Moralność i odpowiedzialność personelu publicznej służby zdrowia

Prawie każdy Polak korzystający z publicznej służby zdrowia ma jakieś negatywne doświadczenia. Z zasady nigdy nie zdarza się, żeby w placówkach publicznej służby zdrowia, wszystko było zgodnie z oczekiwaniami pacjentów, co więcej żeby było dostosowane do ich potrzeb i odpowiadało wymogom leczenia zgłaszanych chorób.

O ile do przesuwania terminów z odległych na jeszcze bardziej odległe oraz koszmarnego tłoku w szpitalach jakoś mogliśmy się przez lata przyzwyczaić i uważać to, co nam dzisiaj jest oferowane, jako standard za normalność, to przykładowo skokowego wzrostu cen części leków po ostatniej „reformie” pana Arłukowicza – jakoś nie można zrozumieć. Nie mogą tego zrozumieć przede wszystkim ludzie, którzy zostawiają w aptekach znaczny procent swoich dochodów. Jednakże to też można w jakiejś mierze wytłumaczyć kwestią finansowania leków, czy też ich współfinansowania przez państwo.

Jest natomiast pewna kwestia, której się nie da zaakceptować, ani w żaden sposób nie można jej wytłumaczyć – chodzi o kwestie moralne i kwestie odpowiedzialności zawodowej personelu publicznej służby zdrowia, – czyli lekarzy, pielęgniarek, salowych i innego personelu medycznego, czy też paramedycznego, z którego usług jesteśmy skazani, jako społeczeństwo skorzystać.

Słynne są już i legendarne postępowania w sprawie uśmiercania pacjentów przez jedną załóg pogotowania! Niestety to było tylko przejaskrawienie systemu, które udało się wychwycić, równie poważnym problemem jest często chamstwo i znieczulica – czy też równie częsta niechęć do pracy i zwyczajne złe traktowanie pacjentów, jako zła koniecznego przez personel medyczny. Kwestia jego przygotowania merytorycznego to osobne zagadnienie, jednakże niebudzące zastrzeżeń, gdyż nie będąc ekspertem nie można o tym wyrokować – nawet na podstawie najdrastyczniejszych przypadków błędów w sztuce medycznej.

Natomiast cechą, której ludziom w fartuchach najprawdopodobniej najczęściej brakuje jest życzliwość, otwartość i chęć zrozumienia potrzeb pacjenta. Przykładowo, niewyobrażalnym jest, z jakiego stopnia zbydlęceniem musimy mieć do czynienia w przypadku, gdy lekarze odmawiają wielokrotnie przyjęcia małego dziecka ze skierowaniem do szpitala od lekarza rodzinnego – wzywając na rozgorączkowanego ojca Policję! Podobnie – nie jest zrozumiałym, dlaczego w polskich szpitalach – na oddziałach ginekologicznych – kwestia cięcia cesarskiego nie jest pozostawiona do decyzji kobiety – o ile nie ma przeciwwskazań ze strony lekarza, który miałby się podjąć wykonania takiego zabiegu – owszem dość ryzykownego i skomplikowanego, (czyli drogiego), ale biorąc pod uwagę zaawansowanie technologiczne współczesnego położnictwa – możliwego do wykonania. Przynajmniej w ciążach mnogich – tego typu zabiegi powinny być traktowane, jako bardziej możliwe i celowe, być może wówczas udawałoby się unikać tak dramatycznych okoliczności, o jakich słyszeliśmy niedawno w mediach. Listę życzeń i spraw do poruszenia można rozciągnąć w zasadzie na wszystkie technologie medyczne, albowiem zawsze coś komuś nie pasuje. Poza tym trudno jest łączyć potrzebę etosu i dobrej pracy z procedurami i płatnościami NFZ, dlatego też przy rozbudzaniu oczekiwań musimy je odpowiednio adresować. Jednakże to właśnie te – najbardziej bolesne w odczuciu osobistym i społecznym kwestie zaniedbań należy dokładnie wyjaśniać – wyciągając najsurowsze konsekwencje, tak żeby nie ryzykować życiem i zdrowiem społeczeństwa przez niedouczonych lub niechętnie pracujących lekarzy.

