Polityka

Mediolańska żenada niech będzie kwintesencją porażki polityki wschodniej

 Mediolańska żenada, której siłą rzeczy doświadczyła pani premier Kopacz niech będzie kwintesencją porażki polityki wschodniej. Zakończmy na tym te wszystkie nieszczęśliwe aspekty działań para-politycznych, w których nawarzyliśmy mleka i inni w tej chwili z wielkim wysiłkiem muszą je za nas wypić. Przecież chyba nikt na poważnie nie spodziewał się, że pani Ewa Kopacz usiądzie pomiędzy panami prezydentami i ściśnie ich za ręce? Ludzie kochani, no litości, czy my żyjemy w innych równoległych rzeczywistościach? Przed wyjazdem do Mediolanu pojawiły się, co prawda jakieś efemeryczne utyskiwania świadczące o zupełnym nierozumieniu sytuacji przez para-dyplomatów, co powinno dać pani premier do zrozumienia, że wymiana jedynie głowy niewiele dała. Musi wyczyścić resort do szkieletu, ponieważ inaczej będzie wystawiana na tego typu wizerunkowe porażki.

Szczegółowe informacje na temat działalności polskiej delegacji na szczycie ASEM można znaleźć na stronie informacyjnej rządu [tutaj]. Oczywiście wszystko odbyło się poprawnie i zgodnie z regułami sztuki, jednakże na nic więcej niż kilka interesujących rozmów nie mogliśmy liczyć. Chyba najserdeczniej rozmawiało się z naszym bratnim Wietnamem – fantastycznym krajem olbrzymich możliwości, którego premier Nguyễn Tấn Dũng jest wielkim sympatykiem Polski. Natomiast streszczenia rozmowy z jego ekscelencją Petrem Poroszenką – prezydentem Ukrainy lepiej nie omawiać, albowiem ten komunikat, niesłychanie lakoniczny jak na wagę naszych relacji mówi, aż zbyt wiele. Samo zdanie „Petro Poroszenko zrelacjonował polskiej premier rozmowy m.in. z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.” [Źródło j.w.] rzuca na kolana. Co prawda w galerii zdjęć na stronie prezydenta Ukrainy można znaleźć zdjęcie z polską delegacją, jednakże nic więcej nie ma. Nasze kraje, pomimo tak znaczącego zadeklarowania się Polski po stronie oligarchów w ukraińskiej wojnie domowej – nie prowadzą nawet istotnego dialogu, którego efektem byłyby, chociaż gesty.

Z drugiej strony może to jednak i lepiej, albowiem w tych relacjach jakiekolwiek złudzenia kończą się rzezią niewinnych ludzi. Im szybciej wycofamy się z jakichkolwiek, podkreślmy – jakichkolwiek skojarzeń z tym konfliktem i z Ukrainą w ogóle – tym lepiej dla nas, zwłaszcza w kontekście naszych relacji z zachodnimi aliantami. To nie jest prawda, że przy stole rozmów nie chce nas Ukraina, przede wszystkim nie chce nas Zachód, ponieważ to my jesteśmy obciążani za spowodowanie konfliktowego wymiaru i przyśpieszenie ciągu zdarzeń już na samym ich początku. Faktom się niestety zaprzeczyć nie da! Ponosimy konsekwencje polityki pewnego pana, na którą – chyba tylko dla osobistych korzyści pozwolił mu drugi pan, bo inaczej tego wielkiego okresu partactwa nie da się wytłumaczyć. Być może dla uwiarygodnienia się powinniśmy dokonać rozliczenia z ludźmi odpowiedzialnymi za konkretne decyzje i konkretne działania? Przecież to nie może być tak, żebyśmy jako społeczeństwo musieli po raz kolejny ponosić skutki złych decyzji naszej administracji, a sprawcy – pozostali nie rozliczeni?

CAŁA HISTORIA CZYNIONEJ NA RACHUNEK POLSKI AKTYWNOŚCI W SPRAWIE UKRAIŃSKIEJ WOJNY DOMOWEJ POWINNA ZOSTAĆ SPISANA W BIAŁEJ KSIĘDZE – POKAZUJĄCEJ DZIAŁANIA, MOTYWACJE I KONTEKST. Tylko w ten sposób można będzie mówić o obiektywizacji przekazu. Inaczej ci ludzie będą udawać, że nic się nie stało i na pewno nie są niczemu winni. W zasadzie przygotowanie takiego rozliczenia powinno być pierwszym zadaniem dla nowego ministra spraw zagranicznych, w którego najlepiej pojętym interesie jest oddzielenie cezurą czasową – mrocznej przeszłości od swojej działalności w imię pragmatyzmu i przetrwania Narodu. Jeżeli to kogoś szokuje, to bardzo dobrze, albowiem o taką stawkę toczy się dzisiaj gra. Proszę być pewnym, że rachunek za to całe nieszczęście jeszcze zapłacimy i to wcale nie w zgniłych jabłkach.

Potraktujmy to wszystko jako jedną wielką domkniętą całość, rząd niech dokona jakiegoś gestu, pokazującego że mamy nowe otwarcie w polityce wschodniej – przyjmijmy, że nazwanie dwóch osób szpiegami Rosji nie jest optymalnym sposobem na nowe otwarcie – trzeba czegoś innego. Inaczej grozi nam nie tylko ponoszenie konsekwencji, ale jeszcze jedno wielkie nieszczęście związane ze skutkami dalszego okłamywania społeczeństwa.

