Cytaty, Ogólna

Marsz wolności i solidarności ale przeciwko komu?

 W niedzielę dziwnym obyczajem jest u Chrześcijan manifestować, poza świętem religijnym – nie godzi się maszerować, dlaczego to chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, może tylko obrazowo powiemy, że jest taka księga, która liczy w obowiązującej bezwzględnie nas części około 2000 lat i tam można to sobie wyczytać, jeżeli oczywiście komuś się chce. Jeżeli zaś ktoś przyjmuje „na wiarę” przekaz z ust, co po niektórych przedstawicieli pewnej instytucji, to jego problem. Tutaj powodem do manifestacji była 34-ta rocznica wprowadzenia Stanu wojennego oraz poparcie dla rządzących obecnie.

Było generalnie jak zwykle, po poetyckim wstępie w znakomitym wykonaniu było już przewidywalnie – apel pamięci. Następnie modlitwa, odśpiewanie pieśni kontekstowej i deklaracja ideowa, agitka jednego z redaktorów jakiejś prawicowej prasy, wypowiedź znanego opozycjonisty z czasów wielkiej Solidarności, a potem gwoździem programu było przemówienie jak zapowiedziano lidera opozycji – przeciwko tłustym kotom pana Jarosława Kaczyńskiego.

Warto zwrócić uwagę na to, co w agitce powiedział pan redaktor, którego nazwiska nie ma potrzeby pamiętać. Mianowicie ten pan pozwolił sobie porównać obecną sytuację wokół Trybunału Konstytucyjnego z jego rzekomym działaniem na rzecz systemu komunistycznego. Zastosował prymitywne odniesienie i porównanie nielegalności działania wobec władz komunistycznych do rzekomej nielegalności obecnych władz przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu. To coś niesamowitego w zasadzie nie wiadomo jak się do tego odnieść. Brakuje argumentów, ponieważ mamy tu do czynienia z potrójnym przekłamaniem rzeczywistości – uwaga nie faktów, albowiem ten pan w niczym nie skłamał! Powiedział szczerą prawdę, tylko w taki sposób, w jaki pasuje to do uzasadnienia współczesnych tez. Szkoda, że nie nastąpiło odwołanie do czasów hitlerowskiej okupacji, wówczas przecież także działało w Polsce – polskie sądownictwo podporządkowane okupantowi! To jest coś niesamowitego.

O co chodziło szlachetnemu panu opozycjoniście to trudno powiedzieć, generalnie trwa jakaś walka od 70 lat, której istotą jest szydzenie z nazwy Komitetu Obrony Demokracji i jakaś walka o szkoły i dzieci. Być może ten przekaz był dla kogoś przejrzysty, ale przepraszamy nie dla nas. Zadeklarował, że mają być armią wierną i patriotyczną, ale po co?

W końcu pan prezes Jarosław Kaczyński zabrał głos zaczynając od podziękowania za brawa – dalej ze słuchu: szanowni państwo, pozwólcie że powiem kilka słów, zaczynamy marsz za chwilę – to jest z jednej strony marsz pamięci o tym co wydarzyło się przed 34 laty, o stanie wojennym, o walce o polską wolność – to jest także marsz dla przyszłości, który ma być krokiem – jednym ale ważnym w kierunku który obraliśmy. Solidarność była wydarzeniem niezwykłym, jedynym w XX wiecznych dziejach świata, była jednocześnie syntezą tego wszystkiego, co budowało przez wieki nasze zabiegi i naszą walkę o wolność – nasz republikanizm naszą wiarę, że jesteśmy wspólnotą, że razem budujemy polskie państwo to dziedzictwo jest wieczne i ciągle żywe. Ale to dziedzictwo zostało po 89 roku odrzucone na różne sposoby, byli tacy, którzy się wstydzili za Solidarność, (…) musimy budować wspólnotę inaczej nie będziemy się w Europie liczyć, inaczej inni nie będą się liczyć z nami i dlatego musimy podjąć to dzieło. Dziś w 2015 roku znów mamy szanse, to bardzo ważny rok, prawie tak ważny jak 89 ty i 80-ty, musimy się zmobilizować, bo inaczej nie damy rady odnieść zwycięstwa. Damy radę. Ale to damy rade to nie mogą być tylko słowa, to musi być mobilizacja, nie tylko 12.12 czy 3.05 zgromadzić się by wspólnie upominać się o prawa i wspólnie pokazywać palcem tych, którzy nam tych praw odmawiają, bo dzisiaj sensem walki jest odrzucenie przyznania nam praw. Wygraliśmy wybory, ale nie mamy prawa tworzyć prawa i przebudowywać Polski. (…). Następnie nastąpiło jakieś odwołanie do niezrealizowanej wizyty Papieża i że musimy odrzucić tych, co do niej wówczas nie dopuścili. Bardzo wielu ludzi uwierzyło, że w środku gorącego lata jest mroźna zima. Dzisiaj nie o demokracje chodzi, ale chodzi o to żeby demokracja mogła decydować a nie garstka ludzi zaprzedanych. Musimy to przełamać, przejdziemy ją damy radę! [Uwaga to napisano ze słuchu możliwe są przeinaczenia i przekłamania należy to traktować tylko jako odwzorowanie generalnego przekazu].

