Mechanizm kreowania elit w Polsce zawiódł i jest popsuty

graf. red.Niestety, mechanizm kreowania elit w Polsce zawiódł. Wykształcenie – samo z siebie – nie jest żadnym miernikiem splendoru, znaczenia ani pozycji społecznej. Ilość biednych intelektualistów jest w zasadzie już systemowa. Do majątku doszli ludzie, często zajmujący się najdelikatniej mówiąc hańbiącymi działaniami biznesowymi (jak np. niektóre rodzaje wytwarzania i handlu alkoholem). W końcu najgorsze, od przełomu u władzy są ludzie, których jedyną kompetencją były jakieś znajomości bezpośrednie lub z polecenia z osobami, które przejęły władzę.

Oczywiście powyższe nie dotyczy wszystkich, są w naszej nauce, biznesie, czy polityce osoby krystalicznie szlachetne, są osoby które doszły do majątku własną pracą, są rzeczywiście myślący o państwie politycy, czasami zdarzają się ludzie wybitni. Podobnie wśród ludzi kultury, sportu, jak również religii – tam także, można znaleźć wiele osób najwyższej próby, które zasługują nie tylko na miejsce w elitach naszego społeczeństwa, ale także na funkcje publiczne. Ponieważ ich wyjątkowość powoduje, że można im zawierzyć w kontekście działalności publicznej.

Niestety jednak kluczowym mechanizmem decydującym o kreowaniu elit jest mechanizm klasycznego nepotyzmu, czyli rodzina. To pochodzenie i możliwości najbliższej rodziny decyduje o co najmniej 50% prawdopodobieństwa odniesienia sukcesu osobistego w naszych realiach. Dotyczy to zarówno sfery prywatnej jak i publicznej, czego najlepszym dowodem jest jeden z ministrów, który jako człowiek bez żadnego liczącego się doświadczenia został ministrem, prawdopodobnie głównie dzięki znamienitemu nazwisku i wynikającym z niego przełożeniom na realia.

Nawet w przypadku czegoś tak w istocie trywialnego jak wyniki egzaminu dojrzałości, podnosi się krzyk, bo nie zdało około 25%-30% podchodzących do egzaminu. Tymczasem, to właśnie edukacja powinna być głównym sitem, przez który przechodzą tylko jednostki zdolniejsze i zdolne do nadrabiania swoich niedoskonałości i zaległości. Oczywiście wiadomo, że nie można nikogo skreślać itd. Jednakże proszę pamiętać, że społeczeństwo składające się z samych magistrów i doktorów, to utopia. Ktoś musi wywozić śmieci, ktoś musi szyć buty, ktoś musi być operatorem pługopiaskarki, jak również wypełniać cały szereg innych fantastycznych czynności, o których przeciętni zjadacze chleba nie mają pojęcia, ale bez których państwo nie mogłoby funkcjonować, a nasza cywilizacja cofnęłaby się do epoki średniowiecza. Chodzi o zachowanie odpowiednich proporcji w zakresie kształtowania elit, przez drogi dostępu, z których właśnie edukacja jest jedną z najistotniejszych, przynajmniej w modelu cywilizacji opartym na demokracji.

Warto zwrócić uwagę, że kraje najbardziej przez nas podziwiane, kraje zachodniego neoliberalnego kapitalizmu, to przeważnie kraje w istocie oligarchiczne. Przykładowo USA i Wielka Brytania, mają zakonserwowane elity społeczne, gdzie początkiem było przypłynięcie ich rdzenia na pewnym statku z byłej metropolii. Potem poszczególne epoki gwałtownego rozwoju tego kraju przyczyniły się do wzrostu ilościowego i zarazem zasobności elit, powstały majątki przemysłowców, bankierów, majątki ziemskie i inne. Jednakże wszyscy „nowi” w przeważającej większości wchodzili w istniejące już kręgi towarzyskie za pomocą np. małżeństw, klubów, czy też powiązań biznesowych, silnie wzmacniając system. W Wielkiej Brytanii jest podobnie, można nawet powiedzieć, że niewiele się tam zmieniło od czasów podboju normandzkiego. W Niemczech wielkie rody przemysłowe naprawdę mają bardzo wiele do powiedzenia w sprawach zasadniczych, poza tym dyplom niemieckiej uczelni naprawdę nobilituje w ich społeczeństwie. To nie są doktoraty dla pociotków! We Francji, chociaż rewolucja zrobiła swoje, elita burżuazyjna wytworzyła swoje elity, które mają się fantastycznie, a jak ktoś miał okazję zobaczyć na jakich zasadach funkcjonuje francuska warstwa mieszczańska, to bez problemu zrozumie znaczenie słowa „elitarny”. We wszystkich tych krajach bogaci – trzymają się razem, a dzięki systemowi społeczno-gospodarczemu pełnią władzę nad państwem.

W naszych realiach tak naprawdę to nie wiadomo co będzie, ponieważ siły i znaczenia nepotyzmu nie da się przełamać za pomocą procedur. Gdyby to było możliwe, to nie mielibyśmy tylu znamienitych potomków prawników i lekarzy, prawdopodobnie genetycznie predystynowanych do wręcz dziedziczenia wedle szlachetnej tradycji z „ojca na syna” – nawet katedr w akademiach medycznych!

Wiele można na ten temat rozprawiać, niestety nie udało się zapewnić promocji najzdolniejszym. Te dwa, czy okresowo trzy miliony ludzi, którzy opuścili ten kraj, to najlepszy i ostateczny dowód na porażkę naszego systemu państwowego. Czy nasza dzisiejsza gospodarka zapewnia ścieżki awansu społecznego dla pracowników korporacji? Niedawno strajkujących pracowników sądów i prokuratur? Czy w ogóle przyjęcie modelu odtwarzania pokoleń jest możliwe w znaczeniu powszechnym?

W starożytnej Grecji, w warunkach ówczesnej demokracji wszyscy mieli przeświadczenie, że wybór rzeczywiście demokratyczny, tj. obiektywny – może zapewnić tylko losowanie. Dzisiaj w naszych realiach i to byśmy pokonali. Wniosek – nie ma rozwiązania, musimy iść na żywioł, a to oznacza, że trzeba wkalkulować korektę systemu przez rewolucję, ponieważ nie wszyscy zaakceptują obecny podział „tortu”. Prawdopodobnie to się właśnie dzieje i ma szansę w jakiejś mierze dokonać, jeżeli pomysł pana Kukiza jest autentyczny i uda mu się zapewnić mu wysokie poparcie.

4 myśli na temat “Mechanizm kreowania elit w Polsce zawiódł i jest popsuty

  • 4 lipca 2015 o 05:24
    Permalink

    Powiedziałbym, ze w Polsce poza okresem PRL-u nigdy nie było innego mechanizmu kreowania elit niż czysty nepotyzm. Aha było jeszcze przepraszam – Symonia! Ale to w kościele! O tak, symonia jest powszechna 🙂

    Odpowiedz
  • 4 lipca 2015 o 21:45
    Permalink

    Trudno polemizować z każdym zdaniem autora gdyż po to jest artykuł i każdy sam wyciąga wnioski, w większości się zgadzam. Natomiast nie odmówię sobie przyjemności skomentowania tekstu dotyczącego pana Kukiza. Pan Kukiz doskonale wie jak zburzyć obecny system, natomiast nie udało mi się przeczytać (być może za mało czytam), co pan Kukiz proponuje w zamian.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.