Paradygmat rozwoju

Mała prognoza generalna na przyszłość

 Unia Europejska się nie rozpadnie, kraje południa Europy stopniowo będą poprawiać swoją sytuację budżetową i konkurencyjną, Polska pomimo szczerych chęci opozycji dalej nie będzie krajem okupowanym, Chiny i Japonia zamrożą konflikt o zapomniane przez Boga skaliste wyspy, a Izrael nie zaatakuje Iranu, jak również nie zrobią tego Stany Zjednoczone, co wcale nie znaczy, że na jakąś prowokację nie pozwoli sobie sam Iran. Z pewnością zostanie rozwiązana sytuacja w Syrii, jest możliwy upadek tego kraju i jego podział na państwa klanowe, które dopiero po czasie zawiążą na nowo federację. Jednakże oczy świata nie będą skupione na Syrii, tylko na Egipcie, którego stopniowo postępująca islamizacja będzie budzić przerażenie na całym świecie, w tym w szczególności w ultra bogatych państwach znad Zatoki Perskiej, których głównym celem politycznym będzie odwrócenie tego zjawiska. Arabskie pieniądze spowodują jakieś kolejne zamieszanie w Egipcie, które może wywołać destabilizację całego regionu, chyba, że Izraelczykom starczy zimnej krwi, bo już nic innego im nie pozostanie.

Ceny ropy będą względnie stabilne, rosnący popyt będzie zabezpieczany przez odradzającą się potęgę naftową – Irak, wróci do pełnych mocy produkcyjnych, co więcej stale ma potencjał odkrywania nowych złóż. Umożliwi to niezachwiany wzrost gospodarczy w Indiach i Chinach, albowiem gospodarki te będą potrzebowały coraz więcej ropy i gazu – w perspektywie już średniookresowej. Niestety wydarzenia polityczne, jak również katastrofy naturalne będą negatywnie wpływały na rynek, jednakże generalnie nie wydarzy się nic takiego, co miałoby spowodować, żeby światowy rynek energii się załamał.

Zdecydowanie zaczną rosnąć ceny żywności, której deficyt zaczną odczuwać bogacące się kraje azjatyckie. Wzrost zamożności ich obywateli doprowadzi do większej konkurencji o światowe nadwyżki produkowanej żywności, która ujawni swoje strategiczne znaczenie, w istocie większe od roli ropy.

Giełdy powoli będą odnotowywać wzrosty, pod warunkiem, że Chiński silnik koniunktury światowej gospodarki się nie zatnie, olbrzymie znaczenie dla światowej gospodarki będzie miał wzrost poziomu płac w Azji, który spowoduje ponowną opłacalność prostej i średnio-złożonej produkcji w Europie i USA. Zarówno u nas jak i za Atlantykiem nastąpi renesans produkcji przemysłowej, silniej odczuwalny w USA, ze względu na dostępność do w zasadzie nieograniczonych zasobów stale taniejącej energii. Jednakże Europa nie pozostanie w tyle, albowiem reformy spowodują zwiększenie opłacalności produkcji i zatrudniania pracowników, wszędzie tam gdzie dotychczas było o to trudno właśnie z powodu kosztów. Raz zapoczątkowany ten proces spowoduje rozwijanie wielu specjalizacji przemysłowych, warto to mieć na uwadze, ponieważ nagle może się okazać, że przy odpowiednim ustawieniu się można odnotowywać bardzo duże dochody i korzyści skali, zwłaszcza, jeżeli tego typu rewitalizowana działalność zacznie przyciągać inne pokrewne i tworzyć nowoczesne huby przemysłowe – zorientowane na produkcję masową wyrobów dobrej, jakości i średniej ceny, których już nie będzie opłacało się sprowadzać z Azji.

