Cytaty, Ogólna

Michaił Iwanowicz Kalinin i jego Obwód a Rząd Rzeczpospolitej Polskiej

 Michaił Iwanowicz Kalinin Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR doczekał się specjalnego uhonorowania przez swoich towarzyszy. Żeby nie zanudzać historią, tak się swego czasu złożyło, że niepokonana Armia Czerwona pokazała światu, że jest niepokonana i nie da się jej pokonać, – dlatego między innymi właśnie pan Kalinin doczekał się nazwania swoim nazwiskiem stolicy Prus Wschodnich – zwanej po polsku Królewcem.

Dzisiaj ten rejon administracyjny Federacji Rosyjskiej nazywa się „Калининградская область”, co można banalnie sprawdzić bez mapy i bez znajomości języka Puszkina i Dostojewskiego dzięki rewelacyjnej wyszukiwarce Yandex.ru, która jako jeden z pierwszych wyników dla wskazanej frazy podaje: http://gov39.ru/ Na tą stronę warto wejść, nie da się ukryć że ten fragment rzeczywistości to jest Federacja Rosyjska, a jakby już ktoś zupełnie nie mógł w to uwierzyć że to Rosja to może sprawdzić na stronie Prezydenta Federacji Rosyjskiej http://www.kremlin.ru/ – na samym dole jest fajna interaktywna mapka – taka mała plamka na zachodzie to jest właśnie po naszemu KALININGRAD. Zwłaszcza ta ostatnia strona jest warta polecenia – jest po angielsku też.

Jeżeli więc średnio rozgarnięty magister dwóch fakultetów bez znajomości języka rosyjskiego jest w stanie ustalić prawidłową nazwę „tego czegoś” na północ od Olsztyna, co na pewno nie jest Szwecją – to, dlaczego ma z tym problem rząd najjaśniejszej Rzeczpospolitej?

Przyjmijmy najpierw, że rząd ma dobrą wolę i po prostu copywriter obsługujący stronkę naszej pociesznej Rady Ministrów nie słyszał o czymś takim jak KOMISJA STANDARYZACJI NAZW GEOGRAFICZNYCH POZA GRANICAMI POLSKI przy Głównym Geodecie Kraju, gdzie w Zeszycie 6 pt. „Białoruś, Rosja, Ukraina” [dostępnym tutaj] zawarto oficjalną obowiązującą w POLSCE transliterację wyrażenia „Калининградская область” według rosyjskiej normy Международная система романизации России ГОСТ-83 (Romanization System for Russian GOST-83), zalecanej przez ONZ do latynizacji nazw geograficznych; na stronie 47 napisano tak:

obwód kaliningradzki; Kaliningradskaja obłast ́(trb.), Kaliningradskaja oblast ́ (trl.)

Może jednak to już nas nie obowiązuje? Może musimy robić politykę i ze względu na to, że tenże Michaił Iwanowicz Kalinin podpisywał się pod „listą katyńską” to my na złość, czy też z niechcenia nie będziemy uznawać tej oficjalnej nazwy?

No przecież musi być jakieś wytłumaczenie? Zdaje się podobny lapsus językowy popełnił już kiedyś pan niestety minister spraw zagranicznych (ten obecny). Może złe mają mapy? Może poniemieckie? No tak, na mapach poniemieckich, zwłaszcza tych wydawanych do stycznia 1945 roku to trudno znaleźć nawet Kraków, bo pisze Krakau i takie inne. Naprawdę ciężko ma nasza władza! Bo jeżeli chciałaby się posługiwać mapami w nawigacji satelitarnej – to stoi jak byk – Kaliningrad! Więc to może raczej nie o mapy chodzi, bo o korzystanie z innych niż w nawigacji nie można naszej elity podejrzewać, naprawdę nie wymagajmy zbyt dużo.

