Wojskowość

Modernizacja T-72 – spóźniona konieczność (cz.4)

fot. red. MSPO 2017

Co jeszcze moglibyśmy zrobić dla poprawy zdolności bojowych naszych sił pancernych?

Kraj o naszym położeniu geograficznym, który nie ma żadnych naturalnych przeszkód, broniących dostępu do swojego serca Siłom Zbrojnym potencjalnego nieprzyjaciela (Wisła 40 cm). Musi posiadać silne Wojska Lądowe. Podstawą działań na lądzie na naszym Teatrze Działań Wojennych są oddziały pancerno-zmechanizowane, ich rdzeniem i podstawą były, są i pozostaną czołgi. Nie ma bardziej uniwersalnej i bardziej skutecznej broni, zdolnej do operowania w tych warunkach. Rozumie to każdy, kto ma chociaż minimalne pojęcie o wojskowości, doskonale rozumieli to nasi przodkowie – Husaria nie była przypadkiem, tylko wynikiem wieków ewolucji oręża na polu walki.

Nie da się zastąpić jednostek ciężkich samymi siłami lekkimi, ponieważ ich przeżywalność na polu walki jest ograniczona ilością inteligentnych efektorów, którymi dysponują i warunkami atmosferycznymi. Dodatkowo, nowoczesność kosztuje. Relacja koszt-efekt, musi być brana pod uwagę w ekonomii organizacji Sił Zbrojnych. Rakiety, amunicja samonaprowadzająca się i inne bronie z dopiskiem „inteligentne” mają to do siebie, że są niesłychanie drogie i nie we wszystkich warunkach równie skuteczne (np. dymiące silniki PPK Spike – inny “punkt rosy” w Polsce i w pustynnym Izraelu). Dodatkowo, bardzo szybko się wyczerpują – co jest nauką ze wszystkich współczesnych konfliktów zbrojnych. Po wystrzelaniu się z nowoczesności, wojsko sięga po to, co ma w zasięgu. To prawo wszelkich wojen i dotyczy także najbogatszych i najpotężniejszych krajów, w tym Stanów Zjednoczonych. Ekonomia użycia środków bojowych ma znaczenie dla każdego, a działa czołgowe mają tę zaletę, że jeżeli są odpowiednio skalibrowane i mają dobrą amunicję, to trafiają w cel.

Dalsza modernizacja posiadanego sprzętu będzie miała wówczas sens, jeżeli będzie on sprawdzony i działający pod względem mechanicznym i specjalności wojskowej, któremu jest przeznaczony. To oznacza, że zanim pomyślimy o zakupieniu dla naszych czołgów systemów obrony aktywnej, pozwalających na niszczenie nadlatujących w ich stronę pocisków. To najpierw powinny być na tyle sprawne, że będą zdolne do poruszania się i wejścia do walki oraz wyjścia z niej (co jest nie mniej ważne i doskonale wpływa na morale Żołnierzy wojsk pancernych).

Mamy stary sprzęt, który powinien współdziałać z nowoczesnym. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do jednostek pancerno-zmechanizowanych, przydzielić dobrze przemyślane pojazdy wyposażone w rakiety/drony przeciwpancerne. Czołg ma być tylko elementem, w szerokiej gamie uzbrojenia, które współdziałając – wzajemnie uzupełnia się i działa na rzecz wypracowania przewagi taktycznej na polu walki.

Bezwzględnie powinniśmy iść w kierunku ścisłego współdziałania jednostek pancerno-zmechanizowanych z artylerią rakietową i lufową, lekcja ukraińska dowodzi tego ponad wszelką wątpliwość. Lotnictwa nie mamy, więc dodatkowym problemem jest zapewnienie jednostkom Wojsk Lądowych – autonomicznej obrony przeciwlotniczej. Chodzi o to, żebyśmy mogli skutecznie bronić się przed śmigłowcami bojowymi, dronami i chociażby lotnictwem szturmowym potencjalnego przeciwnika. Samoloty w prędkości około dźwiękowej można stosunkowo prosto strącić, jeżeli dysponuje się odpowiednim sprzętem. Tylko, to wszystko musi być, musi działać i musi być zgrane od poziomu pododdziałów, do większych jednostek i tworzyć całość.

