Ministerstwo ds. schetynówek, czyli podcinanie skrzydełek

Sposobów upokorzenia człowieka przez człowieka jest wiele, szczególnie ciekawe są w przypadku polityków sprawujących władzę. W pewnym momencie rozgrywki ktoś wie, że przegra, w końcu przegrywa, ktoś inny to kwituje i czerpie z tego pożytki.

Wczoraj mieliśmy do czynienia z polityczną egzekucją pana Grzegorza Schetyny, premier Donald Tusk w swojej nieskończonej łasce oświadczył, że Grzegorz Schetyna jest jego przyjacielem. W uznaniu dla tej przyjaźni prawdopodobnie już mu coś obiecał, aczkolwiek rzekomo nie będzie tolerował konkurencji na szczytach władzy.

Pan Schetyna jest bardzo doświadczonym politykiem, z własnym dorobkiem, dość lubianym o przyjemnym sposobie bycia, we własnym regionie ma bardzo silną pozycję. W przypadku polityka tego szczebla, kompetencje nie mają znaczenia, albowiem wszędzie się sprawdzi.

Bez wątpienia taki człowiek może być „Brutusem”, dlatego trzeba go „utopić” już na początku kolonii, no może nie od razu topić, ale np. złamać mu nogę niech kuleje, nie nadąża, niech będzie skazany na bycie zawalidrogą dla całej grupy.

Cóż, zatem zrobić w przypadku przyjaciela, o politycznych – Brutusowych ambicjach, potencjalnie największym zagrożeniem? No wypada go przynajmniej kontrolować, zarazem przycinając mu skrzydełka żeby, co najwyżej skakał jak kurczak, bez szans na fruwanie jak orzeł lub o zgrozo sęp!

Niezwykle skutecznym sposobem na fachowe przycinanie skrzydełek, jest obarczenie obdarowanie funkcją niewdzięczną, trudną, wymagającą kontrowersyjnych decyzji, czasem wstydzenia się przed kamerą a przede wszystkim funkcja wdzięczna na krytykę mediów i wszelkich środowisk.

Idealnym miejscem na politycznej mapie Polski, wykutym w nieudolności, braku staranności, kompetencji i owianym aurą „nic nie możności”, jest Ministerstwo Infrastruktury. Po podlaniu smacznym sosem PRowskim, można by zmienić jego nazwę na Ministerstwo ds. schetynówek, a wówczas kandydat na ministra musi być tylko jeden.

Jest to doskonały sposób na rozmienienie na drobne dorobku politycznego dużego formatu! Wrzucenie człowieka pomiędzy żwir, podkłady kolejowe a linie wysokiego napięcia musi się skończyć jego mniejszą lub większą klęską. Nie pomoże przecinanie wstęg, nie pomoże otwieranie dworców, nie pomoże szczery i chyba najlepszy w polskiej polityce uśmiech! Ministerstwo ds. schetynówek będzie musiało oznaczać klęskę autorytetu, albowiem najbliższa kadencja i nawet 300 mld zł z Unii, nie rozwiążą problemów polskiej infrastruktury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.