Społeczeństwo

Motocykliści są wszędzie – dziękujemy Panie Prezydencie!

Ile razy przeczytaliście taką naklejkę stojąc w korku? Za każdym razem nerwowo spoglądam w lusterka, bo właśnie w korku najczęściej spotykam jednoślady, wszystkie odmiany bzyczących jednośladów uwielbiają przeciskać się między samochodami w korkach niemal jak owsiki w… walcząc o przesuniecie się w korkowej kolejności.

Oczywiście łatwo ich zrozumieć, każdy stojący w korku ma marzenia o nabyciu umiejętności lewitacji swoim pojazdem, alternatywnie posiadania pojazdu, którym można by przejechać po wszystkim, co przed nami. Kiedy się da, większość z nas ustępuje im miejsca, zazdrośnie przeliczając w głowie ile czasu zaoszczędzą. Oczywiście nie brakuje takich „dżentelmenów dróg”, którzy świadomie uniemożliwiają przejazd. Aby być sprawiedliwym motocykliści też często bywają wyjątkowo dalecy od jakiejkolwiek kultury podczas przeciskania się w korkach, chętnie częstują pakietem złośliwości współużytkowników dróg. Oczywiście wiele zależy od kultury nas, jako użytkowników dróg, ale okazuje się, że znalazł się ktoś z głową na karku, kto nie obawiał się podjąć prostej decyzji, która spowoduje podniesienie bezpieczeństwa na drogach.

Pan prof. Jacek Majchrowski Prezydent Miasta Krakowa, zdecydował o udostępnieniu od przyszłego roku bus-pasów dla potrzeb jednośladów. W ten sposób motocykliści dołączą do grona kierowców autobusów i taksówek, które korzystały z tego „luksusu”. Pomysł jest równie genialny, co prosty. Motocykle nie będą tamować ruchu na bus-pasach, nie będzie konieczności ich wyprzedzania przez innych użytkowników tego pasa ruchu. Równocześnie na pozostałych pasach, jednoślady nie będą w przypadku korków miały konieczności czy tez pokusy przeciskania się pomiędzy samochodami, co nie zawsze jest bezpieczne, a w ruchu płynnym nie będą musiały zajmować pasa ruchu szybszemu pojazdowi – dotyczy to zwłaszcza skuterów. Prawda, że to genialne w swojej prostocie rozwiązanie wiele ułatwi w komunikacji miasta?

Pozostaje się cieszyć, że Samorząd Krakowa zajmuje się nie „wielką polityka” a tym, co ułatwi życie „kowalskiemu” stojącemu w korkach. Warto, aby pozostali samorządowcy w dużych miastach, zechcieli sięgnąć po takie rozwiązanie.

Pomyślmy czy będzie ono wymagało dużych nakładów, czy będzie wymagało istotnego przebudowania infrastruktury? Odpowiedź jest jednoznaczna, nie absolutnie! To raczej kwestia oznakowania poziomego i pionowego naszych dróg, które należy uzupełnić, zapewne niezbędne są konsultacje z fachowcami od bezpieczeństwa i organizacji ruchu drogowego, ale to w skali miejskich wydatków grosze. Potencjalny zysk – ogromny!

Dokładnie takich działań należy wymagać od samorządu, ułatwianie życia mieszkańcom w utopijnym samorządzie pozbawionym wszelkich trosk powinno być celem nadrzędnym każdego urzędnika. Jasnym jest, że każdy by chciał możliwie niskich podatków od nieruchomości i innych, które mogą lokalnie obowiązywać. Jeśli widzimy, że działania samorządu maja sens, łatwiej jest przełknąć nawet fakt podnoszenia tychże.

Szkoda, że na poziomie ministerialnym – ministerstwa, którego na szczęście już miniony szef wymieniał się zegarkami nie pomyślano o sformułowaniu przepisów w taki sposób, żeby samorządowcy mieli większą elastyczność – oczywiście po uzyskaniu opinii i aprobaty odpowiednich służb w kształtowaniu ułatwień i udogodnień w organizacji komunikacji, – co jest wartością samą w sobie szczególnie w dużych miastach oraz na ich połączeniu z sąsiednimi gminami. Codzienne korki na wjazdach do miast rano i na wyjazdach po południu – to horror większości polskich miast, tymczasem dzięki szeregowi niekonwencjonalnych rozwiązań organizacji ruchu jak np. tymczasowa zmiana organizacji ruchu w rejonie – przekształcenie ulic dwukierunkowych w jednokierunkowe i wyprowadzenie ruchu alternatywnymi – można osiągnąć zaskakujące udogodnienia dla mieszkańców. Policja i służby miejskie już dzisiaj wiele robią, jednakże ich wysiłek jest właśnie ograniczany przez sztywne ramy istniejących przepisów i ograniczeń, wynikających bardziej z przyjętych norm i standardów niż braku koncepcji i możliwych rozwiązań.

Przykład Krakowa jest jak zwykle wiodący i inspirujący, władze tego miasta chyba jak żadne inne w kraju doskonale rozumieją potrzeby mieszkańców czynnie dokładając wszelkich starań, żeby tylko poprawić w sumie i tak niezłą sytuację w mieście. Możemy jedynie mieć nadzieje, że nowe rozwiązanie przyczyni się do zwiększenia płynności ruchu w stolicy Małopolski a tym samym poprawy bezpieczeństwa, albowiem o tym aspekcie komunikacji nigdy nie można zapominać.

One Comment

  1. Uwagi zawarte w artykule są słuszne, ale…
    Dlaczego każda osoba musi jechać własnym samochodem (im większy pojazd, tym większy prestiż posiadacza auta)
    Dlaczego ograniczono i to mocno komunikację publiczną ?
    Przeciętny wiek samochodu w Polsce to 16-lat, stąd duże zużycie paliwa i zanieczyszczenie środowiska.
    Jakie mamy drogi wie każdy kierowca.
    Moim zdaniem nie należy naciskać tylko na motocyklistów, natomiast należy naciskać na samorządy aby przynajmniej częściowo rozwiązały tematy, które wymieniłam powyżej.
    Pytanie do każdego z nas, czy naprawdę muszę stać w korku aby pokonać 1 kilometr? może właśnie prościej tę odległość pokonać na własnych nogach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.