Społeczeństwo

Jak może wyglądać współczesna wojna dla zwykłych ludzi?

 Wiele nasze media mówią o ryzyku wojny, nasi politycy jawnie przekonują o rzekomo agresywnej polityce jednego z sąsiednich supermocarstw. Czasy bardzo szybko się zmieniły, nie wiadomo jak to się stało, a z biednej wyspy z letnią wodą w kranie, możemy przemienić się w ruiny. Bo, tak należy rozumieć zagrożenie wojenne o którym mówią otwarcie nasi czołowi politycy.

Z powyższego względu warto się zastanowić nad tym, jak może wyglądać współczesna wojna dla zwykłych ludzi. Jest to bardzo ciekawe, a zarazem niesłychanie trudne spojrzenie, ponieważ tak naprawdę, do końca to nie wiadomo z czym możemy mieć do czynienia w przypadku konfliktu pełnoskalowego, czy też chociażby ograniczonego-hybrydowego. Powodem do zastanowienia jest bardzo szybka zmiana sytuacji jeżeli chodzi o technologię masowego i indywidualnego zabijania się. To, co oferuje obecna rewolucja jaka dokonała się dzięki broni precyzyjnej, jest istotnie rewolucyjne i może mieć kolosalne znaczenie dla funkcjonowania w realiach zagrożenia wojennego, zwłaszcza z punktu widzenia zwykłych obywateli.

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że wojna oznacza trupy, trzeba być gotowym na informacje o zabitych, zarówno Żołnierzach, jak i cywilach. Już samo uświadomienie sobie faktu masowości zdarzeń tego typu jest bardzo trudne, jednak dysponujemy bardzo bogatą literaturą i z łatwością, można sobie odtworzyć atmosferę tego typu zdarzeń. Przeważnie ludność jest na takie wydarzenia nie gotowa, strach paraliżuje, ale zawsze poprzedza chęć zemsty. Przykładowo autor niniejszych słów, do dzisiaj uważa, że powinien się zemścić na niemieckim okupancie, który zamordował z zimną krwią co najmniej połowę jego rodziny (a wielu okaleczył w sposób okrutny i trwały), w trakcie ostatniej okupacji naszego państwa. Jednakże jak to zrobić, w warunkach pojednania? To jednak temat na inną dyskusję.

W zależności od rodzaju i intensywności konfliktu, w zasadzie pewne zawsze jest jedno. Wojna oznacza chaos i wzrost cen oraz poważne problemy w tym, co uważamy za normalność. Chodzi o możliwości przemieszczania się, komunikowania, zaopatrzenia w wodę, żywność, leki, paszę dla zwierząt, paliwa, energię elektryczną. Mieszkańcy terenów powodziowych, którzy doświadczyli zalania przy którejś okazji, doskonale wiedzą i rozumieją już jak funkcjonuje się w rzeczywistości bez prądu elektrycznego. Ponieważ, to właśnie przerw w dostawach prądu należy się najbardziej spodziewać. Nic nie działa, są same problemy ze wszystkim, a jedzenie jakie mamy w lodówkach i jakie jest w sklepach, – latem, nie przetrwa dłużej niż z dnia na dzień. Trzeba o tym pamiętać! Brak prądu elektrycznego to bardzo poważne ograniczenie cywilizacyjne, zwłaszcza bolesne dla mieszkańców miast i bloków.

Drugim problemem jest problem braków w zaopatrzeniu i generalnego wzrostu cen. Natychmiast w przypadku działań wojennych, wartość naszej waluty spadnie i to gwałtownie, należy się spodziewać spadku wobec Euro o 50% z dnia na dzień. Natychmiast pojawią się spekulanci i wszystko co ma wartość podstawową, w tym głównie żywność i lekarstwa oraz bardzo cenne paliwo – będą kosztowały tak wiele, że jak ktoś sobie zrobi zapas np. nafty do lamp naftowych lub żywności o przedłużonej trwałości, ten nie tylko przetrwa, ale jeszcze może pomóc innym. Warto – po zapoznaniu się z fachową literaturą, przygotować sobie odpowiednie zapasy, podstawowych materiałów jak zapałki, bandaże, plastry, woda utleniona, aspiryna, nafta, lampa naftowa, żywność o przedłużonej trwałości, woda pitna, paliwo na którym można ugotować np. ryż, jakieś zapasy żywności standardowej. Przydałyby się też tabletki do unieszkodliwiania bakterii w toalecie i wodzie przeznaczonej do mycia naczyń i picia. Chodzi o to, żeby każdy w swoim gospodarstwie domowym mógł przetrwać bez wychodzenia z domu przez 7 dni. To taki minimalny okres, kiedy sytuacja od momentu wybuchu konfliktu, powinna się wyjaśnić. Proszę poszukać literatury specjalistycznej, która doskonale prezentuje zasady przetrwania w warunkach wojny, czy też klęsk żywiołowych – w mieście i w terenie. Przykładów jest bardzo wiele, warto korzystać zwłaszcza z naszych krajowych źródeł, które uwzględniają naszą specyfikę.

