Społeczeństwo

Ludzie są zażenowani sytuacją – władza nie panuje nad narastającym kryzysem

 Ludzie stają się coraz bardziej zażenowani sytuacją, ponieważ władza wyraźnie nie panuje nad sytuacją w państwie. Rządzący zapoczątkowali proces sporu ustrojowego o Trybunał Konstytucyjny, doprowadzając do sytuacji, w której nikt nie może zdecydować się na kompromis bez utraty twarzy. Szczytem wszystkiego jest udawanie, że nie interesują nas ustalenia tzw. Komisji Weneckiej, a jeszcze miesiąc wcześniej – było powodem do dumy, że ją sami zaprosiliśmy do przeprowadzenia audytu.

Zwyczajni ludzie przestali rozumieć, o co chodzi sytej i dostatniej elicie w togach i z łańcuchami na piersiach. Dla przeciętnego Polaka, coś tak abstrakcyjnego jak Trybunał Konstytucyjny w ogóle nie jest potrzebne, a jak usłyszą ile zarabia Sędzia w Trybunale, to ludzie robią się już nerwowi, zwłaszcza jak dostali rewaloryzację emerytur o 5,26 PLN! Dlatego ludzie powoli czują się oszukani przez elitę, albowiem z niezrozumiałych powodów ktoś ma lepiej, a robi sobie kpinę z państwa i z rzeczywistości, zamiast pracować. Przeciętny Polak ma świadomość, że w takiej sytuacji, w jakiej znajduje się dzisiaj władza, każdy z nich już nie miałby na chleb, bo prywatny pracodawca po prostu wyrzuciłby wszystkich spierających się ze sobą za jego pieniądze w czasie pracy.

Dla znacznej części społeczeństwa cały spór nie ma znaczenia, jednak istnieją dwa generalne punkty widzenia sprawy – zaangażowanej mniejszości. Jedni uważają, że władza wprowadza dobrą zmianę, tylko opozycja i jej zagraniczni sponsorzy nie pozwalają na jej wprowadzenie. Drudzy są zdania, że rząd ośmiesza Polskę i dąży do stworzenia systemu autorytarnego. Jednakże większa połowa mieszkańców naszego kraju w ogóle się dziwi, że jakiś spór jest, naprawdę nie rozumiejąc, czego on dotyczy.

W istocie, bowiem to władza ponosi pełną odpowiedzialność za sytuację, ponieważ to władza odpowiada za wynik działania całości państwa. To władza powinna przewidzieć wszelkie możliwe okoliczności, w tym scenariusz narastania kryzysu, którego nie będzie w stanie kontrolować. Jednak państwo musi funkcjonować, nie da się go zawiesić na kołku i poczekać, co będzie jutro? Dzisiaj Polska też musi się dziać! Ludzie to rozumieją i instynktownie czują, że z autorytetem władzy państwowej coś jest „nie tak”.

Jeżeli cała sprawa o TK miała być wielkim tematem zastępczym, a przy okazji miała dać pełnię władzy obozowi dobrej zmiany poprzez funkcjonalną dysfunkcję konstytucji – to rzeczywiście się udało. Mamy temat zastępczy, dzięki któremu jesteśmy znani na całym świecie, jako państwo mające problem z demokracją, a w kraju mamy dwa porządki prawne – sankcjonowane i nie przez Trybunał Konstytucyjny!

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze kwestie przyszłej odpowiedzialności, już dzisiaj wiadomo, że nie obejdzie się bez Trybunału Stanu, co powoduje, że władza jeżeli chce go uniknąć, to musi wygrać wybory tak, żeby zmienić Konstytucję. Wówczas znikną wszystkie problemy, a rzeczywistość państwowa, stanie się rzeczywistością partyjną, rzeczywistością dobrej zmiany.

