Soft Power

Jak miękka władza może osiągać trudne cele bez „łamania kręgosłupów”?

 Stały problem władzy – być lubianą, czy być skuteczną? Teoretycznie i praktycznie niezwykle trudno jest połączyć te dwie cechy. W sposób dorozumiany przyjmuje się, że władza lubiana powinna być stosunkowo miękka, to znaczy nie może to być władza oparta na tyranii, ale na dialogu, osiąganiu konsensusu i przekonywaniu. Taka władza rozmawia ze swoimi interesariuszami, a następnie uwzględnia ich zdanie w decyzjach. Natomiast władza chcąca być skuteczną, musi założyć nieco wyższy poziom przymusu, a w konsekwencji totalizmu. Najlepiej, jeżeli jest to władza totalna, ale oświecona, wówczas nie jest dramatycznie, możliwy jest przynajmniej powierzchowny dialog, w tym znaczeniu, że władza oświecono-totalna nie musi uwzględniać niczyjego zdania w podejmowaniu decyzji, ale pozwala się wypowiadać. Oczywiście w tym także krytycznie, co jest probierzem pomiędzy rzeczywistym „zamordyzmem” a zwykłym totalitaryzmem, który „wie, że wie lepiej” lub nie wie ale po prostu strzela…

Władza, z jaką mamy obecnie do czynienia w Polsce, to z pewnością górna pozycja władzy miękkiej, dochodzącej do samego końca skali „soft”. Jednakże to „soft” wcale nie polega na dialogu, ale na bardzo dobrym powiązaniu stosunkowo dobrego PR-u z wrażliwością na wyniki sondaży opinii publicznej. Władza unika tego, co jest niepopularne, przy czym żyjemy w kraju gdzie przekaz informacyjny w mediach mainstreamowych jest moderowany, często nawet kreowany. Uwaga nikt tu nie twierdzi, że to władza go moderuje – nie ma na to jednoznacznych dowodów, jednakże na pewno władza dla skuteczności komunikowania się musi ten fakt także uwzględniać. W wariancie “mini” jest to widoczne czasami jako zirytowanie się czołowych polityków na dziennikarzy, a standardowo to po prostu kontakty ludzi z biura medialnego z właściwymi dziennikarzami. Nikt, tu nie sugeruje korupcji, – po prostu – “przyjaźnie”, lobbing i PR!

Donald Tusk dopracował mechanizm swojej miękkiej władzy prawie do perfekcji, przy czym to klasyczny przykład jak wizerunek jest lepszy od rzeczywistego stanu spraw, można powiedzieć, że wizerunek rządu i pana premiera – zdecydowanie poprzedza ich realne postrzeganie w społeczeństwie.

Niestety nie udało się temu rządowi być rządem skutecznym, przy całym uznaniu dla jego rzeczywistego dorobku np. na płaszczyźnie opracowania całego wachlarza dokumentów strategicznych – znacząco ułatwiających zarządzanie państwem. Miękkość, jako nadrzędny wyznacznik unikania kontrowersji – czy też, czynienia ich czymś tak nadzwyczajnym, że wręcz wypieranym z powszechnej świadomości – ma swoją cenę. Często bardzo wiele się udaje w znaczeniu konsensualnym, ale każda władza musi pamiętać, że nikt nie podzieli się z nią jej odpowiedzialnością. Za tym idzie krytyka, jednostronne zamknięcie dialogu, a przynajmmniej jego ograniczenie właśnie ze względu na krytykę itd. Decyduje tutaj granica pomiędzy zdolnością do ponoszenia odpowiedzialności a koniecznością jej ponoszenia – to lustrzane odbicie problemu granicy pomiędzy władzą miękką, a tym, w co się może ona przekształcić pod wpływem świadomości nieuchronności samotności w ponoszeniu odpowiedzialności.

Osiąganie celów trudnych, to jest takich, w których przypadku władza miękka, wie że traci popularność może wynikać właśnie z odpowiedzialności za brak podjęcia decyzji adekwatnej do okoliczności w określonych warunkach. Jednakże to są głównie przypadki wyboru mniejszego zła, można je odpowiednio politycznie uzasadnić nie ponosząc pełni konsekwencji. Alternatywnie można te konsekwencje przenieść na osoby będące beneficjentami decyzji, często najprościej łamiąc im kręgosłupy” w imię wyższej konieczności, interesu publicznego, słuszności itp., argumentów w rozumieniu – demokracja pozwala na więcej temu, kto ma większe poparcie.

