Mamy 5% inflacji w lipcu i może być gorzej!

fot. red.

Mamy 5% inflacji w lipcu i może być gorzej! Przybyło nam dużo pieniędzy w obiegu, ponieważ Narodowy Bank Polski wspierał rząd – skupując dług w czasie lockdownu. Mniej więcej od lutego 2020 r., do początku lipca 2021 przybyło w obrocie gospodarczym około 300 mld PLN podaży pieniądza – tzw. M2 tj. głównie gotówka w obiegu i dyspozycji instytucji finansowych oraz część depozytów o krótkim okresie zapadalności. To daje o około 19-20% więcej pieniądza w obiegu, niż przed startem tej nowej polityki w lutym 2020. Tymczasem gospodarka nie rosła, nie przybywało wytwórczości, nie przybywało dóbr i usług na które można byłoby wydać.

Ostatnio tak wysoką inflację mieliśmy mniej więcej 10 lat temu. Proszę sobie przypomnieć, że mówimy o czasach, kiedy jeszcze „Polonez” lub „Mały Fiat” nie były czymś unikalnym ma naszych drogach. Mówimy generalnie o innej epoce! W 2000 roku mieliśmy inflację na poziomie około 10%, w 2010 roku około 5% – teraz cofnęliśmy się o 10 lat, czy cofniemy się o kolejne 10? To się dopiero okaże, ale wszystko wskazuje na to, że to jest możliwe.

Proszę pamiętać o magii inflacji, jest nią liczba 8,33 wyrażana oczywiście w wartościach procentowych. To jest wartość mniej więcej 1/12 naszych rocznych przychodów. Jeżeli inflacja zbliża się do tej wartości, to znaczy że w praktyce – w parytecie siły nabywczej tracimy jedną pensję w roku.

Niestety podobne zagrożenia są na całym świecie, w tym w Niemczech – 3,8% inflacji notowano tam na koniec 1993 roku! W USA inflacja jest w okolicach 6% Tymczasem nigdzie nie rośnie produkcja, a przynajmniej nie rośnie tak znacząco, żeby można było pokryć taką masę pieniądza w obrocie.

Szczytem wszystkiego jest wzrost cen paliw i energii w ogóle. Mówimy o wzroście sięgających 45% jeżeli chodzi o ceny detaliczne na stacjach paliw. To nie może nie pozostawiać bez wpływu na ogólny poziom cen, przecież transport jako składowa kosztów jest i musi być uwzględniana we wszystkim. Po prostu nie ma takiej dziedziny gospodarki, która byłaby wolna od powiązań z paliwowymi nośnikami energii. Jeżeli drożeje energia, to drożeje wszystko.

Nasz rząd twierdzi, że ceny rosną bo podążają za wzrostem płac. Jest to oczywiście tak prawdziwe i sensowne jak pytanie o to, co było pierwsze – jajo, czy kura? To nie jest sednem problemu. Pieniądz fiducjarny nie jest niczym innym, jak wiarą w to, że będzie cokolwiek można za niego otrzymać w przyszłości. Weryfikatorem tej wiary jest właśnie inflacja. Jeżeli pieniądz w gospodarce kapitalistycznej, pochodzi z innego źródła, niż kredyt wcześniej ważony ryzykiem! Tylko banki komercyjne mogą mieć prawo kreowania pieniądza, właśnie biorąc na siebie ryzyko kredytowe. Udzielają kredytów wówczas, gdy są przeświadczone o tym, że dojdzie do spłaty zobowiązania. Wszelkie inne sposoby kreowania pieniądza – to zwykłe drukowanie, można je nazywać luzowaniem lub przejmowaniem zobowiązań publicznych, jednak tam gdzie nie ma ryzyka skutków ponoszenia ryzyka, nie ma również rozsądku. Właśnie tak rodzi się demon inflacji. Później już tylko się drukuje, żeby zapewnić sobie środki na głośniejszy upadek, następnie dochodzi od denominacji, może reformy walutowej – wszyscy są okradzeni z dorobku, wszyscy tracą.

Nie zapowiada się nic, co miałoby zmienić politykę rządzących. Ceny rosną, także żywności – i to nie tylko z powodów inflacyjnych. Zmiany klimatyczne i Wspólna Polityka Rolna powodują że banany latem są tańsze w Polsce, niż polskie jabłka. Co jest jeszcze ciekawsze – tańsze są brzoskwinie w syropie i puszce, niż brzoskwinie świeże. Tych fenomenów nie da się wytłumaczyć potrzebami ekonomicznymi, ochroną rolnictwa lub innego rodzaju racjonalnymi kryteriami. Podobnych nonsensów jest jeszcze więcej, a wielkość czegoś co jest uznawana za „standardowy” bochenek chleba, pomniejsza się na przestrzeni czasu.

Na rynku nieruchomości panuje szaleństwo. Co ciekawe, to co się dzieje nie jest nazywane pompowaniem bańki, chociaż demografia jest nieubłagana. Za około 10-15 lat, w naszym kraju pojawi się wiele wolnych mieszkań na rynku nieruchomości. Z tego względu nie warto traktować mieszkania jako – pewnej (słowo klucz) inwestycji na przyszłość.

Rząd nie zmieni polityki, NBP nie myśli o podwyższeniu stóp procentowych – co jest błędem, bo korekta już nastąpiła w innych krajach naszego regionu. Dlatego z odwagą i śmiałością wkraczajmy w inflację 10%, pamiętając, co oznacza 8,33% rocznie…

4 komentarze do “Mamy 5% inflacji w lipcu i może być gorzej!

  • 2 sierpnia 2021 o 07:29
    Permalink

    Plan jest prosty: Władca dopisuje do wszystkich cen jedno zero. Uprzedzając gniewny pomruk ludu dopisuje to zero również do płac swoich poddanych, po czym w telewizorze tłumaczy że nic na tym nie stracili. Lud się uspokaja. Niestety – stracili bo nie dopisał tego zera do do ich oszczędności. Jeżeli ten proces rozłoży umiejętnie na kilka lat, skonfiskuje oszczędności swoich poddanych nie wywołując buntu. To pozwoli mu na wydawanie na kolejne pałace większych kwot niż dopływające z podatków i pożyczek. Ktoś zapyta: czym zapłaci budowniczym? Ano wydrukowanymi w tym celu banknotami. Czy da się tak w nieskończoność? Nie, bo gdy oszczędności poddanych się skończą, to nawet niewielki dodruk banknotów powoduje lawinowy wzrost cen, że po wypłatę i na zakupy trzeba będzie chodzić z teczką na pieniądze. c.b.d.o.
    P.S. Pamiętam jak zarabiałem 30 000 000 zł miesięcznie, ale chyba mam zbyt długą pamięć. “Après nous, le déluge” – za Stratonem Madame de Pompadour, nałożnica Ludwika XV.

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2021 o 09:04
    Permalink

    Nowy (polski) socjalistyczny ład zrówna wszystkich, za wyjątkiem wierchuszki – w kierunku tak żeby niczego nie było!
    Broń klimatyczna i ‘wspólna polityka rolna” spowodują że wkrótce będziemy mieli do czynienia z nowym wyreżyserowanym zjawiskiem jakim będzie wygenerowany masowy GŁÓD.
    “Za około 10-15 lat, w naszym kraju pojawi się wiele wolnych mieszkań na rynku nieruchomości.”
    JA myślę że jeszcze wcześniej od zarysowanej przez autora cezury czasowej. Celowo podłożony ładunek
    wybuchowy już “tyka”, już pracuje na nasze zejścia …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.