Co możemy zrobić gdy Niemcy zmienią paradygmat swojej polityki zagranicznej?

Do tej pory, cokolwiek się nie działo, można było powiedzieć, że na Zachodzie bez zmian. Tymczasem błąd polityki migracyjnej pani Kanclerz Merkel spowodował stworzenie w Niemczech miejsca dla nowych, stosunkowo radykalnych w rdzeniu swojego programu politycznego partii politycznych. Wybory lokalne, jakie właśnie miały miejsce (do kilku Landtagów) uczyniły Alternative für Deutschland (AfD) – trzecią siłą polityczną w sondażach mierzonych kartą wyborczą. Nie jest powiedziane, że AfD miałoby stać się trzecią siłą w wyborach do Bundestagu, ale tego nie można wykluczyć. W przełożeniu na język polityki oznacza to, mniej więcej tyle, że byłaby to partia mająca zdolność do stworzenia rządu i obsadzenia urzędu kanclerskiego w koalicji z jedną z dwóch innych wielkich partii. Prawdopodobnie nieroztropność pani Merkel kosztowała CDU/CSU trwałą utratę części poparcia. Na niemieckiej ustabilizowanej scenie politycznej oznacza to trzęsienie ziemi. Być może jeszcze nie po tych wyborach, ale po kolejnym dużym wydarzeniu – pani Merkel może zostać zmuszona do odejścia przez własne otoczenie, ponieważ poparcie dla Chadeków spada. Jak również spada dla koalicyjnych socjaldemokratów, którzy mogą zerwać koalicję. To może oznaczać wcześniejsze wybory, które przy milionie uchodźców śpiących w halach sportowych, przy kolejnych informacjach o napaściach na kobiety i innych kłopotach z imigrantami – może oznaczać znaczący wzrost poparcia dla AfD.

Angela Merkel stojąca na czele niemieckiego establishmentu była gwarancją polityki nielegalnych i bezprawnych sankcji wobec Rosji i to pomimo tego, że była podsłuchiwana przez Amerykanów – oczywiście dla dobra i utrwalenia niemieckiej demokracji. Co więcej, pani Kanclerz była gwarantem trwania paradygmatu politycznego, który wywodził się jeszcze z polityki pana Helmuta Kohla. Niemcy w Europie, Niemcy oparte o Europę, Niemcy europejskie – Niemcy w Europie. Mniejsza z tym, że niemiecka otwartość i tak doprowadziła do uzależnienia prawie całej Unii i zwasalizowania jej znacznej części wobec Niemiec. Co do zasady bowiem, mechanizm działa, nawet przy uwzględnieniu kulawego Euro – generalna suma korzyści dla każdego z członków Unii, okazała się większa niż suma kosztów i ewentualnych strat wynikających z zejścia z obranej drogi. Wszyscy woleli się bogacić powoli, chociaż Niemcy bogacili się szybciej, a w ich skali przede wszystkim bardziej.

Z naszego punktu widzenia – dotychczasowy paradygmat niemieckiej polityki zagranicznej, oznaczał jakąś formę partnerstwa, a na pewno pozytywnych stosunków z Polską. Uwaga – uzależnienie jest faktem i nikt go nie kwestionuje, jednakże w znacznej mierze jest ono samoistnym wynikiem wielkiej dyfuzji, jaka się dzieje pomiędzy naszymi państwami. Na naszym poziomie rozwoju na niej korzystamy, chociaż gdybyśmy mieli inną strategię i działali inaczej, moglibyśmy korzystać bardziej. Proszę pamiętać, że to, że nie potrafimy zadbać o swoje interesy w relacjach z Niemcami, nie jest winą Niemiec, tylko głównie naszą, w tym w części sprzedajnych elit.

Powstaje jednak pytanie, co możemy zrobić, gdy Niemcy zmienią paradygmat swojej polityki zagranicznej? W uproszczeniu – jak stwierdzą, że dalsze trwanie w Unii na dotychczasowych zasadach im się już nie opłaca, czy to z powodów ekonomicznych, czy też z powodów np. moralnych – nie mogą być przyjaciółmi ludzi, którzy nie podzielają ich wartości. Powód nie ma znaczenia, to jest polityka.

Oczywiście Niemcy nie pozostawią Europy na zielonym pastwisku, tylko będą realizowały swoją politykę innymi metodami. Wobec Europy Środkowej, może powrócić tradycyjne niemieckie myślenie w kategoriach tzw. Mitteleuropy, czyli zaplecza i buforu dla Niemiec, oddzielającego Je od wielkiej Rosji. Pewne przygotowania do przestawienia wajchy na rzecz takiej polityki poczynił już Kanclerz Schröder. Gazociąg Nord Stream jest wymiernym dowodem na samodzielność niemieckiej polityki wschodniej, która wcale nie musi uwzględniać, ani zakazu polowania na foki, ani tolerowania Polaków w Szczecinie. Boli? To niech boli, albowiem nie możemy sobie czynić tajemnicy z prostego faktu, że Niemcom zawsze chodziło o naszą ziemię. To wykładnik takich samych procesów dyfuzji, jakie dzieją się dzisiaj, a tylko polityka powoduje, że przeszło tysiącletnie tendencje nie są realizowane sprawdzonymi metodami „niemieckiego pługa” i „niemieckiego miecza”.