W naszych realiach budżetowych dodawanie do posiadanego i działającego w strukturach poddziałów – sprzętu, nowych użyteczności i dodatkowych jednostek uzbrojenia, wnoszących nową jakość w tym z cyfrowego pola walki. Może być sposobem, na istotne wzmocnienie posiadanego potencjału i efekt synergii, na poziomie pozwalającym na skuteczne zmierzenie się z każdym przeciwnikiem, przynajmniej w pierwszych 3 dniach konfliktu. Warto pamiętać, że plany mobilizacyjne NATO i naszych wschodnich sąsiadów zakładają zupełnie inne podejście do rzutowania wojsk, kompozycji rezerw i włączania kolejnych oddziałów do walki. Generalnie na Zachodzie, mówi się o kilku miesiącach do udzielenia wsparcia sojuszniczego (czyli nigdy). W przypadku Rosyjskich gwarancji wobec Białorusi, jest mowa o godzinach (czyli natychmiast).

Całość działań powinna skupiać się na maksymalizacji użyteczności bojowej, przy czym niesłychanie ważna jest opinia Wojskowych, zwłaszcza odpowiedzialnych za używanie tego sprzętu. Nikt nie wie lepiej od nich, czego potrzebują ich czołgi, żeby mogli lepiej walczyć i przeżyć w warunkach przewagi i dominacji potencjalnego nieprzyjaciela.

Docelowo jednak, nie da się żyć na protezach, łatach i malowaniu pancerzy oliwkową farbą przed defiladami. Musimy mieć jasny, realny i dający się sfinansować w posiadanych zdolnościach technologiczno-wytwórczych program pancerny. Na własny czołg nie ma co nawet liczyć, bo tutaj trzeba kilku lat badań i szeregu podsystemów, których nie opłaca się produkować samodzielnie w kraju. Natomiast integrując technologię i składając sprzęt z tego, co możemy wyprodukować sami (jeżdżące podwozie), możemy osiągnąć bardzo ciekawe rezultaty.

Czołgi, to bardzo skomplikowane i wbrew temu co się o nich myśli – wyjątkowo delikatne maszyny. Co prawda, to nie jest nano-technologia kosmiczna, wymaga jednak dobrej wiedzy inżynierskiej, wprawnej ręki mechanika, pracy programistycznej i sprawnych wykonawców, którzy będą w stanie wyprodukować sprawnie działającą konstrukcję pancerną. Mamy taki potencjał, mamy jeszcze dziedzictwo – wystarczy to zintegrować, połączyć i uruchomić. Właśnie w tę stronę zmierza planowana modernizacja T-72 zlecona przez Ministerstwo Obrony Narodowej i wielka chwała za to panu Mariuszowi Błaszczakowi Ministrowi Obrony Narodowej. Oczywiście może zrobić więcej, jednak to jest kwestia odpowiednich decyzji, które miejmy nadzieję będą podjęte.

Niestety wszystko w branży pancernej kosztuje, albowiem samo podtrzymanie infrastruktury remontowej jest bardzo, ale to naprawdę bardzo kosztowne. Ponieważ nasz kraj nie ma polityki przemysłowej, pozwalającej na wtórne użycie infrastruktury przemysłowej służącej na potrzeby Wojska, dla celów gospodarki narodowej. To wszystko zawsze będzie droższe i będziemy zawsze skazani na import technologii produkcyjnych, półproduktów i wyrobów finalnych (komponentów). Nawet jeżeli mielibyśmy rozwijać broń pancerną przez zakupy licencji – to trzeba tą drogą pójść, ponieważ innej drogi nie ma. Jakby ktoś nie zrozumiał Berlin nam już nie da Leopardów, bo ich nie ma…

Na modernizację sprzętu pancernego, stale należy wydatkować środki. Tak, żebyśmy mieli dostęp do najnowszych technologii, w tym przede wszystkim w zakresie rozpoznania, łączności i zdolności do przekształcenia czołgu w element sieciocentrycznego pola walki, którego jest i pozostanie bardzo ważnym komponentem. To jest w naszym zasięgu. Odpowiednie przygotowanie polityki pozyskania nowego sprzętu, przy stałym zachowaniu i ROZWIJANIU posiadanego potencjału spowoduje, że nowy sprzęt trafi do zgranych i doskonale wyćwiczonych zespołów ludzkich.