Oczywiście prędzej, czy później pojawią się dysydenci. Nie mówimy o dzieciach z bogatych warszawskich domów, którzy przychodzą z kawą w dłoniach wyświetlać napisy na budynku KPRM. Mówimy o prawdziwej opozycji, która będzie czynić symbole, tak jak kiedyś wysadzano (usiłowano wysadzić), pomnik Lenina, tak jutro będzie się wysadzać pomniki Kaczyńskich. To jest tylko kwestia czasu, kiedy to się będzie działo. Ponieważ kryzys ma to do siebie, że eskaluje, a przy spadku autorytetu władzy, liczy się każda iskierka, która może zapalić naszą współczesną rzeczywistość. Duże znaczenie mogą tutaj odegrać prowokatorzy zza granicy, ponieważ w czasach chaosu bardzo łatwo jest spowodować, żeby stan niekontrolowany pogłębić i siać nienawiść.

Na tą chwilę rządzący nie pozostawiają żadnego pola do możliwego kompromisu, prawdopodobnie są zdecydowani brnąć w delegalizację Trybunału Konstytucyjnego, poprzez jego stopniową dysfunkcję. Oznacza, to tworzenie równoległego porządku prawnego i jest de facto niszczeniem państwa, albowiem nasza demokracja ma 27 lat – i dochodzi do sporu, który w ogóle nie powinien mieć miejsca. Prawica pokazała, że nie jest dojrzała do demokracji, nie uznaje jej zasad i tym samym nie uznaje państwa, w takim paradygmacie, jaki znaliśmy. Jeżeli czeka nas autorytarna demokracja, w której będziemy w wyborach uroczyście (oczywiście po uroczystościach religijnych), potwierdzać to, co przedstawia nam władza, to chyba lepsze jest rzeczywiście nowe rozdanie. Tylko problem polega na tym, że oni się nie zgodzą już na wybory na starych zasadach. Zmiana ordynacji wyborczej to będzie jeden z kolejnych przejawów dobrej zmiany.

8 komentarzy

  1. Konrad Skolnicki

    Bo nawet pisiory rozumieją że to wstyd, mam w pracy kumpla ze środowisk gazety najbardziej polskiej, to mówi otwarcie że za te błędy głową zapłaci szydło. Najbardziej ich boli błąd Waszczykowskiego, który naprawdę nie grzeszy inteligencją

  2. Przenikliwy artykuł, oddaje istotę rzeczy.

    W mojej opinii, ta rządząca mniejszość, zapiekła w swoim mesjanizmie “dobrej zmiany” – jest obojętna na funkcjonowanie Państwa, byle im było lepiej i byle ich było na wierzchu, jak w sporze sądowym Pawlaka z Kargulem – o kota …

    Pójdę dalej i skrytykuję autora, za zdanie, że “władza wyraźnie nie panuje nad sytuacją w państwie.”

    Tak może odczuwać większość społeczeństwa, któremu dobrze działające Państwo jest po prostu potrzebne, ale nie rządząca MNIEJSZOŚĆ.

    Nawet powiedziałbym, że celowo potęguje ona chaos, żeby mieć więcej władzy – nie patrząc na KOSZTY wynikające z psucia państwa, mimo że głoszą wolę jego umacniania!

    Nie rozumiem: jak można chcieć powiększać potęgę państwa wraz z jednoczesnym zwiększaniem jego roli we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego – przy jednoczesnym likwidowaniu jego FUNDAMENTÓW!

    Warszawę dało się jakoś odbudować po niemieckich wyburzeniach na rozkaz Hitlera, między innymi dlatego, że Niemcy pozostawili fundamenty i podziemną infrastrukturę miejską.

    Obecnie mamy gorszą sytuację.

    Mury same runą, jak zajmiemy się burzeniem fundamentów i sieci podziemnych instalacji – odpowiednika kanałów komunikacji społecznej na różnych płaszczyznach życia społecznego.

    Tylko po co nam kolejne Powstanie Warszawskie?

    Znowu nie szkoda ludzi?

