Społeczeństwo

Ludzie mają dość bo myślą, że zasługują na więcej

 Ludzie mają dość obecnej władzy i obecnego modelu funkcjonowania państwa, społeczeństwa i gospodarki ponieważ myślą, że zasługują na więcej. Nic bardziej mylnego niż rozejście się bazy z nadbudową nie mogło się bowiem przydarzyć naszemu społeczeństwu. Chcielibyśmy mieć więcej niż mamy. Chcielibyśmy wydawać więcej niż zarabiamy. Chcielibyśmy konsumować więcej produktów i usług i o wyższym standardzie niż wytwarzamy. Do tego wszystkiego, oczekujemy jeszcze od otaczającej nas rzeczywistości, że będzie „lepsza od nas” i będzie stanowiła dla nas pewien aspiracyjny poziom odniesienia powodujący, że system z wdzięcznością będzie w stanie amortyzować nasze błędy i słabości. Nad tym wszystkim krąży jeszcze nasza cecha narodowa jaką jest postawa roszczeniowa powiązana z dążeniem do absolutnej osobistej wolności – kosztem ogółu.

Polak lub Polka – tak jak stoi – nigdy nie podporządkuje się nakazowi dlatego bo jest to słuszne z punktu widzenia systemu. To w naszym społeczeństwie jest niemożliwe, nie sprawdza się, nawet rządzącym nami niedawno Niemcom – pod karą śmierci nie udało się opanować żywiołu tego Narodu! Polak lub Polska – muszą nabrać przekonania, że opłaca się im indywidualnie poświęcić fragment własnej, prywatnej wolności – właśnie po to, żeby ogół miał się dobrze a system był efektywny. Władza, która to rozumie i działa w sposób szanujący wewnętrzny sprzeciw Polaka lub Polki przed jakimkolwiek przymusem – będzie rządzić tym krajem efektywnie i może nie będzie kochana przez Naród, ale przynajmniej będzie mogła osiągać swoje cele. Inaczej tutaj nie da się niczego przeprowadzić i niczego osiągnąć. W naszych realiach od działającego efektywnie systemu do stanu prawie zupełnej anarchii wiedzie bardzo krótka droga.

Polacy są przyzwyczajeni do myślenia kategoriami roszczeniowymi – autobus komunikacji publicznej ma być, renty i emerytury jakie są takie są, ale mają być wypłacane, lekarz ma na nas czekać w przychodni, a pogotowie ratunkowe, policja i straż pożarna zawsze odebrać nasz telefon. Te czasy jednak się już skończyły – nie można wymagać od systemu samemu nic nie dając, jeżeli się bowiem nie pracuje i nie płaci podatków oraz składek – nie można mieć wymagań co do jakości oferowanych usług publicznych. Współczesny patriotyzm polega bowiem właśnie na tym, że należy opłacać wszystkie składki, nie unikać płacenia podatków a do tego wszystkiego – starać się być jak najmniej uciążliwym dla systemu, ponieważ koszty jego utrzymania są większe niż nasze wpłaty.

Czasy myślenia o tym że coś jest działa i się nam należy tylko dlatego, ponieważ jesteśmy „wspaniałymi Polakami”, lub pracowaliśmy na coś całe życie – już przeminęły. Obecnie nasz kraj musi funkcjonować w zupełnie nowych realiach i w odniesieniu do zupełnie innego rodzaju wyzwań. Transformacja, której się podjęliśmy kosztuje nas o wiele więcej niż ktokolwiek mógł się na początku spodziewać. Nasze państwo musi przygotować się na zapłacenie ceny najwyższej – ceny nienarodzonego pokolenia Polaków, na których po prostu nie stać ich rodziców. Takie są smutne realia, czy to się komuś podoba czy nie – nie zmienią tego żadne „becikowe” jak również zasiłki dla matek wszystkich kwartałów! Konsekwencje będą straszne, przed nami odpowiedź na pytanie o emigrację? Czy przyjmiemy do naszego kraju ludzi z innych kultur? Czy zaakceptujemy niższe dochody na starość? Kto i za co utrzyma tą całą drogą infrastrukturę, jak nas będzie 10 mln mniej za 30 lat?

