Polityka

Mamy najdroższe autostrady których… nie ma

 Mamy najdroższe autostrady w Europie, których nie ma, a poza tym są płatne. Jeżeli już ktoś na siłę uparłby się, żeby z nich korzystać, to fotoradary zedrą z niego dodatkowe opłaty wszędzie tam gdzie to będzie możliwe.

Jeżeli prawdą jest, że budowa autostrad i w ogóle dróg w Polsce kosztuje drożej niż w Niemczech, to po prostu ktoś powinien zadyndać na sznurze. Nie ma innego wytłumaczenia i trzeba jedynie zmienić kodeks karny – inaczej się nie doprowadzi tej sprawy do porządku. Co więcej nie może być tak że wszyscy są niewinni – ktoś przecież dane drogi projektował, ktoś odbierał i zatwierdzał te projekty, w końcu ktoś pisał specyfikacje do zamówień na te projekty, potem decydował o wyborze technologii i wykonawcy. Wykonawca z kolei miał zrobić swoje w określonym czasie – wszystko jest a przynajmniej musi być w papierach a dodatkowo na pewno jest obłożone stosownymi fakturami. Nie ma możliwości, żeby nie udało się ustalić ciągu ludzi odpowiedzialnych.

Poza tym mamy przecież specjalnie stworzony system przetargów objętych tarczą antykorupcyjną, czyli objęcie działaniem służb specjalnych wszystkich kluczowych przetargów w branży. Czy to też nie wystarczyło do zahamowania zmowy cenowej? Zmowy wykonawczej? Zmowy podwykonawców? Przecież to są proste sprawy – jeżeli robi się w danej branży przetargi to każdy urzędnik nawet ze średnim doświadczeniem od razu widzi kto przekręca cyferki lub stawia dziwne wymogi i w jakim zakresie. Nie da się ukryć faktów, ponieważ faktury ostatecznie płacone nie kłamią.

Bałagan i rozkład na jaki pozwolono w przypadku realizacji całego systemu budowy dróg w Polsce niestety skupia się w jednym miejscu – w rządzie Rzeczpospolitej i obarcza odpowiedzialnością jedną osobę – pana Donalda Tuska, który przez cały ten czas nie mógł się nie dowiedzieć jak to wygląda od środka – ponieważ ma drogę służbową a jak ta nie pomoże to ma jeszcze służby specjalne. Jeżeli przy pomocy tych dwóch narzędzi premier nie mógł dowiedzieć się co się dzieje w kluczowych przetargach dla kraju – to nie powinien być premierem, ponieważ nie umie zarządzać swoim otoczeniem.

Był czas, były pieniądze – naprawdę olbrzymie, co więcej było odpowiednio wcześniej wiadomo, że będzie czas na budowanie, będą pieniądze i wszystko na rzecz budowy systemu nowoczesnych dróg w kraju. Jednakże pomimo wszystko się nie udało? Dlaczego? Co spowodowało tą totalną porażkę jaką widzimy na co dzień?

Społeczeństwo ma prawo wiedzieć dlaczego zmarnowano masę środków, a efekty nie tylko są poniżej oczekiwań, ale po prostu nie ma systemu – całość się nie składa w oczekiwaną sieć umożliwiającą swobodne podróżowanie po kraju. Na całe szczęście jakimś zrządzeniem losu udało się zabezpieczyć główne korytarze transportowe na linii wschód-zachód, jednakże czy bycie krajem tranzytowym to szczyt naszych aspiracji?

Budowa dróg ekspresowych i autostrad została pomyślana w ten sposób, żeby zmaterializowały się w niej wszystkie negatywne sprawy jakie uwidaczniają się w naszej administracji. A także co jest szczególnie niepokojące i powinno być sygnałem alarmowym – na styku tejże administracji i prywatnego biznesu.

Jest przy tym oczywistym, że jakieś straty, marnotrawstwo, zestawienie się błędów ludzkich i innego rodzaju kłopoty zawsze muszą być – co więcej można nawet wliczyć 2-3,5% wartości każdej publicznej inwestycji jako nakłady na niezbędną korupcję – co kraj to obyczaj, przecież po coś faktury za consulting się wystawia. Warunkiem do tego musi być jednak skuteczność, czyli realizacja zamierzonych przedsięwzięć – podczas gdy u nas zaangażowanie całego aparatu projektowego i wykonawczego nie stanowi gwarancji, nawet pomimo wydania całości przeznaczonych kwot – na wykonanie zamierzonych działań.

Zapłacimy za tą głupotę i pobłażliwość władz w kolejnej odsłonie funduszy unijnych, które zamiast wydatkować na budowę nowoczesnej niskoemisyjnej gospodarki opartej na wiedzy – my wydamy na dokańczanie energochłonnych systemów transportu, które już dawno powinny być gotowe. Szkoda naszego potencjału i czasu.

2 komentarze

  1. Tylko auta napędzane z akumulatorów – to jest dla nas droga.
    A Unijne dyrektywy i protokół z Kioto – to rzeczy dla frajerów.

  2. Nie lepiej chodzić pieszo, obok rozgrzebanych autostrad?
    Toż to i pokuta jakaś by była – za głupotę wyborczą i inne sprawy …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.