Nie da się zrozumieć i wytłumaczyć powodu dla którego rząd Rzeczpospolitej pozwala sobie na taką totalną ignorancję polityczną w nazewnictwie i to w tak delikatnej kwestii jak Kaliningradu. Żeby było śmieszniej, co obrazuje skalę naszej porażki – rząd miał jak zawsze dobre intencje. W artykule „Premier o małym ruchu granicznym z Obwodem Królewieckim” dostępnym [tutaj] mamy relację z tego jak to nasz pan premier udziela reprymendy panu ministrowi finansów: „(…) po sygnałach od mieszkańców Elbląga ws. nadmiernie restrykcyjnych działań Służby Celnej przy przekraczaniu granicy z Obwodem Królewieckim poprosił premiera Rostowskiego, by wrócić do rozwiązań sprzed zaostrzenia przepisów.” [Źróło: tamże – kprm.gov.pl] Po prostu partia premiera przegrała w Elblągu w niedawnych przyśpieszonych wyborach samorządowych, także dlatego bo celnicy zbyt restrykcyjnie zaglądali mieszkańcom do baków, gdzie ci przywożą dobrą i tanią rosyjską benzynę. No każdy by się pozłościł! Polacy nie lubią fikcji, – jeżeli Rosjanie mają bardzo dużo benzyny to dlaczego jej nie kupować? Nic dziwnego, że partia pana premiera przegrała w Elblągu. No ale przed nami jest druga tura wyborów, stąd chyba cała troska i pochylenie się władzy…

Jednakże wracając do sprawy – jakbyśmy się poczuli, gdyby to pan Władimir Putin powiedział coś o „Polszy” w kontekście „pticy”, ewentualnie pomylił coś z „Krajem Przywiślańskim” ewentualnie zgodnie z postulatami wielu środowisk prawicowych opowiedział się za likwidacją postanowień Jałty i Poczdamu, deklarując że jak już Polacy przywrócą swoją zachodnią granicę z Niemcami wedle stanu z 31 grudnia 1938 roku to i on jako miłujący pokój zwróci „północną część” Regierungsbezirk Königsberg do odtwarzającej się Rzeszy (chyba już IV-tej zgodnie z chronologią historyczną naszych przemiłych zachodnich sąsiadów).

I co wtedy zrobimy? Obszczymy ślady Putina na sopockim molo? Być może tyle moglibyśmy z bezsilności zrobić i to jeszcze pod warunkiem, że kupimy bilet wstępu bo jest płatny…

Jakim piramidalnie odjechanym historycznie i politycznie idiotą trzeba być, żeby w kontekście państwa rosyjskiego używać starej polskiej nazwy miasta, która jednoznacznie nawiązuje do nieszczęsnego okresu kilkuset lat przykrego dla nas sąsiedztwa. Co trzeba mieć w głowach, żeby dawać Rosjanom taki oręż propagandowy do ręki? Przecież chyba nikt nie nawiązuje do lenna pruskiego?

Może jak prezydent Putin odwiedzi kiedyś Wrocław lub Szczecin to użyje nazwy Breslau, Stettin? Niemiecki zna, wiadomo skąd! Historie też zna…, co więcej przez Wrocław na pewno nie raz przejeżdżał. Dlaczego miałby nie zażartować do Kanclerz Merkel, że nie rozumie – ilekroć przejeżdżał przez „Breslau” tam pisało „Wrocław” i że mogliby w końcu coś o tym z Polakami uzgodnić. No bo to tak nie może być, ta Jałta, ten Poczdam, to bardzo przykre historyczne sprawy – przecież to Stalin ustalał, a to jak wiadomo (od Polaków) – wcielenie zła. Po prostu czas najwyższy przywrócić w Europie Środkowej porządek i żebyśmy się z tą Unią Europejską już dłużej nie wygłupiali. Poza tym rząd Rzeczpospolitej uparcie od lat wiele razy mówi o Królewcu, a Królewiec to wiadomo Königsberg! Więc bądźmy konsekwentni. No ale jak trzeba będzie – to zdobędą ponownie…

Oj żeby się nam Michaił Iwanowicz Kalinin w grobie nie przekręcił… i żebyśmy jego nazwiska nie wspominali dziwiąc się dlaczego płacimy prawie dwa razy więcej za ten sam rosyjski gaz co Niemcy. Chcieliśmy dobrze, ale przez głupotę lub przez celową i zaplanowaną głupotę wyszło jak zwykle.

Wniosek: warto uczyć się języków, historii i geografii.

4 komentarze

  1. wystarczy odrobina wysiłku i pięć minut przy wikipedii zeby zrozumieć ze kaliningrad (obecna nazwa) bardziej był pruski niż polski. Upolszczający polskość tego miasta trend jest naprawdę godzien podziwu

  2. Ta sytuacja potwierdza tylko moje zdanie o “Jaśnie Wielmożnych Politykach” zatracili kontakt z rzeczywistością

  3. Niemiecka nazwa miasta to w wolnym tlumaczeniu ,,krolewskie miasto,, stąd nazwa polska Krolewiec , a xxxx jak zwykle czcza mordercow i pospolitych bandytow w postaci mordercy Polakow ….. zwykla xxxxxx xxxxx Kalinina

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.