Polska gospodarka odczuje spowolnienie w tym znaczeniu, że zbiegnie się spadek inwestycji publicznych i oglądanie przez gospodarstwa domowe każdej złotówki z dwóch stron przed jej wydaniem. Spowoduje to falę upadków i konsolidacji wielu firm, które będą w ten właśnie sposób reagowały na kurczące się rynki zbytu, ze względu na słabości kapitałowe raczej niewiele podmiotów będzie stać na poszukiwanie nowych rynków zbytu poza Polską a jeszcze lepiej poza Europą! Pomoc publiczna sypana obficie dla państwowych świętych krów nie da pożądanych efektów, co gorsza za rok nadal będziemy się zastanawiać nad budową elektrowni atomowych jedynie w przerwach pomiędzy kolejnymi odsłonami post-smoleńskiego dramatu. Natomiast ze względu na spadek dochodów państwa z tytułu podatków pośrednich i podatku akcyzowego, nastąpią przejściowe trudności w wypłacalności, które jednakże nie będą stanowiły problemu ze względu na nadal łatwe pozyskiwanie pieniądza przez rząd na rynku kapitałowym. Władza będzie na siłę poszukiwała jakichkolwiek sukcesów, pragnąć za wszelką cenę poprawić swoją pozycję przed wyborami w 2015 roku. Niestety będzie to główna tendencja uzasadniająca wszystko na krajowej scenie publicznej, jak również zachowania naszych polityków na arenie międzynarodowej. Jest wielce prawdopodobne, że w 2013 roku nadal nie uda się nam odzyskać wraku Tupolewa, rosyjskie śledztwo będzie teraz trwać tyle ile trwać śledztwo w Rosi musi.

Względem Unii Europejskiej prawdopodobnie będą nas czekały liczne rozczarowania, albowiem poznamy, co to znaczy Realpolitik i dlaczego to nie jest po naszemu, zwłaszcza w kontekście odradzania się działalności produkcyjnej, które będzie stymulowane głównie w krajach południa Unii, borykających się z masowym bezrobociem młodych, jednakże nie czeka nas już raczej kolejna masowa fala emigracji, raczej jedynie strumyczek – odpływ najlepszych i takich, którzy nie są w stanie sobie poradzić na rynku pracy w Polsce lub po prostu nie opłaca się im tu pracować za te pieniądze.

W kraju stopniowo będzie postępowała laicyzacja, która nabierze także nowego wymiaru w momencie śmierci obecnego papieża, albowiem kolejny papież będzie wybrany, jako zderzenie dwóch prądów w Kościele – reakcjonistów, chcących zachować instytucję w jej tradycyjnym kształcie oraz reformatorów, gotowych na większe otwarcie tej instytucji – oczywiście nie jest przesądzone, że to nastąpi w 2013 roku, jednakże przygotowania do Konklawe już trwają.

W 2013 roku w znacznej mierze wycofamy się z Afganistanu, zachód jednak nie pozostawi tego kraju samemu sobie, w naszych realiach rok 2013 upłynie pod znakiem wycofywania kontyngentu, co pozytywnie wpłynie na morale w kraju, jak również przysłuży się przygotowywaniu do wspomnianych już niezwykle ważnych wyborów w 2015 roku.

2 komentarze

  1. Bardzo prawdopodobna prognoza. Wyważona, chociaż nie podoba mi się określenie REAKCJONIŚCI w stosunku do obozu KONSERWATYWNEGO w Kościele Katolickim.
    Określenie “reakcjoniści” oznacza ich aktywność, a oni są za ZACHOWANIEM status quo, czyli bez zbędnych działań.
    Wiele rewolucji i modernizacji dokonywano głównie po to, żeby wszystko zostało po staremu. Co najwyżej wyłonią nowych liderów.

    Fraza o rozpoczęciu przygotowań do konklawe jest przepyszna.
    Ale znając bawarską skrupulatność Jego Świątobliwości Benedykta XVI, nie wykluczyłbym działań z Jego polecenia.
    Wszak na polskich cmentarzach widujemy nagrobki z nazwiskami i fotografiami osób jeszcze żyjących. Nie jest tylko wypełniona data śmierci …
    Memento mori!

  2. W pełni się zgadzam, z tym że wojna na Bliskim Wschodzie musi wybuchnąć, gdyż jest na rękę w zasadzie wszystkim

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

5 × two =