Trzecią okolicznością jaką przywołaliśmy są problemy z telekomunikacją i z komunikacją w ogóle. Przede wszystkim z powodu działań i obostrzeń własnych władz. Będą posterunki, blokady, jak w stanie wojennym. Nie będzie można się przemieszczać bez pozwolenia. Na dominującą cześć kanałów komunikacji będzie nałożona blokada i cenzura, tj. jeżeli ktoś ma Internet prosto z satelity, ten może go zachowa, jeżeli ukryje antenę, wszystko inne będzie najprawdopodobniej wyłączone, żeby nie powodować strat przez cyber ataki nieprzyjaciela. Oznacza to chaos totalny. Jeżeli do tego dodamy jeszcze możliwość działań dywersyjnych nieprzyjaciela, to będzie pogłębiony chaos totalny. Najgorsza jest asymetria informacyjna oraz brak informacji, jak również dezinformacja. Zwykłe radio na baterie może być na wagę złota, ponieważ umożliwi nam dotarcie do informacji, przy czym z zasady w czasie wojny, warto zawsze pamiętać o tym, że pod każdym komunikatem, który do nas dociera, może kryć się nieprzyjaciel. Dlatego warto stosować zasadę ograniczonego zaufania.

Oczywiście najgorzej będą mieli ludzie na terenach, gdzie będą walki bezpośrednie – przy bezpośredniej styczności wojsk. Tam zagrożenie dla życia będzie największe. Takie rejony mogą być w różnych miejscach kraju o szczególnym znaczeniu, a nie tylko w strefie przygranicznej. Wojska nieprzyjaciela mogą bowiem dokonywać desantów oraz rajdów w głąb naszego terytorium. Trzeba mieć tego świadomość, że ci ludzie mogą być w mundurach polskich lub sojuszniczych, albo w ogóle po cywilnemu. Ponieważ mamy bardzo szczupłe siły własne, prawdopodobieństwo, że tego typu zagrożenie przeniknie do głębi państwa – jest bardzo prawdopodobne.

Niestety nie ma szkoleń z zakresu Obrony Cywilnej i społeczeństwo nie wie jak ma się zachowywać w przypadku zagrożeń wojennych oraz kontaktu z wojskami i innego rodzaju służbami przeciwnika. Co ciekawe, nawet nam nie powiedziano, jak reagować i odnosić się do wojsk sojuszniczych! Ponieważ jest to sprawa, która może decydować o życiu – NIE BĘDZIIEMY TUTAJ WYRĘCZAĆ PAŃSTWA, możemy tylko podpowiedzieć, że jest stosowna literatura, opisująca zachowanie się stron walczących w oparciu o Konwencje i inne unormowania międzynarodowe. W dużym uproszczeniu można powiedzieć tylko tyle, że najlepiej jest zawsze – jeżeli nie ma innych rozkazów – przed nieprzyjacielem uciec. Warto poszukać sobie literatury z zakresu Obrony Cywilnej i pierwszej pomocy w wypadkach, jak również podstaw dotyczących np. zwalczania pożarów – jest dostępna w Internecie, nawet w języku polskim i uzupełnić wiedzę. Na Litwie rząd wydał stosowny podręcznik, informujący mieszkańców, jak mają się zachowywać w przypadku okupacji. Podobna publikacja byłaby także i dla nas przydatna. JEJ GŁÓWNĄ ZALETĄ JEST TO, ŻE JAKBY BYŁA TO WIEDZA POWSZECHNA, WÓWCZAS WSZYSCY NAWET POZBAWIENI WPŁYWU PAŃSTWA – WIEDZIELIBYŚMY JAK SIĘ ZACHOWYWAĆ I JAKICH REAKCJI NALEŻY OCZEKIWAĆ. To wielkie zaniedbanie w zakresie Obrony Cywilnej!

