Polityka

Ludzie już nie wytrzymują, więc… zaczną wybuchać bomby!

 Ludzie już nie wytrzymują, mają dość rządów tego establishmentu, który ma już mieszkania za granicą i ma za co żyć na kilka pokoleń do przodu, podczas gdy zwykłym obywatelom nic lub prawie nic się nie poprawiło, a nawet jak twierdzi wiele osób – jest gorzej niż za poprzedniego reżimu, gdy były puste regały sklepowe.

Wmawianie społeczeństwu tkliwych kłamstw przez otłuszczone od kawioru usta burżuazyjno-liberalnej i często jedynie polskojęzycznej elity, że przecież ponosimy koszty transformacji to już puste kłamstwa w które, ci którzy nie mają czym ogrzać komunalnych nor w jakich przyszło im żyć lub nie mają nawet lodówek już nie uwierzą. Wystarczą 23 lata przeklętej, barbarzyńskiej, złodziejskiej i wyciskającej ludzi z energii życiowej transformacji, w której państwo wyzbyło się majątku na rzecz przeważnie zagranicznych właścicieli i ich tubylczych pomagierów. Naród nie ma z tego haniebnego dramatu rabunku i marnotrawstwa nic, jedynie ma gorzej – ewentualnie może sobie pooglądać „fajną część kraju” przez szyby drogich sklepów, restauracji lub hoteli, bo do rezydencji elity nie da się zbliżyć – gdyż są przeważnie strzeżone przez prywatną i państwową policję. Naród w wyniku transformacji ma biedę, głód, resztki popłuczyn po poprzednim systemie, długi, koszty przekraczające zarobki, mizerne renty, morderczy system opieki zdrowotnej i inne namiastki prawie-państwa skazujące go na wymarcie lub emigrację. Tak wyglądają realia, tak to odbierają przeciętni Polacy żyjący w okolicach minimalnej netto plus parę setek od szefa rzucone z łaski.

Zwykli ludzie widzą, że coś z naszym krajem nie jest tak, coś mocno się nie udało. Można się transformować oczywiście jakiś czas, ale powstaje pytanie ile jeszcze ma trwać nasza transformacja, czy też jej kolejna faza? Jeżeli poprzedni zły ustrój wraz z okupacją trwał tylko 51 lat! To ile lat ma trwać transformacja? Jest przy tym oczywistym, że nie odtwarzamy stanu poprzedniego, bo to była bieda i nędza, ale staramy się naśladować modele państw zachodnich – może jednak właśnie w tym tkwi błąd? Ponieważ z pułapki transformacji wpadliśmy w pułapki kolejnych szklanych sufitów i negatywnej niszy cywilizacyjnej, w którą na płaszczyźnie społeczno-gospodarczej przekształciła się romantyczno-mesjanistyczna idea przedmurza.

Niestety ten establishment nie przyzna się do tego, że źle się dzieje, że popełniono błędy, że oszukuje się ludzi, że nie mamy szans na kontynuowanie obranej drogi rozwoju – zawsze będziemy biedniejsi od naszych właścicieli i zachodnich panów! Ten establishment się do tego nigdy nie przyzna, ponieważ czerpie ze stanu istniejącego liczne beneficja i na tym opiera swoje funkcjonowanie – tłuste i wygodne w istniejącej rzeczywistości. Establishmentowi jest wszystko jedno jakimi metodami zdobędzie posłuch wśród Narodu, ma od tego państwo, które póki co raczej stosowało tylko miękkie techniki oddziaływania, ale jak będzie trzeba – dojdzie do działań zdecydowanych – w obronie oczywiście dorobku naszej (czyli ich) demokracji. To klasyczne odmawianie prawa do kolejnej rewolucji przez sytych i spasionych, lekko podstarzałych zwycięskich rewolucjonistów. Ci ludzie się nie rozliczą i nie przeproszą, nie odpuszczą – najlepszy przykład złodziejstwo z systemem emerytalnym likwidowanym przez obecny rząd, podczas gdy poprzedni premier – główny polityczny winowajca tego przekrętu jest hołubiony! Ma zapewnioną taką emeryturę o jakiej każdy przeciętny rodak może sobie pomarzyć, albo nawet i nie, gdyż skala nagrody od mocodawców będzie adekwatna do skali przysporzonych im darmowych dochodów (ponad 20 mld złotych).

