Społeczeństwo

Młodzi mają niższą świadomość ekologiczną niż starsze pokolenia

43% Polaków negatywnie ocenia działania polskiego rządu w zakresie ochrony środowiska i zapobiegania niekorzystnym zmianom klimatycznym, podejmowane w ciągu ostatnich 4 lat, a pozytywnie postrzega je 31% badanych. Najmniej krytyczni są najmłodsi w wieku 18-24 lata. Większość badanych (84%) deklaruje, że segreguje śmieci, ale najmniej takich osób jest w najmłodszej grupie wiekowej (67%). Również w tej grupie jest najmniej osób uważających, że spalanie plastikowych butelek i foliowych torebek w domowych piecach jest szkodliwe dla środowiska (70%) – tak wynika z badania przeprowadzonego dla serwisu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.

Opinie negatywne (43%) przeważają nad pozytywnymi (31%), jeśli chodzi o ocenę działań polskiego rządu, podejmowanych w zakresie ochrony środowiska i zapobiegania niekorzystnym zmianom klimatycznym w ciągu ostatnich 4 lat. 26% badanych nie jest w stanie się określić. Zdecydowana większość wyborców Koalicji Obywatelskiej (80%) i Lewicy (77%) działania rządu w tym zakresie ocenia negatywnie, podczas gdy wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości przeważają oceny pozytywne (60%).

Najgorzej działania rządu oceniają osoby w wieku 55 lat i więcej (55%). Co ciekawe, wśród osób z grupy wiekowej 18-24 lata oceny pozytywne (39%) przeważają nad negatywnymi (35%).

Większość dorosłych Polaków (84%) deklaruje, że segreguje śmieci: 39% robi to zawsze bardzo starannie i dokładnie, a 45% na ogół stara się je segregować w miarę możliwości. 7% badanych rzadko przykłada się do segregowania śmieci, 3% unika segregowania śmieci, jeśli nie musi, a 6% nie segreguje ich wcale. Najwięcej osób deklarujących, że zawsze lub na ogół segreguje śmieci jest w elektoracie Koalicji Obywatelskiej (94%). Wśród wyborców PiS i Lewicy odsetek osób segregujących śmieci jest na podobnym poziomie (88% vs. 89%).

Analiza odpowiedzi według grup wiekowych pokazuje, że najwięcej osób, które segregują śmieci jest wśród osób w wieku 45-54 lata (92%) oraz 55 lat i więcej (91%). Z kolei zdecydowanie najmniej jest ich w najmłodszej grupie wiekowej 18-24 lata (67%). I w tej grupie jest aż 33% osób, które śmieci nie segregują.

Zdecydowana większość Polaków (80%) uważa, że spalanie plastikowych butelek i foliowych opakowań w domowych piecach grzewczych jest bardzo szkodliwe dla środowiska. 6% uważa, że to jest mało szkodliwe, a 5% – że nie jest szkodliwe. Prawie co dziesiąta osoba (9%) nie ma na ten temat zdania. Świadomość dotycząca szkodliwości takich działań jest najwyższa wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (95%). Wśród elektoratu Prawa i Sprawiedliwości oraz Lewicy jest  praktycznie na  takim samym poziomie (85% vs. 84%).

Odpowiedzi na to pytanie pokazują również, że młodzi z grupy wiekowej 18-24 lata wykazują się najmniejszą świadomością dotyczącą szkodliwości spalania plastiku i folii w domowych piecach. Taką świadomość ma 70% osób z tej grupy, czyli najmniej ze wszystkich innych grup wiekowych. Największa świadomość jest natomiast wśród osób w wieku 45-54 lata oraz 55 lat i więcej (po 85%).

„Badanie pokazuje, że  młodzi w wieku 18-24 są mniej świadomi ekologicznie i mniej  proekologiczni w swoich działaniach niż osoby starsze od nich. A przecież to niewiele młodsza od badanych szkolna młodzież zainicjowała protesty klimatyczne i dyskusję na temat ochrony środowiska. Ważne jest zatem, aby edukacja ekologiczna była obecna w szkołach i kładła jak największy nacisk na działania praktyczne. Postawienie „like” w social media pod eko-akcjami to jednak nie to samo, co wrzucenie śmieci do odpowiedniego pojemnika” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl.

Nota metodologiczna: Badanie przeprowadzone dla serwisu ciekaweliczby.pl na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna. Próba ogólnopolska losowo-kwotowa N=1028 osób w wieku od 18 lat wzwyż. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji: 15 – 19 listopada 2019 roku. Metoda CAWI.

Ciekaweliczby.pl to autorski projekt edukacyjny przybliżający opinii publicznej warte poznania fakty oparte o konkretne dane liczbowe. Ideą jest prezentowanie danych tak, by każdy mógł łatwo wyciągnąć z nich obiektywne wnioski i krytycznie spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. To cenna umiejętność w dobie post-prawdy, gdy granice między faktem i opinią, prawdą i fałszem, informacją i dezinformacją coraz bardziej się zacierają. Więcej na  www.ciekaweliczby.pl oraz na Facebooku

Ariadna to ogólnopolski panel badawczy audytowany przez Organizację Firm Badania Opinii Rynku (OFBOR). Więcej na www.panelariadna.pl

1_ciekaweliczby.pl
2_ciekaweliczby.pl.png
c_ciekaweliczby.pl
4_ciekaweliczby.pl
5_ciekaweliczby.pl
6_ciekaweliczby.pl

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu i grafik zastrzeżone dla ciekaweliczby.pl, wyłączenie licencji CC 3.0.

36 komentarzy

  1. Śmieci należy segregować.

  2. Edmund Jaśkowiak

    Szczerze mówiąc to mam w d. ekologię. Chce mieć tani prąd. Chińczycy i Ukraińcy przejmują naszą produkcję przez głupotę debili z Unii. Skończmy z tymi idiotyzmami.

  3. Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

    Mam kilka rad:
    a) w smogową panikę nie wierzyć, więcej wdychacie moi drodzy kurzu jak smogu, nawet w trakcie samego odkurzania mieszkania
    b) nie likwidować pieców kaflowych i proszę tę radę traktować jako podstawowy czynnik, który poprawi Wasze powietrze w miastach,
    c) naciskać na budowę ciepłowni przyosiedlowych dla wszystkich (niech już będzie i to, jeśli nie można elektrociepłowni),
    d) palić w piecu śmieciami z pewnymi warunkami, które opisałem poniżej (na rozpałkę jak najbardziej, nawet plastikiem), śmieci mają niską wartość energetyczną, nikt ich poważnie nie traktuje, bo trzeba by stale przy piecu stać i dokładać, a żaden normalny palacz stać nie zamierza,
    e) auta elektryczne cholernie szkodzą środowisku
    f) kochać węgiel i ropę. To nasze dobra narodowe. Uwierzcie drodzy państwo, że inne mądre kraje nie dałyby sobie wmówić żadnej propagandy antywęglowej. USA i wiele innych krajów kochają przecież ropę,
    g) naciskać władze na otworzenie punktów odbioru makulatury,
    h) naciskać władzę na obowiązek odbierania KAŻDEGO opakowania szklanego i plastikowego
    i) najlepiej zakazać plastikowych butelek,
    j) z technicznego i ekologicznego punktu widzenia można plastikami palić i traktować je jako proces rozpalania, ale dotyczy to tylko poliolefin:

    polietylen, (tj. większość folii i rury kanalizacyjne na przykład)
    polipropylen, (to na przykład linki/sznurki żyłkowe na pranie
    polibutylen (w tym zakresie mieści się np rura do ogrzewania centralnego)

    Natomiast tych plastików i innych trzeba po prostu unikać:
    opony, dętki i wszelkiego rodzaju gumy.
    butelki PET,
    Polistyren (z polistyrenu produkuje się m.in. szczoteczki do zębów, sztuczną biżuterię, elementy zabawek i przede wszystkim styropian),
    zwłaszcza styropian, nie spala się cały, a w niebo ulotni się STYREN (C8H8) – odpowiedzialny za choróbska w układzie nerwowym, wchłania sie przez nasze ciało, jest śmierdzący, dym żółty i paskudny, ponadto grozi nam marskość wątroby i inne choroby.

    Na koniec dodam, że wg mnie medialna nagonka na wegiel jest sterowana z Białego Domu. Mamy zużywać gazu coraz więcej i więcej, zwłaszcza, że kończą nam się kontrakty na gaz rosyjski.

    Najważniejsza jednak rzecz. Błędem ogólnoświatowym i najpoważniejszym jest także wg mnie zbytnie skupianie się na biodegradowalności opakowań plastikowych. Nikt natomiast nie skupia się na energii jaka jest potrzebna do wytworzenia opakowania:

    – marnej jakości
    – i/lub jednorazowych

    Nikt także nie skupia się na tym, ile energii trzeba na UTYLIZACJĘ, no bo… co z tego, że jednorazowe naczynia z wykorzystaniem otrębów pszennych rozłożą się po 30 dniach, skoro aby je sprasować musimy spalić wiadro węgla??? Chodzi raczej o NIEUŻYWANIE jednorazówek. Co złego było w porcelanie??? Ano nic.

  4. @Inicjator
    “śmieci”
    Oczywiście że należy i należy też samorządy rozliczać z tego że dalej tak segregacja będzie czemuś służyła a nie po “wywiezieniu z miasta” ląduje wszystko na tym samym wysypisku. Obró wtórny jest na poziomie bardzie niż marnym. Obecna “segregacja” przez obywateli to tylko wytrych aby sięgnąć do ich portfeli.

    Same “ciekawe liczby” są tak “że wyglądają” na “koszerne” “haluny” mające znamiona politykowania na obiedzie “u cioci na imieninach”. Nie istniej =e metoda badawcza więc to nawet nie jest badanie a akwizycja danych pod marketingowy cel. Teza o tym że niby to młodzi są mniej świadomi również jest nie do obronienia. Ludzie są “smartonowo” głupi. Przecież młodzi o “odejściu od węgla” bredzą bo usłyszeli to od “dorosłych”.
    To ja mam takie elementarne pytanie “z podstawki”: Z czego (i jak) powstaje stal? Albo jak się pozyskuje większość metali. Energetyka wiatrowa czy słoneczna, wodna nie opiera się na rzeczach wystruganych z kijków znalezionych w lesie. Ekologia powinna iść równolegle w parze z rozwojem technologi a nie w poprzek niej. Tak jak technologia nie powinna być w porzek choć czasami nie da się wprost tego zrobić ale możliwe jest to w procesie wtórnym. Tymczasem “zaplanowana” nieprzydatność króluje. Hałdy śmieci jak rosły tak rosną coraz szybciej a remedium ma być “bez węgla” i “segregacja”.
    Może od razu zapomnijmy o Medycynie (tej prawdziwej – nie piszę o BigPharmie), Nauce, Inżynierii, Technologiach, stali, elektronice, wróćmy do jaskiń, jedzmy z kamienia, głównie “wege” (8 milardów ludzi zeżarła by wszystko co zielone w niespełna rok nie jedzą “mięsa”) , żyjmy góra 40 lat i niech 90 procent dzieci nie dożywa biologicznej dorosłości (mentalnej wcale).
    Świadomość ekologiczna to nie bzdury współcześnie lansowane tylko Nauka, wiedza i świadomość że mamy tylko jedną planetę (taką małą, podobno “niebieską”) i NIE MA możliwości skolonizować innych przez najbliższe tysiąc lat, a mają wiedzę o posiadanych na planecie i w jej okolicach zasobach, NIE ZDARZY SIĘ TO NIGDY!
    O całą planetę musimy dbać. Jak gdzieś ją rozkopiemy bo coś jest nam potrzebne to musimy później to miejsce przywrócić do równowagi. Jak żremy mięso to musimy dbać o to by to mięso miało również szanse na własny rozwój (z “wege” podobnie).
    A jak już wojujemy między sobą bo niestety głupota w rachunku ilościowym zwykle wygrywa z kryterium jakościowym, to może warto odbudować później relacje a nie trwać w wyniszczającym gnębieniu pokonanego.
    Ja nie wiem po co te niby “badania” wpuszczacie. To są jakieś bzdury wyssane z palca prze ludzi żerujących na głupocie. Chyba że robicie to dla komentarzy no to jestem w stanie zrozumieć.
    Klucz jest w Nauce i edukacji (kiedyś napisałem o tym przy jakimś innym artykule). Tej PRAWDZIWEJ. Nie ideolo cybyr pitu pitu socjo papce dla inteligentnych inaczej. Z tzw ekologią jest identycznie. Podstawą musi być Nauka, Inżynieria, Technologie a nie ideologiczne bajki dla potłuczonych i mity humani(hili)stów.

    • Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

      stal powstaje z wiatraka 🙂 Inaczej rzecz ujmując dmuchający z prędkością 15 km/h pierd poprzez łopaty wiatraka jego trzpieniem schodzi w dół i tam wytwarza 1500 stopni C na swój własny trzpień.

      Trochę to prawda, że młodzi ludzie wierzą w mity

  5. Jakiekolwiek wysiłki proekologiczne w jednym mieście lub kraju nie mają sensu, jeżeli świat lub poszczególne kontynenty, z USA i Chinami nie podejmą w tym kierunku zdecydowanych kroków. W USA żyje około 5 procent światowej populacji i zużywają ponad 30 procent światowej energii. Dziś świat wydaje na zbrojenie ponad 2,5 biliona dolarów, z tego kroplę na ochronę zdrowia i ekologię. Do tego prowadzi rabunkową gospodarkę wobec zasobów ziemi i źródeł energii. Po nas choćby potop! I nie ma na to mocnych. Wręcz przeciwnie, to tak jak na Titanicu, statek tonie a orkiestra gra dalej. W w wielu krajach lub miastach czynią pozorowane wysiłki, bezskuteczne. W Krakowie krzyczą o usuniętych “kopciuchach” i kominkach,a smog jak wisiał nad miastem tak wisi, jak ludzie się truli, tak dalej trują. Nikt natomiast nie zdaje sobie sprawy, że jeden stary i nowy także Diesel wydziela tyle trucizn ile 100 kopciuchów. Niewiele mniej trują silniki benzynowe. Corocznie do Polski sprowadza się około miliona starych gruchotów z Niemiec i innych krajów. A system dróg w mieście pozostaje praktycznie bez zmian, jeszcze z czasów dorożek konnych. Kraków jako miasto jest praktycznie zablokowany i staje w korkach, nakręcając przy okazji wzrost PKB. Budują wielkie hale widowiskowe, stadiony i kościoły. Na drogi i komunikację miejską brak środków i pomysłów. Zbudowana obwodnica autostradowa służy bardziej komunikacji i transportowi towarów między Niemcami i Ukrainą niż miastu. Po to zresztą była budowana. Niepołowienia miejska spala rocznie pół miliona ton najgorszego węgla, a pozorantom ekologicznym przeszkadzało kilkaset kominków, przysparzającym starym ludziom kilka chwil lepszego nastroju. Ale orkiestra gra dalej.

  6. W kulturze głupoty tak już jest, że młodzież jest oderwana od rzeczywistości i myśli tylko w kategoriach nihilistycznych, jak tu sobie uprzyjemnić dzień na grach, filmach i pierdołach internetowych. W Polsce Ludowej dziecko więcej uczyło się od rodziców wartości i stylu życia, także dbania o środowisko, “bo nic nie mogło się zmarnować”, stąd obrót materiałami wtórnymi, skupy butelek, itd. Brak plastiku na większą skalę powodował, że środowisko było stosunkowo czyste, aczkolwiek bywały rejony o niskiej kulturze społecznej, że zaśmiecone były rowy przydrożne i miejsca publiczne. U mnie na wsi, dbano o wszystko, aby było czysto w obejściach i nie było zaśmiecone, bo nie wypadało żyć jak patologia. Sam system był oszczędny więc nie było wtedy takich hałd śmieci na wysypiskach. Było to życie bardziej zgodne z naturą niż obecnie.
    Po 90-tym roku poczucie wstydu zanikło, a system kapitalistyczny zaczął marnować zasoby i mamy potężne wysypiska śmieci oraz zatrucie środowiska.

    • “Sam system był oszczędny więc nie było wtedy takich hałd śmieci na wysypiskach.”
      Wiem jak było. Były, były – jeno ukryte w pobliskich lasach na obrzeżach wsi i miast. Miecławie, albo fantazjujesz(idealizujesz), albo (już) kłopoty z pamięcią.

      • Przeca napisałem, że były rejony o niskiej kulturze społecznej i tam faktycznie śmieci walały się po lasach. W mojej gminie jak zasięgnąłem pamięcią było wysypisko śmieci na które każdy mieszkaniec mógł wywieźć śmieci, ale przez całe 20 lat jak pamiętam (lata 70-90), było to jedno wyrobisko po starej żwirowni i nie zostało zapełnione. Po 1990 roku w 5 lat zapełniono go plastikiem i innym badziewiem. I trzeba było szukać następnego, które też szybko zostało zapełnione. Czyli to czego nie dało się zrobić w 20 lat w PRL-u, zrobiono w 5 lat III RP.
        A było też złomowisko na którym płacono za złom.

      • DO KRZYK 58 !!!
        Do dziś obiektywna prawda o warunkach wejścia Polski do UE nie jest znana społeczeństwu polskiemu, gdyż nie może w pełni przebić się w mediach. Dotychczas nie sporządzono bilansu kosztów naszego członkostwa w UE za lata 2004 i 2005, nie wspominając już o braku bilansu kosztów w tzw. okresie stowarzyszeniowym z UE. Tę tragiczną prawdę o wejściu Polski do UE odczuwa już nasza gospodarka, a w konsekwencji także 85 proc. polskich rodzin.
        Podane poniżej niektóre ustalenia z traktatu akcesyjnego logicznie wkomponowują się w strategię niszczenia Polski, którą zgotowały nam ekipy liberałów i postkomunistów w ciągu ostatnich szesnastu lat tzw. transformacji ustrojowej.
        Społeczeństwo polskie powinno się dowiedzieć, że w ramach traktatu akcesyjnego ustalono, iż:
        —2. Polska została zobowiązana do przerobu śmieci z państw UE (dawnej „15”). Podano daty i określono zdolności produkcyjne, które musimy osiągnąć pod groźbą kar finansowych.
        —3. Polska musi się podjąć magazynowania odpadów radioaktywnych z elektrowni jądrowych z państw UE.
        ŹRÓDŁO: Nie zapomnijmy o genialnym ekonomiście, Balcerowiczu!!!

    • Nie uważam, że uprzyjemnianie sobie życia w wolnych chwilach było nihilizmem. Sam też lubię pograć w gry, czasami nawet za dużo, ale już nic nie poradzę, że jestem z pokolenia, które jako pierwsze zaczęło grać. Cóż, w twoich czasach nie było takich gadżetów, więc życie siłą rzeczy wyglądało inaczej. Niemniej ówczesny wschodni blok też pod koniec zaczął rozwijać technologie gier, a w tę grę https://3.allegroimg.com/original/0ccd07/efbd5ede46e59c98382031a8b7b3 gram do dzisiaj (nie gniotsa, nie łamiotsa – jeszcze działa!!!) .

      Obecne pokolenie jest pierwszym w dziejach ludzkości, które ma dostęp do tego typu technologii od wczesnego dzieciństwa, a winą za to, że rzecz wymknęła się spod kontroli raczej obarczyć należy leniwych rodziców, którzy wolą dać dziecku tablet, żeby nie przeszkadzało, zamiast pokazać jakieś ciekawsze alternatywy spędzania wolnego czasu. Najwidoczniej jednak sami ich nie mają, co skazuje dzieciaki na “cyfrową niewolę”.

      Drugim czynnikiem jest napędzane przez społeczeństwo szaleństwo zaistnienia w i dostosowania się do grupy, które zawsze prowadziło, zwłaszcza tak bardzo podatne dzieci, do robienia różnych dziwnych rzeczy. Cóż, kiedyś zbierało się kapsle, później naklejki z Jurassic Parc, a później zbierali Pokemony, dziś Pokemony zbierają przez telefon, a to tylko dlatego, że istnieje taka technologia! Mody się zmieniają, a ludzie podatni na działania grup i chcący się im przypodobać zawsze będą lecieć do chłamu, jak muchy do g…a.

      Cóż, sama technologia nie jest negatywna sama w sobie i jej demonizowanie tylko dlatego, że istnieje jest bez sensu, ale może być użyta i bywa, że jest używana w różnych, negatywnych celach, jak dawniej dynamit miał przecież służyć tylko celom cywilnych (a technologia komputerowa wywodzi się już z programów wojskowych, a więc rzeczy działają czasem i w drugą stronę).

      W sumie ja bym nawet tego pokolenia tak na straty nie spisywał, niech się wyszaleje, a można znaleźć i dobre strony tego szaleństwa – odetną się od porażek “starych”i ich starych konfliktów to może po seriach prób i błędów coś się zacznie ruszać w kształtowaniu samoświadomości. Pozwólmy wreszcie ludziom popełniać błędy i uczyć się na nich, bo dopóki będziemy usilnie chronić ich przed tym, będziemy czynić z nich jeszcze bardziej upośledzone istoty. Jak to radził chiński mędrzec taoistyczny Lao Zi: “Pozwólmy na społeczny harmider a uduchowienie samo wzrośnie.”

      • Oczywiście nie można winić dzieci za to, że wybierają łatwiejsze i przyjemniejsze sposoby spędzania czasu, bo to rodzice ponoszą winę za wychowanie. Problem w tym, że rodzice w kulturze głupoty mają niewielki wpływ na wychowanie dzieci, bo sami też jej ulegają. Poza tym dowiedziono naukowo, że dzieci bardziej czerpią wartości ze środowiska niż od najbliższej rodziny w dzisiejszych czasach, bo z rodzicami spędzają niewiele czasu. Dlatego dzieci jeszcze w XIX wieku odbierały od rodziców lepsze wychowanie, bo z nimi spędzały większość czasu, a nie na przyjemnościach tylko razem z nimi pracując. Efekty braku wychowania dziś widać gołym okiem po rozbiciu integralności rodzin – rozwody i brak opieki nad starszymi, którzy zapełniają domy starców, zwłaszcza widać to na zachodzie. To prowadzi do upadku społeczeństwa, a z rzeszy indywidualnych jednostek nie powstanie żaden naród, to będzie tylko masa konsumentów niewolników, bezideowa, szara, nijaka. Poddana klasie wyższej kapitalistycznej, która dba o to, aby jej dzieci nie spędzały czasu na pierdołach tylko się kształciły w zarządzaniu zasobami świata i szarą nijaką masą zniewolonych konsumentów.

        Ja stwierdzam tylko fakty jakie są, a z autopsji zawodowej wiem jak obniżył się poziom umiejętności młodzieży. Na podstawie wiedzy psychologicznej o działaniu pamięci, mózgu, kształtowania się charakteru i osobowości w oparciu o czynniki środowiskowe mam obawy, że to pokolenie nie zmądrzeje. Oczywiście najbardziej inteligentne jednostki wyjdą z tego, czego jesteś sam dowodem, ale inni pozostaną na poziomie zdziecinnienia. Eksperci przewidują, że w XXI wieku czeka nas wiek totalnej głupoty i totalitaryzmów.

        Popieram taki rozwój człowieczeństwa:
        “Człowiek powinien skupić swoje wysiłki na wypełnianiu roli społecznej jaka mu przypadła, na rozwoju moralnym i działaniu ku pożytkowi innych” – Konfucjusz.

      • Przykład takiej opinii:
        „Żyjemy w dyktaturze głupców. Im mniej ma ktoś wiedzy i kompetencji, tym większe ma przekonanie do swych racji. Głupcy mówią bardzo głośno, tak głośno, że inni – chcą czy nie – muszą ich usłyszeć. Choć uważają się za fachowców, w gruncie rzeczy są aroganckimi ignorantami. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że epoka głupoty dopiero nadciąga”. – Krzysztof Varga, pisarz, publicysta. Źródło: Fakty i Mity nr 43/2019, s. 4.