Co zrobimy, jak Niemcy zmienią wobec nas politykę? Mamy jakiekolwiek pomysły? Bo absolutne zagubienie się już ćwiczyliśmy. Uwaga – tutaj nie ma żartów. Odwróciliśmy się od wschodniego mocarstwa, a 26 lat polityki najdelikatniej mówiąc – niekompatybilności spowodowało, że relacje z Rosją, trzeba będzie odbudowywać od poziomu przywrócenia wymiany kulturalnej. W ostatnim czasie oskarżamy o całe możliwe zło – Zachód, skutecznie paląc za sobą mosty, w tym także te nieistniejące na Atlantyku i te dość dobrze osadzone na Odrze o Nysie. Lansowanie niektórych tez, przez niektórych przedstawicieli naszych władz może wskazywać na problemy psychiczne, co najmniej dwóch może i trzech ważnych polityków obecnie rządzących. Jednakże nikt na to za Odrą, ani nigdzie indziej nie będzie brał poprawki. Wszyscy zrealizują swoje „pozycje na Polsce” w sposób bezwzględny, dążąc do maksymalizacji własnego interesu. Na tym polega polityka, nawet w ramach Unii Europejskiej. Co jednak, jak Unii nie będzie, albo stanie się tylko klubem gospodarczym, uchwalającym roczne kontyngenty bezcłowego przesyłania sera, mleka i gastarbeiterów? Naprawdę tego chcemy? Takiej Unii chcemy? Ok, ale proszę przynajmniej na trzeźwo nie mówić, że alternatywą jest „osadzenie Polski”, jako lidera państw międzymorza i zacieśnianie Sojuszu z USA! Jeżeli mamy popełnić samobójstwo zbiorowo, to w taki sposób żeby Ci, którzy nas do niego pchają – byli na samym początku z wyraźnie wyeksponowanymi torsami.

Proszę pamiętać – z Niemcami nie ma żartów, nie ma udawania, napinania się, ani użalania. Na tym kierunku jest potrzebna polityka realna, póki jeszcze możemy ją w sposób wiążący wyrażać. Inaczej historia w taki lub inny sposób się powtórzy, ponieważ oni są tak potężni, że nawet nie chcąc naszej krzywdy – jak „nabiorą wiatru w żagle”, to mogą nas poważnie poszkodować.

6 thoughts on “Co możemy zrobić gdy Niemcy zmienią paradygmat swojej polityki zagranicznej?

  • 14 marca 2016 o 16:06
    Permalink

    Swięte słowa Dobrodzieju ! Z tym , że o ile POpaprańcy w polityce zagranicznej trzymali się UE , to PiSlam idzie na całość i będzie wojował ze wszystkimi !!!
    Przypomina to wsadzenie sobie laski dynamitu w otbyt i zapalenie lontu . Ale oni przecież wiedzą swoje . Myślą , że cały świat ulęknie się gromkich bzdetów głoszonych w Mławie czy Otwocku !
    Żal d..ę ściska , ale nic Pan nie zrobi . Pull up , Pull up , też nie słuchali !
    Kiedyś już Pan pisał ostrzej – Polska polityka wschodnia , czyli jak nie należy (!) prowadzić polityki . Teraz doszła zachodnia .

    Co zrobimy w razie czego – schronimy się jako te pisklęta zatrwożone u stóp PREZESA , ON nas ochroni !
    ( przepraszam za ten ponury żart )

    Odpowiedz
  • 14 marca 2016 o 16:17
    Permalink

    A wie Pan , swoją drogą , przy tylu teoriach spiskowych można pokusić się o taką – wszystkie klony styropianowe , lub na styropian sie powołujące , dążą do rozwalenia Polski lub jej zwasalizowania i są totalnie głupie !
    Proszę zauważyć , że PO i PiS to klony tego samego bytu . Z tym , że PO było trochę oględniejsze , ale też kkkkkk – patrz wizyty Bula K. na Ukrainie , głosownie PO za wyklętymi czy IPN .
    PiS robi to samo znacznie dobitniej . Polacy są skłóceni jak nigdy .
    I nie trzeba żadnych kkkkkkk , podejrzewanych nie wiedzieć czemu o szczególne upodobania w szkodzeniu naszej “umęczonej ojczyżnie”.
    Ma to sporo sensu – ne c’est pa ?