Tu nie ma żartów – naprawdę mamy podział na „My” i „Oni”, przy czym uwaga to nie jest banalny konflikt klasowy, PRZEDSIĘBIORCY NIE SĄ WROGAMI NARODU to kwintesencja i prawdziwa elita, która swoją ciężką pracą i ryzykując majątkiem osobistym, pomnaża bogactwo całej Wspólnoty. Przedsiębiorcy dzięki swoim kompetencjom jedynie agregują rentę z uzyskiwanego dochodu, albo i nie – jeżeli biznes się nie udaje. Oni nie są wrogami i nie można komuś w sposób idiotyczny zazdrościć jego własności – każdy może pracować, a że nie ma równości? Komunizm w Polsce to jak jazda na krowie! Nie udał się, a nawet na dobrą sprawę nikt nie chciał go na poważnie tutaj wprowadzić. Wrogiem jest ktoś inny – na zupełnie innej płaszczyźnie, otóż bowiem wrogiem Narodu a nawet szkodnikiem wobec państwa jest ten, kto czerpie satysfakcję ze stanu istniejącego. To tacy ludzie są podporą establishmentu, wysługują się mu i dla niego pracują. Establishment doskonale zdaje sobie sprawę z tego jaka jest tu nędza, dlaczego się nie udało i co źle i kiedy źle zrobiono oraz że w sumie dalej będzie gorzej, ponieważ społeczeństwo się kurczy i mniej ludzi będzie można ograbiać z dochodów w celu agregowania renty kapitałowej dla klas już posiadających. Najgorsi są właśnie ci pożyteczni głupcy, którym cały czas się wydaje, że Unia Europejska i NATO, system neoliberalno-kapitalistyczny i katolicko-kołtuński porządek społeczny to szczyt cywilizacyjnych aspiracji dla tego Narodu i wszystko na co w tej formacji historycznej zasłużył.

Ponieważ jak wszystko wskazuje, nawet ci pożyteczni głupcy się wykruszają z poparcia dla działania tego nie-rządu, albowiem rządem tej zbieraniny dziwaków i osób przypadkowych w tym celebrytów nazwać po prostu nie można – pojawia się problem nowego typu. Jeżeli dojdzie do porażki systemu w stolicy i władze tego miasta powołane z nadania establishmentu i stanowiące gwarancję systemową dla jego dobrego samopoczucia i panowania nad kluczową przestrzenią w kraju – to establishment zastosuje nowe metody.

Swego czasu o czym mało kto pamięta, pomiędzy pierwszą a drygą turą wyborów prezydenckich październiku 2005 roku na głównym dworcu kolejowym stolicy, przystankach komunikacji publicznej i w metrze ktoś rozłożył kilkanaście profesjonalnych atrap bomb, w których brakowało jedynie ładunków! Część polityków oskarżało o to działanie krajowe służby specjalne, które niedługo potem zostały zlikwidowane – po tym jak prawicowa-prawica zyskała władzę w kraju. Sytuacja była nieciekawa, a to haniebne wydarzenie oczywiście stanowi wielką – NIEWYJAŚNIONĄ zadrę i kładzie się cieniem na funkcjonowaniu naszej demokracji.

