Czy mamy scenariusz na przetrwanie jak zostaniemy „czarnym Piotrusiem”?

Jest oczywiste, że nasz rząd nie miał żadnego większego planu na to co się właśnie wydarzyło i co się dzieje za naszą wschodnią granicą. Strategia reagowania na bieżąco, działania ad hoc, to wszystko na co stać obecny rząd w Polsce. Z pewnością nie opracowano także scenariuszy na „potem”, jak kryzys już się wygasi, albo przejdzie w fazę terminalną? Wiadomo bowiem, że nasi rządzący będą raczej wypinać piersi do orderów niż kłaść uszy po sobie, scenariusza w którym mogłoby nie być „sukcesu” nikt nie bierze w ogóle pod uwagę, no bo jak to się można przyznać do porażki. Być może nie bez powodu opozycja oskarża ministra sami państwo wiecie od czego (niestety), że mówi co innego do zagranicznych słuchaczy, a co innego na użytek krajowy.

W każdym bądź razie jak mówił pan premier i jeden z jego ministrów od spraw poważnych – państwo musi być przygotowane na każdy scenariusz, w tym na scenariusze najczarniejsze. Zastanówmy się zatem, jak moglibyśmy zbudować scenariusz przetrwania w momencie, w którym zostaniemy „czarnym Piotrusiem” Europy. Już przecież kiedyś tak było, warto tutaj posłużyć się analogią, tak uwielbianą przez część naszych dziennikarzy i historyków, skoro tzw. aneksję Krymu przez Federację Rosyjską można u nas porównywać do Anschluss-u Austrii do Rzeszy Niemieckiej, to śmiało! Przez analogię porównajmy naszą dzisiejszą sytuację, wynik naszej polityki z wynikiem naszej polityki po Monachium, kiedy to Polska – odrzuciła jakiekolwiek sugestie ze strony Czechosłowacji i ZSRR w sprawie udzielenia ewentualnej pomocy dla Czechosłowacji – do czego było potrzebne w części ówczesne polskie terytorium, a następnie wesoło i z przytupem zajęliśmy Zaolzie wspólnie z Kanclerzem Adolfem! Dosłownie ramię w ramię – na szczęście naszym przodkom starczyło tyle rozsądku, żeby nie urządzać wspólnej defilady! Przecież to wówczas nam wytykano – jako państwu rozbierającemu sąsiedni kraj, Polska była wówczas porównywana do hieny, która pożywia się truchłem tego, na co rzucił się wielki sęp (karykatury w lewicowej prasie francuskiej były niewybredne, wręcz brutalne).

Jak dzisiaj będziemy postrzegani jeżeli już wiadomo, że zrobiliśmy wielką aferę tak naprawdę o nic? Hałas bez zagrożenia? Niepotrzebne paniczne podnoszenie ciśnienia, być może pod pewnymi względami – rzeczywista próba popsucia relacji Zachodu z Federacją Rosyjską – nie wiadomo w czyim interesie? Domagamy się jakichś wojsk, w czasie, gdy wszyscy wiedzą, że to my zaprojektowaliśmy politykę wschodnią Unii i za nią odpowiadamy. Zachód może mieć do nas realne pretensje o wszczynanie fałszywego alarmu i to bez powodu, bo to co się wydarzyło nie było w naszym interesie, w tym znaczeniu, że siedząc za względnie bezpiecznym murkiem – rzucaliśmy kamyki do sąsiedniego ogródka! Wschód najdelikatniej mówiąc może być na nas obrażony i nie należy się dziwić, jeżeli w przypadku udowodnienia rzeczywistego udziału naszego państwa w szkoleniu bojowników – doszłoby do jakiejś formy zawieszenia lub może nawet zerwania stosunków międzypaństwowych. Do tego mamy jeszcze zdezorientowanych Ukraińców, którzy już prosili o miliard szybkiej pożyczki, ale nie dostali, sugerowali wspólne ćwiczenia wojskowe – też odmówiliśmy, bardzo szybko uznają nas za dwulicowych kombinatorów, którzy wykorzystali ich dramat w swojej polityce wewnętrznej do podwyższenia napięcia a przez to zmiany biegunów w ciążeniu procesów poparcia politycznego.

