Moment zakupu tureckich dronów mówi wszystko o podejmowaniu decyzji sprzętowych!

Bayraktar_TB2_S-İHA,_Teknofest_2019_(2) By Kingbjelica – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=82268217

Moment zakupu tureckich dornów mówi wszystko o podejmowaniu decyzji sprzętowych! Zakup bez przetargu! Zakup dokonany na podstawie emocji, wykreowanych przez Azerską propagandę, pokazującą zdjęcia z wojny w Górskim Karabachu. Jakie to ekstremalnie żałosne, że nasi decydenci podejmują konieczne, ale chyba nieprzemyślane zakupy sprzętowe dla Wojska, w tak niesłychanie nieprofesjonalny i oderwany od realiów sposób. Gdyby chociaż podano, że Turcja za te same pieniądze (mniej więcej), kupi w Polsce rzeczywiście u nas robione uzbrojenie, to byłoby wydarzenie innej rangi – miałoby sens, na zasadzie wymiany. My od was to, a wy od nas tamto. Wówczas wszyscy byliby wygrani. Porównywalne drony można kupić od kilku innych producentów, jak również opracować w kraju. Jednak nie negujemy tego zakupu – są potrzebne, a w naszych realiach chyba inaczej się nie da. Proszę pamiętać, że nie dawno ci sami decydenci kupili samochody “terenowe” z chromowanymi atrapami chłodnic do zastosowań militarnych. Jeżeli takie akcje są możliwe, to naprawdę wszystko łykną. Błyszczy się, świeci, bzyczy – kupujemy!

Mówimy o zakupie 24 dronów wraz z infrastrukturą towarzyszącą, infrastrukturą szkoleniową i jakimś uzbrojeniem kierowanym, umożliwiającym rażenie celów. Całość za około 1 mld PLN – szczegóły naprawdę nie mają znaczenia. W ogóle, co do zasady to bardzo dobra decyzja zakupowa i dobrze, że ją podjęta w tym znaczeniu, że dobrze że będą drony – sprawdzone w walce w dość dużej ilości, pozwalającej nam na zaakcentowanie ich obecności na polu walki. To jest naprawdę ważne! Jeżeli chodzi o konstrukcję, dostawcę – to również jest sprawa drugorzędna, jeżeli bowiem to nie jest polski producent – to naprawdę wszystko jedno, gdzie się te drony kupiło. Ważna na pewno jest cena, bo przecież wszystko rozbija się o pieniądze, jak również co jest oczywistością – poziom technologiczny konstrukcji i sposób zabezpieczenia jej komunikacji z ośrodkami sterowania. O tej konstrukcji wiadomo jedno – DZIAŁA – i to jest bezcenne.

Nie należy dawać wiary w głosy, że oto uśmierciliśmy krajowe koncepcje budowy dronów. Ponieważ produkujemy wyroby o nieco innym przeznaczeniu (głównie doskonałą amunicję krążącą), a zapoznanie się ze sprawdzoną w działaniach bojowych – turecką technologią – na pewno nam nie zaszkodzi, co więcej może pomóc w efektywnym opracowaniu własnych konstrukcji analogicznego typu i o podobnych lub nieco lepszych możliwościach. To jest możliwe, głównie dlatego, ponieważ drony dzisiaj to składaki – silnik, płatowiec, instalacje – to wszystko można wyprodukować lub kupić i poskładać jak z klocków. Oczywiście wiadomo, że płatowiec najlepiej jest zrobić samemu, tak żeby był możliwie najdoskonalszy aerodynamicznie, ale z tym to akurat nie mamy problemów. Problemem jest integracja całości w jedną działającą platformę bojową oraz bezpieczna komunikacja drona z ośrodkiem kierowania, jak również jego odporność na zakłócenia przeciwnika. Jednakże, to również mamy opracowane (do pewnego stopnia). Nie ma żadnych przeszkód, żeby stworzyć podobną konstrukcję, która przejmie zalety konstrukcji tureckiej i jej koncepcję użytkową (to jest bardzo ważne), a zarazem stworzy nowe możliwości w walce z nieprzyjacielem. Wówczas rzeczywiście, można wyprodukować kilka tysięcy analogicznych konstrukcji, a to już miało by znaczenie co najmniej taktyczne, każdy przeciwnik musiałby się z tym liczyć.

