Ekonomia

Mistrzowie strategii bezalternatywnej i manewrów gospodarczych

 Dzieje się w naszym spokojnym kraju wiele, zwłaszcza tam gdzie wzrok zwykłego obywatela, który nie ma obowiązku znać się na finansach nie sięga, a dziennikarze są zbyt prymitywni lub zastraszeni, żeby wyciągać wnioski. Tymczasem dzieje się prawdziwe tsunami w finansach publicznych. Otóż bowiem proszę państwa okazuje się, że kastrując i konsumując OFE unikamy konieczności konsolidacji fiskalnej (redukcji wydatków budżetowych) na prawie 3% budżetu (różni ekonomiści mówią różnie – to wielkość skrajnie wysoka), a zarazem również dzięki temu manewrowi gospodarczemu unikniemy podwyższenia podatków. Coś podobnego zasugerował pan Marek Belka – prezes NBP!

Coś nieprzeciętnego! Nadzwyczajnego! Wreszcie ktoś powiedział Narodowi prawdę! Do tego jest to przedstawiciel państwowego establishmentu tak wysokiej rangi! Utrzymanie państwa kosztuje nas bardzo dużo pieniędzy, a ponieważ państwo utrzymuje się z podatków pośrednich – czyli bezwzględnego haraczu pobieranego od konsumpcji wszystkich, to ma problem bo konsumpcja zmalała. Utrzymywanie przywilejów socjalnych kosztuje, bardzo wiele nas kosztuje uprzywilejowanie wybranych grup społecznych. Niestety mechanizm rozdziału budżetowego jest niedostosowany do realiów. W kraju niskich zarobków i prac śmieciowych – elita nie może zarabiać tak jak elita w kraju wysoko uprzemysłowionym. To musi się zmienić, w tym znaczeniu że pensje dla uprzywilejowanej administracji muszą zależeć od kondycji budżetowej – podobnie świadczenia dla tych, którzy są w stanie spoczynku! To jest dopiero niezła fikcja! Gdyby zwykli obywatele wiedzieli ile kosztuje nas utrzymanie armii sędziów, prokuratorów, żołnierzy i innych uprzywilejowanych w stanie spoczynku – to zupełnie luźniej patrzyliby na przywileje ciężko harujących górników, czy też ciężko nie uprawiających ziemi rolników!

Naprawdę dobrze, że elita odważyła się powiedzieć społeczeństwu prawdę – że trzeba podnieść podatki! To fantastyczna informacja pokazująca jaki jest wynik działania państwa po 23 latach transformacji – Polacy nie mają gdzie pracować, konsumują drogie dobra importowane, a państwo nie ma skąd zgarniać podatków – w efekcie jest tak jak jest. Mamy armię biednych ludzi, których nie stać na zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb życiowych i państwo, które kombinuje skąd wziąć pieniądze na utrzymanie swojego aparatu i mechanizmu, który je trzyma w jako takim stanie funkcjonowania. Jest oczywistym, że nadbudowa rozeszła się z bazą i elicie jest po prostu za dobrze! Jednakże nikt nie uderzy się w pierś i nie powie, że trzeba zacząć oszczędzać, a to oznacza także cięcie pensji dla najbardziej uprzywilejowanych urzędników, ograniczenie ich przywilejów i likwidację zbędnych urzędów jak np. IPN lub inne, których przydatności dla państwa nie sposób wykazać.

Jak na razie rząd wziął się za „cichą” likwidację szkół podstawowych, ponieważ nie ma dzieci. Jest to rozsądne, jednakże trzeba pamiętać że poza niepotrzebnymi szkołami podstawowymi mamy też cały szereg niepotrzebnych instytucji i urzędów, które również można zlikwidować. Śmiało można odchudzić administrację o połowę – a przywileje emerytalne klas uprzywilejowanych ściąć do poziomu średniego, ponieważ nie może być tak że zadłużamy przyszłe pokolenie, którego nie będzie (o czym świadczą likwidacje szkół) na poczet dochodów pokoleń schodzących, KTÓRE NIE BYŁY WSTANIE STWORZYĆ WARUNKÓW MŁODYM DO ŻYCIA I PROKREACJI. System jest przecież solidarnościowy? Więc ma działać w dwie strony – co się zresztą dzieje, można się o tym przekonać – jak ktoś dostaje naliczenie wysokości emerytury na tzw. nowych zasadach z ZUS, to po prostu załamuje ręce i płacze. To się będzie nasilać i będzie tego więcej i bardzo dobrze – bo nie ma innej drogi, nie ma innego wyjścia, pamiętajmy sami to wybraliśmy po 1989 roku, a ostatnie 6 lat NIE REFORMOWANIA kraju, jak była dla tego szansa – jaką stworzył kryzys po prostu wszystko co negatywne przypieczętowało i jest jak jest – tendencja jest zła i spadkowa, będzie jeszcze gorzej.