        • Trudno się z Vargą nie zgodzić. Oczywiście poziom ludzkości zdecydowanie się obniżył, chociaż moim zdaniem tutaj odgrywa znaczną rolę czynnik demograficzny – ludzi rodzi się za dużo, a najczęściej rozmnaża się najbardziej patologiczna część biedoty upatrując w wielkiej liczbie dzieci sposób na zapewnienie sobie “dostatniego” życia na starość, nie rozumiejąca, że płodząc potomstwo na lewo i prawo siłą rzeczy skazuje je na życie w biedzie, bo nie bierze pod uwagę tego, że pracy niekoniecznie przybywa wraz ze wzrostem zaludnienia. W takim wypadku jakość ludzi musi się obniżać, ponieważ tacy rodzice sami nie są w stanie nic szczególnego wnieść do życia swoich dzieci. Mamy XXI wiek a niektóre aglomeracje miejskie rozrosły się do takiego poziomu, że niektóre państwa nie liczą takiej liczby ludzi!!! Jak więc jakakolwiek gospodarka ma nadążać, szczególnie w czasach gdy korporacjonizm praktycznie przejmuje całe sektory nie dając szansy na rozwój mniejszych przedsiębiorstw?

          W świecie zwierząt odnotowano taki mechanizm, że gdy w okolicy brak wody i środków do przeżycia gatunku, zwierzęta przestają się rozmnażać, a człowiek głupi postępuje dokładnie na odwrót, a potem płacze, że biedny. Niestety politycy potem bezlitośnie to wykorzystują, a taka biedota staje się podatna manipulacje i na skrajne hasła zarówno z prawej jak i z lewej strony, co prowadzi tylko do narastania konfliktów.

          Piszesz:
          “Popieram taki rozwój człowieczeństwa:
          “Człowiek powinien skupić swoje wysiłki na wypełnianiu roli społecznej jaka mu przypadła, na rozwoju moralnym i działaniu ku pożytkowi innych” – Konfucjusz.”

          Ja uważam, że czas najwyższy przestać poświęcać jednostkę na ołtarzu społecznego szaleństwa. Społeczeństwo zbudowane na dominacji nad jednostką to model niewolnictwa, któremu tak naprawdę się ciągle sprzeciwiasz, ale zaślepienie pozorną potęgą zbiorowości nie pozwala ci zobaczyć, że to właśnie dominacja społeczeństwa nad jednostką jest przyczyną istnienia wszelkich rodzajów systemów niewolnictwa i wyzysku, a – paradoksalnie – to samo społeczeństwo tłumiące jednostkę jest bardzo podatne na manipulacje ze strony co bardziej sprytnych jednostek, co potem przeradza się różne dyktatury i stąd mamy potem Napoleonów, Hitlerów, Stalinów czy to, co obecnie dzieje się w Polsce.

          Uważam, że tylko wolne, świadome i biorące odpowiedzialność za siebie i samodzielnie kształtujące swoje życie jednostki mogą stworzyć naprawdę wolne wspólnoty (ale nie społeczeństwo, to jest produkt niewolniczych systemów), ale obecnie jest to oczywiście niemożliwe, dopóki ludzie wolą oddać swoje życie w ręce polityków czy kapłanów religii wszelakich, żeby oni organizowali wszystko za nich i mówili im jak mają żyć. Lider wszystko zorganizuje, powie, a jak popełni błąd to przecież nie nasza wina, tylko jego. Ewentualnie to mogą być przecież niezbadane przez maluczkich wyroki wszechogarniającego, wszechmądrego i wszechmiłosiernego Boga. Takiego Boga właśnie chciał uśmiercić Nitsche – takiego, na którego zwalamy barki zrzucamy odpowiedzialność za nasze życie, abyśmy już bez niego mogli samodzielnie decydować o naszym życiu. Ja bym jeszcze zabił tego diabła, na którego zrzucamy odpowiedzialność za nasze porażki, a czego Nitsche, w swoim zaślepieniu niechęcią do chrześcijaństwa, nie zauważył.

          • Piszesz:
            “Uważam, że tylko wolne, świadome i biorące odpowiedzialność za siebie i samodzielnie kształtujące swoje życie jednostki mogą stworzyć naprawdę wolne wspólnoty (ale nie społeczeństwo, to jest produkt niewolniczych systemów), ale obecnie jest to oczywiście niemożliwe, dopóki ludzie wolą oddać swoje życie w ręce polityków czy kapłanów religii wszelakich, żeby oni organizowali wszystko za nich i mówili im jak mają żyć.”

            Po części się zgadzam z powyższym, ale człowiek jest istotą społeczna i nie przetrwa samodzielnie w warunkach naturalnych, nie wytworzy kultury. Owszem odrobina indywidualizmu nie zaszkodzi, ale nie ze szkodą dla społeczeństwa, czy wspólnoty lokalnej na którą kładziesz nacisk. To obecny rozwój cywilizacji technicznej umożliwił rozwój indywidualizmu wypaczonego, czeli egoizmu i hedonizmu, bo organizacja państwa bez względu na system umożliwia takim przeżycie. Na Syberii sam byś nie przetrwał bez lokalnej społeczności na dłuższą metę. Tak to działa wszędzie. Nawet nie wiesz, jak filozofia wolności i indywidualizmu jest wykorzystywana przez oligarchię światową do zarządzania zasobami ludzkimi tworząc na tej podbudowie niewolników-prekariuszy. Tak filozofia “każdy sobie rzepkę skrobie” świetnie zostało wykorzystane aktualnie przez liberalizm kapitalistyczny, aby rozwalić struktury skonsolidowanych społeczeństw i zamienić ludzi w posłuszną tanią siłę roboczą. Po kolei kroi się grupy społeczne nic nie dając w zamian i nikt się nie buntuje. W Polsce na pierwszy ogień poszli ludzie z PGR-ów, nikt się za nimi nie wstawił w imię wolności i gospodarki wolnorynkowej na bazie indywidualizmu. Przykłady można by mnożyć.

            A co do Nietzsche.
            Przykładowo w “Antychryście” Nietzsche argumentuje, że człowieka powinno się traktować nie inaczej niż jak maszynę. Nawet jeśli doda się pewien ogólny chaos (przypadkowość) do tego obrazu, nic to nie zmienia. Przypadek jest niewinny. Tak więc nie mamy wolnej woli, jesteśmy produktem społeczeństwa i jego kultury oraz biologiczno-genetycznych systemów operacyjnych. Reszta marzeń o idealnym społeczeństwie to utopia. Dlatego takie “biologiczne maszyny” są łatwe do manipulacji, im mniej rozwinięte umysły, im bardziej uwarunkowane religijnie, tym bardziej podatne na socjotechniczne sztuczki. Indywidualizm miernych intelektualnie jednostek jest zabójczy dla społeczeństwa, także lokalnych grup.

          • Nie twierdzę, że człowiek musi żyć totalnie samodzielnie, ale krytykuję i będę krytykować obecną strukturę społeczną, która podporządkowuje jednostkę społeczeństwu, ponieważ to właśnie taka struktura społeczna, wynaleziona chyba jeszcze 12 tys. lat p.n.e. (zobacz to w google: Göbekli Tepe prawdziwa kolebka cywilizacji) jest przyczyną wszystkich nieszczęść. Niestety człowiek za bardzo już się do tego przyzwyczaił.

            Dla mnie jakiekolwiek społeczeństwo to zbiór jednostek, a nie grupa złożona z jednostek i dlatego można je dzielić dowolnie i manipulować nim na wszelkie możliwe sposoby. To właśnie w społeczeństwie może istnieć niewolnictwo i inne tego typu rzeczy jak religie, ideologie i inne spaczone doktryny, wojny, rywalizacja itd. Tylko jednostka świadoma swojej własnej indywidualności jest niepodzielna i niepodatna na manipulacje, natomiast za każdym razem, gdy identyfikuje się z jakąś grupą, oddaje ona się w niewolę czemuś zewnętrznemu i skazuje na manipulacje.

            Jestem więc za rozwijaniem indywidualnej samoświadomości jednostek, która wyrwie jednostki z ideologicznego zaślepienia i rozwali wszystkie dotychczasowe struktury społeczne – państwowe, religijne, narodowe, ekonomiczne czy ideologiczne, ale nie będę zostawiał wzoru, jaki ma budować przyszły człowiek – sam będzie musiał znaleźć sobie sposób, na stworzenie nowych wspólnot, które unikną powstawania sytuacji, w których jedna grupa osób rywalizuje z drugą o jakieś pierdoły, ponieważ zapewne nie będzie mi dane wprowadzać takich pomysłów w życie, a zostawianie innym wzoru kończy się zazwyczaj tragicznie – przykłady nauk Jezusa, Mahometa to chyba najlepsze przykłady, a i uczniowie Marksa też bodajże ostatecznie stworzyli reżim większy niż ten, który chcieli obalić, gdy do głosu doszła osobista rywalizacja o pozycję w porewolucyjnym stadzie.

            Jedynym chyba bezpiecznym przesłaniem jakie mógłby zostawić ludziom na przyszłość jest takie – każde życie jest samo w sobie uniwersalne i nikt nie powinien za to życie decydować co ma z nim robić, tylko ono samo może uczynić je szczęśliwym, nie zrobi tego za nie żadne społeczeństwo, naród, religia, ideologia czy inna doktryna. Tylko jednostka może uczynić siebie samą szczęśliwą. I to właśnie kryterium powinna być najważniejsze – osobiste szczęście. Szczęśliwe jednostki będą mogły zbudować coś pozytywnego, a nie rozkrzyczane, nerwowe i smutne tłumy, które są gotowe rozszarpać inne tłumy lub jednostkę w imię cudzych poglądów, zresztą same manipulowane przez co ambitniejsze jednostki spośród siebie.

          • @Xun Zi 28 listopada 2019 at 07:50

            Też mi odpowiada taki paradygmat indywidualności i doskonalenia osobowości, a także życia ludzkich wspólnot na świecie. Tyle tylko, że to jest niemożliwe, czego dowodzą badania naukowe. Człowiek to sam w sobie unikatowe indywiduum, które gdy wgrasz mu dobre programy to może je przyjąć lub odrzucić epigenetycznie i nie mamy na to wpływu, chyba że kiedyś naukowcy opracują metody ingerencji w nasz genom i będą modyfikować nasz rozwój tylko w jednym pożądanym kierunku, a i to wątpię czy im się uda.

            Taka jest smutna prawda i od Konfucjusza nic się nie zmieniło. Tylko najbardziej inteligentne jednostki mogą osiągnąć pewien stan “wyzwolenia” od wpływów społecznych, ale czy to będzie ogólnie dobre dla tych jednostek i społeczeństwa to też wielka niewiadoma.
            “W dawnych czasach ludzie uczyli się, by doskonalić siebie. Teraz uczą się po to, by wywierać wrażenie na innych” – Konfucjusz.

          • Dojrzały (były 50-parolatek)

            Z tego względu, że tylko pod tą wypowiedzią istnieje możliwość napisania, wypowiem się tutaj. Odnoszę to jednak do całej dyskusji Kolegów…

            W pierwszym rzędzie powiem, że w pełni zgadzam się z poglądami Kolegi Miecława.
            Poglądy Kolegi Xun Zi, może są doniosłe i wspaniałe, ale, (zresztą, jak już nadmienił o tym Miecław), w praktyce, nie do zrealizowania w żadmym społeczeństwie, czy jakimś innym społecznym zbiorowisku…

            Kolega Xun Zi w swoich rozważaniach nie bierze jednej, małej, ale bardzo istotnej rzeczy pod uwagę…
            – poziomu (możliwego!) intelektualnego jednostki/ek !

            Chyba już jakoś tak w połowie lat 80-ych ub.w. czytałem wyniki badań statystycznych dotyczących potencjalnych możliwości intelektualnych ówczesnego (młodego) pokolenia. Już nie pamiętam dokładnie, jakiego przedziału wiekowego się to tyczyło, ale na pewno chodziło o moje pokolenie (rok u. 1959). Także źródeł nie jestem już w stanie podać, ale myślę, że materiały źródłowe na pewno można gdzieś odnaleźć.
            Co prawda, badania przeprowadzano w krajach ówczesnych społeczeństw tzw. Bloku Wschodniego, ale raczej “poziom intelektualny” badanych jednostek w niczym nie odbiegał od pozostałej cz. świata.
            Z osobistych obserwacji śmiem twierdzić, że poziomem przewyższaliśmy nawet Zachód (wykształcenie bardziej “wszechstronne”).

