Ministerstwo Rozwoju 120 mld PLN „dzięki tarczy” – „trafiło” do przedsiębiorców?

fot. red.

Ministerstwo Rozwoju: 120 mld PLN dzięki tarczy do przedsiębiorców trafiło już ponad 120 mld PLN. Źródło Ministerstwo Rozwoju strona internetowa [tutaj] (wszelkie cytaty za ww. źródłem). Wedle dostępnych tam informacji, wsparcie tarczy antykryzysowej to m.in.:

  • 20,99 mld zł – zwolnienie z obowiązku opłacenia należności z tytułu składek do ZUS za okres marzec – maj 2020 r., odroczenia/rozłożenia na raty składek do ZUS, świadczenia postojowe;
  • 21,30 mld zł – dofinansowania na ochronę miejsc pracy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, dofinansowania wynagrodzeń pracowników dla MMŚP z Europejskiego Funduszu Społecznego, mikropożyczki dla przedsiębiorców;
  • 59,35 mld zł – subwencje z Tarczy Finansowej PFR;
  • 18,34 mld zł – zabezpieczenie kredytów BGK;
  • 40,7 mln zł – wsparcie z ARP.

Jak czytamy w zawartej tam informacji: „Tarcza koncentruje się na zapewnieniu bezpieczeństwa pracowników oraz zachowaniu płynności i ciągłości funkcjonowania przedsiębiorstw. Przyjęliśmy w niej rozwiązania, które w naszej ocenie są najbardziej potrzebne dla utrzymania potencjału polskiej gospodarki na tym etapie walki z gospodarczymi konsekwencjami pandemii. Dofinansowanie miejsc pracy na postojowym lub w obniżonym wymiarze czasu pracy pozwala firmie zredukować koszty pracy od 60% do nawet 75%, co jest bardziej opłacalne niż ponoszenie kosztów zwolnień pracowników, a w przyszłości szkoleń i rekrutacji.(…)

Generalnie nie da się tego kwestionować, nie ma takiego sposobu, żeby nie zgodzić się z tym, że tarcza – na dzień dzisiejszy – działa. Gospodarka wyhamowała, ale nie ma fali zwolnień. Na pewno nie ma takiego poziomu przyrostu zatrudnienia, jaki był jeszcze niedawno, jesteśmy w tym okresie kryzysu, który się jeszcze nie wykrystalizował i nie nastąpiło dostosowanie. Dzięki publicznym pieniądzom, a w tym głównie zaniechaniu przez państwo pobieraniu części należnych danin publicznych – gospodarka dostała oddech.

Właśnie w tym kontekście ta informacja z Ministerstwa Rozwoju jest interesująca, bo jeszcze nie nastąpiło dostosowanie się gospodarcze całości systemu, co więcej ono właśnie miało zostać spowolnione przez tą formę wsparcia, a jedynie niektóre branże zostały zmuszone do zmiany paradygmatu funkcjonowania. Niektóre się opierają, myśląc że będzie tak jak przed kryzysem i że sytuacja wróci do normy. Jest na to duża szansa, tylko że powrót do nawyków codzienności, może zająć społeczeństwu – kilka kolejnych fal Covidu. Co to oznacza, to każdy powinien rozumieć, że lepiej jest uważać na to, co się planuje. Na pewno doskonale rozumieją to przedsiębiorcy, przy czym niektórzy mają świadomość, że oto jest ich ostatnia szansa na wyjęcie z systemu dużej gotówki przed resetem i dostosowaniem się, przeprofilowaniem lub bankructwem.

Generalnie idea pieniędzy rozrzucanych z helikoptera ma tylu zwolenników, co i przeciwników. Istotne jest pytanie – dlaczego wspieramy przedsiębiorców, a nie ich pracowników? Przecież to popyt generuje ruch w gospodarce? Czy jak byśmy rozdawali pieniądze ludziom, czy to spowodowałoby większy ruch w gospodarce? Podobna dyskusja już kilka razy przetoczyła się np. przez Niemcy, które przez lata usiłowały stymulować swoją gospodarkę do szybszego rozwoju. Jednym z argumentów, przeciwko podwyższaniu dochodów pracujących ponad zwyczajowy poziom wynikających z tamtejszych regulacji i zwyczajów, było to, że Niemcy będą te dodatkowe pieniądze chomikować – zwiększając swoją skłonność do oszczędzania. Niezwykle bogate i syte niemieckie społeczeństwo rzeczywiście wyraża skłonność do takiego zachowania się. W naszym przypadku „brak sytości” zrobi swoje zawsze.

Nie ma więc logicznej zdolności do krytykowania działań rządu, bo naprawdę nie wiadomo w tym momencie, jak zachowałaby się gospodarka, przy czym ponieważ mówimy w rzeczywistości o powstrzymaniu egzekucji części świadczeń publicznych – jako formie „trafiania” z pomocą do potrzebujących, to w ogóle nie ma co kombinować. Rząd nie ma wolnych pieniędzy, które może bez negatywnych skutków dla kogokolwiek wykorzystać. Co więcej, pamiętajmy że wszystko co ma, wcześniej musi nam zabrać.

