Ludzie kościoła także mają prawo do błędów

fot. red.Człowiek jest tylko i wyłącznie człowiekiem, obserwując ten gatunek stworzenia trzeba jednoznacznie przyznać, że nie może to być szczyt ewolucji! Po prostu ludzie nie są idealni, bezbłędni i nieomylni. Wręcz przeciwnie, słabość, problemy, bylejakość, błędy, wady i różnego rodzaju zachowania niekonwencjonalne – to standard, są tak normalne w zachowaniach się człowieka, że należy je wliczać w ryzyko systemowe. Innymi słowy – człowiek popełnia błędy, mniej lub bardziej świadomie – nic się na to nie poradzi, można jedynie próbować w jakiejś części te błędy eliminować lub ograniczać prawdopodobieństwo ich występowania, natomiast one będą zawsze. Powodują je ludzkie cechy i niedoskonałości ludzkiej natury oraz bardzo często złe zrozumienie intencji, czy też zwykła nieudolność. Co poradzimy na chciwość, ambicje, złośliwości czy też powszechne w przestrzeni społecznej zachowania polityczne?

Nie tylko w wojsku jest tak, że tam gdzie jest, co najmniej dwóch żołnierzy jeden musi dowodzić. Podobnie jest w kościele dominującym. Ta organizacja oparta na strukturze administracyjnej i związanej z nią tradycji doskonale zna wszystkie możliwe odpowiedzi na wszystkie możliwe i potencjalnie możliwe pytania. Już wszystko przerobiła w swojej historii, prawdopodobnie nie ma zachowania ludzkiego, którego kościół dominujący w swojej historii by jeszcze nie doświadczył, jednakże obserwujący jego zachowanie z zewnątrz mogą się dziwić, że czasami zachowuje się jakby był zaskoczony lub w ogóle nie zauważa problemu.

Mamy skandale pedofilii, skandale majątkowe związane z bankowością, skandale majątkowe związane z trybem przejmowania majątku, jeszcze inny cały szereg różnych mniej lub bardziej bulwersujących opinię publiczną zdarzeń, a jeszcze częściej pogłosek z osobami kościoła dominującego w tle, a często także, jako głównymi bohaterami.

Co ciekawe, w momencie, gdy wierni świeccy podejmują się publicznie obrony swoich przywódców religijnych, natychmiast spada na nich święte oburzenie – nie do końca wiadomo, kogo i w imię, kogo wyrażane przez różnej maści mniej lub bardziej pospolite autorytety opinii, często domagające się wprost od razu ukarania. Zdarza się też, że automatycznie są ferowane wyroki, – jeżeli jest się, bowiem oficjalnym przedstawicielem kościoła dominującego – nie ma się łatwo, nie ma się prawa do błędu – od razu jest się krzyżowanym – publicznie i bez ogródek.

Zdaniem części opinii publicznej tak powinno być, albowiem przez lata (a nawet wieki) mówienie publiczne o jakichkolwiek słabościach charakteru ludzi kościoła dominującego było wręcz prześladowane. Dopiero niedawno a w zasadzie obecnie wyszliśmy z fazy milczenia o problemach i możliwa jest swobodna krytyka. Stąd też reakcja wyzwolonego prawa do krytyki powoduje taką arbitralność sądów, obecni krytycy przyznają sobie prawo – „zemsty” za wielo wiekowe cierpienia uciskanych i utrzymywanych w ciemności.

Można także zaobserwować bardzo ciekawy trend, otóż krytykowanie oficjalnych przedstawicieli kościoła dominującego stało się modne – to doskonały sposób do rozpoczęcia kariery medialnej lub przypomnienia się – przejścia do mainstreamu. Wystarczy tylko coś mocnego powiedzieć, argumentować przykładami mającymi jedynie znaczenie statystyczne – dorobić formułę normy do tak wyalienowanych przypadków i oto mamy – winnego określonego stopnia, stażu i autorytetu. Pięknie można się wypowiadać o kwalifikacjach moralnych, o tym, co kościół głosi a co – jak widać – robią jego funkcjonariusze, dysonans gwarantuje sukces i koncentrację uwagi. Wszyscy się oburzają – nikt nie bierze pod uwagę, że każdy ma prawo do błędów, a ludzie wielkich spraw mają prawo do wielkich błędów – to wynika z samej istoty i natury spraw, jakimi się zajmują.