            Wracając do meritum, proszę sobie wyobrazić, że z badań wynikało, iż ponad 60% populacji intelektualnie NIE JEST W STANIE OSIąGNąć śREDNIEGO WYKSZTAŁCENIA.
            Miernikiem, a zarazem pułapem był poziom wiedzy potrzebnej do zrobienia “matury” (wówczas “egzamin dojrzałości”)

            Nie sądzę, by w przeciągu tych 30 lat coś się zmieniło z RZECZYWISTYMI możliwościami intelektualnym nowych pokoleń. To, że odsetek młodych z “maturą” obecnie wynosi prawie 100% nie jest wynikiem “zmądrzenia” społeczeństw, tylko wynikiem drastycznego obniżenia poziomu wiedzy !

            A dlaczego o tym nadmieniam ?
            – ano, dlatego, żeby wykazać, że co najmniej 60% społeczeństwa NIE JEST W STANIE DO SAMODZIELNEJ ANALIZY OTACZAJąCEJ ICH RZECZYWISTOśCI !

            Cokolwiek w życiu czynią, to nic innego, jak NAśLADOWNICTWO, czy wykonywanie czynności wyuczonych. Takie jednostki na pewno nie będą nigdy indywidualistami…
            – co najwyżej będą się “trochę inaczej zachowywać”…

            W gruncie rzeczy, jesteśmy zwierzętami stadnymi. W stadzie, na przykładzie np. wilków, jest tylko jeden przewodnik, ew. kilka jednostek pretendujących do objęcia przewodzenia, gdy on już nie będzie mógł. To właśnie “indywidualiści”. Reszta od początku do końca swojego życia tylko NAśLADUJE INDYWIDUALISTóW…
            – i nic więcej…

            Niezależnie od kraju, społeczności, systemu, ten odsetek istnieje i zadaniem “przewodników” powinno być odpowiednie “zagospodarowanie i wykorzystanie” tego potencjału ludzkiego.
            W PRLu dla tych 60% przygotowano systemy kształcenia ogólnego i zawodowego, przygotowano miejsca pracy i życia, a co za tym idzie stworzono im podstawy samodzielnej egzystencji…
            Tak na marginesie, to chyba to wykształcenie “ogólne” było na zbyt wysokim poziomie, bo “ambicje” sporego odsetka z tych 60% urosły do takiego poziomu, że sami “sytuowali się” w tych 40%…
            – to był wielki błąd socjalistycznych doktrynerów, bo stało się tak, jak się stało…

            Na Zachodzie wyglądało i wygląda to podobnie. Z tą tylko różnicą, że, zależnie od kraju i sposobu, te ponad 60% populacji dodatkowo przygotowuje się do bezlitosnego ich łupienia.

            Tak, czy owak, niezależnie od kontynentu, kraju i społeczeństwa, indywidualistą możesz być, ale stworzenie społeczeństwa indywidualistów nie jest możliwe !

          • @Dojrzały (były 50-parolatek) 28 listopada 2019 at 16:39

            Dzięki Przyjacielu za ten cenny głos w dyskusji. Takie są fakty, co osobiście potwierdzam. Programowo obniżono poziom wymagań na maturze ustawiając kryteria procentowe, żeby jak najwięcej osób zdało tę niby maturę, nawet zupełnie bezmyślnie. Następnie otwarto im śmieszne kierunki studiów i łupi się ich na potęgę, po to aby biznesowe szkolnictwo prywatne zarabiało na tym kasę nie biorąc w ogóle odpowiedzialności za losy tak nisko wykształconych pokoleń. Dyplom licencjata czy magistra można praktycznie uzyskać przez “zachodzenie” przy minimalnym wysiłku intelektualnym. Ale mamy efekty, mamy szansę że w McDonaldzie obsłuży nas magister a co najmniej licencjat. 🙂 Najgorsze w tym wszystkim jest to, że stracili na poziomie nauczania ci mieszczący się w tych 40% o których piszesz.

            Z obecnej perspektywy widać, że komuniści popełnili błąd wyrównując szanse edukacyjne i chroniąc te 60% bezradnych intelektualnie, którym się wydawało, że zasługują na więcej, że są w tych 40%. No ale wtedy nie było jeszcze tak rozwiniętych badań psychologicznych i socjologicznych, aby wiedzieli, że nie są w stanie nawet z najlepszą edukacją podnieść poziom intelektualny tych ludzi i zlikwidować ograniczenia poznawcze. Uwalniając te populacje z feudalnej zależności liczyli, że przejmą oni szczytne wartości komunizmu i socjalizmu, wyzwolą się z religijnej zależności, u to nic z tego. Wręcz przeciwnie, te 60% spokojnie zasiliło styropian i razem z Kościołem rozwaliło system, który dał im podmiotowość i godne życie. Nic nie zrozumieli z idei Marksa, Engelsa, czy Lenina. Nawet nie zrozumieli swego położenia. Od dziecka dziwiłem się niektórym zachowaniom ludzi na mojej wsi, ale długo by o tym pisać. Stąd też moje studia psychologiczne i zainteresowanie psychologią idei, aby zrozumieć, dlaczego ludzie zaczęli podkopywać swój byt egzystencjalny w Polsce Ludowej.

            Niemniej jednak uważam, że dzięki tej rewolucji społecznej PRL podniósł poziom intelektualny Polaków mimo wszystko i dał szansę inteligentnym jednostkom z dołów społecznych na rozwój, na awans. Więc nie wszystko zostało stracone, bo szanse społeczne się wyrównały, dzięki lewicy i edukacji, takie są fakty. To były szczytne cele.

            No i tak na marginesie, gdyby ci się przypomniało, co to za badania i gdzie zostały opublikowane to napisz. To może być cenne źródło.

          • @Miecław

            Słowa Konfucjusza całkiem trafne.

            A co do społeczeństwa jakim je widzę od najwcześniejszych dni swego życia to jest to najbardziej sztuczny i fałszywy twór jaki istnieje i cały sens życia w nim sprowadza się do poświęcenia swojego życia w imię jego równie sztucznych ambicji, a potem grać dobrą minę do złej gry, udając, że się wypełnia właściwie przypisane role. Takie życie nie czyni nikogo szczęśliwym poza jakimiś nielicznymi momentami, a tak wszystko jest sztuczne i smutne. Ogólnie całe to społeczeństwo chce tylko sprowadzić jednostki do przeciętności (nazywanej normalnością) i to ono jest mechanizmem, a nie człowiek (w tym wypadku mechanizmem jest jedynie jego ciało, a ludzie na podstawie samego tylko ciało uznali, że człowiek to maszyna, nawet tak bardzo promowany przez ciebie ks. Sedlak popełnił to pewien błąd, będąc pod wrażeniem swoich badań nad ludzkim ciałem), ponieważ psychika człowieka udowadnia, że jednak maszynami nie jesteśmy, jeżeli możemy ją kształtować samodzielnie (podatność na wpływy środowiskowe to już inna , bardziej indywidualna sprawa jednostki).

            @Dojrzały

            Ciekawy głos w dyskusji. Cieszę się, że dołączyłeś.

            Jednak co do poziomu intelektualnego jednostek to muszę zwrócić ci uwagę, że cały ten poziom jest produktem społeczeństwa i jego kryterium sprowadza się do tego, co społeczeństwo uznaje jako przydatne dla siebie, a nie bierze pod uwagę jednostki jako takiej. Zdolność do zdania jakieś matury nie jest moim zdaniem kryterium inteligencji jednostki, ponieważ wielu ludzi bez matury osiągnęło większy sukces w życiu niż ci, którzy ową maturę zdali i paradoksalnie zarabiają lepsze pieniądze, ponieważ potrafili wbić się w potrzeby innych jednostek, tworząc własne biznesy lub rozwijając i pielęgnując własne talenty, np. jeden z moich kolegów nieuków, który lubił muzykę i zabawy otworzył firmę zapewniającą oprawę muzyczną na weselach.

            Matura to kolejny sztuczny twór mający jedynie pobudzić człowieka do rywalizacji i nie ma nic wspólnego z wartością jednostki samej w sobie.

            “co najmniej 60% społeczeństwa NIE JEST W STANIE DO SAMODZIELNEJ ANALIZY OTACZAJąCEJ ICH RZECZYWISTOśCI !

            Cokolwiek w życiu czynią, to nic innego, jak NAśLADOWNICTWO, czy wykonywanie czynności wyuczonych. Takie jednostki na pewno nie będą nigdy indywidualistami…”

            Wynika to z zaangażowaniu większości sił twórczych w przystosowanie się do sztucznych i z gruntu fałszywych wymagań społecznych. Iluż to ja znam ludzi, którzy żyły wypruwają z siebie, żeby przypodobać się innym, zamiast poświęcić się na samorozwój. Szczególnie jest to widoczne wśród kobiet, ale – paradoksalnie jak zauważyłem – mężczyźni są w to bardziej nawet chyba zaangażowani, są nawet większymi plotkarzami, ale bardziej dbają o to, by to ukrywać. Stąd też biorą się “mody” na różne bzdury i cały przemysł modowy czerpie z takiej postawy krociowe zyski.

            “stworzenie społeczeństwa indywidualistów nie jest możliwe ”

            Nie mam i nigdy nie miałem takiego zamiaru tworzenia żadnego społeczeństwa, ponieważ dla mnie społeczeństwo to nuda, stagnacja i przeciętność. Człowiek jest wędrowcem, a wykształcenie się społeczeństwa było możliwe dopiero, gdy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia (odkrycie we wspomnianym Gobekli Tepe w Turcji pokazuje, że było to związane z rozpoczęciem jakiejś formy życia religijnego, a i w centrum pierwszych cywilizacji znajdują się przede wszystkim budowle sakralne, z czasem większą rolę zaczęły odgrywać budynki rządowe, królewskie), które od samego początku było związane z istnieniem niewolnictwa i narzuceniem przeróżnych obowiązków, co świadczyłoby o tym, że sama cywilizacja może być produktem jakichś sprytnych, leniwych osobników, chociaż może tu trochę i przesadzam, bo mogły się na to wszystko złożyć jeszcze inne czynniki, których obecnie nie potrafimy wyjaśnić.

            Siłą rzeczy społeczeństwo składa się i musi się składać z osobników przeciętnych, miernych, ponieważ tylko w ten sposób może funkcjonować cały ten fałsz trzymany jedynie systemem prawnym podtrzymywanym z kolei przez system kar i nagród oraz religijno-politycznymi mitami. Cały swój rozwój, polityczny, militarny, religijny, naukowy, psychologiczny itd. społeczeństwa zawdzięczają jedynie jednostkom, którym ta stagnacja nie pasuje, co ma swoje zarówno pozytywne strony jak i negatywne, ponieważ ambicje, rywalizacja itd. pchają całe te społeczności albo do konfliktów wewnętrznych albo zewnętrznych z innymi społeczeństwami, ale samo w sobie społeczeństwo nie jest żadną wartością dla której jednostka powinna poświęcić swoje szczęście. Dlatego też nie było i nie będzie inteligentnych społeczeństw. Inteligentna może być jedynie jednostka, która nie poddaje się przeciętności ogółu. Jeżeli oddaje ona swoją indywidualność na rzecz przeciętnej szarej masy, niechybnie zgłupieje i obniży swój poziom intelektualny. Ja swojej indywidualności nigdy nie oddałem i nie oddam za żadną cenę.

            Jak zaznaczyłem – człowiek jest wędrowcem, co oczywiście nie wyklucza pewnych okresów stabilizacji, które są potrzebne, i rozwija się tylko wtedy, gdy jest w ruchu (zarówno fizycznym jak i intelektualnym), a społeczeństwo jedyne co ma do zaoferowania to sztywność doktryn, nudę i wszelkie formy rutyny czy stagnacji – ideałem takiego społeczeństwa jest by jednostka miała całe życie te same, niezmienne poglądy (hahaha, ja rozwijam się właśnie dzięki ich zmianom, w miarę zdobywania własnych doświadczeń i wiedzy), dom, pracę, żonę, karierę, czyli jesteś uwiązany od kołyski do grobu niczym krowa w oborze. Takie też ambicje stara się zaszczepić jednostce stado. Nie, jestem zbyt inteligentny, by oddać swoje życie w coś takiego. Jestem jedynym przedstawicielem samego siebie i to mi wystarczy za wszystko.

