Nie możemy myśleć że za wszelką cenę należy uniknąć wojny

Nie możemy myśleć że za wszelką cenę należy uniknąć wojny, czasami wojna jest koniecznością, która i tak się wydarzy. Więc polityka jej unikania nie będzie niczym innym jak tylko polityką promowania własnej słabości. Mamy smutne doświadczenia wojenne i nie można się dziwić, że strach przed wojną w Narodzie jest dominujący, albowiem kojarzy się z resetem, utratą państwa, jego upadkiem i okupacją. Jutro też tak może być, sytuacja może się powtórzyć. Właśnie dlatego, ponieważ jesteśmy tak słabi! Głównie dlatego ponieważ przez ostatnie lata rządziła nami jakaś chora retoryka promowania pacyfizmu nade wszystko, jak to słyszeliśmy, że nic i nikt nam nie zagraża. Tymczasem sama globalizacja tak bardzo komplikuje sytuacje w naszym regionie, że możliwe jest każde rozwiązanie, a dominująca ich część jest dla nas trudna. Jakie to były wielkie kłamstwa! Jaką wielką odpowiedzialność ponoszą ci wszyscy, którzy bezczelnie przyglądali się starzeniu sprzętu w naszej armii. Do tego dochodzą jeszcze problemy wewnętrzne, które mogą zdefiniować na nowo pojęcie – konflikt wewnętrzny, bo mamy dwie Polski, czy to się komuś podoba, czy nie podoba i w zasadzie jak wynika z retoryki dzisiejszych zwycięzców, to zawsze tak było.

Nie chodzi o to, że mamy przygotowywać się do wojny napastniczej, albowiem nawoływania do takowej są w Polsce nielegalne. Co swoją drogą jest już wybitnym idiotyzmem prawnym. Jednakże w Polsce sami upośledziliśmy swój dyskurs wewnętrzny, czyniąc nasz kraj istotnie upośledzonym pod względem myślenia strategicznego. Ponieważ istnieje możliwość, że ktoś z sąsiadów może mieć wobec nas zamiary napastnicze, pod warunkiem ziszczenia się jakichś okoliczności. Przykładowo, mniejszy sąsiad może chcieć nas napaść, jeżeli prowadzilibyśmy wojnę na jednym z głównych kierunków zagrożeń strategicznych. Czy mamy nie wiem wobec takich zagrożeń planów – istotnie zaczepnych, poprzedzających działania wrogów? To tak, na marginesie, albowiem jest to problem, stwarzający istotnie trudną sytuację planistyczną. Jednak podobnych idiotyzmów było o wiele więcej. Zrezygnowaliśmy z prawa do użytkowania min! Czy ktoś potrafi sobie to wyjaśnić? Dobrze, że nie zrezygnowaliśmy z prawa do używania prochu strzelniczego, albo jeszcze lepiej – pojazdów silnikowych w armii.

Na to wszystko nakłada się jeszcze pełne nieprzygotowanie naszego społeczeństwa do wojny. Polacy są tak przerażająco stłamszeni życiem codziennym, że jakby jeszcze mieli funkcjonować w warunkach wojennych, to mogłaby wybuchnąć rewolucja. Nie trzeba wiele, wystarczy, że kilka dni nie będzie wody i prądu w blokach w wielkich miastach.

Równie wielkim problemem jest kwestia pełnego rozbrojenia i niedopuszczenia Polaków do broni. To, jak bardzo elity boją się pozwolenia Polakom na obronę własnej godności przez posiadanie broni osobistej jest dowodem na ich szkodliwość. Po doświadczeniu wojennym, jak również po okresie wojny domowej, która miała w Polsce miejsce po wojnie z udziałem kilku głównych aktorów, coś takiego jak broń, powinna być jednym z podstawowych praw Polaków. Można ograniczyć prawo do jej posiadania tylko dla członków jednostek Obrony Cywilnej i Obrony Terytorialnej, państwowych służb, inspekcji i straży. Prawo do posiadania broni przez Żołnierzy i Policjantów powinno być automatyczne, a dzisiaj to po prostu kpina. Elity się boją, że w razie niepokojów, ludzie się postawią tak, że nie poradzą sobie z nimi. Nie trzeba gorszej recenzji dla naszego systemu, gdzie elity zawsze były oddzielone od rzeczywistości społeczeństwa. Wielu myślało, że dobra zmiana coś zmieni, tymczasem nic się nie zmieniło. Rządzący myślą o kroju mundurów dla jednostek Obrony Terytorialnej, a nie o termowizorach dla jej Żołnierzy. Więcej nie trzeba tego komentować. Niestety nawet na naszym forum zdarzają się ludzie, podchodzący do tego zagadnienia w sposób lekceważący.