Ostatnim problemem powszechnym jest przestępczość własna. Niestety w czasie wojny zawsze aktywizują się wszelkiego typu szumowiny i społeczne gnidy, które widząc chaos upatrują dla siebie okazji w złodziejstwie, rabunku, czy też czasami w realizacji prymitywnej zemsty osobistej. Trzeba mieć świadomość tych okoliczności i kierować się do obcych z zasadą ograniczonego zaufania.

Szczególną rolę dla przetrwania w warunkach wojny odgrywają wspólnoty sąsiedzkie, ponieważ wojna to gra zespołowa – samodzielnie, macie państwo zawsze mniejsze szanse na przetrwanie. Będąc w grupie, tworząc strukturę z władzami mającymi autorytet, macie państwo szansę na pomoc i co jest najważniejsze – ograniczenie skutków chaosu.

18 komentarzy

  1. Współczesna wojna?

    Po pierwsze zabraknie Coca Coli i Pepsi i przestanie działać Internet.

    Czyli wojny nie może być, bo użytkownicy uzależnieni od Internetu i konsumenci uzależnieni od Coca Coli – obalą każdą władzę.

    Zatem mamy pewny Pokój Wieczysty – Amen!

  2. Bardzo potrzebny tekst, dziękuję autorowi – zaniedbania rządzących wszelkiej maści w dziedzinie OC są szokujące

  3. Świat przyspieszył, czas płynie coraz szybciej i każdy dzień przynosi nam niespodzianki. Na ogół przykre… I łudzimy się, i pocieszamy: ‚bomby zrzucają nie nas’…

    http://zygmuntbialas.blog.pl/2016/07/07/co-sie-dzieje-w-polsce-07-07-2016/

  4. AUTOR:(…)”Szczególną rolę dla przetrwania w warunkach wojny odgrywają wspólnoty sąsiedzkie, ponieważ wojna to gra zespołowa – samodzielnie, macie państwo zawsze mniejsze szanse na przetrwanie. Będąc w grupie, tworząc strukturę z władzami mającymi autorytet, macie państwo szansę na pomoc.”
    TYM POMYSŁEM POWINIEN PAN JAKO DORADCA ZARAZIĆ ANTONIEGO…
    GDYBY BYŁ PAN CHOCIAZ JEDEN DZIEN W WOJSKU…
    (W POLSCE OBECNIE POKUTUJE BRAK “PO” W SZKOLE ŚREDNIEJ,BRAK POBORU DO WOJSKA,BRAK SZKOLENIA WOJSKOWEGO NA STUDIACH.)

    Nakręcanie psychozy wojennej przez polskojęzycznych idiotów postępuje w zintensyfikowanym tempie, a konflikt zachód-Rosja wszedł w jakościową nową fazę.
    Stanowi to, na obecnym etapie budowy „nowego porządku światowego” (NWO), akt bezprecedensowy. Nikt nie ośmielał się przeciwstawić Waszyngtonowi i neo-trockistowskiej, ż….bolszewickiej klice, która używając nazwania „neokonserwatystów” kieruje amerykańską polityką zagraniczną. Pozostając wierna idei „permanentnej rewolucji” towarzysza Trockiego (L.D. Bron….jna), kontynuuje ją pod nową nazwą „wojny z terroryzmem” i próbuje ją uwieńczyć globalnym konfliktem nuklearnym.
    (Niepokojąca jest informacja, że prezydent USA Obama, w prywatnej rozmowie z wysłannikiem Putina, stwierdził co następuje: „zbliża się wojna światowa, a ja mogę nie być w stanie jej powstrzymać”.)