Nie ma jednak w kościele dominującym czegoś takiego jak weryfikacja zasług, natychmiastowa kara – ku uciesze gawiedzi. Kościół rządzi się swoimi prawami, w którym są kary o wiele bardziej znaczące niż jakieś tam banalne odwołanie z pełnionej funkcji. Jednakże żeby to wiedzieć i przynajmniej starać się to zrozumieć – należy mieć pewien minimum wiedzy, o co ciężko, podobnie jak o dobrą wolę pozwalającą poczekać z wyrażeniem opinii, zanim się coś zrozumie.

Bójmy się kościoła, w którym nie będzie ludzi popełniających zwykłe codzienne błędy, albowiem to już nie będzie kościół ludzki i dla ludzi – czy wyobrażacie sobie państwo potęgę tej instytucji w momencie, gdyby wszyscy jej funkcjonariusze dopuszczani do jakichkolwiek funkcji – byliby krystaliczni, perfekcyjni i idealni? Czy w ogóle mogłoby istnieć nasze społeczeństwo w takim układzie – świeckim, – jaki znamy, gdyby w kościele dominującym przez wieki – słabości ludzkie nie brały góry nad intencjami? Przecież jedynie sprawność administracyjna i potęga hierarchicznej struktury – współtworzą mądrość instytucjonalną, która umożliwiła budowę naszej współczesnej cywilizacji. Oni naprawdę spalili Giordano Bruno na Campo di Fiori! Nie, dlatego bo byli próżnymi pijakami, ale właśnie, dlatego ponieważ chcieli być perfekcjonistami.

Jednakże właśnie w słabościach ludzi kościoła dominującego należy upatrywać także jego mądrości, albowiem pomimo tych słabości – przetrwał i przetrwa, gdyż jak wiadomo „(…) bramy piekielne go nie przemogą.” [Mt 16,18].

3 komentarze do “Ludzie kościoła także mają prawo do błędów

  • 28 marca 2013 o 09:45
    Permalink

    Może i tak, ale kto ma ich z tych błędów rozliczać? Społeczeństwo? A może ich przywódca? Jeżeli ten, to który – ten Właściwy, czy może wystarczy jego przedstawiciel na ziemi?

    Odpowiedz
  • 28 marca 2013 o 19:17
    Permalink

    Weźmy taką Francję “najstarszą Córę Kościoła” – “patrząc tylko na liczby, sytuacja katolicyzmu we Francji może wydawać się katastrofalna. I tak:
    – coraz mniejszy procent ludności deklaruje się jako katolicy: wg najnowszych sondaży, ok. 60% w porównaniu do 75% jeszcze w 1987 r.;
    – zaledwie 45% małych dzieci jest ochrzczonych, co oznacza, że coraz większy procent rodziców oficjalnie katolickich nie prosi o chrzest dla swoich dzieci;
    – tylko 7% nastolatków przystępuje do bierzmowania;
    – jest zaledwie 35% sakramentalnych małżeństw;
    – bardzo niski jest procent regularnej praktyki religijnej (ok. 7% katolików, czyli zaledwie 5% ludności, z ogromną większością wiernych w wieku ponad 50 lat);
    – średni wiek kapłanów diecezjalnych i zakonnych wynosi ponad 65 lat;
    – na cały kraj jest tylko 800 kleryków, ok. 100 przyjmuje święcenia kapłańskie”.

    “Kościołowi we Francji zagląda do oczu widmo bankructwa. Choć rosną datki poszczególnych wiernych, maleje liczba osób łożących na utrzymanie kościelnych instytucji. Francuski katolicyzm nieuchronnie się starzeje. Kościół nie zdołał przekazać wiary młodym pokoleniom, dziś utrzymują go jedynie starcy. Dramatyczny raport na temat kościelnych finansów przedstawił katolicki dziennik La Croix. Przypomnijmy, że Kościół we Francji nie otrzymuje państwowych subwencji, a głównym źródłem jego utrzymania są doroczne jałmużny”.

    Podobno są znaki nadziei…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.