Ekonomia

Minimalna stawka godzinowa to cywilizacyjna powinność

 Najprostszym sposobem ograniczenia zjawiska umów śmieciowych jest wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej, dla wynagrodzenia brutto za godzinę zegarową pracy człowieka w rytmie dziennym.

W Niemczech umowa koalicyjna obecnego rządu Pani Merkel zakłada podniesienie płacy minimalnej wedle stawki godzinowej do 8,5 Euro, co daje pomiędzy 34 a 36 zł w zależności od stawki za Euro.

W Polsce przy założeniu przestrzegania kodeksu pracy przez pracodawcę, wobec płacy minimalnej za pełny wymiar 1680 zł brutto za godzinę i przy ilości 2000 godzin pracy w 2014 roku wychodzi 10,08 zł brutto za godzinę (Styczeń 168h, Luty 160h, Marzec i Kwiecień po 168h, Maj i Czerwiec po 160h, Lipiec 184h, Sierpień 160h, Wrzesień 176h, Październik 184h, Listopad 144h, Grudzień 168h = razem = 2000 wobec 1680 zł x 12 = 20160zł).

Jeżeli ustalilibyśmy płacę minimalną za godzinę, to w przypadku umów śmieciowych powinna ona być nieco wyższa od 10,08 za godzinę, tak żeby jeszcze odzwierciedlić tą część ciężarów publicznych, które jest zobowiązany ponosić pracodawca. Realnie nie powinno to być mniej niż 13 zł za godzinę brutto. Taka stawka, jest w Polsce minimalną stawką godzinową – względnie uczciwą, w której nie okradamy niczyjej teraźniejszości i przyszłości.

Biorąc pod uwagę różnice pomiędzy nami a Niemcami, zawsze będzie dyfuzja. Natomiast zastanawia jedno, – jeżeli i tak, przy legalnym zatrudnieniu jesteśmy trzy razy tańsi – a produkujemy głównie na ich rynek – to, co powoduje, że jeszcze nasi pracodawcy nas dodatkowo rzeźbią? Przecież koszty pracy w Polsce są praktycznie trzy razy tańsze niż w Niemczech, przynajmniej w zakresie prac prostych (czyli większości prac w strefach ekonomicznych – jeszcze dodatkowo tańszych dla pracodawcy).

Nasze państwo tolerując swobodę umów o pracę, w tym także legalizując wyzysk, generalnie robi z części obywateli frajerów, porażki i sponsorów dla reszty, albowiem ci, którzy godzą się na pracę bez koniecznych obciążeń publicznych także chorują i też będą chcieli mieć emerytury. W praktyce będzie to oznaczało i to już oznacza, że państwo wypłaca im np. zasiłki, ponieważ to, co zarabiają nie wystarcza np. na opłacenie kosztów edukacji ich dzieci w szkołach publicznych, które przecież państwo opłaca z naszych podatków, ale nie tych, którzy godzą się na oszukiwanie siebie i oszukiwanie państwa.

Argument twierdzący, że prace na zasadach pozakodeksowych to szansa dla młodych, niewykwalifikowanych jak również ostatnia szansa na obniżenie kosztów krańcowych jest nietrafiony. Gospodarka to pewna wspólna gra, w której dochód narodowy jest różnorako dzielony. Jedni pracują bardziej efektywnie i mają rzadsze kwalifikacje – płaci się im więcej, innym płaci się mniej. Niestety – znacznej części płaci się jedynie część określonego prawem wynagrodzenia – naruszając spoistość systemu, który zakłada również finansowanie ciężarów publicznych właśnie z tytułu dochodów z pracy. Jeżeli pracodawca decyduje się zatrudniać ludzi taniej – jest złodziejem, okrada pracowników i państwo, czyli nas wszystkich. Jeżeli pracownik na to się godzi – jest oszustem. Oszukuje państwo i pomaga przestępcy – przedsiębiorcy oszukiwać państwo na swoich składowych dochodów. Po prostu praca człowieka musi mieć też swoją wartość, przy czym uwaga godzimy się na to, że pewna część osób – nienadających się do pracy np. alkoholicy, będą bez pracy lub stale pozostaną w szarej strefie godząc się na niższe stawki niż określają to przepisy, ponieważ ich krańcowa efektywność dla pracodawcy jest mniejsza niż minimalna. Jednakże to nie może być zasadą rynkową! To może być wąski margines, a w naszych realiach to już norma!