Rządzącym należy się wielki szacunek i podziękowania, za to że wreszcie udało się podjąć decyzje, które dla każdego racjonalnie myślącego polityka, powinny były zostać podjęte 20 lat temu. Jeżeli tylko planowane koszty nie będą przejedzone przez współzarządzane przez Związki Zawodowe zakłady przemysłowe, to ma to sens.

8 komentarzy

  1. Mam nadzieję że czołgi zostaną zmodernizowane, dziękuję że tak poważnie zajęliście się tematem.

  2. A CO TO WIELKI BRAT ZZA OCEANU I PRZYJACIEL PISU NIE CHCE SWOICH PRZYD…PASÓW USZCZĘSLIWIĆ ABRAMSAMI ???

  3. Racja. Należy jednak dążyć do odbudowy własnego przemysłu obronnego, odtworzenia placówek naukowo-badawczych. Jest tylko jeden problem, bo odkryciami naukowymi na polu bezpieczeństwa jesteśmy zmuszeni dzielić się z “sojusznikami”, kiedyś trafiłem na takie przepisy prawa, a to oznacza, że nie mamy suwerenności. Natomiast okazuje się, że w odwrotną stronę to nie działa i zachód nie udostępni nam swoich technologii.

    I żadnych Leopardów, nigdy więcej. Po pierwsze – wszystko co niemieckie, powinno być w Polsce z rezerwą przyjmowane. Po drugie – znany jest wypadek czołgistów na poligonie, którzy zginęli bo czołgi są, czy to amunicja były wadliwe. Przyjęliśmy złom, czy ci “przyjaciele” specjalnie nam wcisnęli taki sprzęt, aby w razie konfliktu był bezużyteczny? Po trzecie – nigdy nie uwierzę Niemcom w ich dobre intencje i krokodyle łzy jakie teraz wylewają nad szkodami jakie wyrządzili Polsce i Polakom. Przepraszają hipokryci, ale jednocześnie uznają temat reparacji za zamknięty. To dowodzi ich podwójnej moralności od zawsze w historii. Dla mnie jest to nowa V kolumna, uzależnili nas gospodarczo, za co już nie przepraszają, a przepraszając za zbrodnie tworzą jednocześnie wpływowe lobby na swoją korzyści. Mam nadzieję, że rządy PiS-u to widzą i postawią temu tamę. Won z Polski ze swoją V kolumną, nie potrzebuję przeprosin za śmierć swoich bliskich, za lata niewolniczej pracy moich bliskich u bauera. Nie potrzebuję odszkodowań i nie chcę oglądać na oczy nowej V kolumny.

    Minister Błaszczak ma rację krytykując hucpę z obchodów wybuchu wojny w Gdańsku. Szkoda tylko, że nie potrafią zaprosić Rosji do wspólnego uczczenia ofiar faszyzmu.
    Wyguglać na gazeta.pl:
    “Gdańsk zaprasza na “Marsz życia” z okazji wybuchu II wojny światowej. Błaszczak zszokowany”.
    Cyt.
    “Z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej odbędzie się szereg wydarzeń – m.in. koncert, pokazy tańca i “marsz życia”. Choć celem organizatorów ma być “pojednanie między narodami”, polityków PiS forma uczczenia rocznicy oburza. – Byłem zszokowany tą informacją – powiedział szef MON Mariusz Błaszczak.”
    (…)
    “Niefortunny fragment oburzył część polityków. – Ja też byłem zszokowany tą informacją (o programie obchodów). Niemcy dopuścili się bardzo wielu zbrodni. 6 mln obywateli polskich straciło życie podczas II Wojny Światowej – powiedział Mariusz Błaszczak w Polskim Radiu. Jak powiedział szef MON, pomysł obchodów jest “szokujący w kontekście zbrodni dokonanych przez Niemców w czasie II Wojny Światowej”. – Widać, że ci, którzy dziś rządzą Gdańskiem zaprzeczają sprawom oczywistym. To jest bardzo przykre. Jestem przekonany, że mieszkańcy Gdańska i ci, którzy cokolwiek pamiętają z lekcji historii, doskonale wiedzą, że Polacy byli ofiarą II WŚ, a katami byli Niemcy – powiedział.”

