Polityka

Małe chucherko o dużej głowie, odstających uszach i dużych nogach

 Małe chucherko o dużej głowie, odstających uszach i dużych nogach – jak sam siebie określił pan Janusz Piechociński weszło właśnie w garnitur swojego wielkiego poprzednika – obejmując stanowisko wicepremiera i ministra gospodarki. Dobrze się stało, polityka oznacza odpowiedzialność i konieczność działania na rzecz budowania – kreatywnego zmieniania rzeczywistości i popychania spraw ogólnie w dobrym kierunku. Właśnie po to zostaje się politykiem, właśnie po to wygrywa się wybory. Jeżeli pan Piechociński do tej pory tego nie rozumiał, myśląc, że będzie mógł sobie z tylnego fotela dyrygować Waldemarem Pawlakiem a za jego pośrednictwem Donaldem Tuskiem to się pomylił. Na marginesie, trzeba podkreślić, że w jednym z wywiadów pan Piechociński sugerował, że w podjęciu decyzji pomógł mu kontekst rozmowy z córką.

W polityce nie ma sentymentów, brak zgody na poważne i całościowe zaangażowanie się PSL – w sposób odpowiedzialny w prace rządu – prawdopodobnie zaowocowałby przesileniem, rozpadem tej partii na dwie frakcje oraz koalicją PO + „kawałek” PSL + Palikot albo Miller, w zależności od tego ile głosów byłoby potrzeba lub czy panowie ze sobą by się dogadali do wyborów.

Obecnie jednak mamy sytuację o wiele ciekawszą, albowiem o ile w starym rozdaniu z PSL-em, premier musiał bardziej uważać na Waldemara Pawlaka niż ten na premiera, to obecnie – Piechociński sam siebie i swoją partię osłabił swoim niezdecydowaniem. Mamy teraz koalicję – PO, z połową partii Piechocińskiego i warunkowym milczeniem połowy partii Pawlaka – przy cichym udziale niezapomnianego ministra rolnictwa – pana Sawickiego! Póki panowie nawzajem będą się trzymali w szachu – sytuacja będzie nadal pod kontrolą, jeżeli nastąpi zachwianie równowagi – będzie koniec i poszukiwanie nowego koalicjanta, albo nowe wybory. Jest przy tym oczywiste, że Waldemar Pawlak – po prostu musi coś dostać i to nie na otarcie łez, albowiem ten człowiek raczej już ma pieniądze umożliwiające mu egzystencję, a jak nie ma to łatwo je zarobi. Musi to być coś takiego kalibru, co spowodowałoby, że pan Pawlak liczyłby się na scenie publicznej w sposób istotny dla otoczenia – mógłby dawać, rozdawać i czerpać z tego korzyści – traktując nowe zajęcie, jako element kariery. Warto pamiętać, że w jego przypadku – naprawdę bardzo trudno jest pójść w górę!

Z perspektywy państwa ważne jest to, że władza okazała się stabilna, to dobrze wróży postrzeganiu naszej wiarygodności, nie będziemy musieli płacić kosztów destabilizacji. Możemy tylko mieć nadzieję, że małe chucherko o dużej głowie, odstających uszach i dużych nogach – będzie się zachowywać odpowiedzialnie tzn. w sposób na tyle powściągliwy, że będzie znośne dla koalicjanta. Jest natomiast oczywistym, że pan Piechociński miał szersze ambicje – prawdopodobnie, – co można podejrzewać chciał pogrywać z opozycją, co wcale nie jest takim złym pomysłem w kontekście ewentualnego przetrwania u władzy z zamienionym koalicjantem, jednakże byłoby zabójcze dla dotychczasowego. Na to oczywiście nikt rozsądny, kto ma władzę nie pozwoli, a są metody, którymi można przekonać najbardziej zatwardziałych „idealistów”, do których zresztą ten nowy lider raczej nie należy (poza tym to wyjątkowo pragmatyczna klasowo partia).

Jeżeli wszystko dobrze pójdzie – rząd będzie dalej rządził, przedstawiał nam propagandę sukcesu. Być może jakoś prześliźniemy się przez kryzysowy 2013 rok, a w 2014 – jeżeli wytrzymamy i do tego czasu ktoś np. nie okrzyknie podczas wielkiej milionowej demonstracji – Agenta T., Królem Polski – powinniśmy przejść do przygotowań do wyborów w dotychczasowym ukształtowaniu. Jest wtedy możliwe, że w PSL może dojść do kolejnego przesilenia, albowiem przy okazji kampanii wyborczej zaczną wychodzić na jaw wszystkie brudy i zacznie się tak ulubione przez naszych polityków przerzucanie się odpowiedzialnością, a takich numerów jak wprowadzenie, „67” jako nowego wieku otrzymywania głodowych emerytur – ludzie nie zapominają.

Jest jednak cień szansy, że koalicja – z nowym drugim silnikiem weźmie się do roboty i może przynajmniej poczyni starania do poważnego zaaranżowania budowy elektrowni atomowej? Ważne jest, żeby zrobili cokolwiek, co będzie stanowiło wymowny dowód na to, że w jakikolwiek sposób posunęli rzeczywistość do przodu. Być może małe chucherko o dużej głowie, odstających uszach i dużych nogach jeszcze nas zadziwi, albowiem to ambitny człowiek ze zdrowym podejściem.

Ps. Podziękujcie państwo córce pana Piechocińskiego za to, że przetrwała koalicja.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.