Likwidacja umów śmieciowych oraz minimalna stawka godzinowa to dwie strony tego samego modelu ekonomicznego i prawa pracy. Po prostu jeżeli którykolwiek, spośród wszystkich przedsiębiorców w Polsce nie jest w stanie tak skalkulować działalności, żeby nie płacić swoim pracownikom – pracującym standardowo – płacy minimalnej, nie powinien decydować się na prowadzenie działalności. Urzędy Skarbowe powinny to kontrolować, tak żeby zapewnić ogólne podwyższenie płac, co jest oczywiście również ogólne podwyższenie cen. W efekcie mielibyśmy nieco wyższy poziom płac przy podobnym poziomie zatrudnienia, może z wyższą inflacją. Jednakże system uczciwie by się bilansował w zakresie osób zatrudnionych.

10 komentarzy

  1. Szanowny Panie Krakauerze,
    pomimo, iż zgadzam się z większością Pana poglądów, w tym przypadku mam jednak odmienne zdanie.
    Ustalanie konkretnych kwot minimalnego wynagrodzenia jest w gospodarce kapitulizmu wielkim nieporozumieniem!
    A to z bardzo prostej przyczyny – by móc określoną kwotę zapłacić, jednostka (firma itd) MUSI ją WYPRACOWAć…!
    Jeśli warunek ten nie zostanie spełniony, to wiadomo, ogzystencja i funkcjonowanie takiej jednostki na rynku jest ograniczone w czasie.
    Widzę, że i Pan uległ chytremu PR obecnego, “jedynie słusznego” systemu. Zagrywki te kolejnych rządów obserwuję, odkąd żyję na tzw. Zachodzie. Motłochowi rzuci się hasło, konkretną liczbę (w tym przypadku “minimalną stawkę”), a plebs zaczyna kilkuletnią dyskusję ogólnonarodową w przeświadczeniu o “słusznej walce o swoje”. A istotne i niewygodne sprawy dla rządów zanikają! I jeśli ktokolwiek poniesie straty, to na pewno nie rządy, tylko któraś z zainteresowanych stron.
    A przecież matematyka, ba! ALGEBRA nie jest trudna i znana jest od początku istnienia Ludzkości!
    Rozwiązanie jest tak proste, iż nie potrafię uwierzyć, że jeszcze nikt z WIELKICH EKONOMISTóW DOWYCH na to nie wpadł…
    Nie wpadł, albo i nie chciał wpaść, bo przecież każdy może ponieść straty, tylko nie “korytowa” kasta…
    Dlaczego regulować przepisami określone kwoty, co w kwinesencji doprowadzi w wielu przypadkach do destrukcji jako, tako działających dotychczas firm…!?
    Prościej byłoby określić PUŁAPY PROCENTOWE, co w praktyce jest bardzo proste i… WZGLęDNIE SPRAWIEDLIWE.
    Przykładowo, firma wyrabia 100% w danym okresie. 10% dochodów przeznaczonych jest np. na utrzymanie, 5% na inwestycje, 10% to dochód właściciela/akcjonariuszy, 50% na podatki itd, itp, a pozostałe 25% na GAżE DLA PRACOBIORCóW. Podzielone zgodnie z wkładem, jaki się wniosło w działanie firmy…
    I w razie czego, wszystko jest “czarno na białym” i do sprawdzenia
    No tak, byłoby może i prościej i przejrzyściej, tylko w tym wszystkim jest jeden drobny szkopuł…, PLEBS DOWIEDZIAŁBY SIę, Iż TO NIE PRACODAWCA GO OKRADA, TYLKO RZąD, bo pomimo, iż firma sporo wypracowywuje, to i tak pracodawcom/właścicielom/akcjonariuszom zostają ochłapy i by zaspokoić przynajmniej własne potrzeby, trzeba “urwać” na drugim końcu, tj. pracobiorcom…
    Oczywiście, zgadzam się z tym, iż są jednostki pazerne, które zrobią bezwzlędnie wszystko, by tylko “wyrwać” jak najwięcej dla siebie, ale przy takiej procentowej regulacji prawnej na pewno pracobiorcy byliby spokojni, iż “sprawiedliwie” dostali swoją wypracowaną przez siebie część…

