Ekonomia

Mikrooszczędności i minipożyczki ratunkiem gospodarki

 Stopa oszczędności polaków jest nikła, nie ma w naszym społeczeństwie kultury oszczędzania, ilość osób posiadających jakiekolwiek oszczędności, a zwłaszcza oszczędności umożliwiające przetrwanie przez jakiś czas z poziomem życia pomimo utraty zatrudnienia jest bardzo niewielka. Nie ma takich statystyk, ale sądząc po znajomych i rodzinie każdy może się zorientować, jaka jest rzeczywista siła ekonomiczna społeczeństwa. Generalnie jest bardzo niedobrze, bo o ile nie żyjemy na kredyt, to przeważnie dominująca większość społeczeństwa żyje z miesiąca na miesiąc, bez zdolności do akumulacji kapitału.

Założenie rodziny, zakup mieszkania, sfinansowanie narodzin i pierwszych lat życia dziecka przekracza możliwości finansowe przeciętnych obywateli, zarabiających nawet 2 x średnią krajową.

Polacy coraz więcej pracują, wydając coraz więcej mniej wartych pieniędzy. Politycy nazywają to dostosowaniem siły nabywczej do produktywności gospodarki. To ja się pytam, w czym mniej produktywna jest kasjerka w markecie „T” w Warszawie i w Leeds? Odpowiedź w niczym, bo akurat mam przyjemność znać osobę, która pracowała i tu i tu, za zupełnie inne pieniądze, nawet nominalnie zbieżne, ale waluta była inna. Jednakże rok pracy tej osoby w Leeds umożliwia jej rok życia w Leeds lub 2 lata życia w Warszawie, dlaczego tak jest? Dlaczego wykonując najbardziej głupie prace na zachodzie, pomimo szoku tamtejszych cen (benzyna, mieszkania, ale już nie masówka i nie żywność!), ludzie pracujący tam są wstanie oszczędzić cokolwiek, a u nas wcale lub bardzo niewiele? Przecież takie skonstruowanie nożyc dochodowo-cenowych wyklucza rozwój, wyklucza zdolność społeczeństwa do prokreacji, albowiem ludzi nie stać na życie, pomijam kwestię jakichkolwiek ambicji i realizacji celów życiowych.

Problemem naszej gospodarki jest skrajnie niska skłonność obywateli do oszczędzania, nie jest tu barierą fakt przerażająco niskich dochodów. Liczy się sam fakt braku skłonności do oszczędzania nawet bardzo drobnych kwot. Większość młodych osób za pewne już nie pamięta idei Szkolnych Kas Oszczędności? A szkoda, albowiem był to bardzo ciekawy sposób na zachęcenie dzieci do oszczędzania i wytworzenie w nich tego nawyku. Bezwzględnie trudno jest oszczędzać, w momencie, gdy nie ma, z czego a presja środowiskowa nie składnia do oszczędzania. Czynnik psychologiczny jest tutaj bardzo ważny, ale niedecydujący.

Istotnym czynnikiem zniechęcającym do oszczędzania w Polsce jest podatek pana Belki, zmuszający obywateli do płacenia podatku nawet od bardzo małych dochodów kapitałowych. Czynnik ten, z pewnością bardzo zniechęca, albowiem przy tak niskich jak obecnie stopach procentowych opodatkowanie zysków bardzo często topi ich realną wartość w postępującej inflacji.

Krajowy rynek finansowy jest bezlitosny dla ciułaczy, generalnie nie ma ofert umożliwiających otwieranie lokat na niewielkie kwoty, poza niszowymi bankami i kasami. Oferta banków i funduszy inwestycyjnych jest adresowana głównie do posiadaczy jakiegoś poziomu kapitału, bez szans na zapewnienie akumulacji drobnym inwestorom. Podobnie wygląda system obligacji państwowych i nie wygląda zupełnie system obligacji samorządowych. Pierwsze owszem mają niskie nominały, ale są sprzedawane jedynie przez jeden bank! Drugie natomiast, nie są adresowane dla osób fizycznych, przez co samorząd odcina się od dostępu do kapitału osób fizycznych. Z punktu widzenia osoby chcącej oszczędzać niewielkie kwoty na naszym rynku finansowym nie ma zbyt wielu propozycji. Największy detalista, bank z tradycjami zaniedbuje swoich klientów nie oferując im tego typu usług. Oczywiście banki tłumaczą swoje nastawienie do lokat kwestią opłacalności, rzekomo poniżej pewnego poziomu kwot nie opłaca się im otwierać lokat, jest to z ich punktu widzenia nieopłacalne. Barierę groszowego oprocentowania można rozwiązać przez długi okres przechowywania kapitału, zanim procent składowy nie osiągnie kwoty kwalifikującej się do opodatkowania i wypłaty. Sposobów jest wiele, trzeba jedynie chcieć.

Korzyści dla gospodarki z masowego kredytu są nie do odrzucenia, aktualnie sektor MSP, o ile właściciele nie posiadają majątku, jest prawie w pełni odcięty od kredytu. Jak ciężko jest uzyskać zdolność kredytową będąc samodzielnym przedsiębiorcom, wie każdy, kto próbował tego cudu w banku. System nasz pozostawia wiele do życzenia, z jednej strony nie zbiera pieniędzy z rynku, a z drugiej ich nie dystrybuuje. Tym sposobem nie działa spirala gospodarcza, która na podstawowym poziomie miałaby bardzo wiele do zaoferowania, umożliwiając akumulowanie oszczędności drobnych ciułaczy i krążenie pieniędzy w gospodarce. Ale widocznie komuś na tym nie zależy, po co Polacy mają się bogacić, lepiej przecież jak się zapożyczają. Dlatego przekształcenie mikro lokat w mini pożyczki to jedno z najważniejszych wyzwań dla banków. Prawdopodobnie bez odpowiedniego uregulowania systemu przez adekwatne przepisy prawne, nie uda się zmusić zagranicznych banków, do tego typu aktywności.

Przyszłość ekonomiczna państwa, zależy od zasobności społeczeństwa. Jeżeli chcemy nie tylko mieć, co jeść na starość, ale przede wszystkim mieć możliwość finansowania swojego rozwoju, powinniśmy za wszelką cenę spowodować powstanie w naszym kraju warunków i zachęt do oszczędzania, nawet najmniejszych kwot.

Korzyści z tego procederu odczulibyśmy bardzo szybko, jako państwo i cała gospodarka. Pojawienie się nawet niewielkiego bufora kapitałowego, dałoby nam szansę na pełniejszą partycypację w globalnej gospodarce.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.