  3. Władza wybrana w wolnych,demokratycznych wyborach
    mająca zdecydowane poparcie Narodu (nie idealna,nie wolna od wad)…ONYM NIE PASI…jeśli nie oni to kto??? myślę że
    euro pejskie postkomuchy już na zawsze pozostaną
    na peryferiach polityki,tak jak światły “salon”
    różowy” – zbliżony mentalnie do poskomuchów – oni zawsze wiedzą najlepiej kiedy jest
    demokracja…Więc kto? WOJSKO? PRAWICA NARODOWA?
    NARODOWI KOMUNIŚCI?
    Celna puenta, gdzieś przeczytana… 🙂 🙂 🙂 🙂
    pełna zgoda! “Trzeba sobie jasno powiedzieć, że KOD to tylko warszawka, krakówek, wrocławik, itp. Lemingrad ogólnie. Mniejsze miasta i wieś leje na nich ciepłym moczem i się cieszy z 500+. Ludzie mają ważniejsze problemy niż zajmowanie się jaśnie trybunałem”… “LEMINGRAD OGÓLNIE” – dosłownie i przenośni…majstersztyk!!
    🙂

    Słonecznego dnia

  4. Czy tylko ostatnio wybrana władza przynosi wstyd (?), może warto się cofnąć do lat 90 XX wieku.

    Aby w miarę rozsądnie rozmawiać o TK należy cofnąć się do czerwca 2015 roku, kiedy to PO po przegranych wyborach prezydenckich przez B. Komorowskiego zmieniła ustawę o TK. Obecna reakcja PiS jest właśnie reakcją na zmianę PO.

    O tym, że kilka instytucji w Polsce jest całkowicie zbędna pisałam wielokrotnie jak również przerost wszelkiej maści administracji.

    • krolowa bona

      @wieczorynka
      Identyfikuje sie calkowicie z analiza i komentarzem @wieczorynka , “jestem @wieczorynka ” !!!
      Wstydze sie, ze te zdalnie sterowane tlumy na ulicach tej analizy nie przeprowadza tylko protestuje i.protestuje na swoja zgube !!!

      ktorym ortodoksyjne sily na tzw.”zachodzie” jako przed “tworca” “Solidarnisci” i powalalenuem jakiegos nigdy nie ustniejacego “komunizmu”

    • krolowa bona

      c.d.
      podobnie niejaki Lech Walesa goszczacy na tzw. “Zachodzie”, przed ktorym owy “Zachod” kleka wrecz na kolana jako “tworcy” “Solidarnosci” i powaliciela nigdy nie istniejacego “komunizmu”….oto Walesa chce “reperowac demokracje w Polsce i chory kapitalizm na swiecie …ten “panoczek” pozbawiony byl zawsze wszelakiej analizy i mial kosmiczne wymagania od wladzy …no widzimy , jak on ludzi i kraj wyprowadzil namanowce ….szukam tej drugiej Japoni, moze mi ktos powie, gdzie ona lezy …moze w d***e u W.
      Ja sie zawsze pytalam i teraz to robie, pytali mnie takze intelekualisci , jak to jest mozliwe, ze robotnik “robi” zwrotna rewolucje do wyniszczajacego klase robotnikow systemu kapitalistycznego ???? To sprzecznoyc nie do pokonsnia , oczywoscie opricz Polski…nawet A.Wajda, jak mi tu donosili komentatorzy chcial byc kierowca prymitywa i slugi zachodu Walesy…no oczywiscie pani K.Janda tez byla Walesa zachwycona …ja po tylu latach nie moge wpasc na pomysl dlaczego …moze mam za krotki przewod mysliwy lub inna skaze na umysle…a kysz z ojczyzny….

    • krolowa bona

      c.d.
      ten kryzys w kraju i na ulicach robia sami ludzie protestujac gdzie popadnie, nie musza ci ludzie pracowac i naja tyle czasu na demonstracje i to demonstruja bez, bez analizy sytuacji i bez konceptu na ustoj i system w kraju …tylko na niszczycielstwo dookola wszystkiego sa te tlumy na ulucach gotowe ….

      • @ krolowa, zgadzam się całkowicie z komentarzami, jednak takie sprawy jak demonstracje w największych miastach nie dzieją się przypadkowo. Demonstracje to duże koszty, ktoś musi za to płacić. W Polsce a sądzę i w Niemczech wiele osób zdaje sobie sprawę co jest przyczyną i kto jest płatnikiem. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.