Oburzający jest moment zakupu i tryb. Bez przetargu, to można kupić rzeczywiście białego słonia jakim jest F-35. Chociaż i w tym zakresie przydałby się przetarg, ponieważ ten samolot jest nam tak na prawdę nie NIEZBĘDNY, ponieważ nie mamy możliwości obronić dla niego lotnisk. Natomiast coś takiego jak dron bojowy, można kupić z wielu źródeł. Jeżeli nasi decydenci nabrali się na marketing jakim było zmasakrowanie ormiańskich sił lądowych przez Azerbejdżan, to popełnili błąd w metodzie. Ponieważ te wszystkie fakty, są wiadome specjalistom wojskowym – od co najmniej kilku lat. To znaczy, na tej wojnie wydarzyło się mniej więcej dokładnie to, przed czym ostrzegano i co wcześniej widziano np. w kontekście przeciwdziałania artylerii ukraińskich wojsk rządowych strzelającej do cywilów i Powstańców Noworosji. Chodzi o to, że jeżeli nasi decydenci podejmują decyzje pod wpływem impulsu – masakry wojsk lądowych Ormian, pokazanej w telewizji, to naprawdę jest z nami bardzo, ale to naprawdę bardzo źle.

Dowiadujemy się z tej koincydencji faktów i zdarzeń, że decyzje u nas są podejmowane ad hoc, nie ma planowania, co więcej – nie słucha się wojskowych specjalistów, do tego w ogóle nie myśli się o planowaniu produkcji, oczywiście poprzedzonej fazą badawczo-rozwojową, finansowaną w sposób realny i celowy przez budżet publiczny. Dlatego zostaje gaszenie pożarów, za generalnie nie duże pieniądze, kupiono 24 drony, których pojawienie się na pewno będzie nową jakością. Jednak trzeba sobie uświadomić, że nie będziemy mieli nigdy gwarancji, że przeciwnik nie nauczy się już ich przechwytywać, czy chociaż niszczyć. Proszę pamiętać, że jakkolwiek lekcja z dramatu Ormian jest pouczająca, to jednak ich obrona przeciwlotnicza w bezpośredniej styczności wojsk była bardzo słaba, wręcz punktowa – osłaniali kilka miejsc, nie mieli systemu obrony przeciwlotniczej, nie mówiąc już nawet o jej warstwowości. Z dostępnych analiz, w tym również głosów polityków i wojskowych z Armenii – nie ma suchej nitki na obronie przeciwlotniczej, czy – wspomina się o realnym braku wojsk WRE, pozwalających na zakłócanie, przechwytywanie sygnałów lub ich fałszowanie, a przede wszystkim informację o tym, gdzie są kluczowe punkty dowodzenia nieprzyjaciela.

Proszę sobie zadać jedno pytanie – dlaczego do Ankary, nie ustawiła się kolejka państw, chcących kupić te produkty? Przecież jest oczywistością, że są to w tej chwili najbardziej wypróbowane drony bojowe (obok izraelskich), ale zarazem – najbardziej poznane i rozpracowywane. One nie zaskoczą nieprzyjaciela, który na poważnie myśli o przeciwdziałaniu bezpilotowcom i ma infrastrukturę do tego zdolną, jak również mógł zapoznać się z taką konstrukcją (samym płatowcem i sposobem jego działania, w tym komunikacji z centrum dowodzenia) w wyniku różnych zdarzeń na kilku Teatrach Działań Wojennych.

Reasumując, to dobrze że kupimy tureckie drony. Ponieważ w naszych realiach pojawienie się jakiegokolwiek nowego sprzętu to wielkie wydarzenie. Jest kwestią otwartą, jaki rodzaj wojsk i jakie inne zakupy, będą poświęcone na ołtarzu zachwycenia się polityków filmami w internecie czy telewizji. Musimy sobie uświadomić, że ten zakup problematyki dronów bojowych nam nie załatwi. Trzeba ich mieć więcej, większej ilości typów i STALE ROZWIJAĆ ICH MOŻLIWOŚCI. Ta technologia bowiem – starzeje się bardzo szybko, stąd np. modułowa budowa pozwalająca na wymianę urządzeń identyfikacji, komunikacji i obserwacji – jest podstawą.