    Poniższą część dedykuję imbecylom, którzy są zwolennikami udziału Polski w neo-trockistowskiej krucjacie przeciw putinowskiej Rosji, aby z góry poznali skutki tejże. Stanowi ona adaptację opracowania, które w 2004 roku ukazało się w Bulletin of the Atomic Scientists. Opisuje ona hipotetyczne skutki eksplozji 800 kilotonowego ładunku nuklearnego nad Manhattanem (dzielnica Nowego Jorku).
    Rosyjskie wojska strategiczne posiadają na wyposażeniu tysiąc rakiet z głowicami nuklearnymi, które w pół godziny mogą dotrzeć do granic Stanów Zjednoczonych, w tym 700 z nich zaopatrzona jest w 800 kilotonowe ładunki nuklearne.
    W przypadku omawianej detonacji, w ułamku sekundy głowica osiągnęłaby temperaturę 100 milionów stopni Celsjusza, czyli pięciokrotnie wyższą od temperatury jądra słonecznego.
    Wytworzona w jej rezultacie fala uderzeniowa rozprzestrzeniałaby się z szybkością kilku milionów kilometrów na godzinę. Wytworzona kula ogniowa w sekundę po wybuchu osiągnęłaby około dwu kilometrów średnicy. W ciągu kilkunastu minut, wywołany przez nią gigantyczny pożar wyzwoliłby energię 50 razy większą niż sama detonacja.
    W centrum, detonacja spowodowałaby wyparowanie Manhattanu. Wiatr wywołany różnicami ciśnienia osiągnąłby prędkość 1000 km/godzinę, przewracając wieżowce w dalszej odległości. W odleglejszych dzielnicach takich jak Brooklyn, czy Greenpoint (centrum polonijne), odzież spontanicznie zapalałaby się na przechodniach.
    Ogień zniszczyłby życie i wszystko inne na przestrzeni dziesiątek mil po nawietrznej.. Radioaktywne opady zaczęłyby się w kilka godzin po eksplozji. Ich efekt byłby jeszcze koszmarniejszy i trwał na przestrzeni wieków.
    Imbecylom pragnę dodatkowo wyjaśnić, że skutki wybuchu nuklearnego ładunku są niezależne od położenia geograficznego i nad Warszawą efekt ten były identyczny. Poza tym większość z nich ginęłaby w tak potwornych męczarniach, że świadomość faktu zamienienia Rosji, w odwecie, w radioaktywną pustynie nie byłaby wystarczająca do osłodzenia tych cierpień.
    http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl
    PS.
    TYLKO ZAWINĄĆ SIĘ W PRZEŚCIERADŁO I SZYBKO TOCZYC SIĘ W KIERUNKU CMENTARZA…

    • krolowa bona

      Podzielam smutna analize @Pozorovatel….zamienil stryjek siekierke na kijek…

      • Jest pani zgodna ze z uwagami p.A,
        a zarazem kieruje słowa pod inny adres do p.B. 🙂

      • krolowa bona

        @krzyk58
        Nie ja kieruje swoje slowa ” pod inny adress” lecz “technika”, staram sie zawsze pisac a propos jakuego to komentatza / komentatora zajmuje stanowisko..gdyz zauwazylam, ze komentarze czasami sa innaczej “przetasowane” i trafiaja w inne miejsce.np.jak tutaj..z @…….mozna zakapowac do czyjej to wypowiedzi sie odnosze….

    • krolowa bona

      @jerzyjj
      Takze wysoko napietnuje brak PO = Przysposobienia Obronnego w szkolach, brak powszechnego poboru do wojska oraz brak szkolenia wojskowego na studiach !
      Czy jest obecnie cos takiego, jak rezerwisci, mogacy byc w kazdej chwili powolani doczynnej sluzby ?
      Czy np. absowencji wydzialow lekarskich oraz osoby po studiach inzynierskich maja stopien wojskowy i ksiazeczke wojskowa, co bylo w PRL standardem ?
      Kiedys byl taki zlosliwy dowcip, ze po wybuchu wojny Polacy schronili sie do “niemieckiego domu towarowego, gdzie do ostatniej chwili wykupywali towary na handel…”, moze byc , ze i stanie sie prawda…nomens omens….!

  5. Psychoza wojenna na łamach O.P w pełni,jeśli już to nie zostanie NIC,a czy będzie tu NATO czy nie ,nie ma najmniejszego znaczenia oprócz wzrostu nastrojów anty rosyjskich! dziwię się niewspółmiernie!

    PROSZĘ PANA – WYSZUKIWARKI W TEJ CHWILI DOSKONALE POZYCJONUJĄ TEGO TYPU FRAZY. “NADĄŻAMY” ZA MAINSTREAMEM WEB. JÓZ.

    • krolowa bona

      @wlodek
      No wlasnie, moja diagnosa ta sama: ” psychoza wojenna”, jakby co, to tu nic, nawet mokra plama nie pozostanie a tymczasem nastroje antyrosyjskie podgrzewa sie az do stanu wrzenia, np. cesarzowa takie tu glupoty 08.07’16 wygadywala, widac ze sie wyuczyla tekstu na pamiec, ma obrazac i draznic Rosje i Putina…..sankcje polityczne za zagarniecie Krymu…..? Po wiecej niz 2 latach ? A co to za cyrk ? Kto to znowu wymyslil ? Poza tym wujek “go home”, wlasnie wystrzelaja mu “roboty” z bronia palna wszystich policjantow, bedzie musial w Polsce lub calej UE sobie nowych “pozyczyc”….

