Paradygmat rozwoju

Małpowanie Zachodu to ślepa uliczka

 Małpowanie Zachodu, czy jak kto woli rozwój poprzez naśladownictwo w uznaniu kluczowych dogmatów i celów rozwojowych, tożsamych lub głęboko naśladujących dogmaty i cele rozwojowe Zachodu to ślepa uliczka. Już to widać, na podstawie dotychczas zdobytych doświadczeń.

Trzeba to sobie wyraźnie powiedzieć, My nie jesteśmy Zachodem. Przez 300 lat z nielicznymi przerwami byliśmy kolonią, półkolonią lub krajem przeznaczonym na wyniszczenie biologiczne, eksploatowanym do cna gospodarczo. Wolność jaką mamy obecnie to zbyt krótki okres, żeby móc społecznie i gospodarczo okrzepnąć, na tyle mocno żeby móc pomyśleć o stworzeniu własnego modelu społeczno-gospodarczego, czy też chociaż zaadaptowaniu znanych nam modeli do naszych wzorców kulturowych i powszechnej percepcji wzorców w społeczeństwie. Inaczej mówiąc – polską odpowiedzią na globalizację mogą być tylko umowy śmieciowe i harówka za grosze, pomimo wysokiej lub bardzo wysokiej efektywności krańcowej pracownika.

Na ten problem składa się wszystko, dokładnie i absolutnie każdy aspekt funkcjonowania naszego społeczeństwa i państwa, jednakże kluczowy jest ustrój prawny, albowiem od wzorca rzymskiego (napoleońskiego) nie odejdziemy, gdyż nie znamy niczego innego w sensie ustrojowym co mogłoby zastąpić uznanie prywatnej własności i rządy większości oparte na co najmniej formalnie demokratycznym wskazaniu preferencji.

Jednakże Zachód, to nie tylko stare rzymskie wzorce, to nie tylko kodeksy niesione na bagnetach Wielkiej Armii Napoleona. To także a może nawet przede wszystkim interpretacja i wdrażanie w życie rozwiązań i figur, które często są wyryte wielkimi pięknymi literami na portykach budynków. W tym kontekście Zachód ma w swojej historii ekspansję terytorialną, kolonializm, handel niewolnikami, handel narkotykami, zwykłe mordowanie dla pieniędzy, piractwo, grzechy Zachodu można długo wymieniać, jednakże właśnie w ten sposób zbudowano model akumulacji kapitału, umożliwiający przejście z feudalnych do kapitalistycznych stosunków produkcji.

Jeżeli ktoś w Polsce dzisiaj myśli, że te 25 lat transformacji to dopiero początek długiej drogi do dobrobytu w stylu zachodnim i do zachodniej organizacji społeczeństwa i państwa – ten popełnia porażający błąd w metodzie! Z zasady bowiem nie jest możliwa pokojowa transformacja stosunków społecznych i gospodarczych równocześnie. No a na pewno już nie w realiach kapitalistycznych, albowiem atawizm jednostek zawsze zrobi swoje w zderzeniu z problemem rzadkości! To, że koniec ery przemysłowej zbiegł się w Polsce z upadkiem socjalizmu i gospodarki centralnie planowanej, a społeczeństwo uwierzyło, że to co wybudowała „komuna” jest złe, czy też gorsze od tego co jest na Zachodzie – to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności. Jak wyglądała rozprawa gospodarki kapitalistycznej o zabarwieniu neoliberalnym z pozostałościami ery przemysłowej – proszę sobie poszperać w archiwach o likwidacji górnictwa w Wielkiej Brytanii w latach 80-tych XX wieku. To, co wówczas się tam działo PRAKTYCZNIE W NICZYM NIE RÓŻNIŁO SIĘ od pacyfikacji dokonywanych przez władzę ludową dużych zakładów przemysłowych w Polsce. Mechanizm był dokładnie ten sam, przy czym u nas ideologia bogo-ojczyźniana i mit oporu przeciwko „komunie” dodały tym protestom nimb walki o sprawę narodową. Jednakże fakt pozostaje faktem – wielka „Solidarność” to jedyny ruch robotniczy na świecie, który sam się zlikwidował, przy okazji likwidując podstawy swojego klasowego bytu. Ten, kto to wymyślił, jest geniuszem…

