Mieliśmy wstać z kolan a jesteśmy w …? Refleksja o dobrej zmianie w polityce zagranicznej

Pomimo narastającego ryzyka geostrategicznego, rządzący naszym krajem z jakichś nadzwyczajnie niezrozumiałych powodów, nie robią niczego żeby chociaż nie pogarszać naszej sytuacji międzynarodowej. W istocie lepiej byłoby nawet jakby nie robili niczego, albowiem to co robią, to nie jest polityka wstawania z kolan jaką deklarowali. To polityka totalnej deprawacji i zabawy w jakieś podchody lub coś podobnego. Nie można tego nazwać wstawaniem z kolan, bo żeby móc wstać z kolan, najpierw trzeba zacząć o tym myśleć, a my jesteśmy tak zdewastowani po epoce „wielkich poprzedników”, że niestety nawet rozpoczęcie myślenia mamy daleko przed sobą.

Jeżeli mielibyśmy spróbować opisać stan obecny w naszej polityce zagranicznej, opisujący nasze miejsce i relacje z otoczeniem, to jest to nie tylko dziwne, ale przede wszystkim wyjątkowo ciekawe z politologicznego punktu widzenia, a to źle wróży, bo lepiej jakby było nudne, a niestety nie jest. Sytuacja przypomina 1939 rok, kiedy również wyjątkowo szybko sytuacja międzynarodowa uległa zmianie, a rządzący naszym państwem, nie tylko nie potrafili tego dotrzeć i czegokolwiek antycypować, ale przegrali wszystko. Dzisiaj również to się dzieje, nasze stosunki z Zachodem nie tylko zdewastowano, ale przede wszystkim odarto z fikcji, która przesłaniała ich rzeczywistą wartość. Stosunki ze Wschodem nie istnieją, a jakże pieczołowicie hołubiona Ukraina, właśnie oskarża nas o wbijanie „noża w plecy”. Stosunki z USA są wyjałowione. Być może i szczyt NATO w Warszawie był sukcesem, ale tylko w warstwie organizacyjnej, nie udało się niczego istotnego politycznie osiągnąć. Chyba nikt nie uważa czterech batalionów na wschodniej flance za siły, zdolne do obrony NATO przed jakimkolwiek zagrożeniem? Reprymenda ze strony pana Obamy była słyszana na całym świecie, poza mediami reżimowymi w Warszawie. Niemcy to zawsze wyzwanie dla naszej polityki, w tym przypadku jakoś przestano nas straszyć ukrytą opcją niemiecką, jednak z niezrozumiałych powodów nasi politycy nie rozumieją, że oficjalne spotkania nie są od robienia przełomów lub ustalania szczegółów. Dzieci w piaskownicy doskonale rozumieją hierarchię jaka w niej panuje. Dlaczego nie rozumieją tego dojrzali ludzie uważający się za polityków w Warszawie?

Jeżeli ktoś myśli, że Grupa Wyszehradzka, Trójmorze lub Międzymorze – to jakiekolwiek realne byty i lepiej jest grać w nich pierwsze skrzypce, niż być w przedsionku Berlina, ten się totalnie myli. Głównie dlatego, ponieważ wszyscy inni aktorzy, ściskający dłoń pani Szydło, będą kłaniać się następcy pani Merkel, jak tylko Niemcy dokonają korekty swojej polityki wewnętrznej, zmieniając kwestie emigracyjne, jak również i inaczej rozkładając akcenty w ramach Unii Europejskiej. No, na pewno się nam udało poprawić relację z Wielką Brytanią, której społeczeństwo w nienawiści do naszych rodaków zdecydowało o wyjściu z Unii Europejskiej, tymczasem nasi rządzący opowiadali wątłe intelektualnie bajki o strategicznym partnerstwie z tym krajem, w którym dzisiaj bije się, prześladuje i zabija Polaków, bo są Polakami. Jakoś nie słychać o tym, żeby minister odpowiedzialny za takie, a nie inne priorytety w polityce zagranicznej, po prostu wyleciał na bruk, po tej porażce, którą wystarczyło przewidzieć. Niestety, ci ludzie nie mają wyobraźni, a realnie rządzący naszym krajem, prawdopodobnie traktuje tych formalnie rządzących jako zderzaki, których zdanie i działania nie mają znaczenia, o ile nie generują bezpośrednich – natychmiast występujących strat wizerunkowych. Jest to systematyka nieudolności, sankcjonowana rozkładem więzi i erozją struktur państwowych, spowodowaną celowo, żeby było łatwiej wprowadzić zmiany. Być może nowa Polska – o kolejnym numerze, będzie silniejsza, jednak warunkiem jest to, że w międzyczasie musi przetrwać w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Właśnie tutaj na tym elemencie muszą koncentrować się nasze obawy i nasze wszelkie troski.