7 thoughts on “Ministerstwo Rozwoju 120 mld PLN „dzięki tarczy” – „trafiło” do przedsiębiorców?

  • 25 lipca 2020 o 07:51
    Permalink

    Potem trzeba będzie pożyczyć, żeby móc to zrównoważyć. Bo pieniądze, które nie wpłynęły będą brakować w NFZ i ZUS.

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2020 o 07:59
    Permalink

    I tak biznes wyjdzie na swoje w większości. Pieniądze wezmą, pensje pracownikom zmniejszą, część i tak zwolnią. Na pewno będą ograniczać własne straty a nie straty swoich prekariuszy. Zapłacimy za to my wszyscy z naszych podatków. Zobaczymy jakie będą efekty kontroli państwa w zakresie wykorzystania tej pomocy przez biznes. Tarcza powinna przewidywać przepisy o przymusowej nacjonalizacji, jeżeli przedsiębiorca zwolnił pracowników a pieniądze otrzymał i biznesu nie prowadzi, chociaż jest potrzebny na rynku lokalnym czy krajowym.

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2020 o 08:40
    Permalink

    Na razie nic nie wiemy.

    Musimy ufać oświadczeniom rządu.

    A Prezes Banaś WYMOWNIE milczy, chociaż mógłby zacząć sprawdzać jak to naprawdę z tymi wydatkami jest.

    No ale tu jest Nadwiślańskie Macondo.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 25 lipca 2020 o 17:28
    Permalink

    Pragnę zauważyć, iż na rynek trafi jedynie 80,65 mld PLN. Ciekawe będą konsekwencje.

    Odpowiedz
  • 28 lipca 2020 o 15:07
    Permalink

    Bardzo dużo pieniędzy trafiło do przedsiębiorców i był to pozytywny zastrzyk finansowy. Małe firmy mogą jeszcze składać wnioski do konca lipca .Warto ,bo jak spełniamy wszelkie kryteria to wtedy pieniądze dostaniemy w dwa dni. Warto dopytać na infolinii PFR lub przeczytać na stronie Tarcza Finansowa PFR

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 12:36
    Permalink

    Ogłoszono Narodowi, że cała gospodarka jest do niczego. Należy więc dokonać prywatyzacji całej gospodarki, by po sprywatyzowaniu poprzez lepsze zarządzanie sprostać panującej w kapitalizmie konkurencji. Wmawiano nam, że prywatyzowane zakłady warte są tyle, ile gotów jest zapłacić kupujący. CZYTAJ !!! Nie zapomnijmy o genialnym ekonomiście, Balcerowiczu!

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 12:58
    Permalink

    MORAWIECKI ogłosił, że połączy 3 największe polskie firmy paliwowe : ORLEN, LOTOS i PGNiG. Argumentem jest, e nowy superkoncern będzie bogaty, silny i będzie mógł zdziałać coś na rynkach światowych. Majstersztyk w białych rękawiczkach ! Szydło, Prezydent i Prezes zajęci rozdawaniem kiełbasy wyborczej pewnie w to uwierzyli. Proszę państwa : W tych trzech koncernach Skarb Państwa ma następujące udziały: Orlen 27,5%,Lotos 53 %, PGNiG 72,4%. Można powiedzieć, że właścicielem 2 koncernów Lotosu i PGNiG jest jeszcze polski Skarb Państwa. Po połączeniu tych i zsumowaniu ich nominalnej wartości w nowym koncernie Skarb Państwa będzie miał udział tylko 40,3 %. Państwo polskie straci więc kontrolę nad najważniejszą gałęzią gospodarki.. Pozostali właściciele pochodzą od Ameryki Północnej, poprzez Europę, Azję, aż do Nowej Zelandii. MORAWIECKI to bankster i lis bardziej przebiegły niż panowie Balcerowicz, Lewandowski i Petru do kupy wzięci. On nawet nie sprzedaje za czapkę gruszek naszej gospodarki. On rozdaje za frico, albo ja jestem kompletnym debilem. Jeśli komukolwiek ten kraj leży na sercu udostępniajcie proszę na swoim profilu, może dotrze tam, gdzie trzeba.”
    “Plan Morawieckiego” spali na panewce? Polskie firmy notują najgorszy wynik od czasów kryzysu.
    PiS sam sobie zgotował ten problem. Nowe inwestycje w 2017 r. rozpocznie zaledwie co trzecie przedsiębiorstwo, co jest najsłabszym wynikiem od czasu kryzysu 2008/2009 – wynika z badania koniunktury NBP. Prywatne firmy za nic nie chcą inwestować swoich pieniędzy. Kluczowym słowem jest niepewność. W grę wchodzą m.in. zmiany legislacyjne.

    “Plan Morawieckiego”, który ma uruchomić w Polakach “wielkie pokłady przedsiębiorczości” na razie jest tylko na papierze. Polskie firmy prywatne wykazują olbrzymią niepewność w związku z wydarzeniami w kraju i za granicą.
    Niepewność oznacza, że za nic nie chcą uruchomić swoich pieniędzy i inwestować, co zwiększałoby wzrost gospodarczy całego kraju. O taką też jakość wzrostu apeluje ciągle Morawiecki. Deklaracje przedsiębiorców to fatalna wiadomość dla rządu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.