            “Życie musi być poszukiwaniem; nie pożądaniem lecz szukaniem; nie ambicją, aby stać się tym lub tamtym, prezydentem premierem jakiegoś państwa, ale dowiadywaniem się “Kim jestem?”” – Osho

            Wracam więc do swoich poszukiwań, ale jeśli znajdę coś ciekawego, wartego uwagi, to się z wami na forum podzielę. Wszak indywidualność nie oznacza egoizmu,a raczej egoizm jest wypaczeniem indywidualności.

          • @Xun Zi

            Problem jest bardziej złożony niż myślisz pisząc, że: “….ponieważ psychika człowieka udowadnia, że jednak maszynami nie jesteśmy, jeżeli możemy ją kształtować samodzielnie (podatność na wpływy środowiskowe to już inna , bardziej indywidualna sprawa jednostki)”.

            Otóż faktycznie jesteśmy maszynami biologicznymi, które działają w oparciu o bodźce środowiskowe wgrywane na neuro-genetyczny system operacyjny organizmu. Żadna filozofia tego nie zmieni. To wynika z badań naukowych.

            Owszem człowiek może w pewnym zakresie kształtować swoją psychikę i organizm, ale dopiero wtedy, gdy osiągnie odpowiedni stopień samoświadomości i środowisko mu na to jeszcze pozwoli. Musi też posiadać od urodzenia potencjał intelektualny, którego to środowisko nie zmarnuje. Takie są smutne fakty. Osiągnięcie tego stanu samoświadomości, nazywam to człowieczeństwem, jest możliwe tylko w oparciu o społeczeństwo i kulturę którą ono tworzy. Innej drogi nie ma. Tylko poprzez życie w społeczeństwie osiągamy określony stan rozwoju. To co piszesz to jest taka trochę nowomowa indywidualistów, którym się wydaje, że już społeczeństwo nie jest im do niczego potrzebne i oni nie będą się dla niego poświęcać. Niestety to fałszywe tezy i mity. Podczas, gdy cały czas korzystają z dobrodziejstw nowoczesnej cywilizacji opartej na tymże społeczeństwie.

            Wyguglaj sobie o rozwoju wychowawczym tzw. dzieci dzikich, wychowanych przez zwierzęta. Tam znajdziesz doskonały dowód na to jak człowiek się rozwija w oparciu o bodźce środowiskowe. Gdyby zrobić eksperyment i pozostawić dzieci w stanie dzikim, ale takie już trochę samodzielne, np. od 1,5 roku co to już samo się naje, ale jeszcze nie mówi dobrze i nie ma samoświadomości, na jakiejś bezludnej wyspie, dając im tylko żywność, wtedy byś się przekonał, że nie wytworzą one znanej obecnie ludzkiej cywilizacji. Pozostaną w stanie dzikim tworząc zręby komunikacji na poziomie małp człekokształtnych i nic więcej.
            Fakty są takie, czyli smutne dla ciebie, potrzebujemy społeczeństwa aby się rozwijać, także aby rozwijać swoją indywidualność.

            Nie mam czasu robić ci wykładu w oparciu o badania naukowe, ale skoro już ujawniłeś, że zaczynasz się interesować psychologią, to jesteś na dobrej drodze, aby do tego dojść samodzielnie. Na początek polecam, psychologię poznawczą, neurobiologię, biologiczne podstawy psychologii. Warto przeczytać dwie monumentalne polskie prace: Bogdan Wojciszke, Psychologia społeczna i Jan Strelau, Różnice indywidualne. Te prace wiele ci pomogą w zrozumieniu tego systemu naczyń połączonych.

            I na zakończenie pytanie do ciebie. Czy masz rodzinę, czyli żonę i dzieci? Jeżeli nie masz, to nie wiesz czym jest poświęcenie dla tej podstawowej komórki społecznej. A to jest pierwszy etap poświęcenia społecznego, jest nim wychowanie własnych dzieci.
            To z niej, czyli rodziny wywodzi się cała kultura społeczna i społeczeństwo. Rodzina była pierwsza w historii ludzkości, dopiero potem tworzyły się społeczności lokalne, plemienne i na ich bazie zaczęły żerować zinstytucjonalizowane religie.
            Polecam prace Engelsa:
            Fryderyk Engels, “Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa” oraz “Dialektyka przyrody”, warto przeczytać.

          • Dojrzały (były 50-parolatek)

            @Xun Zi
            – znowu muszę w tym miejscu, bo bezpośrednio pod Twoją ostatnią wypowiedzią się nie da..
            Szanowny Kolego, z Twojej wypowiedzi jasno wynika, że jesteś (jeszcze!) młodym, silnym i zdrowym mężczyzną.

            Osobiście stan ten pamiętam bardzo dobrze. Wierz mi, że mój odbiór rzeczywistości, a przypuszczam, że i wielu wówczas moich, a obecnie Twoich rówieśników był podobny..
            Jesteś na etapie w którym człowiek posiadł już niezbędną wiedzę i jest w stanie stworzyć i zapewnić sobie niezbędne warunki, by móc egzystować w otaczającej go rzeczywistości. Akurat w tej fazie życia rozpoczyna się proces rozmyślań (oczywiście, nie u każdego, ale widzę, że należysz do tej “ineligentniejszej” grupy społeczeństwa) na temat sensu i istoty bycia (bytu). Z Twojego tekstu jasno wynika, że jesteś obecnie na etapie “buntu”…
            – to przechodzi każde pokolenie…

            Tak na marginesie, to bardzo niebezpieczny okres w życiu człowieka. Bardzo łatwo popaść w depresję, która w wielu przypadkach kończy się tragicznie….
            – włącznie z samobójstwami !
            Czy takim “rozwiązaniem” zmieni się dzieje Swiata ?
            – wątpliwe, ale w taki sposób “rozumują” najczęściej ofiary…

            Ale OK, abstrachując od stanów psychiki człowieka w poszczególnych etapach jego życia, w Twojej wypowiedzi przewija się tak wiele wątków, że nie sposób odnieść się do nich w kilku zdaniach….
            – musielibyśmy chyba “poświęcić” na to conajmniej kilka wieczorów przy dobrych kiełbaskach i piwku, by to wszystko “ogarnąć”…

            Odniosę się więc, do mojej poprzedniej wypowiedzi…

            Prawdopodobnie, nie tak zinterpretowałeś część mojej wypowiedzi, bo piszesz:
            “Jednak co do poziomu intelektualnego jednostek to muszę zwrócić ci uwagę, że cały ten poziom jest produktem społeczeństwa i jego kryterium sprowadza się do tego, co społeczeństwo uznaje jako przydatne dla siebie, a nie bierze pod uwagę jednostki jako takiej. Zdolność do zdania jakieś matury nie jest moim zdaniem kryterium inteligencji jednostki, ponieważ wielu ludzi bez matury osiągnęło większy sukces w życiu niż ci, którzy ową maturę zdali i paradoksalnie zarabiają lepsze pieniądze”
            i
            “Matura to kolejny sztuczny twór mający jedynie pobudzić człowieka do rywalizacji i nie ma nic wspólnego z wartością jednostki samej w sobie.”…

            Zacznę od końca, a więc Kolego, a co miałoby niby stanowić to kryterium ?
            Może “testy IQ” ?
            – to jest coś, co przygotowano dla tych 60% populacji (kilka obrazków, kilka prostych liczb, rebusik, nie wysilać się, zrobić szybciutko, a jakie samozadowolenie, no bo przecież “ja mam wysokie IQ”!)

            Wiedza, przynajmniej teoretycznie, potrzebna do zdobycia matury, to Szanowny Kolego, PRZEKAZYWANA WIEDZA I DOśWIADCZENIA TYSIęCY POKOLEń LUDZKICH !
            I to w przeciągu wielu tysięcy lat !!!

            I ja mówiłem o AUTENTYCZNEJ WIEDZY, a nie o papierku “zrobienia matury”…
            – właśnie takiej WIEDZY dotyczyły te badania statystyczne…!

            Kolego, nie wiem jaką wiedzę przekazano wam, czy jaką wiedzę przekazuje się obecnie, by zdobyć maturę, ale moje pokolenie musiało poznać wiedzę, którą Ludzkość tworzyła, jak już w. napisałem w przeciągu całego okresu swojego rozwoju, t.j. od początku istnienia homo sapiens!
            – to co Tobie wydaje się teraz oczywiste, jeszcze nie tak dawno temu było dla człowieka NIEOSIęGALNE !!!
            Krytykujesz “społeczne narzcone ramy”, chłopie, gdyby tych ram nie “wymyślono” kilka tysięcy lat temu, to prawdopodobnie do teraz siedziałbyś może nad brzegiem jakiejś wody i skrobałbyś patykiem na piasku bohomazy odzwierciedlające Twoje zwidy, czy projekcje…
            Zastanów się dobrze, czy bylibyśmy w stanie tak sobie teraz korespondować, gdyby nie greckie SPOŁECZEńSTWO sprzed tysięcy lat, ich trygonometria, czy Pitagoras ?
            – a jak myślisz, w jaki sposób tworzą się literki na Twoim lapku ?
            Już nawet nie wspominam już takich oczywistych rzeczy (weź pod uwagę, że dopiero ostatniego stulecia!), jak energia elektr….
            – czy gdyby nie było “sztywnych społecznych ram” i innych struktur społecznych, które Cię “męczą”, czy myślisz, że niejaki Niuton, Amper, Gaus, Volta i jeszcze wielu, wielu innych mogliby osiągnąć te wyniki, do jakich doszli ?

            Poza tym, miotasz się Kolego pomiędzy tymi 40%, a 60%…
            – z jednej strony snujesz górnolotne rozważania na temat bytu, roli i miejsca Człowieka w Swiecie, a z drugiej strony “miernikiem i wyznacznikiem sukcesu” dla Ciebie jest większa ilość zebranych kości, kolorowych kamyków, koralików, gotówki, czy innych “dóbr” (“ponieważ wielu ludzi bez matury osiągnęło większy sukces w życiu niż ci, którzy ową maturę zdali i paradoksalnie zarabiają lepsze pieniądze”)

            OK, kładę to na Twój wiek…

            Pamiętaj jednak o jednym, Twoja kondycja, siły, zdrowie i sytuacja społeczna nie pozostaną takie wiecznie. Nawet bgdybyś był miliarderem, to prędzej, czy później potrzebować będziesz pomocy SPOŁECZEńSTWA…
            – czas upływa prędko i nieubłagalnie, a nasza biologiczna otoczka degraduje się jeszcze prędzej…

          • @Dojrzały (były 50-parolatek)

            No właśnie. 100/100. Zgadzam się co do joty z twoim wywodem.

            Dodam jeszcze pewien fakt, który jest elementem cybernetycznego zarządzania zasobami ludzkimi przez kapitał światowy. Otóż dzięki wdrukowaniu takiej postawy indywidualizmu w styl życia jednostek łatwo jest rozbijać społeczności i narodowe interesy. Indywidualiści wyrzekający się społeczeństwa, stają się następnie marionetkami kapitału. Tak pseudo-indywidualiści sprzedali Polskę i jej zasoby, nie licząc się z interesami narodu. Jest to wielka hańba tych ludzi i miejmy nadzieję, że na kartach historii będzie to wyeksponowane.

            Mam nadzieję, że nasz młody przyjaciel Xun Zi to zauważy i wyciągnie właściwe wnioski.

          • Polecane książki z pewnością kiedyś przy okazji przeczytam.

            Rodziny nie założyłem, bo nie mam zamiaru jej zakładać – dla mnie jest jedynie programatorem społecznym, nie da mi ona szczęścia tak jak nie dała tysiącom innym osób, które znam. To całe szczęście jest tylko ciężko maskowane na twarzach, a jestem dobrym obserwatorem i widzę jak ludzie udają szczęście, a za ścianą istna wojna domowa. Ot, rodzinne “szczęście”, utrzymywane tylko dla zachowania pozoru albo na skutek braku perspektyw lub żeby “nie zaczynać od nowa”. Nie mam zamiaru powielać tego wzoru.

