandy będzie winna całemu. Z tego powodu, władze Federacji nie tylko mogą, ale wręcz muszą – prowadzić politykę pozwalająca im na zachowanie odpowiedniego dystansu od trudnych i pretensjonalnych partnerów i sąsiadów. Zachodnia granica jest dla Rosji fundamentalna, to na niej będą skupione zawsze największe siły i środki całego bezkresnego supermocarstwa. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zajmować się polityką międzynarodową. Chodzi oczywiście o kontekst ukraiński, który jest z perspektywy Moskwy dzisiaj – jedną wielką rozszarpaną raną, która sączy się krwią z ropą. Może być przyczyną gangreny dla całego ciała, przez co Rosja na pewnym etapie rozkładu państwowości postukraińskiej będzie musiała interweniować. Będą o to prosili sami Ukraińcy. To jest już tylko kwestią czasu. Gdyby Rosja zareagowała w sposób imperialny, na pogróżki wojenne, jakie wydają z siebie stale nowi władcy Kijowa, to już dawno przegrałaby strategiczną rozgrywkę o serca i dusze mieszkańców Ukrainy. Tymczasem polityka Rosji jest jednoznaczna, Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy, to JEDEN NARÓD. Wiele razy mówił o tym osobiście pan Władimir Putin – Prezydent Federacji Rosyjskiej, co jest całkowitą, zupełną i nie wymagającą jakiegokolwiek komentarza, wykładnią polityki rosyjskiej.

Ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna i naprawdę wiele się dzieje, „jutro” nie jest pewne. Niestety w wyniku po prostu głupoty znacznej części elit rządzących Europą, także i „dzisiaj” staje pod znakiem zapytania. To, co pani Angela Merkel – Kanclerz Republiki Federalnej Niemiec zrobiła, łamiąc unijne traktaty w kwestii polityki migracyjnej, to podminowanie i rozsadzenie Unii Europejskiej od środka, dosłowne domknięcie klamrą – wielkich nawiasów polityki niemieckiej, które rozwarł pan Schröder decyzją o „Nord Stream”. Proszę się nie łudzić, nigdy ale to naprawdę nigdy w polityce niemieckiej – nie było, nie ma i raczej nie będzie przypadków. W Berlinie już dawno stworzono plany i scenariusze na Europę 2030, 2050 a nawet 2150! Niemcy zawsze traktowali Unię Europejską jako narzędzie do realizacji swoich celów strategicznych, dodajmy – istotne narzędzie wzmacniające, pozwalające na pokojową i „chcianą”, przez partnerów ekspansję. To są te same cele polityki niemieckiej, od czasów Fryderyka I-szego Barbarossy. Niemcy mogą albo dominować, albo być zdominowane, inne warianty polityki tam nie wchodzą w grę. W zależności od okoliczności, uwarunkowań i możliwości – zmieniają się jedynie formy niemieckiej polityki stałego dążenia do dominacji. Wiele wskazuje na to, że właśnie jesteśmy w momencie przed kolejnym przestawieniem wajchy, na ile to nastąpi, czy będzie to zmiana kierunku jazdy, czy tylko toru – to wszystko zobaczymy w najbliższym czasie. Jednak trzeba pamiętać, że to co widzimy w telewizji, to już relacje, tego co zostało podjęte i zapadło w rzeczywistości. Oczywiście czasami gra publiczna ma pewien wpływ na świat realnej polityki, tak się przecież obecnie robi rewolucje, że wyświetla się je w mediach społecznościowych i w mediach masowych, ale prawdziwe decyzje i prawdziwa gra dzieje się wcześniej. Później, to już głównie teatr.

Gdyby dalej rządzili nami spolegliwi koniunkturaliści, to sytuacja byłaby o wiele łatwiejsza. To znaczy, ryzyko że „zderzymy się ze skałą” byłoby o wiele mniejsze. Ponieważ byśmy to w jakiś sposób zamortyzowali. Natomiast w realiach władzy, która niestety już chyba realnie wierzy w fikcję własnej propagandy, musimy być sceptykami jeżeli chcemy przetrwać. Jeżeli ktoś to odbierze jako straszenie lub sianie paniki, niech się dobrze zastanowi nad głębokim kontekstem sytuacji. Papierowy tygrys nas nie obroni, a klub bogatych nie ma najmniejszego zamiaru płacić na nasze dzieci – i nie tylko! Z dzisiejszej perspektywy widać, że miękka integracja europejska, pozbawiona ram formalnych, czyniących strukturę po prostu federacją lub konfederacją, ze wszystkimi tego skutkami – to był błąd.