    Odpowiedz
  • 14 marca 2016 o 18:32
    Permalink

    Fly,ton twoich komentarzy słusznie pokazuje dzisiejszą poważna sytuację, nie wiadomo śmiać się czy płakać? Rosyjskie komentarze są podobne, z jednej strony ironia z drugiej uprzedzenie,że głupota ma swoje granice! Pozdro!

    Odpowiedz
  • 14 marca 2016 o 20:44
    Permalink

    Dopóki solidarne łby będą rządzić tym krajem, to ten kraj nie ma szans. Bo to byli i są geoidioci.

    Odpowiedz
  • 15 marca 2016 o 01:11
    Permalink

    zaplutym obowiązkiem KAŻDEGO PAŃSTWA jest zapewnienie bytu materialnego swoim OBYWATELOM. I Niemcom się to udało “tak” zrobić a Polsce udało się to “tak” zrobić. I w dalszym ciągu obowiązkiem PAŃSTWA jakim jest Rep. Federalna jest zapewnienie BYTU swoim obywatelom o nie obywatelom RPjakiśtamnumer, Czech, Węgier czyli tzw. “EU”, KTÓRA JEST DEBILNYM PROJEKTEM OD SAMEGO POCZĄTKU. Chciałbym zwrócić uwagę na drobne detale, że:
    – jak się Niemcy “łączyły”, to USA – fakt, nie na papierze – ale, zobowiązały się wobec Gorbaczowa o “nierozprzestrzeniu” NATO na wschód. I kto to tak bohatersko zabiegał o przesuwaniu NATO na “wschód”: to KAŻDY RZĄD “post-1989” a dzisiaj NATO “przesunęło” się aż na Ukrainę czy Gruzję,
    – niejaki Mazowiecki z Kohlem ustalili, że “mniejszość” polska w Niemczech będzie miała takie same prawa jak “mniejszość” niemiecka w RPjakiśtamnumer. Stąd “wąty” Waszczykowskiego mają uzasadnienie w umowie międzynarodowej,
    – to niejaki Sikorenko w przemówieniu w Berlinie “op……lił” Niemców jak to skorzystali ekonomicznie na rozszerzeniu “EU”. Idiota zapomniał, że Niemcy tylko wykorzystali idiotyzm Polactwa “post-1989” że dali się tak “wyrolować” ALE JEST JEDEN “DETAL”: niektórzy z “Polaków” dało się zarobić ciut “lepiej” (tych jest mniej) za to pozostali, czyli większości, raczej stracili
    BO TAKI SYSTEM ZOSTAŁ ZAIMPLEMENTOWANY przez “plan Balcerowicza”, który ZŁAMAŁ UMOWĘ OKRĄGŁEGO STOŁU (z niewielką pomocą Sorosa/Sachsa/Liptona/Kuronia/etc, etc. etc.
    Dzisiaj jakiekolwiek pretensje do Niemiec – zwłaszcza ze strony RPjakiśtamnumer – są idiotyczne. Każdy rząd NIEMIEC ma obowiązek dbać o swoich OBYWATELI i to niemieccy OBYWATELE będą “rozliczali” swoje “wadze”.
    Nie pozostaje nic innego, jak tylko mieć nadzieję, że jakakolwiek “wadza” w RPjakiśtamnumer poczuje się do OBOWIĄZKU zadbania o byt materialny swoich obywateli.
    I jakoś tak mi się wydaje, że sukces – czyli DOBRO OBYWATELI – osiągnie się poprzez PRACĘ (czyli miejsca pracy) a “wyzwalanie” Ukrainy, ćwiczenia lotnicze raczej w Polsce (żeby bronić GRANIC!!! Polski, żeby NIKT, KOGO NIE CHCEMY WPUŚCIĆ nie wjechał: obojętne czy to Ruski czy “nielegalni” imigranci) a nie granic Izreala/czy zwalczanie “terroryzmu” wszędzie. Aha, zwykle sukces się osiąga, gdy ŻYJE SIĘ z sąsiadami (wg zasady: nie wtrącasz się moje sprawy – ja nie wtrącam się w twoje).
    PS. A najlepszy numer będzie jak…..Niemcy wyjdą z EU!!! Ale nie bójcie się, dzisiaj o jedność EU najbardziej walczy kapitał (międzynarodowy bo wg Marksa tylko kapitał jest międzynarodowy) i imperialiści z USA (bo taką bańkę jak EU to “oni” wymyślili: my – USA – podbijamy świat w ramach “globalizacji”, “walki z terroryzmem”, “walka z komunizmem” czy “walka z faszyzmem”, “szerzymy demokrację i wolność” czy “niewiedzialna ręka rynku” A EUROPA płaci za to wszystko w twardym pieniądzu.
    I to by było na tyle.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.