  6. Rozwiązujemy problemy w miarę dostępności.
    W ciągu najbliższych kilku dni “agresor” prawdopodobnie nie zaatakuje, więc na razie trzeba jakoś przeżyć ten szczyt TALK ONLY.
    Kto ma możliwość polecam wyjechać z miasta na łono natury ( można na Mazury).
    To nie potrwa zbyt długo.
    Zrobią chłopaki kilka selfie razem z Poroszenko, następnie złożą przysięgi na krwi aby walczyć z bolszewizmem do ostatniego (lista narodów), dalej zdjęcie grupowe (Poroszenko, Dalia Grybauskaite i inne pozostałe) i jazda – JANKEES GO HOME, Petro do chaty.

    Po zakończeniu tego historycznego szczytu “agresor” przestraszy się, zrozumie bezsens swojego istnienia i podejmie decyzję poddania się na łaskę zwycięzcy.

    HAPPY AND

  7. Co z tą suwerennością jeśli żeby zadowolić Obamę pisomatolki ogłaszają w trybie formuły 1,napisaną na kolanie ustawę o TK? Więcej suwerenności było w czasach Gierka wobec ZSRR!

    • MY,POLACY – musimy NA ZAWSZE ZAPAMIĘTAĆ!!!

      TEN ‘RUSKI” to NASZ BRAT….kto myśli inaczej,jest
      niegodzien miana POLAKA – NIE JEST POLAKIEM!!!
      jest tylko KANALIĄ,SZUBRAWCEM,RENEGATEM!

      ….Czy (dość)jasno “wyraziłem się”?

      SĄ pytania?

  8. wieczorynka

    Wlodek, nie przejmuj się tym szczytowaniem NATO, ponoć ma kosztować 160 milionów złotych, zapłaci każdy z nas. Nie przypominam sobie aby NATO komuś pomogło. W wyszukiwarce jest jest natomiast dawkowanie i sposób stosowania NATO, nie otwierałam nie mam zamiaru stosować. Pozdro.

  9. Nic nie bedzie.
    Nato zdaje sobie sprawe
    ze zginiemy tu resotowac
    trzeba
    Unia raczej niemiecka
    nie bedzie ryzykowac
    wojne z Rosja.