    • Dopisek:
      “pracodawcom/właścicielom/akcjonariuszom zostają ochłapy”, bo WIęKSZOść DOCHODU ODPROWADZONE MUSI BYć DO US W POSTACI PODATKóW…!!!
      Przepraszam, przeoczyłem…

      • Biedni pracodawcy pracuję 6 lat na zleceniu nie mogę iść na chorobowe nie mam urlopów ledwo wystarcza mi na opłaty nie założę rodziny nie kupię mieszkania tak wy to jesteście biedni.
        Płacicie podatki ciekawe zarabiam przy 160 godzinach 900 złotych na zleceniu jak wielu mi podobnych firma płaci mi 2,00 za roboczo godzinę i około 4 złote za godzinę jako dodatek za pranie nieopodatkowana kwota oczywiście, setki firm tak robi więc proszę nie robić z siebie takiego poszkodowanego. Mam dwie umowy zus odprowadzany od 5 złotych miesięcznie a więc skoro nam pracownikom tak dobrze szanowni pracodawcy likwidujcie firmy i zatrudnijcie się na takich świetnych warunkach u kogoś będzie wam lepiej.

      • do pracownika… nierozumiem, meczyc sie 6 lat, jakis masochista jestes. Proponuje sie zwolnić, załozyc firme, Nie masz za co? – wez kredyt (jak wiekszoc małych firm). Zatrudniaj ludzi i napedzaj gospodarke… a nie narzekac tylko umiecie… Kiedys prowadziłam maly biznes… nie wyszedl, i jaki byl rezultat, moi pracownicy znalezli nowa prace, a ja kolejne 5 lat musiałam odrabiac straty… jakos nie prypominam sobie, zeby jakis pracownik sie o to martwil…

    • juz to widze. W koszty pojda sluzbowe laptopy, auta i nie wiadomo co jeszcze. Oczywiscie to dostanie gora w firmie. A reszte podzieli sie sprawiedliwie procentowo. W ten sposob to pracownika mozna przerobic zeby rypal za darmo. Najglupszy pomysl o jakim slyszalem

  2. Czy na pewno warto płacić Polakom “więcej”,??? potrzymac jeszcze kilka lat w “bidzie” to i 5 zł. za godzinę uznaja za dobrobyt i to wszystko jest w stanie sprawic żydowska jakaś , solidarnośc(loża masońska).

