Ministerstwo ds. naprawy państwa

Wiele się mówi o reformach, ma się pretensje do obecnego rządu że ich nie wprowadza, chociaż niektóre zmiany po prostu się proszą o to, żeby je wprowadzić z dnia na dzień i przez to ulżyć ludziom – często znacznie. Powoduje to, że w niektórych przypadkach ludzie wręcz się oburzają na brak działania rządzących, nie brakuje krytyków nie rozumiejących jakimi mechanizmami działa rząd i jakie warunki muszą być spełnione, żeby została wykonana decyzja polityczna.

Generalnie prezydent państwa nie ma żadnej konkretnej władzy, poza mianowaniem kilku swoich przedstawicieli w różnych sektorach szeroko rozumianego aparatu państwowego. Prezydent sam o niczym nie decyduje, nie jest w stanie zmaterializować swojej decyzji w znaczeniu – tu ma stanąć most, albo tam czekoladowy pomnik orła. To nie jest możliwe w naszym porządku konstytucyjnym, jedyne co prezydent może – to zwołać radę gabinetową i próbować skłonić rząd do konkretnych rozwiązań. Normalnie może się poruszać w ramach budżetu swojej kancelarii, nic ponadto.

Premier jest w o wiele lepszej sytuacji, może pewne sprawy nakazać do realizacji o ile przewidują to ustawy w zakresie jego kierownictwa nad poszczególnymi działami administracji rządowej, co więcej może nawet skłonić Radę Ministrów do wykonywania swoich skonkretyzowanych poleceń – nic prostszego – kto się nie podporządkowuje ten wylatuje, wiadomo że każdy się posłucha. Jednakże i premier nie jest omnipotentny w naszym państwie. Jego władza np. nad korporacjami zawodowymi jest praktycznie żadna, nieco większa nad samorządem terytorialnym, jednakże i tak nie zaszaleje. Swego czasu nawet zrezygnował z władzy nad prokuraturą, co jak wiemy okazało się błędem, bo oto pojawiła się kolejna samo-wypasająca się struktura administracji państwowej, której jest dobrze w takim świecie jaki ma i zna.

Poza ministerstwami, z których niektóre nie wiadomo po co istnieją, ponieważ ich działalność nie jest zgodna ani z działem administracji rządowej ani z nazwą – mamy jeszcze całą hordę wypasionych i odchowanych na pieniądzach publicznych urzędów centralnych. Najczęściej dublują one zadania ministerstw, stanowiąc bardzo wygodny support i instrument uprawiania polityki, jednakże to państwa w państwie, które poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami wymagają pilnej reformy.

Na temat spółek Skarbu Państwa nie ma co się wypowiadać, ponieważ powoduje to niepotrzebne emocje. Tutaj także życie toczy się swoimi torami, ludzie żyją w mikroświatach nad kompetencji za często wspaniałe lub jeszcze wspanialsze pieniądze niż sobie wyobrażamy.

Całość administracji, ba całość sektora publicznego w Polsce przypomina już nawet nie stajnię Augiasza, ale bardziej stajnię tegoż po zburzeniu i labirynt Minotaura w połączeniu. Po prostu nie da się skutecznie zarządzać państwem, gdzie kompetencje się rozpływają i nikt z zasady za nic nie jest winny i za nic nie odpowiada.

Dlatego potrzebujemy ministerstwa lub super urzędu do spraw naprawy państwa. Chodzi o instytucję wzorcową, funkcjonującą na zasadach najnowocześniejszego biznesu, w której panująca kultura korporacyjna byłaby pogodzona z wymogami i praktyką funkcjonowania urzędów w Polsce na tyle, żeby była możliwa praca takiej instytucji w zastępstwie za nieomalże każdy urząd, ministerstwo, podmiot, – cokolwiek co wypełnia zadania publiczne. Super komórka przejmowałaby zadania a następnie pokazywała na swoim przykładzie w jaki sposób zmienić, zmodyfikować i dostosować daną strukturę do realizowanych przez nią procesów, tak żeby było to jeszcze wydajniejsze, jeszcze lepsze i doskonalsze.

Nie ma innego sposobu, wszelkiego rodzaju normy ISO, czy innego rodzaju procesy zarządcze w instytucjach, które funkcjonują i opierają swoje istnienie na: „bieżączce”, „nie zastępowalności” i „potrzebie utrzymania utytułowanego stołka” się nie sprawdzają, albo sprawdzają się tylko na tyle na ile dana instytucja w zgodzie ze swoją logiką pozwoli.

W zaproponowanym modelu byłoby możliwe wyłączenie całego organu administracji – przeprogramowanie jego funkcji, przemodelowanie aparatu pomocniczego, być może połączenie z innym, likwidacja zupełna lub przeciwnie rozbudowa. Rząd dysponowałby super – komórką, która umożliwiałaby mniej lub bardziej udane zajęcie się sprawami dziedzinowymi w każdym wymiarze czynności. Po zakończeniu przeglądu kluczowych urzędów i podmiotów państwowych – takie kadry mogłyby z powodzeniem pracować w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jako nadrzędna „czapka” administracyjna nad całym aparatem państwa, jak również zasilić wywiad, czy kontrwywiad w sposób systemowo gwarantujący pełną informację o każdym – najmniejszym procesie zarządzania w państwie.

Zaproponowane rozwiązanie jest bardzo niekonwencjonalne, ale gwarantowałoby ciągłość pracy organów państwa przy jednoczesnym zapewnieniu zdolności reformowania całego systemu – oczywiście fragmentami, jednakże na więcej prawdopodobnie nie byłoby nas stać.

Można spodziewać się, że w ciągu dwóch może trzech kadencji sprawowania władzy – taka super komórka dokonała by pełnego przeglądu i naprawy administracji państwowej i może odpowiednio także samorządowej na podstawie osobnych regulacji. To okres mniej więcej 12 lat – czyli połowa czasu trwania naszej transformacji. Szkoda więc, że tego nie zrobiono wcześniej.

Być może optymalnym dla naszego modelu administracji publicznej byłoby jej permanentne reformowanie i modernizowanie?

One thought on “Ministerstwo ds. naprawy państwa

  • 6 sierpnia 2013 o 16:42
    Permalink

    Urzędnicy mają usprawnić swoje urzędy?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.