Poprzednicy utrzymywali fikcję poprawnych stosunków z Zachodem, będącą w istocie polityka serwilizmu, która doprowadziła do dewastacji relacji ze Wschodem. Dobra zmiana zakładała, że wstaniemy z kolan, tymczasem nic się takiego nie stało, żebyśmy chociażby zaznaczyli swoją podmiotowość w kwestii ukraińskiej, kluczowej dla nas. Jeszcze gorzej jest w kontekście wewnątrzunijnym, który „nagle” się skomplikował, a kwestia nieproszonych gości posłużyła do uwypuklenia naszej rzekomej niechęci do europejskiej solidarności. W nowej Europie, która się właśnie próbuje wykluwać, raczej nikt się o nas nie upomni, nawet nasi fantastyczni „sojusznicy” z Międzymorza czy jakbyśmy sobie fikcji na ukojenie resztek rozsądku nie nazwali! Jak na tą chwilę, nie wygenerowaliśmy niczego, co mogłoby wzmocnić naszą pozycję w dialogu z decydującymi o naszej przyszłości partnerami.

Dokąd nas zaprowadzi dobra zmiana w polityce zagranicznej? Przed nami bardzo ważny szczyt Unii Europejskiej na Słowacji, na którym zostaną wyłożone nowe karty, do zupełnie nowej kontynuacji dotychczasowej gry, niestety przy nowym stoliku od kart, przy którym już nie będzie „urawniłowki” i 27 państw. Głupia sprawa być w salonie, w którym po zgaszeniu na chwilę światła, okazuje się, że brakuje dla nas krzesła…

8 myśli na temat “Mieliśmy wstać z kolan a jesteśmy w …? Refleksja o dobrej zmianie w polityce zagranicznej

  • 12 września 2016 o 05:20
    Permalink

    Rządzący Polską wygenerowali fikcję i w niej żyją.

    Usiłują przekonać do tego resztę społeczeństwa, ale w zauważalnym rozkładzie Państwa i zaniku zaufania społecznego – może im się to nie udać.

    Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 05:51
    Permalink

    Nie ma polityki zagranicznej nie może być refleksji o niej

    Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 06:38
    Permalink

    Polska fikcja czyli polityka zagraniczna to puste słowa przepełnione ksenofobią,serwilizmem wobec USA,nienawiścią do Rosji i przede wszystkim próba przekonania społeczeństwu że jest o jedyna droga.Postać ministra Spraw Zagra bocznych to kpina z Polaków i świata!O interesach ekonomicznych nie wspomne bo niedługo odczujemy to wszyscy!

    Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 08:32
    Permalink

    Czy to na pewno nieudolność? Jeżeli przyjmiemy że strategicznym celem polskiej polityki zagranicznej jest rewizja pojałtańskich granic i demontaż pokoju w Europie, to sukcesy są już zauważalne.

    Odpowiedz
    • 12 września 2016 o 09:18
      Permalink

      A wówczas z automatu, przestaje być “smieszno –
      – a robi się straszno”!

      Odpowiedz
      • 12 września 2016 o 14:12
        Permalink

        …być w salonie, w którym po zgaszeniu na chwilę światła, okazuje się, że brakuje dla nas krzesła…
        BYĆ w SALONIE??…od kiedy służba (w liberii)
        przebywa w salonie z możnymi świata tego? Jest wyjątek – w trakcie
        usługiwania Jaśnie Państwu. Po wykonaniu usługi
        gdy “murzyn zrobił swoje,murzyn może odejść” do przedpokoju lub służbówki w oczekiwaniu na dalsze
        dyspozycje ze strony Jaśnie Państwa…to już nie proste stopnie zależności z
        RWPG czy “Dogawora’ Warszawskiego!!

        Odpowiedz
    • 13 września 2016 o 00:10
      Permalink

      @Pozorovatel
      Wie Pan, ja tez tak mysle, ze to wcale nie jest nieudolnoscia lecz rewizja uladow z Jalty i Potsdamu i demontaz pokoju w Europie, widze to niezwykle uwaznie i widze takze udzial kosciola k. jako dawcy pomyslu w obronie wczesnofeudalnych struktur spoleczno-politycznych i to prowadzi Polske i Polakow do zguby. . zreszta dokladnie tak samo bylo przed kazdymi kolejnymi rozbiorami…rokosze i pielgrzymki oraz procesje w imieniu boga a inni sobie sakiewki ponapychali i szczytowali w ponizaniu innych…taka to jest struktura krysztalu… a zgadnac nie moge , dlaczego majac tak wiele, wszelakie swobody obywatelskie, zaspokojenie wszelakich potrzeb materialnch, kulturalnych itd., itd. zagraniczne opakowanie chleba czy jogurtu kojarzy sie Polakom z rzekoma wolnoscia, demokracja, bogactwem i Polacy czuja swoje spelnienie w konsumpcji towarow z “zachodu”, nie moge tego pojac…..

      Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 20:30
    Permalink

    Czym jest “europejski kołchoz”(UE) widać po reakcji szwajcarskiego polityka na zalinkowanym niżej odnośniku.Nam zwykłym śmier…tzn.
    “kołchoźnikom” wcale nie do śmiechu – my siedzimy
    w tym g…nie już ponad 10lat!! I końca(jeszcze)
    nie widać…

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03280-Szwajcarski-minister-peka-ze-smiechu.htm

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03280-Szwajcarski-minister-peka-ze-smiechu.htm

    http://niewygodne.info.pl/artykul7/03282-Wegiel-znowu-w-cenie.htm

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.