W interesie naszego państwa jest jak najszybsze przejście do retoryki codzienności w zakresie problematyki ukraińskiej. Przy czym, ze względu na głębie procesów przemian jakie zachodzą na Ukrainie, należy się przygotowywać na konfrontację – na początek retoryczno-historyczną, potem rozliczenie dwóch rewolucji na Ukrainie, w których odgrywaliśmy istotną rolę („pomarańczowa zaraza” i to nieszczęście teraz). Być może nic się nie stanie, co byłoby najlepszym scenariuszem i tak należy sterować sprawy, jednakże musimy być przygotowani na skomplikowanie się relacji ukraińsko-polskich.

Natomiast jest oczywistym, że osoby w otoczeniu pani premier, które naraziły ją na osłabienie wizerunku powinny odejść.

6 komentarzy

  1. Pan Krakauer słusznie zauważa obecna, mrozaca krew w żyłach obojętność naszych zachodnich wielbicieli zarówno jak wschodnich sąsiadów, włączając w to Ukrainę. Cała
    Dombaska awantura inspirowana przez niepoczytalnych neo-con-ów spowodowała, ośmiele się powiedzieć, całkowitą izolację polityczna rzadu polskiego.

    Nikt nie chce rozmawiać z Polską o niczym. Nawet Poroszenko nabrał wody w usta przed “wyborami” bo cokolwiek neutralnego powie, to będzie kosztować go głosów kiedy to opozycja cytuje Hitlera o tym jak to nie patrząc na demokrację, awangarda narodu (czytaj banderowcy) ma obowiązek przewodzenia krajem.
    Sżwecja i Dania zamilkła na tematy polskie, a Finowie otwarcie krytykują anty rosyjska histerię w Warszawie, Liwini nie maja zamiaru rozmawiać z Polska na temat prześladowań Polaków. Lukaszenka rozmawia o Europie bezpośrednio z Ńiemcami. Czesi i Węgrzy odwracają głowy z niesmakiem a Niemcy praktycznie przejeli polska polityke zagraniczna, po nieslawnym odejsciu poprzednika i nakazali zamkniecie dyplomatom ust ze by czegos nie spieprzyli znowu. Nawet inspiratorzy tego bałaganu z USA i GB madrze zamilkli może za wyjątkiem pewnej zony.

    Zadziwiająco, przez cały czas jej opluwana, Rosja utrzymuje chłodny ale profesjonalny ton i kontynuuje racjonalną wymianę poglądów. No a Pani Ewa robi co może, a może nie wiele, przeprasza i uśmiecha się, to nietety może mieć odwrotny efekt od zamierzonego. A nawet próbuje się trochę odgrysć. Otóż po tym jak Słodki Petro przypadkowo ustanowil święta UPA na Ukrainie, pani Ewa zniosła uproszczony tryb wizowy dla mieszkańców przygranicznych rejonów po politycznych trupach ZUwP, a przedtem zakazała kontynuacji wywozu sprzętu wojskowego i personelu na Ukrainę. Mało ale to już coś, chociaż duzy pomnik Gen. Swierczewskiego w Przemyślu patrzacego w kierunku pomnika Bandery we Lwowie byłby lepszy.Czekamy.

    • Komentarz sumujący osiągnięcia dyplomacji
      solidarnościowej na kierunku partactwa wschodniego –
      celny.Tak kończą megalomani sny o potędze i własnym
      znaczeniu.A już ostatnie zdanie kom. w normalnych
      realiach politycznych kraju gdy opadnie “piana i szajba”
      powinno być wzięte pod uwagę przez Naród Polski.
      POPIERAM !

  2. Megalomania to niestety nadal cecha Polaków

  3. Nic ująć a dodać tylko to, aby jak najszybciej odbyły się wybory ale komu naród ma powierzyć rządzenie no komu?

  4. Chciałbym zwrócić wszystkim uwagę na fakt że Otwarcie puszki Pandory poprzez rozbiór Serbii nie zakończy rewizji granic w Europie na granicach Ukrainy. Jak dotychczas na zamieszaniu korzystają byli sojusznicy Hitlera. Polska polityka zasadza się na pisanych układach -traktatach. Jakoś zapominamy ze traktaty są ważne dopóki układ sił je stabilizuje. Jaką mamy gwarancję że zmiana układu sił w Niemczech nie wyniesie do władzy rewanżystów?
    Robimy wszystko aby pozostać sami. Są w Rosji siły gotowe dla dobrych stosunków z Niemcami zrezygnować z Królewca. Co wtedy zrobimy?

    • Jak to co?? Powrócimy do punktu wyjścia,z lat 30-ych.
      Mamy celowo niszczone kontakty z potencjalnymi (możliwe)
      przychylnymi sąsiadami.I szukanie sojusznika tam gdzie
      jeśli nie wróg, to co najmniej niechętny Lachom…
      z chwila zamiany Kaliningradu,na Königsberg,
      należy przygotować się do wydzielenia pasa exterytorialnego
      Tak,tak historia może powrócić – tym razem jako
      tragifarsa.Przypomnę iż tzw. solidarność – “łżeelity”
      jest spadkobiercą ideowym przedwrześniowej Polski!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

thirteen + 6 =