            A wracając do indywidualizmu to można wyróżnić dwie postawy, posłużę się tutaj dwoma przykładami, aby wam lepiej zobrazować to, co mam na myśli.
            Jedną zaprezentował Stalin mówiąc “Śmierć jednego człowieka to tragedia, a tysiąca ludzi to już tylko statystyka.”

            Drugą zaprezentował Jezus w przypowieści o zagubionej owcy: gdy jedna ginie, pasterz pozostawia pozostałe 99 i idzie szukać tej jednej.

            Tak, Jezus jest indywidualistą, a nie kolektywistą. Kolektyw podporządkowuje jednostkę i jest gotów jest ją poświęcić, jeżeli jest to dla niego korzystne. To jest postawa społeczna, tak działa społeczeństwo. A Jezus przeciwnie – dla niego każda jednostka jest ważna, bo bez tej jednej owcy pozostałe 99 nie jest już całością, jest puste, on widzi wartość każdej jednostki. Powiem wręcz, że dla niego KAŻDA JEDNOSTKA JEST NAJWAŻNIEJSZA, ponieważ właśnie w indywidualności każdej jednostki dostrzega wartość najwyższą. A dla Stalina jednostka nie jest ważna, wrzuci się ją z pozostałymi do dołu i rozstrzela i będzie z tego już tylko statystyka. To jest kolektywizm, tak właśnie działa społeczeństwo, ono zawsze poświęci jednostki w imię religii, ideologii i innych bzdur.

            Podobny przykład prezentuje Erich Maria Remarqe w swojej słynnej książce “Na Zachodzie bez zmian” w scenie, w której główny bohater zabija w okopie francuskiego żołnierza. Patrzy w jego dokumenty i zaczyna dostrzegać, że nie zabił któregoś tam z kolei Francuza, ale tego konkretnego człowieka. Niesamowite!

            Indywidualiści widzą w drugim człowieku takiego samego indywidualnego człowieka jak oni, a to zmienia zupełnie perspektywę. Tak, podtrzymuję, że indywidualiści nie stworzą społeczeństwa – tego totalitarnego potwora, który pożera indywidualne istnienia w imię swoich zbiorowych szaleństw. Oni mogą stworzyć coś innego.

            Kiedyś z dwoma kumplami (każdy indywidualista, różny od siebie i to chyba nas właśnie łączyło, typowe indywidualności odrzucane przez tępe społeczeństwo) poszliśmy na koncert – ja z jednym srogo sobie popiliśmy, a trzeci wypił tylko dwa piwa. Pierwszego o dziwo wpuścili, a za nim stał ten trzeci, a ja za nim. I ochroniarze do tego co wypił najmniej, że czują od niego alkohol i nie chcą go wpuścić. Kolega był trochę wrażliwy, więc puściły mu nerwy. Z trudem udało mi się go od nich odciągnąć i opamiętać, by nie wdał się w bójkę z ochroną. Cóż, nie byli z mojego miasta, więc tylko u mnie mogli się zatrzymać, a ten dodatkowo mojego miasta zbyt dobrze nie znał. Trudno, najwyżej pójdę na koncert tego zespołu innym razem. Wkrótce jednak przybył drugi kolega, powiedział, żebym dał mu klucze i on zaprowadzi trzeciego do domu, a ja niech idę na drugą połowę koncertu, żebym mógł też się trochę pobawić.

            Razem z tym kumplem uwielbialiśmy w dzieciństwie oglądać amerykański serial Drużyna A. Głównymi bohaterami są czterej komandosi – każdy z nich jest inny: jeden dowódca, odpowiada za planowanie, drugi to siłacz, trzeci podrywacz, a czwarty wariat. Każdy z nich jest typowym indywidualistą ze swoimi wadami i zaletami, ale razem tworzą zgraną drużyną odnoszącą sukcesy i potrafiącymi wykorzystać swoje umiejętności. Ostatnio na urlopie miałem okazję znów ich oglądać na jakimś kanale telewizyjnym. Akurat trafiłem na odcinek, w którym jeden z nich zostaje ranny. Ścigający ich dowódca milicji mówi w pewnym momencie, że oni działają razem jak sprawny organizm, ale gdy któremuś coś się stanie, dobro jednostki staje się najważniejsze i wszyscy podejmują działania, by tej jednostce pomóc. Jakże to jest podobne do zachowania Jezusa! W innym odcinku jeden z nich ma dosyć i chce odejść z drużyny – proszę bardzo, droga wolna, nikt nie ma nic przeciwko. Całkowita wolność – nie ma przymusu bycia wśród nich, ale jeśli będziesz chciał wrócić, jeśli odpoczniesz też ok, nie ma problemu, możesz wrócić, drzwi są otwarte. Tu się pojawia analogia do przypowieści o synu marnotrawnym – chcesz opuścić rodzinę i ruszyć w świat, ok. Chcesz wrócić, super, zabijemy krowę i wyprawimy z tej okazji święto! Tak czy siak jesteś ważny ty jako jednostka, jako indywidualność!

            Podobne postawy – zapewne wbrew intencji twórców – zostały zaprezentowane w polskim serialu “Czterej pancerni i pies”, który również do dziś bardzo lubię oglądać.

            Otóż wolne jednostki mogą stworzyć właśnie taką Drużynę A – szanującą indywidualność każdego i gotową się dla tej indywidualności poświęcić, jeżeli zajdzie taka potrzeba. A jeśli jednostka uzna, że już nie chce być członkiem drużyny, ma drogę wolną, może odejść i robić ze swoim życiem co tylko zechce. A jeśli zechce wrócić – zostanie powitana z otwartymi ramionami, to w końcu jej życie i ma prawo decydować o sobie.

            Jakże blado wypada na tym tle społeczeństwo, które na siłę próbuje zrobić z jednostki to, czym ona nie jest i nieustannie, od urodzenia podcina jednostce skrzydła, wykorzystując jej bezbronność, nieświadomość i niewinność, by narzucić jej sztuczne wzorce, które niekoniecznie muszą być zgodne z jej naturą i która nie daje jej zupełnie spełnienia. Nie ma znaczenia czy to będą wzorce katolickie, socjalistyczne czy inne. Przykładowo w Japonii spora część studentów popełnia samobójstwa, ponieważ nie jest w stanie sprostać wysokim wymaganiom edukacyjnym. Ale cóż, kiedyś społeczeństwa niepełnosprawnych zrzucały ze skał, a teraz niech się sami wykończą – i tu jest moja odpowiedź dla Dojrzałego: nie, ja tak łatwo się nie dam, bo zbyt inteligentny na to jestem i potrafię sobie tak urządzić życie, by czuć się szczęśliwym, wbrew smutkowi narzucanemu przez społeczeństwo.

            Narzekacie, że wasz socjalizm wykończyły jednostki. Owszem, ale wykończyły go, ponieważ socjalizm nie potrafił im zaoferować niczego innego, poza właśnie takim nudnym schematem “narodziny-szkoła-praca-żona-dzieci-wnuki-emerytura-starość-śmierć”, podczas gdy kapitalizm właśnie w jednostkach upatrywał swoją siłę napędową i starał się, by jednostka mogła się samorealizować i cieszyć się życiem jako takim, a tymczasem socjalizm tą jednostkę przerabiał tylko na masy, które potem wysyłało się masowo na pochody pod przymusem. Ale tego starego dobrego kapitalizmu już nie ma – korporacjonizm poświęca jednostkę podobnie jak socjaliści. Na pocieszenie powiem wam, że katolicyzm z którym tak walczycie również podobnie postępuje, chociaż udaje, że zależy mu właśnie na jednostkach (personalizm), ale to tylko zwykła propaganda, która służy jako reklama, a potem już strasząc piekłem i diabłem przystosowuje się jednostkę, by działała i myślała tak jak chce sekta. Podobnie działali naziści i działa wielu różnych demagogów.

            Jeszcze na koniec mała dygresja dotycząca rodziny – krytykuję powszechnie narzucany model, który służy nie mniej nie więcej jak tylko indoktrynowaniu jednostki od momentu jej narodzin. Myślę, że indywidualne jednostki są w stanie stworzyć dla siebie taki model, jaki uznają dla siebie za najlepszy za pomocą prób i błędów, nie muszą korzystać z gotowych wzorców.

          • @Xun Zi.

            Indywidualizm jaki opisujesz jest cechą dojrzałych społeczeństw, gdzie szanuje się osobiste wybory i rozwój ale można zarazem liczyć na poświęcenie, pomoc i patriotyzm narodowy, lokalny takich indywidualistów, co doskonale opisałeś w przykładzie z kolegami. To są właśnie prawdziwe elity, bo społeczeństwo składa się z jednostek zróżnicowanych, gdzie wiele z nich nie osiągnie wyższego poziomu rozwoju, za to staną się pożywką dla wszelkich skrajanych ideologii lub religii, dlatego odpowiedzialni indywidualiści będąc elitą nie mogą dopuszczać do ich wykorzystania w niecnych celach.
            DLATEGO WIELU Z NAS UDZIELA SIĘ NA TYM PORTALU KOMENTUJĄC, BO ZALEŻY NAM, ABY SPOŁECZEŃSTWO SIĘ ROZWIJAŁO A NIE UPADŁO POD NAPOREM WROGICH I DESTRUKCYJNYCH SIŁ.

            Inaczej działa pseudo-indywidualista, czyli egoista i hedonista żerujący na słabszych, nie czujący z nimi związku, zdradzający naród przy każdej okazji, na zasadzie kto da więcej, temu będę służył, byle zapewnił mi realizację moich potrzeb, nawet kosztem innych.
            Indywidualiści nie istnieją bez społeczeństwa, są oni produktem dobrym lub złym tegoż społeczeństwa.

            Socjalizm i komunizm próbowały uczynić z feudalnych społeczeństw, takie demokratyczne dojrzałe społeczeństwa z elitą indywidualistów na czele. Dlaczego nic z tego nie wyszło? Bo konkurencja kapitalistyczna i religijna robiła wszystko, aby te słabsze jednostki wykorzystać do swoich celów, no i się udało, takie są fakty. A ich elity okazały się także w dużej mierze pseudo-indywidualistami. Tych prawdziwych indywidualistów będących elitą tamtych systemów, jak się okazało było niewielu.

            Żadne zaklinanie rzeczywistości o wolności i osobistym rozwoju nie zmieni podstawowej prawdy obserwowanej od dawien dawna o roli społeczeństwa w rozwoju jednostek. Przykład, cyt.
            „Byt każdego człowieka zależy od sposobu zaspokojenia jego potrzeb. W miarę, ile im dogodzić zdoła, tworzy się jego charakter moralny” – HUGO KOŁŁĄTAJ (1750-1812).

            A co do kapitalizmu, który tak pochwaliłeś, muszę cię zasmucić, on nigdy nie był taki, o jakim piszesz. Nie myl gospodarki pierwotnej wolnorynkowej z kapitalizmem, bo to są inne światy. Świat gospodarki wolnej skończył się u nas wraz ze słowiańską kulturą po podbiciu nas przez krzyżowców i zaprowadzeniu ogniem i mieczem katolicyzmu.

            Już dawno Stanisław Brzozowski trafnie zauważył:
            “Ekonomia kapitalistyczna, myśl kapitalistyczna tworzą mistyfikację, uznając za podstawę istnienia ludzkości w przyrodzie zysk od kapitału. (…) Stworzenie typu swobodnego pracownika jest właściwym zadaniem ludzkości, która pragnie być wolna, tj. nie zależeć od przypadku. Dopóki myśliciele kapitalistyczni nie dowiodą, że tylko praca stwarzająca zysk dla właściciela kapitału jest postacią energii, istniejącej przyrodniczo, dotąd żaden rewizjonizm mieszczaństwu nie pomoże.”
            Źródło: Stanisław Brzozowski, Ich rewizjonizm, „Przegląd Społeczny” nr 22, 22 lipca 1907.