Przykładowo w naszym wypadku, już samo to, że artyleria nie posiada dobrze pomyślanego rozpoznania, opartego m.in. o drony, czy też – jeszcze lepiej – nie jest wpięta, w ogólny system rozpoznania, wykorzystujący m.in. drony na masową skalę – jest nie tylko dowodem na naszą słabość, ale przede wszystkim na to, że nie wyciągamy żadnych wniosków z niczego, a co jest szokujące – gdzie są głosy doradcze wojskowych? Dlaczego się ich nie słucha? Co więcej – co z o-piniami analityków i wojskowych w stanie spoczynku, przecież różne portale są pełne opinii, apeli i wręcz naukowych analiz, tego co potrzebujemy – ze wskazaniem możliwości pozyskania.  Dlaczego to nie jest rozwijane?

Ormianie mogli zniszczyć o wiele więcej sprzętu i siły żywej nieprzyjaciela, gdyby mieli lepiej rozwinięte możliwości rozpoznania i kierowania ogniem. Do tego w pewnej mierze wystarczą nawet drony cywilne (te o najlepszych parametrach) i zdolny programista/elektronik – odpowiednio szyfrujący sygnał. To nie jest Szanowni Państwo wiedza tajemna, to nie jest nic nadzwyczajnego, czego studenci na przeciętnej uczelni technicznej, nie potrafiliby stworzyć w 2 lata – w ramach prac dyplomowych! Da się, to jest możliwe! Co więcej, to nie jest jakoś szczególnie drogie. W cenie 4 białych słoni, jakimi są F-35, moglibyśmy mieć bardzo dużo dronów wielu rodzajów. Warto tu kupować różne konstrukcje z różnych krajów, ponieważ to pomoże nam zdobyć wiele doświadczeń. W tym przede wszystkim, jak przeciwko temu się bronić…

7 myśli na temat “Moment zakupu tureckich dronów mówi wszystko o podejmowaniu decyzji sprzętowych!

  • 1 czerwca 2021 o 06:10
    Permalink

    Doskonały artykuł! Po prostu doskonały! Dlaczego nie rozwija się Flyeye i Warmate?

    Odpowiedz
  • 1 czerwca 2021 o 07:05
    Permalink

    Ostatnie zdanie jest kluczowe, warto jest mieć różne drony i je testować bo to ciągle jest rodząca się technologia i w naszym interesie jest nabycie doświadczeń, pozwalających na wypracowanie wiedzy jak je zwalczać i jak nimi się skutecznie posługiwać. Docelowo – jaki dron będzie najlepszy bo ta technologia tyakże ma ograniczenia finalne jak np. myśliwce mają granicę w postaci przeciążeń.

    Odpowiedz
    • 1 czerwca 2021 o 07:50
      Permalink

      Polska ma własne konstrukcje, także odrzutowe, które mogłyby pełnić podobną rolę. Dlaczego się tego nie używa? Czy to ktoś wie? Nikt tego nie wie. Chyba rządzą nami zdrajcy?

      Odpowiedz
  • 1 czerwca 2021 o 09:17
    Permalink

    Wiem Panie redaktorze, że militarką jest Pan zachwycony, ale kupowanie dronów to polityka przecież amerykanów i to dla nich kupujemy te drony. Tym bardziej, że kolejny po Polsce wasal na płd.-wsch. robi dokładnie to samo, kupuje drony i zapowiada do tego kolejne zestawy.

    Polska kompletnie ich nie potrzebuje, a 270 baniek to spora suma do wydania na inne ważne cele. Jest ich sporo. Zwłaszcza, w dobie Kindżała, Oniksa, Cyrkona które przelatują 1 km w 3 sekundy. Po co nam to wszystko? To są zabawki dla średnio bystrych chłopców typu “Ja się stale uczę”, “chcem dwie wieże” czy “Rosja jest odpowiedzialna za holokaust”. No to tak, to kupmy im 3 sztuki i dajmy pilocika by się pobawili na Bemowie.