Mimo wszystko – ludzie zawsze będą myśleli kategoriami własnych misek i własnych lodówek. Jeżeli system państwowy nie będzie w stanie zapewnić obywatelom podstawowych dóbr – właśnie jak mieszkanie, możliwość zapłaty za media oraz do tego jeszcze jakiś poziom opieki zdrowotnej – to będzie nas czekała rewolucja społeczna, która zmieni wszystko.

Musimy się pogodzić z tym co mamy, co wypracowujemy, otaczać szacunkiem tych z nas, którzy są bardziej efektywni, ponieważ przyczyniają się do szybszego rozwoju. Większość musi się pogodzić i zadowolić tym co ma, albowiem i tak otrzymuje bardzo dużo w kontekście tego co wypracowuje. Inaczej się nie da, a każda rewolucja w końcu zjada własny ogon.

5 komentarzy

  1. Jest silny rozdźwięk pomiędzy możliwościami a reklamami dóbr i stylów życia, proponowanych nam przez media.
    To też zwiększa niezadowolenie społeczne.
    Do tego rządzący są wierzącymi neoliberałami, że wszystko wyrówna niewidzialna ręka rynku.
    Zgadzam się z tym, tylko na jakim poziomie ma nastąpić ta równowaga?
    Rewolucje w zasadzie następują wówczas, gdy się ludziom pogarsza, gdy zaznali już poprawy, jak w Rosji.
    Przecież lata 1911-1914 (do wybuchu I wojny) – były tam najlepsze z ekonomicznego punktu widzenia. Potem była wojna i zamieszanie z rewolucja lutową – zapanował głód.
    Dlatego bolszewicy mogli wygrać jesienią 1917 roku, bo obiecywali zmiany, a ludzie pamiętali lepsze czasy.
    To że było inaczej – to już wiemy.
    Dlatego nam też te doświadczenia są potrzebne.

  2. wieczorynka

    Dobrze zrozumiałam artykuł? Polak/Polka są balastem dla neoliberalnego systemu.Cytuję autora skracając: “..transformacja, której się podjęliśmy kosztuje nas o wiele więcej niż się spodziewaliśmy”. To nie my społeczeństwo podjęliśmy się takiej, ładnie mówiąc transformacji tylko obecne pożal się Boże elity władzy. Społeczeństwo zwyczajnie dało się oszukać.

    • Wszystko zależy od paradygmatu w jakim chcemy się poruszać. Niestety liczy się tu i teraz, tak samo jak w pierwszych wyborach po Okrągłym Stole liczyło się tu i teraz (czyli tam i wtedy). Od razu dodam, żeby liczyło się jutro trzeba przeżyć dzisiaj 🙂 Czyli teraz. W przypadku społeczeństwa nie można mówić o tym że dało się oszukać. Nie miało wyboru. Ponieważ tam i wtedy liczyło się ówczesne tu i teraz. Owszem zostało zmanipulowane, ogłupione, wykorzystane – a wiele rzeczy zmarnowano. Dlatego właśnie całość kosztuje nas więcej niż się spodziewaliśmy. Pocieszające jest to – że jeszcze żyją winni i można ich rozliczyć… pozdrawiam serdecznie!

      • Oficer prowadzący

        Ów “paradygmat” to słowo, którego gdzie indziej nie spotykam. Jedynie tu. Za dużo go. Zapewne ma dodawać “naukowości” i podkreślać aspiracje portalu do bycia jednoosobowym “think-tankiem”.
        Aaa, jeśli do nas z zewnątrz, to mówimy o “imigracji”. Pozdrawiam. I też obserwuję. 😉

        • Szanowny Panie – za dużo błędnych wniosków. Słowo paradygmat w największym uproszczeniu – ale już takim minimalistycznym po absolutnej linii oporu to przeciwieństwo dogmatu. Jeżeli pan go nigdzie nie spotkał, to nie znaczy że ono nie istnieje. Wręcz przeciwnie my znamy sporo książek oraz dokumentów w których istnieje, ma zastosowanie i jest mu i jego użytkownikom z nim naprawdę dobrze. Co więcej jeżeli nigdzie jak pan twierdzi go nie ma a tutaj występuje w nadmiarze to nie można mówić o nadreprezentacji ale o równowadze w przyrodzie. Aspiracji naukowych na tym etapie działalności nie posiadamy. Co do reszty to pozdrawiamy Poznań. Webmaster Mariusz 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.