Wmówiono nam, czy też daliśmy sobie wmówić, że demokracja i tzw. zachodnie wartości to jest to, czego najbardziej potrzebujemy – to cele jakie mają nam przyświecać w rozwoju. Więc już 25 lat pracujemy w pocie czoła w przeważnie w warunkach NIEZNANYCH NA ZACHODZIE NAWET NIELEGALNYM PRACOWNIKOM Z POZA UNII EUROPEJSKIEJ i te cele tak jak były daleko, tak też daleko nadal są (dla większości Polaków, bo wolność formalna jest ograniczona przez realia ekonomiczne – czysty Marks). Nasze rozumienie demokracji, nasze rozumienie wolności, nasze rozumienie praw człowieka – to nadal nie jest to samo co na Zachodzie. Najlepiej świadczy o tym niedawny wyrok pewnego Trybunału, który nas pohańbił i nie ma znaczenia, że moralnie mamy rację i co w naszej opinii najważniejsze, że chcieliśmy dobrze! Podobnie rzekomo wolno wszystko w Europie, nie ma przeszkód w wymianie kapitału, ludzi, towarów – no to spróbujcie państwo wybudować sieć hipermarketów we Francji, albo stacji benzynowych w Niemczech (zwłaszcza południowych). Można życzyć powodzenia! Natomiast w transferach pieniędzy pomiędzy giełdami nie ma najmniejszych problemów, a co do ludzi – to nie bardzo znowu nas chcą, Polacy zawsze są idealnymi kandydatami na kozły ofiarne.

Wnioski? W zasadzie czy są w ogóle potrzebne? Mamy mechanizm kontynuacji ustrojowej, która opiera się na ciągłym zadłużaniu sektora finansów publicznych w miarę przyrostu PKB – będzie to funkcjonować do momentu przesycenia, to znaczy aż nie będziemy w stanie osiągać dalszego wzrostu. Więc póki co nie ma się o co martwić – można podtrzymywać fikcję dalej, na wieprzowe ogony dla elity starczy, a maluczcy zawsze mogą sobie ugotować kaszy gryczanej i usmażyć jajko sadzone jako kotlet, do tego szpinak i mamy pełnowartościowy wegetariański posiłek! Naprawdę nie mamy prawa narzekać na model – chociaż wiemy, że jest zły, ponieważ jego efektywność jest poniżej naszych możliwości. Natomiast to, że wszystko mogłoby lepiej funkcjonować wewnątrz, to już jest osobna kwestia, tutaj naprawdę nikt nam nie wkłada łap do wewnątrz i nie mówi jak się mamy rządzić, w jakim stylu i jak bardzo wszystko sobie w naszym państwie mamy utrudniać.

Trudno powiedzieć ile jeszcze mamy czasu 9do kolejnego resetu), ale powinniśmy zacząć planowanie społeczno-gospodarcze w rytmie kolejnych kadencji dla kolejnych rządów. W ten sposób, żeby każdy poważny pretendent był zobowiązany pokazać co zamierza zrobić w kolejnej kadencji, skąd weźmie na to pieniądze oraz jak zamierza odnieść się do osiągnięć lub niedociągnięć poprzednika. Chyba tylko w ten sposób będzie można myśleć o stopniowym wypracowaniu modelu rozwoju właściwego dla naszych realiów. Uwaga, może to kogoś zaskoczy, ale nasz model, który na pewno będzie daleko rozwiniętym modelem Zachodu – może być od niego o wiele bardziej efektywny i skuteczny. Wszystko jest kwestią planowania! Podstawą planowania jest porządek, a podstawą dla porządku jest jak wiemy – czystość. W tym czystość intencji, tak bezcenna w relacjach międzyludzkich – na niej można budować pozytywną przyszłość.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.