To szokujące! Pan prezes uważa, że nie ma do czegoś prawa, ponieważ blokuje go Konstytucja. Bardzo by chciał zupełnie nie musieć się z nią liczyć, ale jednak to mu najwidoczniej totalnie uwiera, tak że porównuje sytuacje współczesną do jakichś niesamowitych niby paraleli z przeszłości. To masakra intelektualna, po prostu coś przerażającego. Proszę zwrócić uwagę na to, że ten pan nie przemawiał, jako polityk, który przedstawia jakąś opcję polityczno-ideologiczną, tylko jako „mąż opatrznościowy” żalący się ulicy, że mu przeszkadzają a sprytna próba zawłaszczenia tradycji solidarnościowej ma posłużyć za wykładnik legitymacji dla wspólnoty.

Porażające, jest to, że ten pan i jego poprzednicy upatrują tylko obcych mocodawców, którzy do dzisiaj przez ileś tam lat – jak się dowiadujemy 70 – nie pozwalają nam żyć po polsku, nie dostrzegają własnych i naszych polskich błędów. Winni są inni, ale nie my – o nie, my się modlimy i nie ponosimy winy, jesteśmy, byliśmy i będziemy prześladowani.

Wywoływane napięcie jest absolutnie destrukcyjne, albowiem mieliśmy wrażenie, że pan prezes to rzeczywiście reprezentuje jakąś nową opozycję, a nie koalicję rządzącą. Tymczasem słyszymy, że tam gdzieś jest Polska, ale zarazem wiemy z praktyki, że ta „ich” Polska nie jest w stanie prowadzić działalności politycznej i po prostu rządzić zgodnie z prawem – nawet mając całość władzy. To jest bardzo nieodpowiedzialne, bo gdzie ma znaleźć ujście to napięcie emocjonalne, które wzbudzono w tłumie? Kto jest winny i kto jest obcy? Kto jest resortowym dzieckiem?

Czy tak ma wyglądać dobra zmiana na rzecz otwartości i dialogu społecznego, czy też może mamy do czynienia z konfliktem? Kto im nie pozwala przeprowadzać zmian? Czy pan Kaczyński ma świadomość, w jakiej rzeczywistości żyje? Może zapomniał, że ma większość parlamentarną? Może zapytajmy inaczej, – jakie zmiany chce wprowadzić, które wie, że nie przeszłyby przez Trybunał Konstytucyjny? Czyli jakie zmiany konstytucyjne chce przeprowadzić bez zmiany Konstytucji? ON WIE ŻE NIE MA DO TEGO PRAWA, zatem robi teraz wszystko, żeby zasłonić swoimi działaniami bezprawie jakim być może zamierza dalej się posługiwać.

Odniesienie się do roku 80, 89, to horror, to zanegowanie 26 lat polskich przemian, polskiego poświęcenia na rzecz reform, cierpienia milionów ludzi – pełny brak szacunku do wyrzeczeń Polaków. To jest w istocie kompromitujące dla pana Kaczyńskiego, albowiem państwowiec, który miłuje Ojczyznę ponad wszystko, nawet ponad własne życie – nigdy by takiej retoryki nie stosował. Problem polega na tym, że nie ma nawet jak się do tej argumentacji odnieść – to jest krok przed rzucaniem do siebie kamieniami.

3 komentarze

  1. Ten typ tak ma – jak już wszystko rozwali, to przejdzie do konspiracji.

  2. Być na czele władz w Polsce i zarazem nawoływać do rewolucji przeciwko sobie samemu?

    Chiny przeszły swoją rewolucję kulturalną, ale dlaczego Polska też?

    Prezes (nasz MAO?) żyje nadal w latach 60-tych.

    Wszystko mu się wraca …

    • Póki co, WSZYSTKO(jeszcze) gra na kontrę włącznie z Panem! Nie rozumiem zdziwienia…przypominam(sobie) “rozmowy”
      z p. A. Lepperem “redachtory – pismaki”, gdyby tylko
      mogli kopali by po kostkach… to był zaiste festiwal
      nienawiści do Wielkiego Polityka…a z drugiej strony
      spijanie słówek z dzióbków liberalno – lewackich,
      laickich resortowych dzieci(sami swoi) w zamierzchłych końcowych
      60ych mówiono(o nich) “bananowa młodzież”…TO TRWA…
      Jest ciągłość POKOLEŃ ONYCH,tego BAGNA.MY Polacy przetniemy WKRÓTCE
      “odwieczny”,ciągle ropiejący wrzód na…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.