Wojna nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, jednakże czasami jest rozwiązaniem nieuniknionym i koniecznym. Trzeba się z tym liczyć i brać na to poprawkę. Już samo przygotowanie psychologiczne społeczeństwa to bardzo dużo. Kwestie instrukcji i sposoby zachowania w razie i w trakcie trwania zagrożenia, to istotne czynniki zmniejszające liczbę ofiar i kosztów generalnych. To wszystko można przewidzieć i można się odpowiednio przygotować. Niestety takie procesy nie dzieją się w naszym kraju. Kiedyś za to możemy zapłacić.

Nie można nie myśleć o bezpieczeństwie w dzisiejszej rzeczywistości, zwłaszcza że do destabilizacji otoczenia przyczyniliśmy się sami. O wojnie dla nas zadecyduje ktoś inny, bądźmy na nią przygotowani.

10 thoughts on “Nie możemy myśleć że za wszelką cenę należy uniknąć wojny

  • 5 września 2016 o 05:29
    Permalink

    Dziekuję że autor otwiera oczy ludziom przyzwyczajonym do ciepłej wody

    Odpowiedz
    • 5 września 2016 o 07:43
      Permalink

      Według mojej oceny wśród Polaków przyzwyczajonych do “ciepłej wody” dominuje obecnie postawa zaprzeczenia, niedopuszczenia myśli, że wojna to realne zagrożenie. Ewentualnie następujące uproszczenie: jakoś te 3 dni kiedy przejdzie nawałnica przetrzymam w piwnicy (bo o taką Polskę walczyć nie będę) a później okupant otworzy supermarkety to uzupełnię czipsy i piwo. Jakoś nikt nie chce dopuścić myśli, że potencjalny agresor może myśleć o nas jak o podludziach i dążyć do naszej całkowitej zagłady. Niestety nie wdrożyliśmy wieloletniej polityki PR, której celem byłoby przekonanie wszystkich na świecie jakim wspaniałym i ugodowym narodem jesteśmy. Po dziesięcioleciach takiego miękkiego oddziaływania na społeczeństwa naszych potencjalnych agresorów może gdyby wybiła godzina 0 i nie sprostalibyśmy to może potraktowaliby nas jak zwykle traktują np. Czechów. Jednocześnie potrzebna jest nam przesadna militaryzacja i wyszkolenie militarne całego społeczeństwa, niestety nawet kosztem służby zdrowia, nauki, itp. Oczywiście takie działania w społeczeństwo nie wierzącym w zewnętrzne zagorożenia nigdy nie znajdzie poparcia. Dlatego od wielu już lat powinna byc prowadzona na różnych szczeblach miękka polityka uświadamiania narodu, że nie wszyscy muszą być tacy mili jak oficjalnie się to nam przedstawia. Wpojenie takiej świadomości w narodzie jest niesmowicie trudnym zadaniem bo będąc członkami wspólnoty europejskiej nie możemy oficjalnie i głośno mówić o tym, że ktoś może nas tam jednak co najmniej nie lubić, dlatego potrzeba sprytnej polityki rozbitej na dzisięciolecia, tak aby nikt nam nie mógł oficjalnie nic zarzucić. Niestety zegar ciągle tyka a nic się nie zmienia.

      Odpowiedz
      • 5 września 2016 o 17:08
        Permalink

        SZANOWNY…
        TO NA CO ZMARNOWAŁES TYLE ENERGII ZAMYKA SIE TYLKO W STWIERDZENIU: “Armia polska musi dysponować siłami i srodkami na b.wysokim poziomie”.A DYSPONUJE???

        Odpowiedz
  • 5 września 2016 o 06:40
    Permalink

    W wyniku awanturniczej polityki takie zagrożenie jest możliwe. Wojna jest niczym innym jak narzędziem polityki,zmieńmy politykę odpadnie zagrożenie. To nie zabawa w rękach nie odpowiedzialnych polityk jerów! I ciągle to pytanie.Z kim i w imię jakiego interesu mamy się szykować do wojny?Poskakali na Majdanie i “chwatit”.A polskie jabłka gniją!

    Odpowiedz
  • 5 września 2016 o 07:36
    Permalink

    Każde z dwóch wrogich Polce państw w przeciągu 2 godzin uczyni z naszej ojczyzny radioaktywne rumowisko. Żadne polskie wysiłki zbrojeniowe nie mogą temu zapobiec. Jedynie co możemy zrobić, to budować zasoby i struktury obrony cywilnej aby umożliwić przetrwanie choćby części narodu. Natomiast polskie państwo tej wojny z pewnością przetrwać nie może. Natomiast w przyszłości może dojść do ustabilizowania i wzmocnienia Ukrainy. Już dzisiejsza jej ideologia i zgłaszane roszczenia terytorialne wskazują na przyszłe zagrożenie z jej strony. Jednak jej ogólna destabilizacja chaos czynią ją na całe dziesięciolecia tworem wyniszczonym. Jednak nie możemy uczynić nic przeciwko zagrożeniu z jej strony ponieważ było by to sprzeczne z interesami wrogiego nam mocarstwa, dla którego jednak wciąż pozostajemy użytecznym narzędziem. Gdybyśmy stali się bezużyteczni,dalszy byt naszego wasalskiego państwa był by po prostu niemożliwy. Musimy sobie to w końcu uświadomić. Nie jesteśmy już podmiotem światowej polityki. To nie my będziemy wszczynali wojny we własnym imieniu i nie my możemy zostać ich zwycięzcami. Polskim sukcesem wojennym może być jedynie wyższy odsetek przetrwałej ludności.