System wymaga reformy, nie wystarczyło podwyższenie pensji lekarzom, którzy już naprawdę mało nie zarabiają w porównaniu do społeczeństwa, które ich utrzymuje. Być może to kwestia odpowiedniego szkolenia? Zwiększenia rygorów na studiach? Zapewnienia automatyzmu odbywania praktyk i staży – np. w drodze losowania a nie starania się o przyjęcie przez znajomości i kontakty! Musi gdzieś tkwić źródło problemu, który powoduje, że nasza służba zdrowia – zaczyna niestety coraz częściej uśmiercać ludzi, a przynajmniej działać bardziej, jako administracja niż struktura powołana do ratowania życia.

Podstawą działania wszelkich tego typu instytucji – zawsze są ludzie i istniejące między nimi relacje. Przypatrując się procedurom obowiązującym w służbie zdrowia – od razu widać, że co najmniej 80% sukcesu zależy od ludzi, od ich umiejętności i nastawienia. Dlatego morale personelu jest tak niezwykle ważne. Praca, w której ponosi się odpowiedzialność za czyjeś życie jest czymś więcej niż znienawidzonym odbębnieniem dyżuru – w jakiejkolwiek pracy! Jeżeli nie ma innego wyjścia należy doprowadzić do podwyższenia wysokości składki zdrowotnej, do poziomu adekwatnego do potrzeb, ale najpierw trzeba przeprowadzić kompletną reformę służby zdrowia, zakładającą weryfikację środowiska, tak żeby pracowali tam tylko ludzie mający poczucie służby publicznej – etosu – albowiem tylko to jest rękojmią ich dobrej pracy, a zarazem bezpieczeństwa pacjentów.

3 myśli na temat “Moralność i odpowiedzialność personelu publicznej służby zdrowia

  • 9 grudnia 2012 o 08:29
    Permalink

    Kolejki i długie terminy w służbie zdrowia są z powodu pacjentów. Gdyby nie było pacjentów – nie byłoby kolejek, a SŁUŻBA ZDROWIA miałaby się dobrze.
    Gdyby PACJENCI zamienili się w KLIENTÓW USŁUG MEDYCZNYCH świadczonych odpłatnie (ceny wolnorynkowe) przez wykonujących WOLNY ZAWÓD LEKARZY – wszystko działałoby normalnie, jak już prawie w weterynarii jest.
    Jak odejść od zbiurokratyzowanej służby zdrowia, gdzie lekarz jest bardziej urzędnikiem opłacanym z naszych składkowych pieniędzy?
    Przypisać składkę do PACJENTA-płatnika i dać mu elektroniczną kartę płatniczą, z rejestrem chorób, zabiegów i leczeń oraz wyników wykonanych badań.
    Systemy informatyczne już na to pozwalają.
    Tylko wówczas niedouczony lekarz wypada z gry.
    Dlatego mamy to co mamy.

    Odpowiedz
  • 9 grudnia 2012 o 11:08
    Permalink

    Kompletnie nie rozumiem utyskiwań autora, który zakłada, nie wiadomo dlaczego, że lekarz to nie człowiek tylko chyba nowa forma duchownego w służbie publicznej.
    Im szybciej uświadomimy sobie, że studiowanie medycyny to nie tylko pasaja i zamiłowanie do wiedzy ale też sposób tych ludzi na wygodne, dobre życie, tym lepiej będzie dla nas wszystkich. Skończmy z obłudą służby społecznej. Przecież to nie ma sensu. To nic nie wnosi, no chyba że u niektórych pacjentów może dać jakąś formę rozstroju nerowego w najlepszym przypadku.

    Odpowiedz
    • 9 grudnia 2012 o 18:01
      Permalink

      tak może mówić tylko burżuj którego stać na prywatne leczenie! nie mający pojęcia o tym co się dzieje w naszych szpitalach

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.