            Sądzę, że powinieneś jednak przeczytać wszystkich klasyków myśli socjalistycznej i komunistycznej, a wtedy zrozumiesz, że ich cele były szczytne. Ale nie analizuj ich twórczości przez pryzmat dzisiejszych czasów oraz istniejących praw i wolności. Bo te prawa i wolności to oni wywalczyli, nie my. My tylko korzystamy z tego co nam kiedyś oni piórem i w rewolucjach wywalczono. Podsumujmy najważniejsze: zniesienie niewolnictwa, zniesienie poddaństwa i pańszczyzny u nas, zniesienie tortur, ustanowienie nowoczesnych systemów prawnych wolnych od władzy “jaśnie pańskiej” i plebańskiej, prawa kobiet, prawa pracownicze, prawa socjalne i wiele innych. Gdyby nie ich twórczość, sami feudałowie i plebani nie zrobiliby nic, aby uszczuplić swoją władzę i stan posiadania w imię idei chrześcijańskich zgodnych z nauką społeczną Jezusa. Taka jest dla niektórych bolesna prawda.

          • ” Xun Zi
            29 listopada 2019 at 20:59″ Tiaaaaaaaaaa. Nie zabierałem głosu w dyskusji (wymianie myśli) i tak miało pozostać…jeno zbyt mocno uderzyłeś w stół ,
            i poczułem się z’obligowany do udzielenia riposty. Zamierzałeś błysnąć cytatem moim zdaniem – nie połucziłos. A – swoją drogą masz jednak spore braki
            w postrzeganiu tego co było, w dodatku bezkrytycznie podpierasz się
            ‘nibyfaktami” historycznymi – prorokuję iż zawsze kręcił się będziesz tylko w świecie iluzji opartym na fałszywych przesłankach… koniecznie musisz z’weryfikować grunt na którym ‘niby to” pewnie stoisz. To pozory…
            Po raz kolejny zmuszony jestem”wyprostować” – tym razem ‘twoje “fakty prasowe” (kłania się Geremek), gdzie piszesz powołując się na ..no właśnie na co?
            Na utarte mity i stereotypy zaklepane jeszcze przez komunistów, gdy piszesz – cytuję: ” Jedną zaprezentował Stalin mówiąc “Śmierć jednego człowieka to tragedia, a tysiąca ludzi to już tylko statystyka.”Powielasz różne prawdy i g.prawdę’ (ks. Tischner) – wedle metody “Niemca” dr. Goebbelsa.

            Эта фраза часто используется, как иллюстрация кровожадности И.В. Сталина. Но это не так. Ни по происхождению фразы, ни по обстоятельствам ее употребления.

            Популярность эта фраза приобрела из-за романа Ремарка «Черный обелиск»,( nb. – czytał “Czarny obelisk” Remarka?) написанного в 1956 году: «Но, видно, всегда так бывает: смерть одного человека — это смерть, а смерть двух миллионов — только статистика». Однако и Ремарк, скорее всего не является ее автором, а вероятнее всего позаимствовал ее у публициста времен Веймарской республики Тухольского. В эссе «Französischer Witz» тот писал:

            «Der Krieg? Ich kann das nicht so schrecklich finden! Der Tod eines Menschen: das ist eine Katastrophe. Hunderttausend Tote: das ist eine Statistik!»
            Война? Я нахожу это не очень-то и ужасным! Смерть одного человека: это катастрофа. Сотня тысяч мертвецов: это статистика!

            И тем не менее, Сталин действительно произнес эту фразу. Но в условиях и интонациях, в корне меняющих отношение к ней, и нравственному облику Сталина.

            Произошло это в первые дни Великой Отечественной Войны, когда шел разбор причин столь ужасающих потерь Красной Армии и молниеносного продвижения вермахта вглубь СССР. Встал вопрос о наказании виновных. В их числе был командующий войсками Западного округа генерал Павлов и ряд других командиров высшего комсостава. Сталин считал, что именно эти люди виновны в потерях. Некоторые, особо фанатичные, большевики склонялись даже к мысли, что присутствует факт предательства. Тем не менее, версия предательства не получила поддержки и серьезно не рассматривалась в дальнейшем. Вывод в отношении комсостава состоял в том, что они проявили преступную беспечность и халатность.

            Когда Сталин озвучил это мнение, то некоторые члены Советского Правительства заметили, что это трагедия этих командиров, а не вина… И вот тогда, Сталин сказал с вопросительными интонациями: «Гибель одного человека – трагедия. А гибель тысяч людей статистика?».
            Вероятнее всего он почерпнул это выражение из эссе Тухольского. Написанного в 1932 году. Ведь Тухольский относится к числу наиболее известных публицистов времён Веймарской республики.

            Musisz wiedzieć że STALIN był geniuszem, prócz obowiązków służbowych
            przynależnych stanowisku jakie piastował, “połykał” dziennie setki stron
            książek i “innego słowa pisanego”, w przeciwieństwie do debilowatych
            zachodnich przywódców czy “tego pijaka” Jelcyna, któremu swego czasu
            “pomylił się” Archangielsk z Astrachaniem. Woot!

            Kim był Tucholski? https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A2%D1%83%D1%85%D0%BE%D0%BB%D1%8C%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9,_%D0%9A%D1%83%D1%80%D1%82
            Czym była R. Weimarska – chyba nie muszę przypominać, zresztą już (na pewno) kiedyś o tym “fenomenie” wspominałem. a oto i ów rzeczony ‘periodyk” : https://pl.wikipedia.org/wiki/Die_Weltb%C3%BChne

            A! zabyłem podać ruskie źródło: https://eugenyshultz.livejournal.com/418665.html

            Nie sposób odnieść się do każdej frazy twojego posta (akapitu), z uwagi na to ze utworzy się z mojej strony “potężna epistoła” -a nie w tym sens,
            ma być możliwie krótko i… (niekoniecznie) treściwie. 🙂

            Jeśli czytasz ze zrozumieniem… (młody człowieku) 🙂 no to ‘jesteśmy już w domu” – pozdrawiam, i paka…

          • Drogi Miecławie, ostatnio wziąłem się dość ostro za filozofię bardziej niż za historię polityczno-militarną, którą dotychczas faworyzowałem, i możesz być pewny, że klasyków myśli socjalistycznej nie pominę, ponieważ jestem pewny, że i z ich pism jestem w stanie wyłuskać coś konkretnego, być może nawet coś, co dotychczas różni badacze przegapiali, a mam już w tym dosyć dużą wprawę, może i nawet rozwinąłem w tej dziedzinie jakiś swoisty talent. Nie kwestionuję także ich intencji, bo z pewnością wielu nie chciało spowodować tych wszystkich katastrof, jakie później ludzkości zafundowano, gdy już zaczęto wdrażać te idee w życie.

            Natomiast ja widzę to dotychczasowe społeczeństwo, którego tak bardzo bronisz, jako zbiór jednostek niedojrzałych do samodzielności i dlatego potrzebujących tych wszystkich rządów, praw, państw, religii i ideologii oraz kapłanów, ponieważ sami nie są zdolni do kierowania swoim własnym życiem. Niestety ten twór zwyrodniał już tak bardzo, że dalsze jego trwanie zagraża wprost egzystencji gatunku ludzkiego i to co proponujesz to jest nic innego jak udoskonalanie choroby, a nie jej leczenie.

            Egoizm zaś ja widzę tak, że egoiści są produktem tego chorego niedojrzałego społeczeństwa, które stworzyło sobie hierarchicznego potworka i rywalizację o pozycję w stadzie, co siłą rzeczy musiało doprowadzić do zwyrodnienia i teraz tacy egoiści żerują na tym trupie, chorzy na ambicje, które zaszczepiło im społeczeństwo swoimi przesadnymi wymaganiami i niemożliwymi do zrealizowania ideałami. Egoista jest uzależniony od społeczeństwa, ponieważ tylko dzięki niemu może realizować swoje egoistyczne pragnienia. Mówi się o takich zjawiskach jako o patologiach społecznych, ale ja uważam, że samo społeczeństwo jest patologią i ono siłą rzeczy tworzy patologie w swoim obrębie. Natomiast indywidualista to osoba, która dojrzała do samodzielności, co nie oznacza jednak jego totalnego odizolowania – przeciwnie, jako indywidualista czasami też lubię pobyć trochę wśród ludzi, ale bez przesady, jak potrzebuję być sam to zamykam się i nie ma mnie dopóki ta samotność mi się nie znudzi. Niemniej jednak dłuższe przebywanie wśród tego głupiego stada naraziłoby mnie na spadek do jego poziomu (jakby nie było – z kim się zadajesz, takim się stajesz, więc nie dziwię się pewnemu buddyjskiemu powiedzeniu, że lepiej iść przez życie samotnie niż z głupcami).

            Potrzeba stworzyć nowy model – taki, który od samego początku, od momentu poczęcia zakłada i akceptuje indywidualność jednostki i dąży do jej usamodzielnienia, a nie jej uzależnienia i dopasowania do reszty jakby była jakimś robotem z fabryki, bo dotychczasowy model próbuje tylko przerabiać oryginały na kopie i falsyfikaty, co prowadzi do rozwoju neuroz, chorób psychicznych, patologii i psychopatii.

          • @Miecław. “DLATEGO WIELU Z NAS UDZIELA SIĘ NA TYM PORTALU KOMENTUJĄC, BO ZALEŻY NAM, ABY SPOŁECZEŃSTWO SIĘ ROZWIJAŁO A NIE UPADŁO POD NAPOREM WROGICH I DESTRUKCYJNYCH SIŁ.”
            Wot i Ty prawilno skazał, z naciskiem na końcową frazę. –
            Utopijne projekty globalistów (Zbigniew Modrzejewski)
            https://www.youtube.com/watch?v=TjXQN2hrZnA&t=140s

          • @krzyk58.

            No widzisz, dobrze że chociaż w jednym zgadzasz się ze mną. Szkoda tylko, że źle identyfikujesz niektóre źródła tych wrogich i destrukcyjnych sił okupujących duszę i gospodarkę kraju.

          • @Xun Zi.

            Młody przyjacielu, twój opis destrukcji społeczeństwa jest zgodny z moim postrzeganiem go, podobnie jak egoistów itd. Też jestem indywidualistą, ale nie wyrzeknę się tego swojego nawet “ułomnego” i “ukrzyżowanego” narodu-społeczeństwa. Staram się pomagać na każdym poziomie temu społeczeństwu dobrą edukacją, poradą, terapią itd.
            Tylko tyle przyjacielu możemy zrobić w granicach rozsądku czekając, aż życie kopnie w tyłek solidnie to społeczeństwo, aby przynajmniej niektóre jednostki się obudziły z letargu nieświadomego życia i może zmieniły się na lepsze. Niestety żyjemy tu i teraz, i nie uciekniemy nigdzie z tej zwariowanej planety. 🙂

            Masz rację:
            “Potrzeba stworzyć nowy model – taki, który od samego początku, od momentu poczęcia zakłada i akceptuje indywidualność jednostki i dąży do jej usamodzielnienia, a nie jej uzależnienia i dopasowania do reszty jakby była jakimś robotem z fabryki, bo dotychczasowy model próbuje tylko przerabiać oryginały na kopie i falsyfikaty, co prowadzi do rozwoju neuroz, chorób psychicznych, patologii i psychopatii.”
            Warto o ten nowy paradygmat rozwoju człowieczeństwa powalczyć na polu edukacji. Dlatego tu jestem i komentuję.

            Pozdrawiam

          • Dokładnie tak jak piszesz – nie uciekniemy z tej planety. To nasza matka, z jej łona wyszliśmy i do jej łona wrócimy. Takie jest życie.
            Pozdrawiam również

          • Dojrzały (były 50-parolatek)

            Teraz dopiero znalazłem trochę czasu, by coś odpowiedzieć. Widzę, że dyskusja podczas mojej “nieobecności” się rozgrzała…

            @Miecław
            Szanowny Miecławie, w pewnym miejscu piszesz:
            “Dodam jeszcze pewien fakt, który jest elementem cybernetycznego zarządzania zasobami ludzkimi przez kapitał światowy….”
            Całkowita zgoda, co do (całej), Twojej wypowiedzi.

