Soft Power

Media niezależne i nowe media niezależne

 W naszym kraju od dość długiego czasu rozwija się sektor mediów niezależnych, to znaczy niezależnych od prawdy, od faktów, od rzeczywistości. Można je także nazywać mediami kloacznymi, wyspecjalizowanymi w opluwaniu rządzących tylko dlatego, że ci nie chcą paść na kolana i uznać za prawie Boga – lidera jednej z opozycyjnych partii a za wielkiego kapłana wydawcę pewnego radia, telewizji i czegoś tam jeszcze.

Dotychczas ten niezależny mainstream będący niczym innym jak sposobem na wlewanie ludziom do głów szamba i mydleniem im oczu jak również po prostu transmisją głupoty, jak również jej niekończącym się powielaniem w sieci para-mediów społecznościowych – nie miał konkurencji po swojej stronie sporu o słuszność. Było wiadome która telewizja co mówi i co przedstawia i dlaczego transmituje akurat takie a nie inne wydarzenia i w jaki sposób a do tego jeszcze zajmuje się relacjonowaniem takich a nie innych konferencji prasowych – poświęcając im wystarczająco dużo miejsca, żeby np. mgła smoleńska mogła wypełnić setki tysięcy polskich domów. Do tego było jedynie słuszne radio, liczące się tygodniki i dziennik, no i także cała sieć portali internetowych, specjalizujących się w jawnym nazywaniu premiera wszystkim tym, czym się go nazywać nie powinno.

Jednakże swego czasu nastąpiły pewne podziały, idące w ślad za podziałami na prawej stronie sceny politycznej a nawet jeszcze głębiej. Mamy w tej chwili dwa nurty kloaczne, które mają swoje tygodniki i specjalizują się w wydawaniu materiałów przygotowanych głównie w czasie, gdy pracowali za pieniądze prywatnego wydawcy. Do tego doszło jednak swoiste coś nowego – mianowicie nowa telewizja, która nie zdołała ukryć swoich powiązań z jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. W taki oto sposób pojawiła się wewnętrzna kloaczno-prawicowa konkurencja pomiędzy dwoma szczepami kloacznych mediów, radio chyba odpuścili jako mało ważne, jednakże coś być może w Internecie się pojawi dla zrównoważenia wpływów wiadomo kogo i wiadomo czego.

Wspomnianą cechą wspólną ww. mediów niezależnych i nowych mediów niezależnych jest to, że są one niezależne od prawdy, traktując ją wybiórczo i dokonując jej nieustannej interpretacji. Dlatego dobrze, że pojawiła się konkurencja i to konkurencja w istocie niesłychanie silna, gdyż odbierająca monopol na przekaz w dotychczasowych mediach niezależnych – na docieranie z przesłaniem tej opcji politycznej do jej elektoratu i to jego najróżniejszych grup. Do niedawna było jasne – jesteś prawicowcem, czytasz taką a taką gazetę, ewentualnie do takiej a takiej czasami zerkasz. Jednakże miałeś tylko jedną telewizję jaką prawicowy umysł mógł tolerować – nie było podziałów, dyskusji i jakichkolwiek niesnasek. Każdy wiedział jaki kanał ma włączyć, jeżeli np. chciał pochłonąć najnowszą ilość szlamu dotyczącego bredni smoleńskich – dzisiaj to już nie jest takie proste, albowiem jest wewnętrzna konkurencja, tych ludzi na prawicy, którzy nie zgodzili się na monopol.

Teraz trudniej będzie organizować marsze, albowiem będzie na nich własna konkurencja polityczno-medialna. Czyli konkurencja sięgająca po poparcie – słupki oglądalności i pieniądze, albowiem media dzisiaj w demokratycznym kraju to biznes, jeżeli nie mają pieniędzy – nie są w stanie wyjść poza fazę embrionalną! Będzie więc odbywała się wspaniała bratobójcza walka na prawicowej-prawicy. Kloaka będzie zalewała konkurencyjną – wyrastającą kloakę swoim szambem. Tylko poczekajmy, aż w starych mediach niezależnych zostanie dostrzeżona „odmienność” narodowa głównych twórców i redaktorów nowych mediów niezależnych – to będzie piękny dzień tryumfu normalności!

Z punktu widzenia mainstreamu multiplikowanie się kloak prawicowej-prawicy dwóch szczepów, no bo nie ma w tym obozie już jedności – to samograj. Teraz dziennikarze różnych portali, jak również tygodników opinii nie mówiąc już o przeklętej matce wszystkich mediów w Polsce będą mogli stworzyć nowe działy – zajmujące się pokazywaniem wojny polsko-polskiej na prawicowej-prawicy, albowiem jedynie dni nas dzielą od rozpoczęcia się przepychanek i transmitowania szlamu. Oni będą musieli się pogryźć, albowiem z samej istoty centralizmu totalitarnego wynika, że może być tylko jeden przywódca, tylko jeden sekretarz, tylko jedna redakcja i tylko jedna kamera. No bo kto to widział, żeby pan prezes taki czy owaki, musiał coś mówić do dwóch kamer, jeszcze coś różnego powie – co potem wyłapią złośliwi internauci lub inteligentni dziennikarze (prawdziwa rzadkość) i będzie się działo!

Dlatego z rozkoszą moglibyśmy obserwować wojnę medialną na prawicowej prawicy, która w zasadzie już się rozpoczęła, jednakże szkoda czasu na bieżące monitorowanie dwóch kloak. To nie ma sensu o wiele lepiej jest czytać portale modowe, można przynajmniej coś ciekawego zobaczyć, np. lokowanie produktu na niby niezależnym blogu wiadomo czyjej córki… Ale mniejsza z tym, niech prawicowa-prawica zatopi się teraz we własnym sosie, a ludzie którzy nie potrafią żyć bez kamery – realizują swoje pasje. Wszyscy przy tym powinni pamiętać, że jest to możliwe dzięki temu, bo mamy w kraju wolność i nie może być od tej zasady odstępstwa, nawet malutkiego i niegroźnego – jak je właśnie próbują przedstawić niektóre prawicowe media.

Ciekawe na jakich założeniach biznesowych opierali swoje pomysły, zwłaszcza ci od telewizji, albowiem na rynku nie ma miejsca na kolejną, zwłaszcza z silnym odchyłem wewnątrz-prawicowym. Może nie wypada, ale życzmy im wszystkim wszystkiego najlepszego, czyli żeby osiągnęły absolutny sukces pożerając się same! No i jeżeli się okaże, że ktoś kogoś „wypuścił” to dopiero będzie śmiesznie.

One Comment

  1. Co komu przeszkadza, że jacyś ludzie usiłują założyć kolejne media i do tego używają nazwy NOWE MEDIA NIEZALEŻNE?
    Przecież nikt nie zabrania nazwać Obserwatora Politycznego jako np. najnowsze spośród nowych niezależnych mediów!
    To tylko kwestia reklamy.
    I tak zdecydują czytelnicy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.