    Krytyka jest słuszna, bo program obchodów to relatywizacja zbrodni, niby w duchu miłości między narodami. Jak można dopuścić do takich obchodów z wrogiem który od 1000 lat stara się nas wszelkimi sposobami podbić i zniszczyć, a zniszczenie PRL, przejęcie i skolonizowanie gospodarki III RP jest tylko kolejnym w historii etapem zachodnich planów podbicia Słowian i Niemcy w tym uczestniczą jako państwo, bo zwykły naród niemiecki może być tego nieświadomy, jak to najczęściej bywa ze zwykłymi ludźmi.

  4. Sieciocentryczność i doskonałe rozpoznanie pola walki.

    Skoro mamy mało czołgów i to w średniej technologii – to musimy ich użyć bardzo rozsądnie, w tzw. punkt.

    To wszystko i tak nie pozwoli zatrzymać tysięcy czołgów ewentualnego najeźdźcy.

    Może go tylko osłabić i spowolnić.

    Tylko po co, skoro sojusznicy przyjdą z pomocą za miesiąc?

    Przyjdą, albo i nie.

    Miejmy nadzieję, że to oczekiwanie na ich “przyjście z pomocą” nie będzie potrzebne, bo wojny nie będzie.

    Amen w Macondo.

  5. Blog przekształca się w agendę propagandy militarystycznej. Po cholerę komu w Polsce czołgi? Czytam wczoraj w jakimś medium, że na 1000 mieszkańców Niemcy posiadają 4,5 lekarza. W Polsce natomiast tylko 2,4. Stąd dramat w służbie zdrowia i zamykanie oddziałów w szpitalach.. Niemcy praktycznie nie posiadają liczącej się armii, natomiast budują wielki rury gazowe z Rosji. Polska w tym czasie z rozkazu najbliższego sojusznika z za oceanu przygotowuje się do wojny z Rosją. Wojny znowu wygranej.

  6. Szkoda że nie zmodernizowano wszystkich t siedem dwójek do standardu pt 91 twardy

  7. Posłuchałem sobie racjonalnej dyskusji, pomiędzy panem generałem Bieńkiem, a byłym ambasadorem- J.M Nowakiem.

    Jaki miałaby interes Federacja Rosyjska w atakowaniu Europy- najlepszego partnera handlowego?
    Nie ma takiego politycznego i gospodarczego powodu.
    Jaka byłaby odpowiedź Rosji na atak konwencjonalny na jej terytorium?
    Najnowsza doktryna zezwala na użycie broni atomowej na poziomie TAKTYCZNYM…..
    Co może ostudzic zapały co do nowego drang nacht osten…..

    Przypomniała mi się ciekawa opowieść Suworowa, o pomyśle osłonięcia bombowców strategicznych przed wpływem promieniowania.
    Opracowywano specjalne farby, powłoki, materiały, stworzono specjalne technika i wydziały, miliardy zainwestowano w produkcję.

    I nagle, w trakcie jakiegos sympozjum, na podest wskoczył student.
    I za pomoca kilku równań udowodnił, że żadna powłoka nie jest w stanie uchronic bombowca przed falą uderzeniową i termiczną…..

    To samo w naszym przypadku.
    Tysiące czołgów nie uchronią przed kilkoma rakietami.

    Należy rozwijać myśl techniczną, zdolności produkcyjne, kwalifikacje pracowników.
    Niekoniecznie dla wizytowania Kresów…..

  8. Wszystko co robi obecny rzad jest dobre dla Polski. Nikt tyle nie zrobił i to przez 4 lata co oni. Dla wojska również. I żadne kłamstwa tu nie pomogą!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.