            Osobiście, dodam jeszcze do tego, iż obserwując rozwój techniki IT i kierunek w którym to “wszystko zmierza”, mam poważne obawy o przyszły rozwój Ludzkości.
            Abstrachując już od tak “błachych” rzeczy, jak globalna cenzura (którą właściwie w mniejszym, czy większym stopniu już mamy), neoliberalna tendencja “globalizowania” wszystkiego i wszędzie w krótkim czasie doprowadzi również do skomercjonalizowania WIEDZY.
            Doszło już do takiego stanu, że praktycznie zaczyna brakować rzeczy, które można by jeszcze uznać za “wartość” i po prostu “spieniężyć i przejąć”.
            Na myśli mam te 1-2% właścicieli (banki, ubezpieczalnie, korporacje itd) wszystkich (liczonych) dóbr ludzkości. Nie licząc ziem, złóż i innych terenów, “prywatyzowane” są już nawet lasy, woda i… POWIETRZE (CO2 to początek).

            Moim zdaniem, w krótkim czasie, ludzie zostaną “odcięci” od dotychczasowego “dorobku całej Ludzkości”, t.j. dotychczas bezpłatnej wiedzy zdobywanej wspólnymi siłami wielu tysięcy pokoleń. Wiedza ta w przyszłości będzie reglamentowana odpłatnie małemu odsetkowi światowego społeczeństwa…
            – pozostałych ludzi, zależnie od lokalnych i aktualnych potrzeb, wykształci się do poziomu akurat “pożądanego”…

            Jako przykład niech służy zmiana retoryki “podejścia” do posiadania smartfonów w szkołach i zmiana programów nauczania w Niemczech…
            Dotychczas używanie smartfonów w szkołach (tak i na przerwach, jak i podczas lekcji) było niedozwolone, tak przed 3-ma laty rząd wysupłał dodatkowe 5 mld EUR na wyposażenie szkół w acces pointy (WiFi), a zajęcia “poszerzono” o dodatkowy (obowiązkowy) “przedmiot” nauki obsługi i używania smartfonów/laptopów/itp.
            Nie wiem na rzecz jakiego innego przedmiotu (jeśli to w-f, to nie ma jeszcze tragedii, ale jeśli np. biologia?) zostały wprowadzone te LEKCJE OBSŁUGI MASZYN, ale proszę zauważyć, że z rzeczywistą WIEDZą nie ma to nic wspólnego.

            Dwa-trzy-cztery pokolenia i nie będzie w ogóle potrzeby rozważania problemów związanych z kształtowaniem i budową przyszłego “społeczeństwa”…
            Część ludzi (prawdopodobnie potomkowie tych 1-2%) to będą “Panowie na Wysokościach” (którzy wszystko o nas wiedzą i wszysko zależy od ich “łaski”)…
            A pozostały “motłoch”….?
            No cóż, zależnie od tego, czym “Pan (grupa)” się zajmuje i akurat do czego ich “przeznaczono”, takie otrzyma “wykształcenie”…..
            – będą wykonywać proste czynności (których się nie da zautomatyzować), za co dostaną minimum uposażenia starczającego na “papu i piciu”, codzienną dawkę wspaniałego świata wirtualnego, ew. cieplejszy kąt…
            Wybrani w odpowiedniej fazie rozwoju dostaną prawo do prokreacji…

            Dopóty skomplikowana technika będzie w stanie tworzyć następne generacje maszyn, taki scenariusz będzie możliwy. Gdy jednak zabraknie źródeł (energia, złoża, minerały, itd), całość z hukiem się zawali…
            – niezależnie od ilości żyjących wówczas ludzi na ziemi, ten 1-2% wykształconych nie będzie w stanie (w ciągu 1 tylko pokolenia!) na nowo odbudować WYKSZTAŁCONEGO I ZDROWEGO SPOŁECZEńSTWA…!

            Ps. – takie (zniewolone) społeczeństwa opisywał już w latach 70-ch nasz wspaniały rodak Adam Wiśniewski-Snerg (m.in. “Robot”, “Według łotra”), polecam…
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Wi%C5%9Bniewski-Snerg

            @Xun Zi
            Oczywiście z przyjemnością przeczytałem Twoje rozważania…
            – miło jest widzieć “jeszcze myślących” przedstawicieli nowych pokoleń…

            Młody Człowieku, wydaje mi się, że błędnie definiujesz pojęcie “społeczeństwo”…

            Czy tego sobie życzysz, czy nie, społeczeństwo to zbiór (wspólnota) jednostek.
            Jednostek INDYWIDUALNYCH…!
            Dopiero te tworzą jakieś tam grupy…
            – jązykowe, kulturowe, wspólnych interesów itd, itp.
            Nie ma sensu rozwodzić się tutaj nad tym, dlaczego i w jaki sposób dana grupa w ciągu wieków się rozwijała. Jedno jest pewne, że w trakcie swojego rozwoju jej “metamorfozy” brały się z woli większości (INDYWIDUALNYCH jednostek).
            Oczywiście, abstrachuję tutaj od niechlubnych okresów w dziejach ludzkości, jak okres niewolnictwa, czy średniowiecznego feudalizmu…

            I zawsze istniał odetek “niezadowolonych” z zasad współżycia obowiązujących w danej grupie/społeczeństwie. Na to się nic nie poradzi (np. Ty jesteś tego przykładem…)

            Wracając teraz do Twoich rozważań o “indywidualiźmie”, to powiem Ci kolego, że to też jest rzecz względna. Tyle, ile jest na Ziemi ludzi, tyle jest zdań (przynajmniej teoretycznie)…
            – dla Ciebie coś jest dobre, a innemu może akurat nie pasować…

            Gdzieś tam wspominasz, że “społeczeństwo wymusza” itp…
            – OK, Tobie się to nie podoba, ale weź pod uwagę, że tak ZAżYCZYŁA SOBIE WIęKSZOść !

            Jeśli chcesz być “indywidualny” i nie chcesz się podporządkować grupie, to, po prostu… ODEJDź !
            INNEGO WYJśCIA NIE MASZ, bo taka jest nasza rzeczywistość w której żyjemy…
            – albo podporządkujesz się grupie, albo zostajesz SAM…

            W którymś miejscu piszesz, że zmieniłbyś pewne rzeczy tak, żeby Tobie pasowały…
            – chmmmm…, a nie sądzisz, że coś takiego, to już nawet nie egoizm, a NARCYZM !?

            Dlaczego większość ma się stosować do Twoich zachcianek ?
            – bo, Ty tak chcesz !?

            Coś mi się zdaje Kolego, że dotychczas wychowywałeś się w “cieplarnianych warunkach”, a teraz w pierwszych, poważnych konfrontacjach życiowych trafiasz na “opór”….
            – przecież Tobie się to “należy”….

            I nie myśl Młody Kolego, że Cię krytykuję, nie…
            – po prostu, staram się pokazać, że Swiat, Społeczeństo i życie nie jest takim, jakim byś go chciał widzieć…

            I sztuką nie jest “przystosowanie Swiata” do siebie (w historii bywali tacy, np. Cezarzy, papieże, co poniektórzy władcy, Napoleon, Stalin, Hitler, ale zauważ, że niedługo to trwało), a PRZYSTOSOWANIE SIEBIE DO SWIATA….!
            – wówczas zostaniesz zaakceptowany i będziesz indywidualistą…

          • @Dojrzały (były 50-parolatek). 3 grudnia 2019 at 16:27

            Dokładnie tak to może wyglądać, jak piszesz w uzupełnieniu mojej myśli. To jest kształtowanie nowoczesnego feudalizmu i te 1-2% psychopatycznych elit się nie zatrzyma, dopóki nie zniszczy ziemi i nie podporządkuje sobie reszty ludności świata, jak za czasów monarchii, chyba że ludzkość w między czasie zmądrzeje i zacznie ich kontrolować. Każdy kij ma dwa końce i można nim ostatecznie oberwać. Tak jest i z techniką, cyfryzacją życia. Mamy ogromny przepływ informacji i do końca nie wiemy jak ludzkie społeczne systemy cybernetyczne się zachowają, ponieważ to nie maszyny, tylko żywa biologiczna tkanka, która do końca jest nieprzewidywalna. Oczywiście te niby “elity”, jako lokaje światowej oligarchii robią co mogą, aby podporządkować sobie ludzkość, ale to nie takie proste, oni też popełniają błędy i póki co są śmiertelni, a ich dzieci niekoniecznie odznaczają się odpowiednim charakterem i z czasem mam wrażenie, że dążą samozagłady. Wystarczy wyciągnąć wnioski z historii arystokracji i monarchii na świecie.

            Tak się rodzą rewolucje, oby ta nadchodząca była bezkrwawa i odbyła się na gruncie świadomości. Póki co też czarno to widzę.

  7. Opodatkowanie CO2, ma dać 60 bilionów$…….
    Te fundusze będą służyć rozbudowie “zielonej energetyki”.
    Chętnych na zarządzanie nimi, jest sporo.
    Za sutą prowizję…..
    Równie dużo jest chętnych na wprowadzenie na giełdy “zielonych obligacji”- czytaj, zadłużenia społeczeństw na wieki.

    Tu i ówdzie, piszą o śladzie węglowym, i kosztach wyprodukowania jednego wiatraka.
    TO SIĘ NIE BILANSUJE!!!
    Produkcja cementu, stali, elementów z metali ziem rzadkich, miedzi, pochłania z naddatkiem wyprodukowana w ciągu 20 lat energię, pozyskana z takiego źródła.

    Prawie wszystkie maszyny górnicze, czy ciężki transport, są na ropę.
    Im więcej przerabiamy skał, o zawartości często promili jakiegoś pierwiastka czy minerału, tym więcej zużywamy ENERGII pochodzącej głównie z ropy.
    To samo z transportem, drogowym, lotniczym, czy morskim.
    Bezsensowne przemieszczanie miliardów ton surowca, można ograniczyć, budując w krajach wydobycia odpowiednie zakłady.
    Ale, wówczas wybudowałoby się tam PRZEMYSŁ- a to nie za bardzo pasuje decydentom.
    Jeszcze by tubylcy znacjonalizowali……

    A co z innymi gazami cieplarnianymi, w szczególności metanem, nad emisją którego nie mamy żadnej kontroli?
    Nawet nie jesteśmy w stanie oszacować uwalnianej ilości z hydratów, czy wiecznej zmarzliny.

    Mnie niespecjalnie przekonują kampanie marketingowe, czy medialne wzmożenie kapłanów nowej religii- Globalnego Ocipienia.
    Patrzę raczej na stały kierunek, w którym ma płynąć KASA!!!
    Zawsze z Peryferiów do Centrum?
    Zawsze ze Wschodu na Zachód?

    Ile razy można Wschodowi serwować Opium, w zamian za wartościowe wyroby?

    Ps.
    Nie będziemy żyli wiecznie.
    Niewielu jest sprawnych 80 latków.
    Substancji letalnych z którymi mamy styczność, nie policzy nikt.
    Tak samo jak kancerogennych, wpływających na mechanizm dziedziczenia.
    Czysty Darwinizm?
    Ale, taki dobór naturalny wyselekcjonuje najlepsze genotypy, zdolne przetrwać w każdych warunkach, stopniowo poszerzając zakres możliwości adaptacyjnych.
    Co nas- Ludzkości- nie zabije, to nas wzmocni.
    Eliminacja takich czynników, jest mim zdaniem błędem.

    Był taki stary kawał.
    Hanclika skierowano do komory gazowej.
    Po 40 minutach, dalej żył.
    Na pytanie jak się czuje, odpowiedział
    -panie, żyłem 40 lat w Chorzowie…..

    Ja z Chorzowa pamiętam bezgłośnie spadające do kufla piwa, płatki sadzy……
    I dało się wypić, i przeżyć.
    To nowe pokolenie Milenialsów, jest jakieś……niedorobione……

    • Dojrzały (były 50-parolatek)

      @wmw
      – tak, wszystko to wielki cyrk i parodia…
      W gruncie rzeczy, w tym całym bajzlu nie chodzi o rzeczywisty ratunek naszego środowiska, a o kolejną finansową “kroplówkę” dla konającego “Zachodu”…

  8. Czy produkcja plastikowych opakowań nie jest szkodliwa? . Ponoć produkcja opakowań to równie intratne zajęcie jak handel lekami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.