Chyba jedynym sposobem na osiąganie celów trudnych przez władzę miękką – bez przysłowiowego „łamania kręgosłupów” jest włączenie interesariuszy w procesy podejmowania decyzji i ich wykonawstwa wraz z przeniesieniem części odpowiedzialności. Przy czym naturalną tendencją każdej władzy będzie takie dzielenie się „władzą”, żeby jej przekazania było jak najmniej, ale żeby nie brakowało odpowiedzialności. W efekcie takiego rozumienia spraw – władza zjada swój własny ogon. Ratuje ją pozorowanie rzeczywistości, ponieważ nie ma czegoś takiego jak wdzięczność rządzonych – oni zawsze, nawet jeżeli sami się rządzą (samorząd), będą podnosić jak jest im ciężko i jakie to mają przeszkody w wypełnianiu swoich zadań…

Niektórych rodzajów celów trudnych władza miękka w ogóle nie jest w stanie osiągać bez utwardzenia swojej pozycji na określony wymogami potrzeb zakres spraw. Najostrzej widać to wtedy, kiedy państwa demokratyczne są zmuszane do prowadzenia wojny przez zewnętrznego agresora lub wewnętrzny bunt. Te kwestie poruszymy przy innej okazji… tymczasem wystarczy nam się zgodzić z okolicznością, że władza – w zasadzie każda może osiągnąć każdy cel poprzez umiejętne przekazywanie decyzyjności i odpowiedzialności – podmiotom, których skutki decyzji dotyczą. Niech się dzieje samo, ale pod kontrolą! Władza będzie w jakiś sposób lubiana, jeżeli okaże się skuteczna. Jeżeli nie, to przecież i tak nie ma znaczenia, albowiem władza zawsze ma dodatkowe możliwości oddziaływania na procesy, które moderuje – jeżeli nawet nie zdecyduje się “łamać kręgosłupów”, to może je wyrywać, albo kopać po…

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

6 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    Ale autora wzięło na wielkanocne jaja… no i oczywiście od razu skopane jaja, ale to niestety smutna prawda jest o mechanizmach władzy

  2. Stach Głąbiński

    Jak zwykle Krakauer nie zadbał o to, by twierdzenia uwiarygodnić przez poparcie ich przykładami. Sądzę, że w pierwszej części artykułu miał na myśli Chiny jako przykład pozytywny wykorzystania dyktatury i Rosję oraz Białoruś jako negatywne lub dyskusyjne. Pominął zarazem czynnik zewnętrzny, jakim jest oddziaływanie obcego państwa bogatego, potrafiącego zarówno zauroczyć zamożnością jak i opłacić wyznawców korzystnych dla siebie przekonań wewnątrz kraju penetrowanego. Tu jako przykłady przeciwstawne widzę Wenezuelę i Kolumbię, w których na nastroje społeczeństwa silnie wpływają USA. Ta krótka notatka nie wyczerpuje tematu, a pozostają jeszcze refleksje związane z drugą częścią artykułu. Ale to widzę jako znacznie trudniejsze do opisania.

  3. Artykul jest doskonala ilustracja rosyjskich dylematow wladzy i jej relacji ze spolecznstwem. Autor wychodzi z zalozenia, ze spoleczenstwo dzieli sie na wladze i rzadzonych oraz sugeruje, ze zeby robic omlety wladza musi rozbijac jajka.

    Widac wyraznie, ze Krakauer (czy raczej Moskauer) nie rozumie na czym polega demokracja i czym jest spoleczenstwo obywatelskie.

    • Prośba do “Gosc 18 kwietnia 2014 16:37”: czy m[ó/o]gł[a]byś napisać, na czym polegają błędy (może się mylę, ale mam wrażenie, że tekst posta zawiera stwierdzenie jakiś błędów) poczynione przez krakauera bez metaforycznych odwołań się do jajek? Proponuję zarazem wyjaśnić, które zdania i jakim sposobem zawierają wspomniane “założenia”, dlaczego pseudonim krakauer jest dobrany niewłaściwie i skąd wynikają oba twierdzenia o niezrozumieniu.

  4. Stach Głąbiński

    Nie sądzę, by – jak to wynika z posta Gościa – można było metaforę nazwać abstrakcją. To są dwie różne kategorie. Zaś w kolejnej kwestii wyjaśniam, że po prostu artykuł Krakauera jest dla mnie zrozumiały, zaś tego, co napisał o tym artykule Gość, nie rozumiem i dlatego poprosiłem o objaśnienie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × 1 =