Pogłębione wnioski nie są potrzebne, zobaczymy je na ekranach telewizorów, albo jak będziemy mieli pecha – z okien naszych domów, jeżeli oczywiście jeszcze będą stały i będą w nich okna.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

9 komentarzy

  1. Niesamowicie przenikliwa analiza i prognoza.

    Teza “trzeba zacząć się bać.” – jest słuszna.

    Czasy spokoju minęły.

  2. Wierny_czytelnik

    Mam nadzieję, że prezes, prezydent, minister spraw zagranicznych i premier to przeczytają.

    • @Wierny_czytelnik
      Nawet jak wyzej wymienieni :prezes, prezydent, premier czy minister spraw zagranicznych przeczytaja felieton, to nie moge niestety potwierdzic, ze jego wymowe wogole zrozumieja……cos 4 -5 tygodni temu napisal tu pewien komentator, ze np.prezes i inni politycy sa ” zakleszczeni”w przesadach i wogole w ideach literatury epoki ronantyzmu, ktora miala za cel emocjonalne scalenie narodu polskiego ale politycznie nie mogla znalezc realizacji, gdyz Polska nigdy
      nie byla bogatym mocarstwem i nie miala ani srodkow materialnych ani organizacyjnych na podboj kolonialny i utrzymanie tych kolonii, pomijajac ze obok Polski takie wuelkie mocarstwa, ktore same maja i zawsze mialy dazenia podniesienia wlasnej dominacji…otuz polscy politycy
      uwazaja, ze oni innym pokaza.. ze Usa im we wszystkim pomoze organizacyjnie i materialnie…. co jest zwyczajna mzonka … wszyscy oni i prezes i prezydent i premier i ministrt spraw zagr. znajduja sie w tanecznym transie, dalej, dalej to samo, az poupadaja na nosy i ze male, niezamozne panstwo nue moze sie tak “pyrgac” na wszystkie strony, ze sasiad Rosja potrzebuje sprzymietzenca w Polsce, na ktorymmozna polegac i wogole prowadzic obusronnie kirzystne stosunki gospodarcze …takie zwykle, same przez sie zrozumiale oczywistosci…, ktorych nie ma…..jesli wiec jesli ich nie ma , to czego np.ma bronic Rosja w Polsce ? Mozliwe, ze jesli polscy narodowcy beda sie wzorowac na silach narodowych i Marine le Pen we Francji, to uda sie im ten taniec zatracencow odwrocic i zaczna robic polityke realna nie benda tak trzaskac dziobami i zaczna pazrzyc oczami organizatora praca organiczna u podstaw… a nie mrzonkami. . …to bardzo wazne i bez tego Polska swojej roli w UE czy wogole na swiecie nie uda sie zmienic….” umiesz liczyc, licz na siebie “

    • Są na to za głupi

  3. Myślę że dominacja problematyki niemieckiej u Krakauera to nie przypadek,skoro PISTV nadaje Krzyżaków,to zwycięstwo w meczu to sprawa narodowa.Co będzie jak zagrany z Ukrainą? Puszczą Milczenie owiec czy Wołyń? A na poważnie, zgadzam się z tezami autora!Krakauerze,zajmij się wczorajszymi bzdurami Prezesa o IV RP!!!Tym bardziej że w Krakowie!Pozdro!

  4. Najlepszym rozwiązaniem dla Polski ,byłoby wypowiedzenie wojny Niemcom i natychmiastowe wywieszenie białej flagi…………

    • Co za bzdury,oczywiście ma p.prawo je wypowiadać.:)
      Czy p. nie widzi że wspomniana opcja już dawno temu
      stała się ciałem?Zmaterializowała się.

      Obudź się człowieku!Przespałeś 26 lat.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.