  3. Jestem Polakiem żyjącym w Nemczech od ponad 40 lat a mającym obywatelstwo RFN i USA. Komentując powyższy artykuł pana Krakauera chciałbym przypomnieć parę faktów historycznych.
    W roku 1911 młody wówczas Winston Churchill był (akurat) ministrem Pracy w akurat “socjalistycznym” rządzie Labour Party w Wielkiej Brytanii. Piszę akurat bo Churchill podczas swej bardzo długiej kariery politycznej był zamiennie politykiem labourzystów lub torysów. A więc Churchill, jako minister, wprowadził ustawową płacę minimalną w Zjednoczonym Królestwie a może nawet w całym Imperium Brytyjskim (tego nie wiem). Niektórzy uważali wówczas , że ta płaca minimalna jest za niska a inni oczywiście, że jest za wysoka.
    W roku 1914 w ultrakapitalistycznym państwie jakim są Stany Zjednoczone A.Płn. niejaki Henry Ford, który parę lat wcześnie zbankrutował jako przemysłowiec miał tzw. po amerykańsku “second chance”. A więc na początku stycznia 1914 roku Ford ogłosił, że w swej fabryce samochodów podwaja stawkę godzinową wszystkim robotników, bodaj do 5 dolarów za godzinę. Jednocześnie bezwzględny kapitalista Ford ogłosił wprowadzenie w swej fabryce 8-o godzinnego dnia pracy. W dalekiej, zwalczającej kapitalistów Europie nawet się to wtedy komunistom pokroju Lenina, Róży Luxemburg, Liebknechta czy Piłsudskiego nie śniło.
    W Niemczech gdzie żyję, partia socjaldemokratyczna SPD, która jest (w koalicji) u władzy i już w ubiegłych latach parę razy u władzy była – opieszale próbowała coś zrobić w sprawie płac .W ciągu 15 lat starań udało się niemieckim socjaldemokratom mimo oporów socjalchrześcijan doprowadzić do płac minimalnych w kilku branżach. Dopiero obecnie są szanse, że przepisami o płacach minimalnych objęe będą wszystkie dziedziny gospodarki. Opór “socjaldemokratycznych chrześcijan” (CSU/SDU) niemieckich oraz sfer przemysłowych był motywowany tym, że płace minimalne doprowadzą do upadku gospodarki i zmnijszenia liczby miejsc pracy. Nikt w Niemczech nie przypomniał Churchilla i Forda ani też wielu sąsiednich państw europejskich gdzie jakoś gospodarka się nie zawaliła po wprowadzeniu ustawowego minimum płac. Tym dziwniejsze że <Mass-media w RFN są zdominowane przez żurnalistów kroju lewicowo-zielonego. Ale tak jak dawniej "Ordnung muss sein" tak teraz "political correctness" – "ueber alles".
    W powojennej Europie Wschodnie zainstalowane reżimy komunistyczne wprowadziły ośmiogodzinny dzień pracy (ale nie minimalną stawkę godzinową – proklamując to jako osiągnięcie klasy robotniczej i ich wiodącj siły.

  4. Mieszkam od kilku lat w USA, które mają inny kapitalistyczny system niż europ z czego wielu sobie nie zdaje. W obecny m porównaniu i mojej opinii nie można nawet tego nazwać kapitalizmem bo jest on w wielu punktak bardziej socjalistyczny niż w reszcie świata. W Stanie gdzie mieszkam minimalna stawka to ok 9$ niby nie dużo ale trzeba pamiętać o czymś bardzo ważnym, kwocie wolnej od podatku co oznacza że osoby które pracują za tą kwotę dostają ją jako netto a nie brutto a dodatkowo bradzo wysokie ulgi na dzieci które w zasadzie nie są ulgą ale dodatkiem wypłacanym przy rozliczenie podatkowym co skutkuje, że już rodzina z dwójką dzieci i zarabiająca minimalne stawki potrafi dostawać zwrot podatku ( tak tak zwrot) większy niż ewentualne wpłacone zaliczki. Niedawno czytałem że 40% amerykanów nie płąci podatku od dochodu bo się do niego nie kwalifikują i biorąc pod uwagę bardzo niskie ceny w sklepach i niski podatek od sprzedaży ( odpowiednik VAT który się waha od 0-10% zależnie od grupy towarów i stanu) dopełnia to obraz sytuacji dla ludzi mniej zarabiających których ciągle stać na dom wolno strojący i przynajmniej 2 samochody w rodzinie ( obecna cena litra benzyny w 12/2014 to ok 65-80 centów zależnie od stanu)

    • A czy zdajesz sobie sprawe ile w usa jesst mieszkancow a ile w Polsce.Przelicz sobie kwestie dochodow w panstwie od ilosci obywateli

  5. proponuje dodatkowo zapoznać się z kwestią regulowania ustalenia stawki godzinowej http://poradnik.wfirma.pl/-minimalna-stawka-godzinowa

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.