Ogólna, Recenzje

Make life bardziej brutalne?

 Ciężko jest być dzieckiem znanych rodziców, jeszcze ciężej jest być cukierkowo atrakcyjną młodą kobietą, która realizując swoją pasję ośmieliła się zarabiać pieniądze. Wówczas nie uniknie się zainteresowania mediów i ataków różnego rodzaju „autorytetów” z dziwnych dziedzin – upatrujących szansy dla siebie w podczepieniu się pod czyjś sukces. Oczywiście nie da się z powodzeniem niczego naświetlić pozytywnie, prawdopodobnie w nastawionym na negację naszym kraju pesymistów i zazdrośników nikt by nie zauważył pozytywnego tekstu o blogu córki premiera i jej przyjaciółki. W naszych realiach liczy się najazd i pełna krytyka osoby, poglądów i całokształtu, który sobą reprezentuje. To przecież takie łatwe i proste, zranić kogoś, uderzyć, bo to „burżujka”, nikt nie będzie jej żałował – zwłaszcza przeciwnicy polityczni jej ojca.

Premier Tusk, jako troskliwy rodzic z pewnością poważnie przeżywa wszelkie próby ataków na swoją córkę, zwłaszcza jak są przeprowadzane poprzez krytykę jej medialnej aktywności. W tym znaczeniu, można zrozumieć część krytyków, szukających przysłowiowej igły w stogu siana – jak pewien portal prawicowy, nieznający zasad hurtowego kupowania reklam w mediach elektronicznych. Jednakże krytyka ta ma także drugą stronę, pewne środowiska próbują po prostu obrzydzić przekaz panny Tusk i jej uroczej koleżanki, poprzez podważanie sensowności prezentowanych komunikatów. Nie jest to nic innego jak zwykłe polskie negatywne myślenie, polegające na udowadnianiu negatywnych skojarzeń z kimś, czymś, kogo się akurat ma na celowniku własnej krytyki.

Przyjrzyjmy się, zatem temu popularnemu portalowi, cóż takiego złego zrobiła panna Tusk, że fragment salonu ostrzy sobie na nią język? Wchodząc na Make Life Easier, od razu wiemy, że nie będąc kobietą nie jesteśmy adresatami tego przekazu i bardzo trudno będzie nam w ogóle to ocenić. Ale spróbujmy. Kreska, układ i sposób działania bloga – doskonała. Kolorystyka bardzo tabletowa, łatwo trafić w poszczególne ikony, buttony, napisy. Dużo kolorowych zdjęć, przedstawiających głównie dwie piękne młode panie oraz to, co one lansują. Użytkownicy, a właściwie użytkowniczki portalu mogą zapoznać się z wizją obu pań na temat mody i gotowania. Pełno dodatków, różnego rodzaju ubrań, butów. Ciastka, ciasta, potrawy, sałatki, i inne specjalności – wyglądają tak zjadliwie, że po dłuższym zapoznawaniu się z zawartością strony człowiek robi się głodny. Teksty, no cóż. Jest to niewątpliwie słaba strona przekazu oferowanego przez ten blog, jednakże myśląc pozytywnie należy przyjąć, że autorki miały taką konwencję. Być może faktycznie to co jest – jest to za mało, albowiem słowo pisane jest nadal i prawdopodobnie pozostanie głównym sposobem przekazu treści w Internecie, ale myślmy pozytywnie – skoro ludziom się podoba a tak można twierdzić sądząc po ilości fanów – to można uznać, że na obecnym etapie jest to jak najbardziej pozytywna formuła przekazu. Nie oszukujmy się, kobiety wolą zobaczyć dany przedmiot – np. but, na kilku zdjęciach w różnych pozach, bo to im dostarcza więcej informacji niż nawet jego najdokładniejszy opis.

Nieco więcej pogłębionej refleksji wymaga ustalenie motywu przewodniego tego bloga, czyli co autorki pragną przekazać odbiorcom swoich treści? Po krótkiej analizie zawartości widać, że nie jest to tylko zwykły „lans”, jednakże ten aspekt obu paniom na pewno nie jest ani obcy ani go nie unikają – albowiem sama formuła przekazu zakłada przedstawianie ubrań, przedmiotów i potraw w kontekście osobowym. Jednakże przy odrobinie dobrej woli, można uznać, że w tym wszystkim autorkom chodzi im o coś więcej. Celem ich aktywności internetowej jest wykreowanie pewnego poziomu dobrego stylu, w kwestiach, na których jak widać – są ekspertkami i na których doskonale się znają. Bez cienia nieśmiałości można obu paniom gratulować doskonałego gustu, co więcej to, co prezentują doskonale świadczy o ich domach, albowiem jak wiadomo – tego typu wiedzę młode kobiety najczęściej wynoszą z domów, a przynajmniej jej podstawy. W wariancie minimum można uznać, że przynajmniej wiedziały, co wybrać żeby bardzo dobrze się prezentowało i stanowiło klasę dla siebie. Oczywiście nie można wykluczyć ewentualnego wkładu twórczego np. agencji kreatywnej, będącej rzeczywistym sprawcom przedstawianych wyborów. Prawdy nie znamy, dlatego należy domniemywać autorstwo i wkład pracy obu uroczych pań autorek.

Zastanawiającym jest, dlaczego blog panny Tusk i jej koleżanki Zosi odniósł taki sukces i się przebił do kulturowego mainstreamu? Z pewnością pomogło nazwisko, tego nie ma co ukrywać, jednakże od pewnego etapu ono zaczyna ciążyć. Ważne są tu inne aspekty, przede wszystkim – niszowość przekazu, umiejętny dobór materiałów i dominacja formy nad treścią, bo akurat w przypadku poruszanej problematyki – forma i formuła wyrazu są tematami samymi dla siebie.

Można jedynie gratulować pomysłu i sukcesu obu uroczym paniom blogerkom, życząc dalszego rozwijania przyjętego kierunku, z pewnością nasz Internet potrzebował blogu Make Life Easier.

4 komentarze

  1. Dziękujemy!

  2. (..) obie mają styl i zadatek na KLASĘ.
    Bo klasa u kobiety wychodzi dopiero po 40-tce.

  3. Zochasamocha

    Alternatywą do bloga panny Tusk nie jest obrzydzanie życia. Chodzi o to ze ludzie zaczynają coraz bardziej lgnąć do ’nierzeczywistości’ a przestają interesować partycypacją w życiu publicznym, która jest naszym obywatelskim obowiązkiem. Widzimy rozpowszechnianie się trendu, jak to mawiali starożytni ’chleba i igrzysk’, zapychanie mózgów masową szmirą. Ludziom się nie chce myśleć/działać co jest systematycznie i skutecznie dopingowane przez polityków. Łatwiej jest rządzić bierną masą niż krytycznie nastawionymi Polakami którzy mają oczekiwania i wymagania. Blog panny Tusk jest nie tylko przykładem tego jak nazwisko pomaga w rozkręcaniu marki, ale też bezwstydnego liberalnego kolonizowania światopoglądu statystycznej pani Kowalskiej. Można by pójść dalej i zapytać czy córka premiera nie powinna być bardziej rozważną osobą publiczną, ale przecież żyjemy w czasach wolnego rynku i amerykanizacji, więc dlaczego córka premiera nie miałaby zostać przedsiębiorczą ikoną pop kultury wyznaczającą trendy myśleniowe?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.