Elita doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w jej interesie – opisanym horyzontem aktywności życiowej jest jak najdłuższe utrzymywanie społeczeństwa w scenariuszu braku alternatywy dla rozwiązań firmowanych znakiem niewidzialnej pięści rynku, ponieważ tylko w ten sposób może sobie sama zapewnić spokój społeczny i wygodną, bezpieczną starość umożliwiającą ustawienie w życiu własnych dzieci a może i wnuków. Dlatego ile się jeszcze da – ci panowie będą dokonywać manewrów gospodarczych, żeby tylko zachować spokój w kraju – wśród baranów mających nadzieję, na to że będzie im się żyło lepiej, może nie tak jak na zachodzie, ale bez stałego lęku przed komornikiem, eksmisją na bruk itp.

Niestety wszystko wskazuje na to, że ten scenariusz się uda i te parszywe s………y rządzące tym krajem wygrają na transformacji, wygrają na przemianach – już są ustawieni! A że trzeba będzie sprowadzić emigrantów w miejsce Polaków, którzy wyjechali lub się nie narodzili – co to kogo obchodzi? To się nazywa wielokulturowość, otwartość itd., jeżeli się to komuś nie podoba to się go nazywa faszystą, hitlerowcem, nacjonalistą – zupełnie mieszając pojęcia i nie pozwalając na równorzędną argumentację. Mechanizm kłamstwa i oszustwa jest od zawsze ten sam – chciwa i pazerna mniejszość trzymająca władzę, obiecuje że będzie lepiej – posłusznej w nadziei poprawy mniejszości.

Trzeba zakończyć ten chocholi taniec – ci wszyscy, którzy rządzili tym krajem i nim rządzą – powinni odejść z polityki, albo muszą się liczyć z tym, że będą usunięci przez rewolucję – niestety, powtórzmy niestety tylko rewolucja społeczna, oparta na dogmacie walki klas – ciągle aktualnym, wspartym silną domieszką wartości narodowych i siłą rzeczy religijnych jest w stanie zmienić władzę i sposób postępowania władzy w tym kraju. Problem jednak polega jeszcze na tym, że kosztów rewolucji możemy nie móc już udźwignąć. Po prostu możemy upaść jako państwowość w wyniku krwawej wojny domowej jakby doszło do niekontrolowanych rozruchów zrezygnowanych życiem w tej beznadziei ludzi. Z tego powodu, ponieważ to ryzyko jest zbyt duże – trzeba popierać Unię Europejską, która jest dla nas jedyną formułą ucieczki do przodu, wówczas być może się uda, może będzie trochę lepiej.

Niestety rację miał pewien klasyk niemieckiej polityki – Polacy, nie potrafią się sami rządzić. To jest w tym kraju niemożliwe, wiemy to po 23 latach udręki i wyniszczania państwa i społeczeństwa w trakcie morderczej transformacji. Starsi ludzie to widzą, że nawet za komuny – takiego b……u i bezhołowia jak teraz nie było! Człowiek potraktowany niesprawiedliwie przez państwo, mógł iść i rozpłakać się przy sekretarzu partii – liczyć na ich pomoc, która często jako sprawiedliwość ludowa była udzielana. Dzisiaj? Dzisiaj jesteśmy we władzy korporacji, banków, sądów i komorników, nad którymi państwo nie ma żadnej władzy. Wszystko zależy od pieniędzy i znajomości… Dzisiaj rządzą nami mistrzowie strategii bezalternatywnej i manewrów gospodarczych.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu: [tutaj]

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 + fifteen =