Czym wówczas będziemy dla wszystkich partnerów? Czarnym Piotrusiem! Idealnym trefnisiem, który niestety nie rozwesela, ale szkodzi i bruździ! Pamiętajmy – nie ma znaczenia to jak się czujemy, jak się opisujemy i iloma orderami się odznaczymy. O wiele ważniejsze jest to jak widzą nas inni, jeżeli potwierdzi się wizerunek Polski jako państwa będącego niepewnym – nerwowym buforem, przeszkadzającym swoją nadpobudliwą agresywnością w relacjach wszystkich zainteresowanych stron – to lepiej nie myśleć jakie mogą być konsekwencje. W tym znaczeniu dobrze że rządzi Donald Tusk, którego retoryka jest o wiele słabsza niż np. pana Kaczyńskiego. Ten drugi zresztą byłby słuchany w sposób specyficzny, tak skutecznie aż problemy byłyby gotowe.

Ciekawe zatem jak zachowa się nasz rząd? Można podejrzewać z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa, że w razie problemów – po prostu znaczna cześć informacji z Zachodu i Wschodu, podobnie jak podczas przygotowań politycznych do interwencji w Iraku zostanie wytłumiona. Posłuszne systemowi media będą nadawały komunikaty o rekinach, majtkach, problemach samotnych żyraf, ewentualnie o celebrytkach które napadają na siebie w toaletach, ale nie będzie zbyt wiele o tym jak jesteśmy widziani i postrzegani – takiego przekazu mainstream nie puści dla mas. Oczywiście premier pojedzie, pomilczy, pokaja się, może coś jeszcze tanio sprywatyzujemy dla jakichś inwestorów – tytułem wiązania Polski z jej partnerami i będzie kolejna porcja informacji o sukcesach w wydawaniu kasy z Unii. Natomiast, że ktoś ma do nas jakieś pretensje? Że ma prawo stosować nasze metody, tzn. ma prawo stosować wobec nas metody jakimi posłużyliśmy się sami wobec słabszego – o tym nawet 70 lat po kolejnej tragedii będą się bali mówić historycy.

2 myśli na temat “Czy mamy scenariusz na przetrwanie jak zostaniemy „czarnym Piotrusiem”?

  • 5 kwietnia 2014 o 09:26
    Permalink

    Porównanie zajęcia i przyłączenia Krymu przez Rosję do Anszlusu Austrii jest nietrafne.
    Lepiej użyć porównania do BUNTU gen. Lucjana Żeligowskiego i Utworzenia Litwy Środkowej z lat 1920 – 1922.
    Tylko dla naszych, rządzących nami historyków – jest to bardzo niewygodna analogia.
    Stąd milczenie na ten temat powszechne.
    Nasze DOJUTRKOWE władze będą zachowywały się tak jak dotychczas, byle była ciepła woda w kranach …
    Że do tego potrzeba GAZU, w tym importowanego – to oni już nie kojarzą, to przekracza ich percepcję i wymaga myślenia dłuższego niż tydzień naprzód.
    Oni są przy tym bardzo śmieszni, z tymi swoimi napuszonymi minami i pozami.
    Jedynie politycy z PSL-u nadal chodzą po ziemi, tej Ziemi …

    Odpowiedz
  • 5 kwietnia 2014 o 17:17
    Permalink

    Bardzo dobrze, że Autor przypomniał Zaolzie. Kilka dni temu czytałam urywki ówczesnej prasy (Kurier Poranny, Gazeta Polska, Kurier Codzienny, Kurier Warszawski) jakiego to bohaterskiego wyczynu dokonała Polska, napadając w 1938 roku na Czechosłowację. Wypowiedzi obecnych wiodących mediów i wiodących polityków właściwie niczym się nie różnią.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.