W tych wyborach musimy uważać, albowiem tego typu aktem – można zdestabilizować sytuację w kraju, a jeżeli zamachy terrorystyczne byłyby zrealizowane to można nawet wpłynąć na wynik wyborów. Państwo na pewno się przygotowuje na ewentualny terroryzm islamski, bo co do tego nie można mieć wątpliwości, jednakże czy jesteśmy się w stanie osłonić przed terroryzmem politycznym inspirowanym przez część establishmentu, który za wszelką cenę będzie chciał zmobilizować resztę establishmentu i całe zastępy pożytecznych idiotów do podtrzymania systemu? Przecież teraz odbędzie się historyczny bój o Polskę, wygra go albo dotychczasowy system, albo prawicowa-prawica, a wtedy trzeba będzie nowych dopuścić do podziału łupów na co nikt w grupach dzielących się władzą i bogactwem nie ma najmniejszej ochoty! Dlatego właśnie ci ludzie mogą zrobić wszystko, w tym nawet doprowadzić do zamachów terrorystycznych w naszym kraju, żeby Naród w atmosferze strachu zagłosował zgodnie z wzorcem. Wówczas prawicowa-prawica odpadnie jako zagrożenie, gdyż jej lider prawdopodobnie w ciągu kolejnych czterech lat umrze w sposób naturalny ze starości albo nie będzie zdolny intelektualnie i/lub fizycznie do aktywnego udziału w polityce.

Wniosek – bardzo rozważnie postępujmy w wyborach. Ci wszyscy ludzie, którzy do tej pory rządzili i rządzą tym krajem – z wyjątkiem nielicznych wyjątków i samorządowców – powinni odejść na stałe z polityki, nie sprawdzili się. Jeżeli w trakcie wyborów – czy też pomiędzy nimi dojdzie do wydarzeń zagrażających porządkowi publicznemu – musimy się liczyć z obecnością obcej agentury, której celem jest jedno – zawsze chaos w naszym kraju, ponieważ jego córką jest słabość a synem wrogość. Wielu jest takich, którzy chcieliby widzieć nasz kraj jeszcze słabszym a Naród jeszcze bardziej do samego siebie wrogo nastawionym i podzielonym. W przypadku gdyby te wydarzenia miały miejsce trzeba bezwzględnie popierać istniejący legalnie rząd, – ktokolwiek by nie rządził, albowiem jeżeli raz popadniemy w chaos to potem będzie już tylko anarchia i upadek. Czekające nas wybory to będzie jedna z przełomowych chwil w dziejach kraju, domkną one okres przejściowy rozpoczęty przy Okrągłym Stole, jednakże co będzie dalej? Zobaczymy albo i nie będzie nam dane zobaczyć. Jedno co możemy obiecać naszym ciemiężcom, to jak kiedyś – a to się na pewno wydarzy, zdobędziemy władzę – nie będziemy mieli cienia, ani nawet wspomnienia o litości wobec: was, waszych rodzin, waszych psów, rybek akwariowych i grobów waszych przodków. Oczywiście władzy raz zdobytej – nie oddamy nigdy. Nie popełnia się dwa razy tych samych błędów, a z pewnością nie popełnia ich Naród.

3 komentarze

  1. Ostro, ale z tá bandá tak trzeba.

  2. inicjator_wzrostu

    Autor przesadza. Ludzie wytrzymają. A jak nie wytrzymają – to po prostu puszczą …
    Najbardziej sfrustrowani wyjadą.
    Pozostaną BMW.

  3. Majątek wypracowany w PRL przez co najmniej 2-pokolenia Polaków został sprzedany za 10-20% jego wartości. Doradcami byli: Bank Światowy, Fundusz Walutowy a prowincjonalnym guru był Leszek Balcerowicz. Podczas tak zwanej transformacji “czerwone światełko” zapaliło się jedynie Jackowi Kuroniowi, Karolowi Modzelewskiemu i jak się nie mylę to Aleksandrowi Małachowskiemu, reszta przyklasnęła neoliberalnym zmianom. Co wyszło z tych zmian każdy widzi i odczuwa.Jak chodzi o Europę środkowo-wschodnią to właśnie w Polsce dokonano najbardziej niekorzystnych i bezwzględnych zmian w stosunku do własnego społeczeństwa.
    A komu za to podziękujemy?, odpowiedź znają wszyscy

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.