  10. Pozorovatel

    Sztuki czytania uczyłem się przy lampie naftowej. Światło może nieco słabe, ale przyjemne dla oczu, więc nauczyłem się dobrze. Braku oświetlenia więc się więc nie obawiam. Pamiętam więc ówczesną polską gotowość do ocalenia w przyszłej wojnie tego co najcenniejsze – biologicznego trwania narodu. W historii nowożytnej nieraz już traciliśmy państwowość, lecz naród wciąż trwał. Szanowny Autor niezwykle optymistycznie zakłada komfortowe warunki życia Polaków w warunkach wojny i ewentualnej okupacji. Ja tego optymizmu nie podzielam. Otóż w latach zimnej wojny prawie każda polska jednostka administracyjna, wielkości dzisiejszej gminy, była zdolna do samodzielnego funkcjonowania w warunkach ocięcia od reszty kraju. W przypadku większych miast to funkcjonowanie wymagało wzajemne wymiany z najbliższym otoczeniem. Poszczególne jednostki potrafiły zapewnić swoim mieszkańcom, żywność, odzież, opał, usługi, opiekę medyczną, oświatę, itp; nawet w warunkach wojennych. Dzisiaj stworzyliśmy inny model: jeden naród, jedna piekarnia, jedna rzeźnia, jena mleczarnia i jeden szpital. Może nie udało się jeszcze tego modelu zrealizować do końca, lecz nasze miasta skazane zostały na zaopatrzenie z jednego tylko źródła: supermarketów zaopatrywanych tysiącami TIR-ów mknących setki kilometrów z zaopatrzeniem dla miast zdolnych zaopatrzyć swoich mieszkańców jedynie w dostatek ważnych decyzji administracyjnych. W ówczesnych warunkach celowe wydawało się atomowe bombardowanie zgrupowań wojsk i węzłów komunikacyjnych, natomiast bombardowanie poszczególnych, autonomicznych gmin i miasteczek było by tylko marnotrawstwem cennej amunicji jądrowej. Mimo to wszyscy mieliśmy przeszkolenie wojskowe, zorganizowane struktury obrony cywilnej. Dysponowaliśmy systemem powiadamiania i siecią schronów, indywidualnych środków ochrony, zapasami wody , żywności i medykamentów; umożliwiających ludności cywilnej przetrwanie nawet ataku jądrowego. Wyobraźmy sobie dzisiaj kondycję miasta do którego nie dotarły TIR-y z zaopatrzeniem supermarketów, zbombardowany GPZ nie dostarczył prądu a odcięte dostawy gazu odebrały szanse na ogrzanie mieszkań. A zima jądrowa będzie mroźna. Temperatury na poziomie -40* nie będą niczym nadzwyczajnym. Może więc ucieczka do dziadka na wieś? Ale po co? Na wsi już nie ma ani jednej krowy aby dała mleko dla dzieci. Nie ma żadnej świnki na mięso i tłuszcz na wyżywienie wśród mrozów. Wieś dysponuje już tylko łąkami koszonymi za pieniądze z Unii Europejskiej. Ma może zboża, lecz nie ma tam już młynu piekarni i mleczarni. Taka wieś nie podoła nawet wyżywieniu swoich stałych mieszkańców. Zresztą towarzyszący wybuchowi jądrowemu impuls elektromagnetyczny i tak zniszczy komputery pokładowe i naszych samochodów i wiejskich traktorów. Nie da się na wieś ani dojechać ani na niej samej posiać i zebrać plonów. Nie ma tam już lokalnych szpitali i rozproszonych wiejskich ośrodków zdrowia dla opieki nad tymi nieznacznie napromieniowanymi którzy mają szanse przeżycia. Nie ma ośrodków dekontaminacji które mogą ochronić przed choroba popromienną. Zbudowaliśmy przy tym wspaniałe systemy ewidencji: mieszkańców, pojazdów i transakcji handlowych, systemy rozpoznawania twarzy i wszechobecnego monitoringu. Zawartość tych systemów przekazujemy i na bieżąco aktualizujemy na potrzeby jednego imperium, zaś drugie metodami wywiadowczymi kopiuje na własne potrzeby jego zawartość. To wszystko przejmie okupant. Tu już się nie da prowadzić wojny partyzanckiej ani zapewniać żywności i opału pokątnym handelkiem. Państwo poniosło ogromne nakłady zbrojeniowe, lecz są to nakłady na skuteczne sprowokowanie sąsiada do zniszczenia “Wschodniej Flanki” Bo temu służy 5 miliardów $ wydane na zakup F-16 czy też 0,5 milarda $ na 40 (słownie czterdzieści) sztuk amunicji do nich. Pamiętam też dobrze jak pod koniec lat 80-tych budowałem (oczywiście jako uczestnik zespołu) schron zdolny pomieścić 1000 osób. Zlokalizowany był 550 m pod powierzchnia ziemi, wyposażony był urządzenia filtracji powietrza i wody, zapasy: żywności i medykamentów, środków higieny i odzieży do przetrwania kilku miesięcy od ataku .
    jądrowego. Wraz z pojawieniem się “snów o potędze” III RP schron został zdewastowany a jego wyposażenie rozgrabione. Ile takich budowli spotkał podobny los?
    Ja widzę raczej obraz jednodniowego bombardowania i następującego po nim całkowitego paraliżu państwa. Ci co przeżyli atomowe wybuchy zazdrościć będą umarłym. Po zniszczeniu zasilania elektrycznego, gazociągów, autostrad , wielkich lecz nielicznych ośrodków produkcji i magazynowania żywności ; wśród jądrowej zimy ci co przetrwali walczyć będą między sobą o resztki żywności opału, ciepłej odzieży, zjadać ciała umarłych i pić wodę skażoną aktywnymi radionuklidami aby te rozkładały ich ciała od środka. Poparzeni głodni i zziębnięci z coraz cięższą każdego dnia chorobą popromienną umierać będą aby o ich mięso z psami i lisami konkurowali ci jeszcze silniejsi. A nasze władze, które przekształciły Polskę w „Szpicę NATO”, „Wschodnią Flankę” i „Strefę Buforową”? Te wraz z wojskowym dowództwem ewakuują się w bezpieczniejsze miejsce jakąś współczesną szosą zaleszczycką. Miłego dnia życzę i owocnych obrad NATO planującego właśnie dla nas atomowy Armagedon.

    • Sądzi pan ze ‘nasze władze” dokonały by ucieczki,w razie czego, gdyby co?… Tym razem nie było by “drogi zaleszczyckiej’ –
      Armia,służby bezpieczeństwa…’ktoś “rozdupcył by’
      winnych Tragedii Narodu…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.