    Odpowiedz
  • 5 września 2016 o 15:54
    Permalink

    Zgadzam się z tym co pisze @ Pozorovatel, Polska nie ma żadnych szans jeżeli wybuchnie wojna i należy zadbać aby przetrwała jak największa ilość populacji. Można to zrobić poprzez dobre stosunki z sąsiadami w/g mnie głównie z Rosją i Białorusią no może jeszcze jakiś dobry sąsiad się znajdzie. Polscy politycy znaleźli sobie sąsiadów za oceanem, karty natomiast rozdają natomiast mocarstwa i najbardziej prawdopodobny scenariusz to waśnie komentatora powyżej.

    Odpowiedz
    • 5 września 2016 o 17:54
      Permalink

      SZANOWNA PANI…
      NATO na flance wschodniej nie zatrzyma Rosji, bo jeden batalion na Polskę z USA w postaci homoseksualistów i transseksualistów to kpina. Wyceniając nas na jeden batalion, po prostu nas ośmieszono. Ponieważ obronę organizuje się albo na poważnie, albo nie ma potrzeby organizować jej wcale.Jakiego rozmiaru siły zbrojne USA musiałyby stacjonować w naszym kraju, aby były w stanie zabezpieczyć nas przed Rosją? Mówimy tutaj o rozmiarach rzędu kilkuset tysięcy, a nie kilkudziesięciu tysięcy. Kto wypłacałby tym żołnierzom wynagrodzenie ? Kto pokrywałby koszta utrzymania ponad 5-krotnie wyższe niż żołnierzy polskich ? Nasz budżet,Polacy ? A jeżeli my nie jesteśmy w stanie zapewnić takiego utrzymania, to dlaczego liczymy na to, że USA chojnie wydadzą kilka miliardów dolarów na zapewnienie bezpieczeństwa dla państwa, którego dochód narodowy brutto jest mniejszy od obrotów takich firm jak Apple czy Google ? Waszyngton traktuję Polskę jak republikę bananowę, poligon doświadczalny, składowisko złomu, wysypisko śmieci… a nawet swoje eksterytorialne terytorium na półkuli wschodniej.
      Amerykanie mają prostą zasadę, którą kierują się w polityce i bezpieczeństwie : biznes.
      A teraz rzedstawiam najbardzej realny scenariusz na wypadek wybuchu wojny do której tak prze Macierewicz,Waszczykowski i te wszystkie pisomatoły.
      A TAK BEDZIE WYGŁADAŁO WYKORZYSTANIE POSIADANYCH SIŁ I ŚRODKÓW “POLSKIE ARMII”…
      Bezmyślne Wymachiwanie szabelą trwa nieprzerwanie! Już widzę naszych dzielnych strategów z Bronisławem “Szpicą”, Zbigniewem “Bagnet na broń”czy też Antonim Mgłą na czele wysyłających swoje dzieci i wnuków w roli “białoczerwonych cyborgów” do obrony wschodnich rubieży eurokołchozowej cywilizacji. Za nic nie mogę sobie wyobrazić tłumów młodych Polaków oderwanych od zachodnich zmywaków, Smart i IPhonów, Facebooków i Twitterów zgłaszających się “na ochotnika” do komisji poborowych.
      Gdyby doszło do poważnej rozróby na wschodniej rubieży Eurokołchozu nasi wymachujący szablami “mężowie stanu” wraz z rodzinami i batalionem “NATO-wskiej szpicy” stacjonującej w Polsce zmyliby się za ocean wskakując na pierwszy możliwy samolot. Oczywiście natychmiast po wylądowaniu – u boku Pana Sikorskiego i jego małżonki – czynnie włączyliby się do akcji udzielania wsparcia moralnego Rodakom bohatersko ginącym w Kraju. AMEN!

      Odpowiedz
      • 5 września 2016 o 18:24
        Permalink

        W pełni popieram,tylko dodam i spytam. Kiedy koniec?

        Odpowiedz
  • 6 września 2016 o 19:20
    Permalink

    Przerażające dane w Adnovum.W okresie okupacji z rąk polskiego podziemia zginęło ok.6 tys.niemieckich okupantów.Z rąk”żołnierzy wyklętych” zginęło ok.15 tys.tylko dlatego że opowiedzieli się za nową władzą, lub wzięli pańska ziemię. Mam wiele pytań,może Krakauer pomoże zrozumieć komu służy pochwała tych morderców. I stanie z bronią u nogi AK,to nie wymysł komunistów”.6 porównaj z 15 .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.