    Za te 270 mln kupilibyśmy około 18 mln nakolanników, przynajmniej podczas III wojny św. będziemy mieli już wprawę w prośbach o litość do Marii, z dronami scenariusz będzie przecież gorszy.

    A może by tak w drugą mańkę, wystawienie dłoni w kierunku prez. Putina w geście powitania (ok, pojednania) “kosztowałoby” nas miliardy zaoszczędzone w portfelu, bo pewnie gaz byłby tańszy, i węgiel, i może jeszcze czas na jabłka tak całkiem nie minął(?), a i odpadłyby koszty związane z amerykańskimi bazami, i kultura ze wschodu wyższa.

    Rosyjska wędka nam się nie podobała, dziś amerykańska marchewka jest nie tylko piękna, ale i cholernie smaczna.

    Odpowiedz
  • 1 czerwca 2021 o 10:51
    Permalink

    Wychodzi, że jeden turecki dron kosztuje nas ok. 40 mln złotych.

    Nie wiem jaką kwotą zasilono polskich producentów dronów, bo słyszałem, że zajmuje się tym prywatna polska firma (a może nawet i kilka?) oraz PAŃSTWOWA, gdzie trwają ciągłe PRZEKSZTAŁCENIA – a czas płynie.

    Artykuł słuszny i potrzebny.

    Wnioski o naszej gotowości do obrony SUWERENNOŚCI – SŁUSZNE.

    Odpowiedz
    • 1 czerwca 2021 o 16:04
      Permalink

      Aby byc suwerennym, to nie wystarczy kupic /śmieszne/ 24 drony. Jak można byc suwerennym, kiedy po polskiej ziemi maszeruja amerykanscy ddddd, słuchamy rozkazów Brukseli i amerykanów. Kabaret.

      Odpowiedz
  • 1 czerwca 2021 o 12:04
    Permalink

    Bez słodzenia i wazeliny.
    To o przetargach to już 50 punktów w dół a potem to już jakieś koształki opałki choć ze trzy pytania są słuszne i wypadało by na nie podać odpowiedź. Tyle że aby ją podać to trzeba przestać mitologizować rzeczywistość i zaklinać ją kłamliwym bełkotem ujętym w paragrafy a zwyczajnie pisać jak rzeczywistość wygląda. Tutaj to nie jest możliwe i generalnie nigdzie chyba bo niezależnie od poglądów choć zależnie od nich (taki paradoks) poprawność polityczna zwycięża.
    Wojna rzecz brudna i dla prawdziwych mężczyzn. Latające statki bez załogi z uporem maniaka na modłę straconych cywilizacji nazywane dronami to konieczność współczesnej sztuki zabijania wrogów. Bezpieczeństwo wymusza pożegnanie paragrafów co same paragrafy definiują nawet, a wbrew pozorom wybór nie była szczególnie skomplikowany bo cel/koszt/efekt wyznaczają tu możliwości. Krajowe systemu nawet jeśli dobre to są z zupełnie innej półki i co najmniej dwóch elementów ten że krajowy przemysł nie jest w stanie zrealizować a trzeci jest nie do przeskoczenia bo w zakresie satelitarnym mimo szumnych zapowiedzi długo będziemy w …. gdzieś tam (co by nie być posądzonym o poprawny politycznie rasizm) bo to kontrolujący jest zamknięty a my żyjąc w środku kontynentu na obszarze trudnym do obrony (właściwie niemożliwym w XXI wieku) nie jesteśmy w stanie siłowo wbić się do tego klubu samodzielnie wypuszczając pewną ilość ptaszków koniecznie uzbrojonych.
    A jak ktoś nie zakumał to upraszczając – od grubo ponad 30 lat nie jesteśmy samodzielnym państwem, a od lekko ponad 20 nawet nie jesteśmy państwem poważnym. Dla osobników przyzwyczajonych do niskim standardów, wersja skrócona – jako państwo “nie mamy jaj”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.